Kindle Paperwhite – to świeci! [recenzja]

k0d dnia 11 lutego, 2013 o 7:15    34 

E-booki są ostatnio modne. Na polskim rynku jednak sytuacja ciągle się jeszcze klaruje, wydawców bowiem nie stać na to by oferować pełną gamę książek z rozmaitych gatunków i stron świata. Do tego ceny wydawnictw w wersji elektronicznej w większości są niestety śmieszne – niewiele niższe od cen ich papierowych odpowiedników. Co ja truję? Ano, robię rozgrzewkę przed zaprezentowaniem recenzji Kindle Paperwhite – najnowszego czytnika e-booków od Amazona. Od kilku dni można go już legalnie zamawiać do Polski.

Amazon to lider rynku elektronicznego czytelnictwa. Osiągnął to dzięki dobrej organizacji, użytecznym usługom i świetnemu, dostosowanemu do kieszeni przeciętnego Kowalskiego czy Smitha sprzętowi. Urządzenia Kindle to jednak dopiero wstęp do czytelnictwa. Za nimi stoi sklep z ogromną biblioteką tytułów i połączone usługi pozwalające kupować i pobierać książki w mgnieniu oka, zachowywać je w chmurze, dzielić się spostrzeżeniami i komentarzami z innymi użytkownikami Kindle itd.
Jest tylko jeden problem. Amazon to firma amerykańska. Większość usług koncentruje się na użytkownikach z USA. Książki dostępne w sklepie napisane zostały w języku Szekspira (tudzież jego jankeskiej mutacji). Zakupów dokonuje się w dolarach za pomocą karty kredytowej. Pewnie, że fajnie jest poczytać literaturę w oryginale, a coraz więcej z nas to potrafi. Żyjemy jednak w Polsce, posługujemy się swoim językiem na co dzień i potrzebujemy dostępu do literatury w języku ojczystym.

Zdjęcia są jedynie poglądowe, wykonane całkowicie amatorsko. Bierzcie to pod uwagę przy ocenie konkretnych aspektów wyglądu i funkcjonowania.

Na szczęście, choć czytniki Kindle są uwiązane ściśle do kont na Amazon, pozwalają na swobodne wczytywanie książek z innych źródeł. Do tego Kindle odczytuje dużo popularnych formatów, jak choćby: mobi, txt czy PDF. Na naszym podwórku jest coraz więcej możliwości zakupu książek. Niestety brakuje ciągle bliskiej mojemu sercu tłumaczonej fantastyki. Owszem jest ogromny wybór polskich autorów, ale jeśli ktoś gustuje w klasykach jak Heinlein, Dick czy Harrison albo nawet najnowszych gwiazdach gatunku, nie ma tu czego szukać. Nasi wydawcy nie potrafią się dogadać z ich zagranicznymi odpowiednikami, a może prawo nie jest jeszcze dostatecznie elastyczne lub kwestie finansowe wchodzą w paradę… Trudno stwierdzić, czas jednak najwyższy aby to zmienić. Tak czy siak – źródeł literatury, tej angielskojęzycznej czy naszej rodzimej, jest całkiem sporo. Ceny są dyskusyjne ale muszą w końcu spaść do akceptowalnej i sensownej wartości (np. 10 zł). Zdarzają się promocje. E-booki nierzadko można znaleźć w wersjach darmowych. Zatem sens kupowania czytnika Kindle istnieje i to nie tylko z potrzeby wyróżnienia się w tłumie, bądź ślepego dopasowania do trendów. Zapalony czytelnik może być pewien, że po zakupie czytnika książek elektronicznych czeka go wspaniała i niekończąca się wizyta w „raju wyobraźni”.

Kindle Paperwhite to owoc ewolucji rozmaitych modeli urządzeń Amazona. Wyjątkowy, bo po wielu latach na rynku udało się wprowadzić wygodne dla oczu, jeszcze bardziej poprawiające kontrast legendarnego e-papieru, podświetlenie czytnika. W końcu można spokojnie czytać w łóżku, przed snem, przy zgaszonej lampce, w bezsenne noce, do woli… To świetna wiadomość. Przyznam, że czekałem na tę możliwość od lat.

