Ebooki – co możemy przeczytać na czytniku?

furry dnia 27 sierpnia, 2014 o 13:00    23 

Załóżmy że decyzja o zakupie czytnika już zapadła, ewentualnie mamy już czytnik czy aplikację na smartfona ale co dalej? Cóż, jeśli chcemy czytać po polsku, to jest coraz lepiej, powiedzmy nieźle, choć nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że dobrze.

Większość wydawnictw przekonała się do ebooków i nowości mają premierę cyfrową w czasie zbliżonym do premiery książki papierowej, czasem trochę później, czasem nawet wcześniej, jak było z czwartym tomem “Pana Lodowego Ogrodu”. Zaczęło się to mniej więcej w 2012 roku, większość książek z tego i następnych lat powinna być dostępna w ebooku. Gorzej ze starszymi książkami, których najczęściej po prostu nie ma i już. Spowodowane jest to prawdopodobnie kosztami – przy okazji tworzenia i składu nowego wydania książki papierowej dodanie ebooka jest proste i tanie, a robienie tylko ebooka, od zera, jest wciąż nieopłacalne i raczej nikt tym się nie zajmuje. Poza tym podpisywane kiedyś umowy licencyjne zwykle nie uwzględniały ebooków. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, np. akcja BookRage, gdzie pojawiały się ebooki Krzysztofa Borunia, Janusza Zajdla, czy wydawnictwo Inpingo, wydające klasykę w serii “Białe kruki na E-booki”, tylko w formie elektronicznej.

Ale… nie zawsze musimy płacić za ebooki, książki 75 lat po śmierci autora (lub tłumacza), trafiają do tzw. Domeny Publicznej i można je udostępniać bez płacenia praw autorskich. Na świecie największą tego typu organizacją jest Project Gutenberg, ale po polsku są tam tylko Sklepy Cynamonowe. Polska Biblioteka Narodowa prowadzi portal Polona, na którym dostępne są stare książki, niestety w postaci skanów, nie ebooków. Oczywiście wszystkie te stare książki same się nie zamienią w ebooki, zajmuje się tym np. Fundacja Nowoczesna Polska, do której należy strona Wolne Lektury, (gdzie znajdziemy nie tylko Orzeszkową i Reymonta), czy pospolite ruszenie internautów (Wikiźródła). Większość księgarni z ebookami korzysta z tego i ma w ofercie darmową klasykę.

Można kupić wersję papierową - dwie wielkie cegły - i nigdy nie zdjąć z półki, a można ebooka.

Można kupić wersję papierową – dwie wielkie cegły – i nigdy nie zdjąć z półki/ A można ebooka.

Teraz może więc konkretniej, co jest, a czego nie ma? Z czystej ciekawości otworzyłem listę noblistów i ci “najświeżsi”, Mo Yan czy Alice Munro są wydawani, także w ebookach. Pojawiają się pojedyncze książki Joyce Carol Oates czy Doris Lessing. Ze starszych jest Mario Vargas Llosa, Jose Saramago, John Steinbeck, ale… to właściwie wszyscy. Nie znajdziemy ebooków J.M. Cotzee (choć chyba były), Orhana Pamuka, Guntera Grassa, wiem że długo jeszcze można wymieniać, ale nie ma też Camusa, Faulknera, Hemingwaya… Co ciekawe, lepiej jest z tzw. “murowanymi kandydatami” bukmacherów, pisarzami żyjącymi (tak, można postawić pieniądze na to, kto wygra nagrodę Nobla). Dostaniemy ebooki Murakamiego, Salmana Rushdie czy Umberto Eco. A polscy nobliści? Za darmo możemy zapoznać się z klasyką – twórczością Sienkiewicza i Reymonta. A o ile Wisławy Szymborskiej coś tam jeszcze jest, to Miłosza na czytniku nie przeczytamy. Za to dostępni są polscy faworyci do nagrody (naprawdę, tak piszą ludzie w internecie), Olga Tokarczuk czy poeta Adam Zagajewski.

OK, z noblistami jest różnie, więc podejdźmy z innej strony. Jak pisałem, jako ebooki wydaje się zwłaszcza to, co się wydaje po prostu, od jakiegoś czasu książki z list bestsellerów są dostępne w formie cyfrowej. Na blogu Świat Czytników regularnie pojawia się zestawienie magazynu Książki, z uwzględnieniem co jest, a czego nie ma w wersji elektronicznej. Podobny ranking tworzy GFK Polonia. Kilka lat temu BBC prowadziła akcję Big Read, z listy wybranych w plebiscycie książek wersję elektroniczną po polsku ma mniej więcej połowa.

