Luźne gadki z recenzją, edycja specjalna – Train Simulator 2014

Nitek dnia 3 października, 2013 o 14:00    19 

W edycji specjalnej występuje Makbeton. Specjalnie. Ujarzmijmy zatem te stalowe bestie.

Nie powiem, odczuwałem dziką fascynację Symulatorem Pociągów mimo, że nie jestem jakimś fanatykiem kolei. Ba, ostatnie moje wspomnienie z koleją to takie, w którym pojawia się pan Sokista raczący mnie mandatem w wysokości 50zł. Gdy byłem mały pamiętam, że z tatą układaliśmy mini tory i puszczaliśmy miniaturowe stalowe potwory wraz z wagonami. Nic skomplikowanego, bo ani jakiejś makiety nie miałem, ani nic co zabrzmiałoby tutaj imponująco. A jednak zabawa była przednia. I ten charakterystyczny zapach puszczanej ciufy. Pamiętam do dzisiaj.

TS-2014_001

Train Simulator to gra stworzona przez pasjonatów kolei dla podobnych im ludzi, zdecydowanie nie dla wszystkich. Nie ma tu wybuchów, nie ma hiszpańskiej inkwizycji, a same przejażdżki są dość spokojne. Ponadto to, co widzimy w niczym nie przypomina warunków w naszych rodzimych pociągach. Nie ma zamarzniętych toalet, nie ma kieszonkowców, nie ma brudnych i popisanych wagonów. Właściwie jest dość sterylnie i pozostaje życzyć nam takich samych maszyn na polskich torach. Jakie mamy zadanie w tej grze?Wcielamy się w rolę dzielnego kolejarza, którego zadaniem jest przewiezienie wesołych hipków z jednej stacji na inną. I właśnie kwestia ich wsiadania i wysiadania to bardzo istotny element – konieczne jest zatrzymywanie się na kolejnych mijanych stacjach. Pierwsza reakcją na taki przymus było moje mętne spojrzenie. Fajnie, pomyślałem. Następnie cios w policzek. Tym razem z lewej. Bo nie wystarczy się zatrzymać.

Po przyjeździe na stacje konieczne jest oczekiwanie na wszystkich pasażerów oczekujących na podróż i ściskających w ręku kamyk zielony a następnie odjazd – koniecznie zgodny z rozkładem. W czasie rzeczywistym. Przywiązanie do detali zaiste miażdży. A może raczej uczy cierpliwości. Prowadzi to do oczekiwania na wszystkich chętnych na przejażdżkę naszą bestią, czasami przez dobrych kilka(naście) minut. W sam raz, aby w tym czasie obrabować lodówkę czy też pochodzić po mieszkaniu nerwowo tupiąc nóżką.

TS-2014_002

Nigdy nie siedziałem za sterami prawdziwej lokomotywy, więc pozostaje mi zaufać, że wszystko odwzorowane zostało prawidłowo. Makbeton raczył wspomnieć, że gra nie wspiera kontrolerów innych niż nasza dzielna klawiatura oraz pada do X360. No i maszynkę, która jest mokrym snem każdego wirtualnego kolejarza. Poza tym wsparcia dżojstika z przepustnicą próżno tu szukać. Dla graczy operujących gryzoniem i klawiaturą ważna informacja jest taka, że sterować można na trzy sposoby.

  • przy użyciu samej klawiatury dla operowania wszystkimi kneflami, ale wymaga to ćwiczeń pamięci i opanowania klawiszologii
  • myszką możecie klikać po desce rozdzielczej i przesuwać poszczególne wajchy i klikać różne kolorowe guziczki, modląc się żeby pod Waszym krzesłem nie była zainstalowana katapulta
  • korzystając z menu na którym w jednym miejscu zebrane są wszystkie najważniejsze funkcje kokpitu