 

Wygląd

 

Poprzedni model, do którego mogę się odnieść to Kindle Classic, wydany 1,5 roku temu. Użytkuję go już od długich miesięcy. W stosunku do Classica (dwa warianty: szary i czarny), Kindle Paperwhite obleczono domyślnie w elegancką czerń. Daje to lepsze wrażenie kontrastu. Ale sprawia też, że ekran wydaje się mniejszy, a ramka większa (potwierdza to specyfikacja – najnowszy model jest o kilka milimetrów większy w każdym wymiarze). Tylna część o gumopodobnym charakterze daje wrażenie solidności i nie ślizga się w dłoniach. Przód ozdabia jasny, wyróżniający się napis „Kindle”. Spód urządzenia ukrywa jedyny przycisk (do włączania i resetowania) oraz wejście mini-USB. I to wszystko. Brak bocznych przycisków do przewijania stron, brak krzyżaka do nawigacji.

 

2.jpg

 

Po wzięciu do ręki po raz pierwszy, Paperwhite wydaje się znacząco cięższy od swego starszego brata. Czy to zasługa baterii lub nowych powłok związanych z oświetleniem? Nie wiem… Wrażenie niestety nie jest jednorazowe i utrzymuje się na stałe. Dla tych zatem, którzy czytają „z ręki” może to okazać się krokiem wstecz w stosunku do poprzedniej wersji urządzenia. Różnica to 43 gramy – dużo…

 

Podświetlenie i ekran

 

Amazon stosuje w swoich urządzeniach matrycę E-Ink Pearl. Jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą na rynku. Obraz jest wyraźny, o rewelacyjnym kontraście, czcionki ostre i dokładne, a odświeżanie e-papieru szybkie i mało uciążliwe. Zastosowanie nowatorskiego podświetlenia jest milowym krokiem do przodu. Dotychczas proponowane lampki już zbyt długo były na rynku, stanowiły rozwiązanie zastępcze, niewygodne, nieprecyzyjne i do tego kosztowne. Podświetlenie tradycyjne, stosowane w ekranach LCD również nie sprawdzało się przy długotrwałym czytaniu książek. Nienajlepszy kontrast, nienaturalnie mocna jasność nie sprzyjały wygodzie i oszczędzaniu oczu. Najnowsze rozwiązanie w czytniku Kindle Paperwhite oferuje równomierne, w pełni regulowane i energooszczędne podświetlenie ekranu E-ink. Specjalna warstwa z czterema diodami upchniętymi pod powłoką dotykową zapewnia wspomniane efekty.

 

1.jpg
 

Jak to wygląda w praniu? Efekt nie jest jeszcze idealny. Światło na wyższych poziomach jasności jest mocne i barwi ekran na niebiesko. Do tego ma wyjątkowo zimny i „syntetyczny” odcień. Na szczęście wrażenie takie odnosi się tylko na ustawieniach powyżej 18 (skala od 0 – 24). Pośrednie oświetlenie oferuje białą kartkę i bardzo dobry kontrast. Wraz ze zmianą oświetlenia zewnętrznego należy regulować ten parametr w czytniku. W całkowitej ciemności wystarczy ustawienie 2-6 punktów – a czytanie staje się wygodne i nie męczące oczu. Przy niektórych ustawieniach widać także specyficzne ciemniejsze obszary, które wydają się niedoświetlone. Da się to jednak częściowo skorygować dobraniem odpowiedniej mocy podświetlenia do zewnętrznych warunków. Nawet jeśli ustawimy wartość  „0”, przyglądając się dokładniej zauważymy, że dopóki czytnik nie śpi, jest on bez przerwy podświetlony. Fachowcy z Amazona tłumaczą, że ma to służyć zlokalizowaniu na ekranie ikonki pozwalającej na zwiększenie natężenia podświetlenia w ciemności i w sytuacji kiedy czytnik nie posiada żadnych przycisków. Zarzekają się także, iż wpływ tego mechanizmu na żywotność i długość działania na baterii ma być jedynie marginalny.