Z “klasycznej” literatury jest więc sporo, trudno wszystko wymienić, więc subiektywnie i alfabetycznie: Bukowski, Bułhakow, Cabre, Dostojewski, Eco, Gombrowicz, Hosseini, Karpowicz, Kuczok, McCarthy, Mrożek, Munro, Murakami, Myśliwski, Pielewin, Puzo, Remarque, Rushdie, Steinbeck, Tokarczuk, Tyrmand, Vargas-Llosa… Są oczywiście nagradzani ostatnio Joanna Bator czy Szczepan Twardoch. Jest mnóstwo kryminałów, nie tylko skandynawskich (Larsson, Nesbo), ale też Joanna Chmielewska, Joe Alex, czy Jeffrey Archer. Jest literatura faktu, z Wydawnictwem Czarne na czele, z klasyków polskiego reportażu Kapuściński jest, a Wańkowicza nie ma.

BBC Big Read - pierwsza setka Pokaż

BBC Big Read - druga setka Pokaż

A jak się mają książki fantastyczne? Jest sporo, ebooki ma w ofercie sporo wydawnictw “branżowych”, jak Fabryka Słów, Runa, Powergraph, czy “klasycznych”, jak Zysk, Rebis, Prószyński, nawet Wydawnictwo Literackie. Dostępni są więc klasycy, Asimov, Dick, Herbert (Frank, choć Zbigniew też), Tolkien, ale też autorzy współcześni, jak King, Martin, Pratchett i wielu innych. Polacy to głównie ci, wydający w Fabryce Słów: Ćwiek, Grzędowicz, Kołodziejczak, Komuda, Kossakowska, Pilipiuk, Piekara, Ziemiański, Ziemkiewicz… Poza kilkoma wyjątkami nie ma prawie wydawnictw SuperNOWA, MAG czy Solaris, choć tu sprawa jest rozwojowa, zaczęły się pojawiać pierwsze ebooki z serii Archiwum Polskiej Fantastyki. Gorzej z autorami zagranicznymi, wydawcy zwykle tłumaczą to problemami z licencjonowaniem i zabezpieczeniami DRM, prawdopodobnie wyższe koszty licencji się nie zwrócą przy tak niszowych jak “Uczta Wyobraźni”. MAG skupił się więc na “pewniakach”, w ofercie ma ebooki Neila Gaimana i młodzieżowe serie Cassandry Clare i Charlaine Harris.

Podobno ten pan pierwszy wymyślił książkę elektroniczą.

Podobno ten pan pierwszy wymyślił książkę elektroniczą.

Dostępna jest za to kompletna bibliografia Stanisława Lema, która choć liczy ponad dwadzieścia tomów, często bywa przeceniana. Książki i ebooki “drugiego po Lemie”, Jacka Dukaja ukazują się w Wydawnictwie Literackim, ostatnio zawitał tam też Szczepan Twardoch. Z drugiej strony, SuperNOWA nie wydaje eboków Janusza Zajdla, Marka S. Huberatha, czy Andrzeja Sapkowskiego. Ten ostatni dogadał się jakoś z CD Projektem i sagę wiedźmińską kupimy, ale dwóch tomów opowiadań już nie. Z kolei w jednym z BookRage dostępne były ebooki Janusza A. Zajdla, ale kto wtedy nie kupił, ten trąba. (Aktualizacja na gorąco – jeśli kiedykolwiek wątpiliście w Siłę Gikza™, to informuję, że dzień po zakończeniu tworzenia tego wpisu ruszyła akcja BookRage z możliwością zakupu WSZYSTKICH ebooków Janusza A. Zajdla.) Niżej jest ranking, który kiedyś ukazał się na stronach magazynu Esensja.

Z kolei Robert J. Szmidt na stronie Fantastyka Polska umieszcza głównie opowiadannia, choć jest też kilka powieści. Wszystko za darmo, a wśród nazwisk: Jacek Inglot, Mirosław P. Jabłoński, Łukasz Orbitowski, Tomasz Pacyński, Maciej Parowski, Emma Popik, Wiktor Żwikiewicz, czy sam Robert J. Szmidt. Jest też niejaki Paweł Majka.

50 najlepszych polskich powieści fantastycznych wg magazynu Esensja Pokaż

Co ciekawe, pojawiające się na liście Esensji ebooki Wawrzyńca Podrzuckiego i Ewy Białołęckiej były w sprzedaży, ale już nie ma. Prawdopodobnie skończyła się czas licencji, więc ebooki znikły z półek. Pozostaje wierzyć, że wkrótce pojawią się gdzie indziej, może w BookRage?