Sama przejażdżka wyprowadziła mnie poniekąd z błędu, a więc z przekonania o prostocie, z jaką *(takie miałem wrażenie) prowadzi się wagoniki i pasażerów do celu. Pociągi podzielono na trzy kategorie: spalinowe, nowoczesne elektryczne i parowe, każda kategoria z innym stylem jazdy. Gra zaskakuje (serio!) karząc nas za różne przewinienia. Zbyt gwałtowny start powodujący przylepienie się pasażerów do szyb niczym glonojady, owocuje strzałem po łapach. Należy pilnować ograniczeń prędkości, ale też zwracać uwagę na zwrotnice, które czasem trzeba przestawić. Wydarzenia ( a raczej tragedie) z życia kolei uświadamiają nawet laikom, że niedopatrzenia jakiekolwiek w temacie zwrotnic właśnie mogą stanowić poważne niebezpieczeństwo, i w efekcie doprowadzić do wykolejenia pociągu. W tej grze zdarza się to dość często, jednak nie jest specjalnie spektakularne. Lepiej dobrze wywiązywać się ze swoich obowiązków, emocji wówczas jest mniej, ale za prawidłową jazdę czeka nas nagroda kolejarza roku, a wraz z takimi nagrodami dostajemy punkty doświadczenia. Nie mówiąc już o nagrodzie uśmiechu za niesamowite zdolności prowadzenia pociągu.

TS-2014_003

To w trybie kariery. Miłośnicy kolei poczują się jak ryba w wodzie w edytorze poszczególnych lokomotyw, ale też każdego wagonu. Przywiązanie do detali w tym projekcie jest iście imponujące. Jest tryb przejażdżki dowolnej, w którym możemy beztrosko sunąć po trasie podziwiając widoczki za oknami. Nie wyrwą Was one z kapci, bo siła przerobowa studia poszła w dokładne modelowanie pociągu, czego świadectwem są drzewa wycięte z kartonu i sklonowani pasażerowie, których jest zaledwie kilka rodzajów. Same przejażdżki, jak pisałem wcześniej, również nie obfitują w niespodzianki.

Wiem, że to gra nie o tym, ale brakuje mi jakiś losowych zdarzeń jak np. burdy w przedziałach, albo niespodziewanej krowy na torach wymuszającej niechciane przystanki. Również pasażerowie leżący na podłodze wskutek nieodpowiedniej jazdy nie wszczynają ze mną kłótni, w ciszy godząc się ze swym marnym losem. No dobra, nie leżą, kwestia wyobraźni, że po czymś takim mogliby. Samo wykolejenie także nie robi specjalnego wrażenia, a jedynie frustracje. Całość trasy trzeba bowiem powtórzyć wtedy od początku, a te nie są wcale krótkie. Trasy i pociągi odwzorowano pieczołowicie (można nawet zasuwać zasłonki w oknach!), zgodnie z rzeczywistymi odpowiednikami.

space

Problematyczne jest także spolszczenie w wersji Steamowej. Część napisów jest po polsku, część po angielsku, a niektóre opcje menu w ogóle są niedostępne. Jeśli ktoś zaopatrzy się w wersje Steamową niechaj od razu przełączy język na angielski. Chrońcie swoje oczy. Nie otrzymałem jeszcze dokładnej informacji czy podobnie jest przypadku wersji pudełkowej, co zaktualizuję jak tylko będę wiedział, acz prawdoodobnie wszelkie zakrętasy językowe to sprawka tłumaczenia Steama samego w sobie.

Podczas długiej jazdy brakowało mi także jakiegokolwiek radyjka w grze. Nie ma podczas jazdy absolutnie żadnych nut przygrywających w tle i trzeba się ratować aplikacjami zewnętrznymi. Bez tego będziecie słuchali ryczących silników (te są odmienne w zależności od modelu i są one odwzorowane od prawdziwych odpowiedników), a muzyką Wam będzie rytmiczne czuk-czuk, czuk-czuk. Nie sądzę, że kolejarze jeżdżą w absolutnej ciszy, więc dziwi mnie brak jakiegokolwiek podkładu. Dobrze za to sprawdziło się Lamb of God.

