Archiwa tagu: Czarna Kompania

Rdza. Bo wiecie, ta pora roku.

bosman_plama dnia 19 grudnia, 2017 o 8:30    81 

rdza

Ostatnio nastały te same czasy, co zwykle o tej porze roku. Spadło trochę (troszeczkę) śniegu, temperatura też spadła i zbliża się czas podsumowań. A to oznacza, że trzeba odpalić zardzewiałą krypę, by wypłynąć nią na oceany Waszych spaczonych gustów. Pisząc prościej – plebiscyt na Zardzewiałą Krypę uważam za rozpoczęty. I wiecie co? To już piąty.

Więcej »

Spode łba – dranie

bosman_plama dnia 15 listopada, 2016 o 10:49    41 

tyranny2

Termin – antybohater robi ostatnio coraz większą karierę, choć jest przecież stary, starusieńki. Zdaje się jednak przeżywać renesans, jakby ludzie – i twórcy i odbiorcy – byli już znużeni bohaterami. Przyczyny takiego znużenia – jeśli jest – to temat na osobną i poważną rozprawę, pal je więc sześć. Dla nas, tu i teraz, ważne jest, że dostaliśmy cRPGa, w którym raczej nie będziemy dobrzy. Ale to przecież ani nie początek ani nie koniec.

Więcej »

Pięć początków na piątek

bosman_plama dnia 16 października, 2015 o 10:21    89 

tyt

Niby książki nie ocenia się po okładce, gry po intrze a piloty bądź pierwsze odcinki seriali potrafią zniechęcać do całkiem interesujących produkcji (na ciebie patrzę, Spartakusie). A jednak początki mają w sobie moc. I często decydują o tym, czy w ogóle sięgniemy dalej w utwór.

Więcej »

Glen Cook „Droga zimnego serca”

bosman_plama dnia 25 sierpnia, 2015 o 9:18    73 

droga-zimnego-serca-frag

Z pewnością słyszeliście, że George Martin to straszny okrutnik, ponieważ każe czekać na kolejne tomy swojego najsłynniejszego cyklu latami. Z pewnością tak jest. Jednak Glen Cook wyciął lepszy numer. Tak się wkurzył z powodu kradzieży rękopisu, że do cyklu Imperium Grozy powrócił dopiero po dwudziestu czterech latach. Ta przerwa, jak sądzę, nikomu nie wyszła na dobre. Co nie znaczy, że poniżej zamierzam zmasakrować powieść.

Więcej »

Spode łba – więcej niż kumple

bosman_plama dnia 17 września, 2013 o 8:30    32 

bragotobr2

Tu miał być inny wpis. Napisałem go dziś (znaczy, w poniedziałek) przed południem. Traktował o koniecznościach i chyba był nawet niegłupi. Potem jednak, gdy już zrobiłem raczej mało zdrowy obiad i zasiadłem by nadbudować nim tkankę tłuszczową, puściłem sobie kolejny odcinek jednego z tych seriali, które, pardon my French, rozpieprzają system. Wszyscy go widzieliście, nie może być inaczej. Ale i tak o nim napiszę. No to uwaga, nadlatują helikoptery, a my wszyscy nucimy tak dobrze znaną melodię…

Więcej »