 

3kindle.png

 

Bateria

 

Jak to więc jest z tą baterią? Producent zapewnia o następujących parametrach: 8 tygodni działania przy codziennym czytaniu (0,5 godziny), wyłączonym WiFi i podświetleniu ustawionym na „10”. Oczywiście każdy będzie miał tutaj odrobinę inne warunki. Ja na przykład czytam regularnie przed snem (1-3 godzin), z wyłączonym WiFi i z podobną wartością oświetlenia. Przewiduję, że nawet przy bardzo intensywnym użytkowaniu Paperwhite powinien wytrzymać 1-2 tygodnie. Myślę, że to akceptowalny wynik. Piszę o przewidywaniu, bo czytnik mam od 6 dni i nie doładowywałem go od nowości – wskaźnik baterii jest mniej więcej w połowie. Spróbuję zweryfikować i zaktualizować tę informację po dłuższym korzystaniu.

 

Użytkowanie (dotyk)

 

Wygoda użytkowania jest kluczowym elementem wpływającym na wybór czytnika. Ludzie z natury są pełni rozmaitych przyzwyczajeń, często niechętni zmianom i aby przekonać się do czytnika z papierem elektronicznym potrzebują produktu, który ich zachwyci i przyciągnie, ale także zapewni łatwość, wygodę i frajdę z ich obsługi. Seria urządzeń Kindle słynęła z dobrych rozwiązań. Ale też ciągle poszukiwano nowych kierunków. Po kupnie mojego pierwszego dziecka Amazona cieszyłem się ze świetnie umiejscowionych przycisków do przewijania stron (po dwa, na prawej i lewej krawędzi). Niestety musiałem zrezygnować z używania „krzyżaka”, który niewiadomo dlaczego służył jedynie do nawigacji po menu i tekście. Nie było możliwości przewijania za jego pomocą stron. Zaproponowałem taką alternatywną opcję, ale zostałem w wyjątkowo miły sposób zignorowany przez obsługę sklepu. Konstrukcja taka mimo wszystko pozwalała na użytkowanie czytnika trzymając go w jednej ręce (superważne kiedy czyta się „do snu”) i przewijanie stron jednym palcem. Za to nawigacja po menu i pisanie były w takim układzie katorgą i aż prosiły się o ekran dotykowy.

3.jpg

 

Sytuację diametralnie zmienia Kindle Paperwhite, który oferuje ekran dotykowy. Pozbyto się całkowicie przycisków, zarówno tych po bokach obudowy jak i słynnego krzyżaka na dole urządzenia. Ciężar obsługi przeniesiono na dotyk. Efekt jest dokładnym przeciwieństwem obsługi Kindle Classic. Poruszanie się po Paperwhite, wpisywanie tekstu z klawiatury ekranowej, cała obsługa to faktyczna nowa jakość i wygoda, tym bardziej, że reakcja ekranu na dotyk jest szybka i sprawna, a podstawowe gesty są bez trudu rozpoznawane. Niestety, to co najważniejsze czyli nawigacja po książce, przewijanie stron w przód i w tył jest po prostu niewygodne. Oczywiście zależy to tak jak już wcześniej pisałem od sposobu i warunków czytania. Kindle trzymane w dwóch rękach, w pozycji siedzącej czy leżące na biurku obsługuje się bez większych trudności. Trzymanie go w jednej ręce czy w pozycji leżącej jest niewygodne i prowadzi czasami do frustracji. Przez to, że waga jest odczuwalna, trudno utrzymać czytnik w jednej ręce bez zmęczenia przez dłuższy czas. Dodatkowo operowanie palcami się po prostu nie sprawdza. Producenci zarzekają się, że stworzyli idealny system do nawigacji dzieląc ekran na specjalne strefy. Problem w tym, że funkcjonuje on jako tako kiedy trzymamy czytnik w prawej ręce. W przeciwnym przypadku jest już bardzo źle. Dodatkowo przypadkowe dotknięcie przy zmianie pozycji ciała lub przenoszeniu Kindla może prowadzić do nagłego włączenia się jakichś opcji lub co gorsze przeskoczenia o x stron w przód lub w tył. Przynajmniej na początku, zdarza się to stanowczo zbyt często, powoduje złość i frustrację. Wątpię czy o taki efekt chodziło inżynierom Amazona…

