Darksiders II – pierwsze wrażenia

Pjotroos dnia 22 sierpnia, 2012 o 7:27    3 

Darksiders II z tygodniowym poślizgiem dotarło do Polski. Warto było czekać?

Moja kopia dotarła do mnie wczoraj po południu i czas pozwalał na to, żeby pograć maksimum trzy godziny. Okoliczności sprawiły, że prawie połowę tego czasu spędziłem nie grając. To za mało, żeby wystawiać jakiekolwiek oceny grze, ale dość czasu żeby podzielić się pierwszymi wrażeniami. Być może niektórym z Was starczy to by podjąć decyzję o zakupie lub pochopnego zakupu uniknąć. A zatem, zaczynając od uwag technicznych:

1) Gra to ordynarny port z konsoli. W recenzji części pierwszej twierdziłem, że taki typ gier jest stworzony pod pada, ale twórcy przynajmniej dołożyli pewnych starań, by maksymalnie uprzyjemnić granie na PC. W dwójce tego zwyczajnie zabrakło. Opcje są niesamowicie ubogie – jedyne ustawienia graficzne jakie można zmienić to rozdzielczość i jasność ekranu. Możliwość zmiany sterowania jest tak zmyślnie ukryta, że długo byłem przekonany że jej w ogóle nie ma. Kamera przy grze myszką zachowuje się nieznośnie. Brak prawej gałki pada, która służy do jej ręcznego korygowania. Dowodem koronnym na to, jak bezmyślnie grę przeniesiono na PC, jest menu główne pozbawione opcji wyjścia do pulpitu. Alt+F4 na szczęście działa.

2) Gra jest zbugowana. Nie jakoś koszmarnie, ale zdarzyło mi się parokrotnie że po zbliżeniu się do krawędzi podczas walki postać nagle uniosła się w powietrze i na parę sekund zamarła w jednej pozie. Gdy jeszcze próbowałem grać klawiaturą, w kilku miejscach tooltip kazał mi wcisnąć określony klawisz, po czym w ogóle na niego nie reagował. Absolutnym szczytem jest jednak zachowanie się wersji językowych. Gra kupiona w Polsce chlubi się dwiema wersjami językowymi – polską i angielską. Nagrałem grę w tej drugiej, obejrzałem stylizowane intro, pograłem około 15 minut i dotarłem do pierwszej scenki przerywnikowej. Postacie poruszały ustami, ale z ich ust nie wydobywał się żaden dźwięk. Co więcej, nie pojawiały się też żadne napisy. Przez dobrą godzinę walczyłem z grą, próbując zmusić ją do poprawnego działania, niechętny do gry w wersję zdubbingowaną. W końcu zrezygnowany odpaliłem wersję polską… i okazało się że o ile wszystkie napisy są po polsku, dźwięk jest angielski. Istnieje, działa, po prostu odmawia grania gdy o niego poprosimy. Zakładam, że to zwyczajny bug, który w przyszłości zostanie naprawiony, ale aż tak ewidentny problem powinien zostać zidentyfikowany przed publikacją gry.

3) Gra wiąże się z kontem Steam, nawet w wersji pudełkowej. Osobiście mi to nie przeszkadza, ale dla wielu to może być problem, zwłaszcza w świetle niedawnych przetasowań z regulaminem usługi.

Tyle na temat zaplecza. Jak sprawdza się sama gra?

DS2_1.jpg

4) Po pierwsze, gdy już wpiąłem pada i odpaliłem grę od początku, z działającymi dialogami, poczułem się jak w domu. Fani jedynki momentalnie się w grze odnajdą. Schemat sterowania pozostał niezmieniony względem pierwszej części, grafika jest nieco ładniejsza ale wykonana w tym samym, komiksowym stylu. Już od pierwszej walki i zagadki przestrzennej palce same wiedzą co robić. Jako fan poprzednich "Darksidersów" momentalnie mogłem wejść w grę.

5) Po drugie, gdybym fanem nie był, nie wiem na ile początek gry by mnie wciągnał. Lokacja jest ładna, sterowanie płynne, ale fabule brak tego pierwszego kopnięcia, które miała jedynka. Tam sekwencje otwierające były przesycone akcją, zaczynały od naprawdę mocnego akcentu, tutaj są niemalże niespieszne.

6) Dla kontrastu, strzałem w dziesiątkę zarówno z technicznego jak i fabularnego punktu widzenia był pomysł gry innym z jeźdźców. Czuć, że jest lżejszy, zwinniejszy, szybszy. W walce posługuje się dwiema lekkimi brońmi podstawowymi zamiast ciężkego miecza, wywija salta i kręci piruety w powietrzu, z lekkością biega po ścianach. To fajna odmiana po ciężkozbrojnym Wojnie, a majaczące w tle sylwetki pozostałej dwójki jeźdźców już teraz każą się cieszyć na myśl o części trzeciej i czwartej.