spaceJeśli czegoś Wam mało możecie pobrać szereg nowinek tworzonych przez graczy poprzez Steam Workshopa, a gdybyście wyczerpali te zasoby to istotny jest fakt, że do gry przygotowano tony dodatkowej zawartości o łącznej wartości 2000 euro. Drobniaki. Za to plus jest taki, że co roku nie musicie martwić się o kolejną edycję, bo wbrew tasiemcom na rynku, Train Simulator patchuje się do wersji najnowszej i tak z edycji 2013 będziecie mieli 2014 itd. Jeśli mimo tego, będzie Wam mało, możecie sami tworzyć plansze w wbudowanym edytorze.

trainsimulator1

Ważne informacja. Jeśli zobaczycie w rozpisce trasę trwającą 200 minut, to nie łudźcie się, że przebrniecie przez nią szybciej. Tyle właśnie czasu spędzicie w kabinie. Tu nie ma kompromisów. Wszystko odbywa się na bieżąco, a kary za obsuwy są i za przyjazdy niezgodne z rozkładem wyciągane są konsekwencje. Kolej więc tylko czyha na nasze uchybienia. Na szczęście jest opcja sejwowania w trakcie kursu, więc nie oznacza to, że cały czas musicie siedzieć non stop oglądając drzewka śmigające za oknem.

Jednakże będziecie.

Ze zdumieniem odkryłem, że nie umiem się oderwać od Train Simulatora 2014 i zostawić moich bestii samym sobie. Dzielnie przesuwałem suwaczki uważając, by pani z drugiego przedziału dowiozła jajka kupione na targu do miejsca docelowego. O pasażerów wszakże trzeba dbać! Ponadto pilnowałem rozkładu jazdy, starając się nie przekraczać prędkości. Ba! Całe Luźne gadki motywowane są tym, że chciałem żeby Maczek nauczył mnie, jak się jeździ kolejkami elektrycznymi, bo te odmawiały mi posłuszeństwa wystawiając pociąg na pastwę krowich zębów, co zdarzyło się też w trakcie nagrania. Porzekadło Makbetona okazuje się prawdą.

Ta gra ma coś w sobie, bo każdy z nas lubi się bawić kolejkami

TS-2014_004

Nie dla mnie ocena tej produkcji, bo jestem laikiem w tematach kolejowych. Ale znam historię człowieka, który jeździł kolejkami po dziewięć godzin dziennie i tak zachłysnął się tą pasją, że dzisiaj jest kolejarzem. Zamiast oceny powinien wystarczyć Wam fakt, że chce mi się wrócić na mój wysłużony fotel i porozwozić do domów londyńskich obywateli. A to oznacza, że relaksuje się przy grze niezwykle dobrze. Spokojna rozgrywka temu sprzyja, a i przy dzieciach można zagrać. Podobno lubią włączać klakson spacją. Ciągle. Tuuuu tuuuu! Tuuu tuuuu!

Zakończę tekst cytatem Pjotroosa, który słysząc relacje z podróży, skwitował

Train Simulator 2014 to nie jest gra. To styl życia.

To prawda

Styl życia możecie zmienić już dziś, w dzień premiery, bowiem pudełka wydawane przez Techland wjeżdżają dziś na półki sklepowe z metką 79.90 PLN

Train Simulator jest także dostępny na Steamie za 41.99 Euro.

Jeśli kogoś temat zainteresował temat, polecam zaglądać na gikza w najbliższym czasie 😉

Grę dostarczył Techland.

Dodaj komentarz



19 myśli nt. „Luźne gadki z recenzją, edycja specjalna – Train Simulator 2014

  1. kredens76

    Sympatycznie się czyta i ogląda. Ostatnio do nabycia był za 0,75 dolca bodaj w Kiss Bundle 2 Train Simulator 2013, który obecnie, zgodnie z tym co opisano w tym tekście, właśnie zamienił się w 2014 z 9 dlc. Czas spróbować. Dzięki za tekst.

  2. Losiot

    rozumiem, moze w grze nie byc pew pew, robotów i wybuchów, lokomotywa nie ma działka, a na tory nie wyskakują trolle czy inne wąpierze. Ale czy mozna chociaz sie takim pociagiem jakos efektownie wykoleic tudzież wyrżnąc w coś? Pytam bo szukam w niej czegokolwiek co by mnie zainteresowalo.

Powrót do artykułu