Podobno część gikzów posiada już potomstwo, rzućmy więc okiem na książki dla dzieci. Jakiś czas temu pojawiły się “Kroniki Narnii”, których swego czasu bardzo brakowało Grzegorzowi Marczakowi z Antyweb. Z nowszych rzeczy jest cykl o Harrym Potterze, czy podobno dobry, a nieznany mi “Feliks, Net i Nika” Rafała Kosika. Jest już sporo “żelaznej” klasyki typu Niziurski, czy cykl o przygodach Pana Samochodzika. Pojawiły się książki Astrid Lindgren, na razie tylko dwie i to bez rysunków, ale może to zapowiedź, że będzie więcej? Są książki o Mikołajku, Muminkach (z rysunkami), jest “Karolcia” Marii Kruger – ulubiona lektura mojej córki. Oczywiście są wszelkie bajki, część znajdziemy za darmo na stronie Wolne Lektury, jest tam Andersen, bracia Grimm, “Przygody Sindbada Żeglarza” w opracowaniu Bolesława Leśmiana. Czego nie ma? Najbardziej brakuje chyba książek Szklarskiego o Tomku Wilmowskim.

Mikołajek - na jego przygody wielu czekało i się doczekało.

Mikołajek – na jego przygody wielu czekało i się doczekało.

Co do cen, to na rynku jest dość ciekawa sytuacja. Cena “okładkowa” ebooka zwykle jest taka, jak w wersji papierowej. Na szczęście zadziałała “niewidzialna ręka rynku”, dzięki której zapanował czas częstych promocji, przecen, wyprzedaży… Jeśli nie musimy wybranej książki przeczytać natychmiast, z pewnością wkrótce po premierze trafimy na promocję w którymś ze sklepów, a prędzej czy później doczekamy się przeceny rzędu 50% i zapłacimy za ebooka kilkanaście złotych lub mniej. Nie jest to może Steam Summer Sale, ale myślę że nie jest źle. W rozeznaniu się w promocjach pomogą porównywarki cen: Świat Czytników, czy Upoluj Ebooka, bardziej rozbudowana, z możliwością alertu na maila, gdy upragniona książka jest w promocji. Ale bywa i tak, że na półce w “taniej książce” znajdziemy papierową wersję znacznie taniej niż ebooka w promocyjnej cenie.

Osobny akapit wypada poświęcić akcji http://bookrage.org – jest to polski serwis zasadami działania przypominający Humble Bundle – przez ograniczony czas możemy kupić kilka ebooków w cenie przez nas określonej. O ile mnie pamięć nie myli, było jak dotąd dziesięć “paczek”, a w ofercie różności: science-fiction, kryminały, fantasy, komiksy… Czasem “paczki” zawierały książki konkretnych autorów, jak Janusz A. Zajdel (kto nie kupił, ten trąba), czy Stefan Grabiński. Ostatnio można było nabyć pakiet “Legendy miejskie” z twórczością młodych, niekoniecznie nieznanych autorów. Niestety akcje trwają zwykle dwa tygodnie i jeśli nie zdążymy, to nie kupimy już ebooków Janusza Zajdla czy Feliksa W. Kresa. I przypominam, trwa właśnie Bookrage “Wszechświat Zajdla”.

Na koniec wspomnę, że jest też rynek tzw. self-publishingu, autorzy którzy albo nie chcieli iść do dużego wydawcy, albo ich książki zostały odrzucone, o poziomie literackim stanowczo nie będę się wypowiadał. Zwykle trzeba zapłacić kilka złotych, ale z okazji różnych okazji pojawiają się darmowe zbiorki, pełniące rolę “samplerów”. RW2010, ale nie czuję się na siłach polecać konkretnych autorów.

I jeszcze dwa zdania o tym, co w innych językach? Jeśli zaopatrzymy się w czytnik Kindle (i kartę płatniczą), dostajemy dostęp do sklepu z ponad dwoma milionami książek. Tak, to robi wrażenie, nawet jeśli niektórych nie da się kupić z Polski (czarodziejski świat prawników, praw autorskich i licencji). Czasem ebooki można kupić w pakiecie, bywa że taniej, dostajemy jeden duży zawierający wszystkie części “Pieśni Lodu i Ognia”, czy cykl “Autostopem przez Galaktykę”.

Przewodnika "Autostopem po Galaktyce" w języku polskim nie dostaniemy. Szkoda tylko, że darmowy internet już nie działa.