7) Wiele elementów wygląda na żywcem wzięte z jedynki – walka, nawigacja mapy, szukanie ukrytych skrzyń – ale gra bardzo szybko rozrasta się o nowe pomysły. Już z pierwszych przeciwników wypadają ciężkie bronie i elementy uzbrojenia, które od razu możemy użyć (bo, jak zdrowy rozsądek nakazuje, Śmierć w swoją wielką misję wyruszył półnagi i praktycznie nieuzbrojony). W przeciwieństwie do jedynki, gdzie na podobieństwo serii "God of War" paleta dostępnych broni i zbroi była bardzo skąpa i pojawiała się w ściśle określonych momentach, część druga sięga raczej po schematy z "Diablo" i "Borderlands", zasypując nas lawiną przedmiotów które możemy dowolnie zmieniać i łączyć ze sobą.

DS2_2.jpg

8) Poza ekwipunkiem, drugą część wzbogacono też o punkty doświadczenia i drzewka talentów. Fragment, który przeszedłem, pozwolił mi nabić zaledwie dwa poziomy, więc trudno mi stwierdzić jak wiele zmieniają w rozgrywce, ale już na starcie dostałem pierwszą z wielu umiejętności magicznych. Drzewka podzielone są między umiejętności bojowe Śmierci (zwiększona dynamika walki, regenerowanie zdrowia z zadawanych obrażeń, usprawienia formy Żniwiarza) a przyzywanie pomocy – ghouli, wron, tarczy ochronnej. Więcej na ich temat będę mógł powiedzieć, gdy pogram nieco dlużej, ale już teraz mogę stwierdzić że o ile część pierwsza to kombinacja slashera i platformówki, o tyle dwójka idzie w kierunku pełnoprawnego action RPG.

9) Po przedostatnie, czuć moc postaci. Pierwszy pomniejszy boss – dzięki kombinacji dwóch lekkich, szybkich kos, mocarnego topora i serii szybkich uników – został po prostu zmieciony. Przy kolejnym starciu poprzeczka już została podniesiona odpowiednio wyżej. Na oceny jeszcze za wcześnie, ale poziom trudności gry wydaje się być wyważony nie gorzej niż poprzednio.

10) Po ostatnie i najważniejsze, mimo fabuły ocierającej się o pretekstową, grało się zwyczajnie fajnie i z żalem wstawało od gry po paru godzinach. To znów mieszanka pomysłów z innych gier – widać choćby oczywiste inspiracje "Diablo" i "Warcraftem" – ale jeśli nie przeszkadzało Wam to podczas gry w jedynkę, nie powinno też przeszkadzać tym razem. Ilość elementów które wracają i ilość elementów świeżych też wydaje się być wyważona właściwie. Co jeśli w jedynkę nie graliście? Warto zacząć od niej. To sequel w oczywisty sposób skierowany do fanów serii. Nawiazuje do jej fabuły, rozwija wprowadzone tam pomysły. Sprawdza nawet system achievementów Steam w poszukiwaniu osiągnięć za część pierwszą i tym, którzy ją ukończyli, wręcza zestaw fajnych broni na start.

Pierwszych spostrzeżeń tyle. Dziś po pracy siadam do gry ponownie i ruszam dalej. Gdy ją ukończę, z pewnością podzielę się opinią na temat całości w recenzji. Co poza tym? Być może "pięć rzeczy które warto wiedzieć…" gdy już zobaczę nieco więcej gry, być może "Relacja na żywo" w weekend, jeśli starczy chęci. Jeśli macie jakieś sugestie lub pytania, piszcie. Odpowiem na co zdołam.

Dodaj komentarz



3 myśli nt. „Darksiders II – pierwsze wrażenia

  1. teekay

    Jeżeli chodzi o problemy z tłumaczeniem, to coś mi się zdaje (może niesłusznie), że to nie bug tylko feature. 😉 W przypadku podobnego problemu ze Sleeping Dogs, ktoś decyzyjny od Cenegi powiedział, że zamiast naprawić błąd będą zmieniać mylące oznaczenia na opakowaniach. 🙂
    Co do marnej jakości portu, to twórcy zarzekli się, że zrobią wszystko żeby ten stan rzeczy naprawić. Mają świadomość problemów ze sterowaniem i małej ilości opcji korekty grafiki i zamierzają to jeszcze zmienić. Do tego czasu wstrzymam się z rozpatrywaniem zakupu tej gry, ale mimo to recenzję chętnie przeczytam.

    1. Pjotroos Autor tekstu

      @teekay

      Wersję na konsolę oklejają, bo podmienić zawartości na już wytłoczonych płytach raczej się nie da. Ze steamem mają prościej – tam właściwy język już jest w ustawieniach, wystarczy że ktoś podepnie do niego stosowną paczkę językową. A jakość portu mi osobiście nie przeszkadza, bo ja to gram jak grę na konsolę – padem, ze stosownej odległości od ekranu. Jest naprawdę spoko. Gdyby gra siliła się na szarobury fotorealizm byłoby gorzej, komiksowa stylistyka spokojnie ją ratuje.

  2. Nitek De Kuń

    Ja sprawdziłem Ciemnostronnych 2 i pograłem tylko chwilę, ale jakoś tak nie przykuło mnie na dłużej. Może musi poleżeć chwilę.
    Jakos bardziej wolałem pobiegać po Hong Kongu w Sleeping Dogs, bo Darksiders kojarzy mi sie przede wszystkim z kopią innych gier – choćby God Of War. Takie miałem wrażenie przez pierwszą część, która trochę już przynudzała na koniec swoją powtarzalnością.
    Tak, Wojna musi trochę poczekać.

Powrót do artykułu