Kindle Paperwhite ma wszystko to co wyróżniało poprzednie modele: możliwość zmiany rozmiaru oraz rodzaju czcionek, połączenie WiFi i przeglądarkę internetową, rozmaite opcje segregowania książek, umieszczania ich w chmurze i zakupu w sklepie Amazon (te z innych źródeł wgrywamy przez kabel z komputera za pomocą aplikacji, np. Calibre). Nie ma możliwości odsłuchiwania mp3 ani radia.

 

Z dużej chmury mały deszcz?

 

Kindle Paperwhite wydaje się przełomowym i idealnym rozwiązaniem. Pomimo jednak całej mojej sympatii do Amazona i zadowolenia jakie wyniosłem z użytkowania poprzedniego modelu Kindle Classic (brakowało mi tylko tego nieszczęsnego podświetlenia), nie mogę go uznać za objawienie. Kindle Paperwhite to z pewnością przełom jeśli chodzi o podświetlenie. Sprzęt nie ma sobie równych w kwestii przyjemności czytania z ekranu E-ink Pearl. Prawie doskonale równomierne światło i brak konieczności stosowania zewnętrznych urządzeń wysysających z baterii prąd bez opamiętania, to nieskończenie istotna sprawa. Pomimo tego Paperwhite zdecydowanie nie jest produktem idealnym. Dwie jego kluczowe wady to bardzo słabo sprawdzający się dotyk przy czytaniu jedną ręką i choć rewolucyjny, to wymagający dopracowania sposób doświetlenia ekranu.


7.jpg

 

Trudno mi więc bez zastanowienia polecić ten produkt. Ktoś kto marzył o podświetleniu tak jak ja, może się zdecydować na zakup. Musi mieć jednak na uwadze, że usunięcie fizycznych przycisków i zastosowanie dotyku zmienia całkowicie sposób użytkowania i może okazać się po prostu niewygodne. Zwiększona waga urządzenia to kolejny kamyczek do ogródka Paperwhite. Osoby, które posiadają już czytnik i nie jest dla nich priorytetem możliwość czytania w słabym oświetleniu, mogą sobie odpuścić zakup. Lepiej poczekać aż Amazon dopracuje pewne szczegóły, a może pomyśli jednak o powrocie do fizycznych przycisków. Z kolei zaznajomieni z dotykiem, przyzwyczajeni do użytkowania czytników dwoma rękami, powinni zwrócić uwagę na Kindle Paperwhite. To mimo wszystko kawał dobrego sprzętu, z rewolucyjnym systemem podświetlenia i wszystkim tym co do tej pory najlepszego oferowały nam urządzenia Amazona.

Sam szczerze mówiąc trochę żałuję zakupu. Ale należy pamiętać, że odbiór Paperwhite zależy od subiektywnego podejścia, różnych osobistych przyzwyczajeń. Dlatego przed zakupem warto się zatrzymać i zastanowić co jest dla nas najważniejsze. Wydaje się, że choć Kindle Paperwhite to nietuzinkowy i pod wieloma względami świetnie dopracowany czytnik, to być może nie jest to jeszcze model, który zadowoli każdego. I w kolejnej wersji ulegnie wielu usprawnieniom.

 

Kindle Paperwhite można kupić w amerykańskim sklepie Amazon za równowartość 622 zł (VAT i opłaty celne wliczone) – czytnik z WiFi i bez reklam. Czas dostawy jest zaskakująco krótki. Waha się od 2-6 dni.


