Humble Indie Bundle 6 – kupować? Sprawdzamy

D_Pawel dnia 24 września, 2012 o 8:48    8 

Humble Indie Bundle 6 wystartowało. Warto w ogóle zawracać sobie głowę tym zestawem? Niby to tylko kilka dolców, ale dodaj dolec do dolca i…

Torchlight (Nitek)

1_7.jpg

To gra, dla której wiele osób kupi w ogóle ten zestaw. Torchlight jest przedstawicielem gatunku hack'n'slash, czyli spadkobiercą Diablo lub Titan's Quest. Bliżej mu jednak do Diablo, choćby ze względu na to, że część autorów z Runic Games jest weteranami Blizzarda. Akcja gry usytuowana jest w mieście Torchlight, górniczej wiosce nękanej przez dziwne zdarzenia i potwory. Jak to zwykle bywa, musimy iść do kopalni najgłębiej jak się, zabijając najwięcej jak się da. Czyli nic, co przeciążyłoby naszą głowę, ale wystarczająco wiele, abyśmy dalej brali udział w tej sieczce.

Do wybory mamy trzy, dość standardowe, klasy: wojownik (walka wręcz), alchemik (odpowiednik magika, ciskający, a jakże, czarami), i czempion (walka na dystans przy użyciu np. pistoletów). Oczywiście każda klasa ma swoje skille, rozwijając postać możemy dowolnie przydzielać punkty atrybutów, a lochów jest tu tyle do zwiedzenia, że gdyby nie premiera drugiej części, to starczyłoby ich na jeszcze parę lat. Jest tutaj co robić, co zwiedzać i co zbierać. Wszystkie lochy są generowane losowo, więc, oprócz settingu, nie mają w zwyczaju się powtarzać.

Mimo dwóch lat na karku, komiksowa oprawa nie odstrasza nawet dzisiaj, a i oprawa dźwiękowa nadal trzyma poziom. Dla fanów hack'n'slash pozycja obowiązkowa, idealna na krótkie sesje.

Space Pirates and Zombies (Paweł)

1_8.jpg

Wszyscy zachwalali tę grę, a ja podchodziłem do niej ostrożnie. Dlaczego? Bo miała w tytule Zombies. Przejadły mi się na tyle skutecznie, że choć lubię Day Z lub Walking Dead, to jednak w przypadku większości produkcji z góry zakładam, że mam do czynienia z bezmyślnym doczepieniem się do obowiązującej mody.

W przypadku SPAZ było to w sumie krzywdzące, bo jak się przekonałem, gra ma o wiele więcej atutów, niż jedynie zombiaki. Po pierwsze, nie kierujemy w przestrzeni kosmicznej jednym statkiem, a ich grupą. Ulepszamy je w hangarach okrętu-matki, rozwijając o nowe wynalazki i schematy. Im dalej w grę, tym większe potwory będziemy mogli wystawić do boju. Poczucie postępu w tym tytule jest fajne.

Walka także jest niezła. W czasie rzeczywistym wymaga od nas zręczności. Możemy się pobawić także trochę taktycznie, rozkazując naszym sojusznikom. Czy jednak SPAZ mnie zachwycił? Nie. Zły czas. Dopiero co wyszedł FTL, a na dysku mam alphę czegoś, co można by nazwać Mount & Blade w kosmosie (Starfarer). SPAZ miał farta, że ukazał się rok temu, dziś bowiem byłby.. archaiczny. Takie jest moje zdanie, co oczywiście nie oznacza, że nie jest to ciekawa propozycja.

Rochard (Paweł)

1_9.jpg

Górnicy już od wielu, wielu miesięcy poszukują w polach asteroid paliwa, drogocennego surowca, którego wydobywanie daje im pracę. Niestety, kosmiczne skały są suche, a cierpliwość korporacji powoli się kończy. Jeśli Rochard i jego zespół nie odnajdą szybko złóż, zostaną wylani na zbity pysk. Całe szczęście, że znajdują nagle coś niezwykłego, tajemniczego… Napisałem szczęście? No cóż, jeśli jest nim banda piratów, którzy chcą położyć swoje łapy na tym łupie, to fakt, Rochard ma farta.

Byłem ciekaw tej gry od dłuższego czasu. Przyjemna grafika, bohater z wąsem (WĄSEM! Znajdźcie mi drugiego takiego!), sarkastyczny humor, zagadki z grawitacją… Tak głosiły opisy tej gry i po kilku chwilach z tym tytułem mogę stwierdzić, że przynajmniej w tym przypadku mówiły prawdę.

