Enter the Gungeon – dwa tygodnie po premierze

Nitek dnia 19 kwietnia, 2016 o 12:18    8 

Jako, że Enter the Gungeon częstym gościem jest na talerzach mojego twardego dysku, nie dziw, że gdzieś pomiędzy Soulsami, aktualnie, bawię się i w loszkach. Niby minęło dwa tygodnie od premiery, nadal bawi. Bardzo dobrze. Pip.

Więcej odnośnie samej gry mogliście poczytać przy okazji mojej recenzji, o tutaj właśnie, klikej synek // dzioucho. Dziś, trzydzieści godzin strzelania później jestem tu, by powiedzieć, że Gungeon nie zawodzi i nadal jest przedni. Wszystko to o czym pisałem wcześniej, rajcuje tak samo, a co najlepsze, po tak długim czasie co rusz wpadam na coś nowego. Nowe sekrety, nowe postacie (dwie są), szereg NPCów, ale przede wszystkim masę nowych zabawek do wypróbowania. Dziś na przykład podniosłem pierwszy raz jakąś laserową kuszę i przypalałem pierwszy raz widzianego przeze mnie bossa na trzecim poziomie. Najlepsza partia EVER!

I wracam, więc jest dobrze, choć nie mam dodatkowych trybów odblokowanych, nie ma też wyzwań dziennych. Póki co nie szkodzi, sama gra dostaje co rusz jakieś łatanie i staje się coraz lepsza, usprawniona, trochę też bardziej przychylna grającemu, bo zwiększono i poprawiono pojawianie się sekretnych pomieszczeń, by jakoś można było je ogarnąć.

Tak, powinieneś w to zagrać.

PIP

Funny moments składają się z Oddshotów łapanych przez widzów na livestreamach i właściwie są przekrojem zdarzeń ze streamu właśnie (www.hitbox.tv/nitek). Dotychczas pojawiły się dwa epizody. Gungeony i Dark Souls 3, dostępne z poziomu playlisty.

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Enter the Gungeon – dwa tygodnie po premierze

Powrót do artykułu