Luźne kalesony – Thief

Nitek dnia 4 marca, 2014 o 15:47    17 

Ponownie trochę nie o czasie. Tym razem powód prozaiczny. Nie było jak, nie było kiedy, ale są. Luźne barchany babci Stefanii, Garrett w cichobiegach i niespodzianki, które filozofom się nie śniły. Nie było tego nawet w Rambo.

Miał być chapter piąty. Widziałem kątem magicznego oka Garretta, że cieszy się dobrymi opiniami. W sumie tam dopiero doszedłem. Jakieś wariatkowo, lekkie schizowanie, szelesty papierkami i poruszające się po korytarzu gazy. Outlast jednak to nie jest, więc umęczony nudą, której Wam nie pokażę, cofnąłem się do rozdziału trzeciego. Dom schadzek, teges szmeges. Wbrew obecnym trendom nie dość, że można sejwować w dowolnym momencie to i misje można powtórzyć.

szok

Thief w ogóle jakiś taki nudnawy jest. Nie dlatego, że po ciemku w poczochranej fryzurze wszystkich omijam, ale jakoś tak, nie wiem. Nudno. W dodatku kwestie oprawy zarówno audio jak i wizualnej, ale też AI, taplają się niczym małe prosiaczki we własnym błotku. Skiepszczono to i tamto.

Jednakże nie po to tu przyszliście. O tym kiedy indziej. Przyszliście zobaczyć atak z sutków rojem wściekłych kleszczy bliźniaków syjamskich. Najciekawsze jest to, że jedna z tych rzeczy faktycznie ma miejsce.

Nie przedłużając, jedziemy!

 

Dodaj komentarz



17 myśli nt. „Luźne kalesony – Thief

  1. thiefi

    Nowy thief jest wporządku.
    Oczywiście można by cały tuzin wad podać, ale… w dobie dzisiejszego szmacenia gier legend to jest naprawdę dobrze!

    Mnie osobiście gra odpowiada i choć gram na Xbox 360 (dostałem w prezencie) to jest naprawdę OK.
    A że nudno… jakie nudno? W Thief 1 jedną misją się rozkminiało i z 10 godzin, ale wtedy mapy były ok 20x większe niż w Thief III i tym najnowszym.

    Jestem zadowolony, skradanie się nie zostało pokpione, jest trochę sekretów, Garret słabo sobie radzi w walce (zaleta!) i nie ma przegiętych czarów jak w Dishonored.
    Tryb Focus można olać i sam się nie odnawia. Miejscówki mają klimat, udźwiękowienie jest dobre, grafika także daje radę (ale Thief Deadly Shadows w swoim czasie robił lepsze wrażenie swoją grafiką).
    Wciągnąłem się i powiem Wam, że jest OK i gra bardziej mi odpowiada niż przekombinowany Dishonored.

    Naprawdę mogło być dużo gorzej. To jak z tym dowcipem jak stalin odwiedzał wioskę, wyszła mu naprzeciw z kwiatami mała dziewczynka i gdy podeszła to ten ją sruu z buta w twarz i poszedł. Lud wówczas zawołał “łuuuu, a mógł zabić!”

    Tak samo tutaj, nie zepsuli marki, nie zeszmacili Garreta, gra nie straciła klimatu i wciąż docenia skradanie się, powolne akcje i trzeba myśleć co zrobić ze strażą zamiast odpalać czas i im podrzynać gardełka.
    A ułatwienia? Można wyłączyć, więc wilk syty i owca cała.

    Aha! Sa normalne sejwy! Żadne pieprzone checkpointy dla ułomnych (tak do ciebie piję serio Souls), wiec gra szanuje nasz czas i pozwala eksperymentować bez stresu, ze błąd pozbawi nas jakiejś tam ilości przegranego czasu.

    Jest dobrze. Jak dla mnie solidne 8/10, ale zaznaczam, że gry nie ukończyłem, więc jeszcze jest szansa, że klimat siądzie, włączą się absurdy i fabuła okaże się kiczem, ale wierzę że tak nie będzie.

    Thief poleca Thiefa!

    1. Roy_Batty

      @thiefi

      Podpisuję się pod Twymi słowy. Kupiłem Thiefa już po zapoznaniu się z umiarkowanymi bardzo recenzjami. Miałem sporo obaw, ale co tam – ryzyk fizyk. I byłem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczony. Ostatnim razem tak dobrze bawiłem się na PS3 przy Dishonored i Bioshock infinite. Jak dla mnie jest to ta sama, pierwsza liga – a że kilmat inny i gameplay nieco bardziej oldschoolowy? Jak dla mnie to plus. Grałem i kochałem wszystkie części Thiefa – nowy z całą pewnością mnie nie zawiódł 🙂

      PS. Ponieważ lubię grać niespiesznie, odkrywać mroczne zaułki, zaglądać we wszystkie kąty i chłonąć atmosferę Thief zapewnia mi już 11 godzinę grania a jestem dopiero między III a IV chapterem.

Powrót do artykułu