Abzû – piękny spacer

Nitek dnia 10 sierpnia, 2016 o 17:28    5 

Ojeju, jeju, kolejny symulator czynności, który chwycił mnie za serce. Prawda. Siedziałem i napawałem się widoczkami i właściwie wcale mi to nie przeszkadzało.

Tak to już jest. Tak było w przypadku Journey, tak stało się podczas pojedynczego posiedzenia, które zamknęło temat Abzû. Samej rozgrywki nie ma tu zbyt wiele, bo o to jesteście Wy, bezimienna postać przemierzająca malownicze głębiny, które pieszczą estetycznie i zachwycają organizacją życia morskiego, jego przedstawieniem oraz z interakcją z nim włącznie. Tu mgławica sardynek, tam pojedyncze mieczniki, pokaźne rekiny i co raz to bardziej fantazyjni mieszkańcy głębin. Pływa się i to właściwie tyle, bo harpun został w domu, a nic apetytu na nas nie ma.

Wizualna uczta rozgrywająca się przed oczami nie jest specjalnie długa, maks trzy godzinki chyba, że zdecydujecie się plądrować i schodzić głębiej w poszukiwaniu znajdziek czy gejzerów, wrót dla nowych gatunków ryb mogących zasiedlić daną miejscówkę. Wówczas wszystko może się trochę wydłużyć. Ba! Samo napawanie się wybornie sklejonymi landszaftami wciąga, a gra jeszcze bardziej do tego zachęca poprzez rozmieszczenie www strategicznych miejscach posągów do medytacji, co umożliwia jeszcze dokładniejsze spojrzenie na mieszkańców morskiego królestwa.

I to zaledwie tyle,a  jednak nie pozwala się odciągnąć od monitora przez całą wycieczkę. Zaledwie muszelki i rybki, pływanie i zbijanie piątek z delfinami, a zachwyca. Narracja odbywa się w tle, nie ma dialogów, a wydźwięk całości zależny jest od odbiorcy. Dobry zen, acz właściwie jednorazowy, przez co nie dla każdego, ale jeśli się skusicie, kopara na kolanach.

Podesłał wydawca.

Dodaj komentarz



5 myśli nt. „Abzû – piękny spacer

Powrót do artykułu