Luźne gadki – CastleStorm

Nitek dnia 30 lipca, 2013 o 18:16    6 

Angry Birds, beat’em up, elementy RTS. To nie mogło się udać, c’nie? Na plasterki!

CastleStorm przyszło na nasze dzielne blaszaki z Xboxa 360 na którym można było siać pożogę, nierząd oraz zniszczenie już od maja. Prawdopodobnie ktoś nałożył masełko na właściwą stronę chlebka i ten utknął w piekarniku X360. Nie zgłębiałem historii, więc nie wiem, ale tak to już bywa w takich przypadkach, bo jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o miłość albo o pieniądze.

 

 W CastleStorm przyjdzie nam naparzać się niejako na trzech płaszczyznach. To hybryda tower defence, łącząca w sobie elementy Angry Birds, a także chodzonych nawalanek. Czy gra to należycie, zastanawiacie się pewnie. Powinniście to już wiedzieć po obejrzeniu dzisiejszego odcinka. Jednak jak zawsze, streszczenie się należy.

 2013-07-30_00001

 Angry Birds jest najbardziej oczywistym elementem składowym CastleStorm, wiadomo. Do naszej dyspozycji została oddana balista z której motamy wszelkiej maści pociskami w zamki przeciwnika. Mogą być to standardowe bełty, ale może być to także owca siejąca z dupy tęczą, serio. Jak łatwo się domyślić każdy rodzaj amunicji ma swoje właściwości i odpowiedni dobór zapewni nam rychłe zwycięstwo i spełnienie wymagań czasowych wyzwań. Między twierdzami jest ścieżka po której chadzają rycerze. To właśnie tu poszczególne gatunki gier mieszają się. Możemy wysłać naszych dzielnych wojaków w bój, by natłukli wojskom przeciwnika odpowiednie prawdy do głowy, nieważne czy mieczem, strzałą czy innym taboretem. Wrogich wojaków czy też wilki z pobliskiego lasu możemy także potraktować szeregiem czarów robiącym im w głowach kuku. W tych elementach nasz rola sprowadza się do wyklikiwania i mnożenia naszych wojaków na ekranie i zarzucania odpowiednią magią. Oczywiście znakomity ich dobór owocuje większą ilością kisielu u nadwornych dam ze względu na szybkość zaprowadzanego porządku. Prosta sprawa. Tak, można połączyć działania naszych podopiecznych z atakami balistycznymi i częstować przeciwnika strzałem z miecza, ale także gigantycznym bełtem ułatwiającym wypróżnianie.

 2013-07-30_00007

 Co jednak kiedy dzieje się tyle, a jest tak często, że nie ogarniamy. Gdzie diabeł nie może tam Księciunia pośle. Rękę dam sobie uciąć, nie pamiętam jak naszemu szefowi na imię. W sumie nie zdziwiłbym się gdyby to był po prostu Rycerz przez duże R. Kiedy wrogów w kupie kupa, możemy posłać na teren bitwy Księciunia. Gra zamienia się wtedy w rasową nawalankę “idź w prawo i tłucz mięcho”. Skaczemy, machamy mieczem, radość jest. Czas na to mamy ograniczony, bo Księciunio także regenerować się musi. Choć wszystko co wymienione brzmi skomplikowanie, tak wierzcie mi, podczas rozgrywki wszystko gra i buczy, a to nie wszystko.

 2013-07-30_00009

 Do naszej dyspozycji oddano także edytor zamku. Bardzo prosty i bardzo intuicyjny. Możemy budować zamczysko od nowa lub dowolnie modyfikować gotowe projekty. To właśnie wtedy w grę wchodzi element strategiczny, bo od naszych komnat zależeć będzie ilu wojaków będziemy mogli wystawić do walki w trakcie właściwej potyczki, czy też jak szybko ze względu na spiżarnie, które szybciej regenerują jadalne udka kurczaka, co pełni rolę surowca, który potrzebny jest do spawnowania wojska. Od tego jakie komnaty zbudujecie zależy także jakie rodzaje wojska będą dostępne. Nie zapomnijcie także wzmacniać odpowiednio fortyfikacji, a na koniec przetestować czy Wasza cytadela nie rozleci się niczym domek z kart po trafieniu tęczową owcą.

 2013-07-30_00010

 Wszystkie elementy zaczerpnięte z innych tytułów grają ze sobą aż miło. Zamki sypiące się pod ostrzałem na modłę Wściekłych Ptaków cieszą twarz, a i rozdawanie razów rudowłosym wikingom ujeżdżającym niedźwiedzie daje nieskrępowaną radość. Na standardowym poziomie trudności nie można powiedzieć, że gra przechodzi się sama, ale z drugiej strony, nie wywołuje także przedwczesnej siwizny. W CastleStorm zaimplementowano także szereg innych trybów, którymi się jeszcze nie zainteresowałem, ale jest także tryb multi – lokalny i przez internet. Misje w kampani są różnorodne, od odzywskiwania flagi, przez ochronę osiołków, odpieranie ataku hordy dzików na niszczeniu wrogiej twierdzy kończąc, a podejrzewam, że to nie wszystko. Do tego możecie niszczyć zamki, ale możecie też doprowadzić wojaków za bramy i wynieść z nich flagę. Oba rozwiązania wieszczą sukces. Później są także smoki, których naoglądacie się więcej niż przez oba sezony Gry o Tron razem wziętych.

CastleStorm dużo dobra po które spokojnie możecie sięgnąć jeśli akurat nie macie w co pograć, a nie chcecie się przy czymś spinać za mocno.

Dodaj komentarz



6 myśli nt. „Luźne gadki – CastleStorm

  1. Goblin_Wizard

    Muszę przyznać, że mnie zachęciłeś chociaż jak zaczynałem czytać to byłem prawie pewien, że będzie to kolejny… meh. Może jak będę miał chwilę przerwy w obrażaniu co poniektórych delikwentów to sobie w to pyknę.;)

      1. Goblin_Wizard

        @Nitek

        Tym razem nie było żadnych ukrytych podtekstów. Po prostu dobra, konkretna recenzja zachęcająca do gry nawet takiego malkontenta jak ja.
        EDIT
        Eeech… widzę, że jak raz zdarzyło mi się napisać normalny komentarz to się w nim dopatrujesz nie wiadomo czego.;)

Powrót do artykułu