Rochard po tych początkach zapowiada się na naprawdę przyjemną grę logiczną, w której rzezimieszków pozbywamy się poprzez przywalenie im w czerep skrzynką, a rozwiązywanie zagadek wymaga od nas pomyślunku z grawitacją. Niby nic nowego, ale nadal bawi. A sarkastyczny humor dodaje temu wszystkiemu trochę unikalności.

Vessel (Nitek)

1_10.jpg

Vessel to platformówka z dużą ilością zagadek logicznych. Oprócz naszego bohatera kierujemy w niej także Fluro – ożywioną materią. Gra udanie symuluje zachowanie płynów, lawy czy też pary, i to właśnie z nimi powiązane są wszelkie łamigłówki. Każdy z płynów ma inne właściwości, które, odpowiednio wykorzystane, dają zadziwiające efekty.

Wspomniane Fluro to stworzenia, które tworzone są z wymienionej wcześniej materii, określone cechami każdej z nich – co daje im inne zdolności w zależności od sytuacji. W zagadkach, jakie będą postawione przed nami, konieczne będzie wykorzystanie tych zdolności do interakcji z otoczeniem przez Fluro.

Gra posiada bardzo przyjemną dla oka oprawę wizualną, a audio też nie męczy. Całość gry zamyka się w okolicach dziesięciu godzin i jest to pozycja dla każdego, kto swojego czasu zagrywał się w takie platformówki jak chociażby The Lost Vikings. Gra zdecydowanie godna waszej uwagi.

Shatter (Nitek)

1_11.jpg

Pamiętacie Arkanoida, jeszcze z czasów Atari? Tak w wielkim skrócie można przedstawić Shatter. Oyczwiście jest to Arkanoid na miarę naszych czasów, zatem wygląda elegancko, jest kolorowy i nietuzinkowy. Dla tych, którzy nie wiedzą czym w ogóle tego typu gry są, spieszę z szybkim wyjaśnieniem. Do dyspozycji mamy 'paletkę', którą odbijamy kulkę w celu zniszczenia elementów rozsianych po lplasnzy. W Shatter dodatkowo, prócz nietypowego umiejscowienia paletki (po lewej stronie ekranu, na dole ekranu, czy też na okręgu), dochodzi też
możliwość ostrzelania elementów na planszy oraz gra więcej niż jedną tylko kulką

Można też mieć wpływ na zbijane klocki, ponieważ w Shatter paletka ma funkcjonalność “odkurzacza” i przyciąga przedmioty. Odkurzacz może też i dmuchać, więc nieraz przejdziecie etap gry bez odbijania piłeczki ani razu. Gra jest kolorowa, pomylić się jest stosunkowo trudno, a do rywalizacji zachęcają niezwykle szybko kręcące się liczniki punktów. Jest to dobra pozycja do kawy, ale raczej nie nadająca się na dłuższe, godzinne sesje.

Dustforce (Paweł) – BONUS

1_12.jpg

Kilku sprzątaczy z parą w rękach i nogach postanawia wysprzątać cały świat. Machają miotłami i zmiotkami jak szaleni, skacząc po ścianach i nad przeszkodami. Nic ich nie powstrzyma przed ostatecznym celem – ma być czysto, jak u mamy.

Dustforce to platformówka w duchu Super Meat Boy. Jeśli ktoś grał w ten tytuł, to doskonale wie, o czym mówię. Gracza czeka mnóstwo prób, żeby przebić się przez zastępy liści i kurzu w zadowalającym czasie. Nie jest to łatwe, bo nawet początkowe etapy są karkołomne, wymagające skupienia i refleksu w palcach.

Grafika jest bardzo ładna, komiksowa. Wiele osób zachwyca się także muzyką, chociaż przyznam, że mi akurat szczególnie w ucho nie wpadła. Mimo to Dustforce był tytułem, dla którego HIB w ogóle kupiłem. Po zagraniu mogę orzec, że nie zawiodłem się – to jest wymagająca platformówka, która po wielu starganych nerwach może przynieść ogromną satysfakcję z nieźle skończonego poziomu. Aby potem znowu wpędzić gracza w depresję po tym, jak zobaczy wyczyny najlepszego gracza na mapie… Ci ludzie tak dobrze grają, że wręcz podejrzewam ich o brak litości nad nami, noobami. 

—————-

Przekonani? HIB znajdziecie tutaj.

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Humble Indie Bundle 6 – kupować? Sprawdzamy

    1. powazny_sam

      @borianello

      Nie do końca – jedynka pójdzie na byle netbooku (nawet w opcjach ma specjalny tryb netbooka!) – jako gra “do kieszeni” myślę że może jeszcze się niejednemu przydać. Biorąc pod uwagę fakt że już za dolara dostajemy wersję steam oraz drm free windows/linux/mac, jest to niezły deal.

Powrót do artykułu