Doskonały strzał, milordzie – The Incredible Adventures of Van Helsing II – Beta

Nitek dnia 23 kwietnia, 2014 o 13:09    8 

Pierwsza przygoda Van Helsinga była w pytkę. Miała swoje wady, przysłonięte zaletami, na szczęście, a z perspektywy czasu, pustki w raz wyrżniętych w pień miejscówkach, są błahą sprawą. Tymczasem Helsing odebrał z pralni płaszcz i już niedługo przybędzie z odsieczą.

Tak było, tak ma być teraz. ŚPM robi haj resy.

VanHelsing_VS_VanHelsingII (1)

 

Mniej więcej pokrywa to także większość zarzutów wobec części pierwszej. Stosunkowo mało lootu, jedna klasa, brak respiących się mobów na planszach, bardzo mocno obsysający po całości element obrony Lochu. Bo słaby był i basta. Zapchajdziura niskiego levelu. Jednakże jak wspomniałem, jako całość Van Helsing robił skutecznie, także dzięki ciut mroczniejszemu klimatowi niż wojujący ze sobą Diablo 3 i Torchlight 2. Było, ale się skończyło, także w miarę szybko, bowiem Helsing miał być wydany w odcinkach, a całość ma zamknąć się w trzech częściach – trylogii. Biada emu, kto wymyślił dziubdzianie gier na mniejsze części. Były też DLC, ale meh. Przygoda w sam raz na jeden raz. Cała recenzja TUTAJ.

VanHelsing_x64 2014-04-21 13-32-38-394

Dużo mięsa w jednym momencie

No to siup. Tamtą przygodę zakończyłem stosunkowo dawno, więc wspomnienia mam dość mgliste. 29 level, poziom hard, bo tak Diablo 3 przy premierze nauczyło. Nie graj normala, bo zmięknie Ci z nudy pała. Helsing oferuje poza importem stworzenie postaci funfel nówki. Spośród pięciu klas. Z angielska podjadę, bo dziwne te nazwy. Poza łowcą, hunterem, jest gunslinger, bombardier, adeptus i spellkeeper. Jedna klasa na łojenie w zwarciu, dwie dystansowe i dwie motające magią spod paznokci. Czyli ta standardowa dla mnie, bo nie lubię leszczyć z kąta waląc na dystans. Pasi. Postać możemy mieć nie śmiganą, na levelu zerowym, ale możemy też kopsnąć sobie veterana 30 poziomu z predefiniowanymi statami, ale też dobranymi zdolnościami. Jest także okienko jeszcze jednej, niedostępnej klasy oraz klasy definiowanej przez użytkownika, ale skoro niedostępne, to cholera wie o co chodzi.  Oczywiście można zaimportować dobrze wyhodowanego Helsinga z pierwszej części. Ze ekwipunkiem, statystykami i wybranym wcześniej poziomem trudności. To biere.

VanHelsing_x64 2014-04-21 06-48-11-259

Beta rozgrywa się w mieście o nazwie jakiejś tam. Nie zakodowałem i nie będziemy rozwodzić się nad kwestiami fabularnymi, bo po co. Zdarzenia jakie się rozgrywają w tej mieścinie to taki misz-masz-pokaż-co-masz graczowi w becie. Jest trochę questów (Saving Private Bryan!) i jest też nieszczęsny element obrony na modłę walki w Lochach. Questy fajne, różnorodne. Tam idź po kogoś, tam kogoś uratuj, odkorkuj gaz i wysadź most, dodaj otuchy dzielnym wojakom co kończyny oddają w dobrej sprawie, wyszło to zgrabnie z niewymuszonym humorem. Fajną sprawą jest opcjonalność zadań, co różnicuje późniejszą rozgrywkę. Olejesz wysadzanie mostu? Przeciwnicy wejdą tam hurtem. Jasne, można ściąć ich do zera, ale… ale nie na hardzie. Jezusicku.

Przeciwników jest jak mrówków, ich statystyki są niewspółmierne do leszcza mego przeniesionego z pierwszej części. Do tego wylewają się z każdego piksela na ekranie. Nieustannie. Nie jak bozia nakazała, raz per loading, ale nieustannie. Wypadają z kapsuł, a te pojawiają się ilekroć przewiniemy ekran w prawo, lewo czy gdziekolwiek. To boli. Być może to kwestia bety, ale ilości przeciwników na ekranie niejednokrotnie przelewają się na wszystkie strony. Umordowałem się z nimi konkretnie, a i tak beta na hardzie po sześciu godzinach wygrała ze mną, serwując na końcu bossa chytruska, chowającego się pod tarczą energetyczną, respiącego grupy przeciwników w każdym momencie. Dodatkowo przeciwnik zakradł się hordą do moich dzielnych NPC ubijając mego sklepikarza, co odcięło mi dopływ potków do kieszeni. To, oraz fakt, że nie mogłem uprawiać recyklingu sprzętu, a to utrudniło mi poruszanie się, bo tyle żelastwa walało się na podłodze. Nieźle. Odpadłem. Nowa postać, normal.

VanHelsing_x64 2014-04-21 10-09-44-465

Wychodzi na to, że Diablo 3 porzekadło sprawdza się, a Helsingowi brakuje srogo balansu. Normal przynudza. Grać się da, ale jak to bywa, jest niemiłosiernie łatwo. Niemniej jednak dzięki temu zajrzałem w miejsca, które wcześniej ominąłem zmęczony umieraniem w jednej sekundzie i porobiłem questy inne niż za pierwszym razem. I jest dobrze. Tło zdarzeń jest fajnie zrealizowane, co chwile gdzieś coś się dzieje, walą się budynki, my wysadzamy kawałki mapy odcinając dopływ przeciwników i nie bardzo jest kiedy oko przymknąć. System walki nie zmienił się i podobnie jak w jedynce najpierw lejemy na sucho, by przypakować pasek rage. Kiedy ten jest aktywny, spacją odpalamy modyfikatorów naszych szlagów. Do tego 6 slotów na insze skille, różne ich zestawy pod broń białą i palną, i nasze palce mają co robić. Leje się gustownie, z gracją i daje to frajdę a wymóg muskania spacji, nie pozwala oglądać powiek od drugiej strony. Van Helsing zdaje egzamin.

VanHelsing_x64 2014-04-21 09-59-41-384

To wszystko, na normalu hehe, sprawia radość w ilości dostatecznej, by czekać na premierę 22 maja. Dobrze się chlasta, ciekawe questy, zabawne dialogi, kupa sprzętu do wydropienia, będzie co robić. I może ten hard nie będzie już taki hardy. Dobre ciachanie się szykuje, w moim przypadku zamiast Diablo. A potem Grim Dawn. Hack and slash, bitch!

Grę dostarczył wydawca

doskonaly

Unka

 

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Doskonały strzał, milordzie – The Incredible Adventures of Van Helsing II – Beta

  1. idomes

    Kiedyś już o tym pisałem, ale się powtórzę, bo czemu nie – pierwsza część bardzo mi się podobała i równie dużo straciła w moich oczach, kiedy okazało się, że twórcy wypuścili dwie nowe klasy jako osobne dlc, każde płatne oddzielnie i to w cenie podstawki na steamowych wyprzedażach. Szkoda bo jedynka skończyła się ciekawym zawieszeniem, miała unikatowy setting, sporo humoru i zajęła fajną niszę wśród ostatnich h’n s.

    Nitku wiadomo coś o cenie? Jeśli będzie kosztowała na premierze tak tanio co 1ka to pewnie pokręcę nosem ale i tak kupię.

Powrót do artykułu