Przewodnika “Autostopem po Galaktyce” w języku polskim nie dostaniemy. Szkoda tylko, że darmowy internet już nie działa.

Nie ma więc problemu “co jest dostępne”, ale “gdzie kupić”. Poza Amazonem dużych księgarni z ebookami jest niewiele, na dodatek z Polski nie da się robić zakupów w księgarniach Kobo i Barnes & Noble (ci od czytnika Nook). Zwykle można zaopatrywać się na stronach wydawców, sklep ma np. grupa Pan Macmillan. Działa też sklep FeedBooks, który niestety dla “kindlowców” ebooki sprzedaje w formacie epub, zabezpieczonym Adobe DRM, choć te z domeny publicznej są “czyste”. Jeśli interesuje nas self-publishing, darmowy i płatny znajdziemy na platformie Smashwords.

Na razie tyle, a skoro z grubsza już wiadomo, co da się przeczytać, to wkrótce będzie o tym, gdzie się zaopatrywać.

Dodaj komentarz



23 myśli nt. „Ebooki – co możemy przeczytać na czytniku?

  1. quross

    Świetny artykuł.

    Edit: Literówka – “poeta Adama Zagajewski”. Nie widzę też do czego odnosi się: “*) Ebooki były, ale znikły z oferty, prawdopodobnie wygasły prawa autorskie.”. Nie ma po prostu tej gwiazdki przy żadnym tytule, dopiero z dalszej części tekstu można się zorientować o kogo chodzi 😉

    1. furry Autor tekstu

      @quross

      poprawione

      EDIT: w zasadzie przy “Kronikach Drugiego Kręgu” Ewy Białołęckiej powinienno być “trochę jest”, bo wyd. Runa ebooków już nie ma w ofercie, ale pierwsza część, tj. “Naznaczeni błękitem” pojawiła się w Fabryce Słów i ebook jest. Ale całego cyklu nie da się przeczytać na czytniku.

      Pluję sobie w brodę, bo czaiłem się na cykl Ydgrassil, ale sam się przechytrzyłem czekając na promocję.

    1. quross

      @fl0dA

      Właśnie czasami sobie myślę że moim największym błędem było kupienie Onyxa. Kindla chwalą wszyscy, ale rok temu “na papierze” to Onyx wydawał mi się lepszy. Teraz żyję z trzeszczącą obudową i czymś w stylu bad pixela (nie wiem jak to możliwe w czytniku ale u mnie po prostu jest :/ ). Za każdym razem jak po niego sięgam to się wkurzam.

      Ale i tak czytam, cóż poradzić, te promocje na ebooki po 9.90 PLN są naprawdę dobre 🙂

  2. jediwolf

    Fajny tekst. Sam ebooka posiadam od lat 5. I jestem mega zadowolony. Oczywiście kupuję i czytam także książki papierowe. Bo lubię 🙂

    Od eboków odstraszała mnie niestety cena. Często taka sama jak za papierową wersję, bądź nawet większa. Dlatego albo czekam na jakieś super promocje, albo kupuje właśnie na bookrage. Jak dla mnie idealna cena ebooka to przedział 9-15 zł.

    Większość ebooków kupuję na virtualo.pl. Ceny są tam wyższe o jakieś 2-4 zł, ale jakość ebooka w mobi jest kapitalna. Wymyślili tam jakieś narzędzie do obróbki do formatów mobi i epub i wychodzi im to doskonale.

        1. bosman_plama

          @quross

          Orbitowski cały czas się rozwija i obserwowanie tego jest tyleż satysfakcjonujące, co fascynujące. A do tego to jeden z tych autorów, którzy piszą własnymi flakami, prawie czuć, jak facet spala emocje tłukąc po klawiaturze. Są polscy pisarze, którzy piszą lepiej, są i tacy, którzy piszą powieści bardziej przemyślane i mocniej skomponowane. Ale Orbitowski pisze specjalnie, jakby spodziewał się, że za czytanie jego powieści będą odpowiadały nieco inne rejony mózgu, niż za czytanie innych. A za rozumienie go nieco inne rejony duszy.

          Ale nie każdemu musi podejść.

    1. furry Autor tekstu

      @quross

      “Szczęśliwa Ziemia” to książka nominowana w tym roku do nagrody Zajdla, ale jako powieść nie jest bezpośrednią konkurencją dla opowiadania “Grewolucja” Pawła Majki, więc bezpiecznie możesz pobierać i czytać.

      EDIT: Się mi przypomniało, a propos bosmanowego voodoo, Orbitowski napisał przecież jedno opowiadanie z cyklu Pies i Klecha.

Powrót do artykułu