Ocena:
ocena77.jpg

 

Zalety:

– stosunkowo równomierne, przyjazne dla oczu podświetlenie
– wygodna obsługa opcji czytnika za pomocą dotyku
– szybki i precyzyjny ekran dotykowy
– wydajna bateria
– bardzo dobry stosunek ceny do jakości

Wady:

– sporadyczne ciemne strefy podświetlenia
– zimna, niebieskawa barwa światła w wyższych stopniach podświetlenia
– podstawowa nawigacja po książce w użytkowaniu jedną ręką – bardzo utrudniona
– całkowity brak fizycznych przycisków
– przypadkowe reakcje ekranu dotykowego
– odczuwalnie zwiększona waga urządzenia (43 gramy)

Dodaj komentarz



34 myśli nt. „Kindle Paperwhite – to świeci! [recenzja]

  1. bosman_plama

    Ja zacząłem od Kindle Touch, więc sterowanie pewnie by mnie nie zaskoczyło. Nie zmienię jednak czytnika (mam go ledwie rok), tym bardziej, że waga ma zwykle dla mnie większe znaczenie niż światło. Choć zdarzają się wyjątki – jak słabo oświetlone autobusy na dłuższych trasach.

    Jeśli chodzi o klasykę SF Amazon jest świetnym źródłem, można tam kupić cudeńka za grosze. Pojawiają się np. wielkie tematyczne zbiory powieści, albo właśnie “cegły” zawierające klasykę i kosztujące poniżej dolara. Niestety tylko po angielsku.

  2. aihS Webmajster

    Bateria i waga – to jedyne co przemawia za czytnikami Kindle. Polecam zapoznać się z darmową aplikacją na androida – [url=”https://play.google.com/store/apps/details?id=com.amazon.kindle&feature=search_result#?t=W251bGwsMSwxLDEsImNvbS5hbWF6b24ua2luZGxlIl0.”]Kindle for Android[/url] – a potem zastanowić się po jakiego wała mi urządzenie za 622 zł jak za te same (lub niewiele większe) pieniądze mogę sobie kupić urządzenie o sporo szerszym spektrum zastosowania – czyt. tablet.

      1. aihS Webmajster

        @mokraTrawa

        Epapier robi największą różnicę w zużyciu baterii. Oczywiście komuś może bardziej odpowiadać, ja nie widzę większej różnicy – może za krótko używałem. Obecnie konsumuje dość dużo ebooków i mam tylko jedno spostrzeżenie – wzrok mniej mi się męczy przy czytaniu z tabletu niż ze zwykłego papieru. Dla mnie to szok i nie wiem dlaczego tak jest, ale nie będę protestował 😉

          1. aihS Webmajster

            @bosman_plama

            No ok, sam to wymieniłem jako zaletę, ale brałbym to pod uwagę gdybym zamierzał udać się w tereny “dzikie” a nie mieszkając w centrum miasta gdzie dzieci nie uciekają na widok gniazdka elektrycznego 😉 W sumie gdyby ten Kindle kosztował koło 300-400zł to bym się nawet nie odezwał, ale jego cena po prostu mnie poraziła.

            1. bosman_plama

              @aihS

              To chyba zależy gdzie kupujesz. Ja dałem za swój, o ile pamiętam, jakieś 80 dolców, więc niedrogo. Drogi jest, oczywiście, najnowszy model, ale znów – paperwhite wifi kosztuje 119 dolców, więc też nie jakieś wielkie pieniądze – oczywiście pod warunkiem, że ma się krewnego/znajomego w Usach, żeby kupił to bez dodatkowego podatku.

  3. aryman222

    własnie myślałem nad Kindlem (na prezent 🙂 ), widzę, że jednak wybiorę wersję podstawową, [url=”http://www.amazon.com/Kindle-Ereader-ebook-reader/dp/B007HCCNJU”]z przyciskami.[/url] zastanawiam się tylko dlaczego nie ma slotu na karty pamięci… to oznacza, ze ebooki można pobierać tylko z internetu (wifi)? co z ebookami, które się już posiada (na karcie), da się je przetransportować na Kindle? nie używam takich wynalazków, a nie chciałbym komuś zrobić problemu.

  4. aryman222

    mam jeszcze jedno pytanie – jak te Kindle się ładuje (chodzi mi o wersję podstawowa, ale zakładam, że ta Paper White ma identycznie)? tylko przez USB? czy ma też kabelek do gniazdka? jeśli zaś ma zasilacz sieciowy, to jak to jest z odmiennym napięciem sieci w Europie?

        1. jaGrab

          @maladict

          to bardzo dawno musiało być 😉
          mam swojego K3 prawie 2 lata i już wtedy nie dawali ładowarek tylko kabelek usb
          na razie nie czuję potrzeby wymiany bo jest dotyk i światełko, klawisze i lampka rowerowa mi się sprawdzają
          i ten nowy ma chyba sporo mniej pamięci (poprawcie mnie jeśli się mylę)

        1. Gileq

          @mokraTrawa

          Tak swoją drogą, ludzie z początku narzekali na kolorowe bąble, więc z ‘lekką taką niepewnością’ sprowadziłem sobie z UK. A tu nie tylko bąbelków nie ma, ale nawet tego niebieskiego na maks. oświetleniu nie zauważam. Co prawda podkręcam na maks tylko testowo, w czytaniu nie wychodzę nigdy wyżej niż 12-13.
          BTW. Właśnie oświetlenie, nie podświetlenie w/g Amazona. Światełko pada w dół na eink i wraca do oczków odbite, tak jak z lampki niby.

  5. amonlb

    Fajna recenzja 😀 tylko zdjęcia mogłyby być trochę lepsze wtedy by było PRO.

    Podzielam zamiłowanie do czytania z ekranu i polecam wszystkim. Gdy na rynek weszły nawigacje razem z tatą odblokowałem w nim Windowsa CE i odkryłem że to komputer z dotykowym ekranem. Szybko znalazłem genialny sposób na wykorzystanie jego możłiwości było to czytanie książek. Jakiś czas później gdy czytniki epapierowe kosztowały jakieś 1600zł a o tabletach typu ajpad czy nexus 7 nikt nawet nie mówił zainwestowałem skromną kwotę 500zł (to była super okazja) i kupiłem czytnik książek [url=”http://www.thetoysavenue.com/gallery/ectaco-jetbook-lite-ereader-white/ectaco_jetbook_lite_ereader_white_1.jpg”]Ectaco Jetbook[/url] z 5″ niepodświetlanym LCD. Zrobiłem prosty rachunek i doszedłem do wniosku że się opłaca. Od tamtej pory przeczytałem sporo książek, oczy mi nie wypłynęły, odsetek kupowanych wersji papierowych zmalał dla mnie do niezbędnego minimum czyli głównie do książek których po prostu nie mogę dostać w postaci cyfrowej.

    Do tego dołączyło kolejne odkrycie audiobooki które też polecam i wcale nie są tylko dla niewidomych. Słuchanie książki do poduchy, przy gotowaniu, przy podlewaniu trawnika albo leżąc na plaży jest zajebiste i o wiele wygodniejsze od czytania. (Tu mała uwaga najpierw trzeba przesłuchać kilka książek żeby przyzwyczaić się do tej formy, na wstępie mogą wystąpić problemy ze skupieniem uwagi na treści) [u]Proszę spróbujcie audiobooków bo czuję się dziwnie kiedy samotnie stoję przy regale z audiobookami w empiku.[/u]

    Kolejnym etapem był zakup nexusa 7 i tutaj polecam [url=”https://play.google.com/store/apps/details?id=com.amazon.kindle&feature=search_result#?t=W251bGwsMSwxLDEsImNvbS5hbWF6b24ua2luZGxlIl0.”]Kindle for android[/url] oraz świetną aplikację [url=”https://play.google.com/store/apps/details?id=com.flyersoft.moonreaderp”]Moon+ Reader PRO[/url] warto zapłacić parę złotych komfort czytania i wygodny interfejs pozwalają zapomnieć że to nie jest papierowa książka. Ku mojemu zdumieniu mój stary czytnik Jetbook przejęła moja narzeczona, a jeszcze nie dawno prychała na mnie jak czytałem ebooka albo słuchałem audiobooka twierdząc że bez szelestu papieru i zapachu farby nie ma mowy o czytaniu książki. Aktualnie wciąga jedną książkę za drugą.

    To rzekłem ja – Adi
    Dzięki za uwagę

  6. Pingback: Lighting Techniques

Powrót do artykułu