Ostatnia okazja, by ujrzeć :-(

furry dnia 28 października, 2014 o 11:07    8 

arsmachina

Lubelskie wydawnictwo Ars Machina kończy działalność. Działali od 2010 roku, wydali kilka książek, między innymi „Trylogię Ryfterów” Petera Wattsa.

W związku z tym księgarnie ebookowe urządzają wyprzedaż tytułów wydawnictwa, wszystkie ebooki w dobrej cenie, poniżej 10zł, kupimy w woblink.com i publio.pl. Do 31 października, potem już nie. Nigdy.

Ostatnia okazja, choć Wattsa można spróbować czytać w oryginale, autor udostępnia książki za darmo, ale łatwo nie jest, o nie. Analogowych czytelników informuję też, że pojedyncze pozycje widziałem w sieci dyskontów Dedalus.

Historia trochę podobna jak ta z darmowymi Falloutami na GOG-u, z tym że ebooki znikną z oferty na stałe.

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Ostatnia okazja, by ujrzeć :-(

    1. Wiatrak

      @aihS

      Nic ci się nie będzie śniło, to jest kawał znakomitej SF. Tym lepszej, że autor zawiera w książkach dużo faktycznej, merytorycznej wiedzy z zakresu psychologii i biologii, ale nie jest to nic skomplikowanego, po prostu jest tam sobie jako taki smaczek. Nie wiem czy polecam zaczynanie od trylogii ryfterów, bo z nią jest tak, że z książki na książkę jest lepsza i dlatego wzorem recenzentów z IGN można uznać, że widziało się wszystko po pierwszym tomie i „takie sobie, dalej nie czytam”. Tak w ogóle Rozgwiazda to jest debiut Wattsa. Zdecydowanie polecam za to Ślepowidzenie tego autora, bo to jest absolutnie szczyt jego możliwości i przyznam że od tej książki zaczęła się moja sympatia dla Wattsa.

    2. bosman_plama

      @aihS

      Nie są to powieści przygodowe, ale porządne SF. Fakt, wszyscy bohaterowie to psychopaci, ale ma to uzasadnienie w tekście. Mnie się podobało. Nie uważam lektury za ciężką, ale jeśli szukasz sympatycznej odskoczni do poczytania przez godzinkę, to lepiej po to nie sięgaj.

    3. furry Autor tekstu

      @aihS

      Ja sobie dawkuję, za dużo Wattsa faktycznie może przytłoczyć. I przyznaję, „Rozgwiazdę” mam rozgrzebaną, odłożyłem żeby przeczytać „Echopraksję”, którą trochę przypomina klimatem. Trochę też „Holocaust F” (bosman mnie zjebie), ale nie fabuła, nie technologie, ale właśnie klimat. Ale nie wiem, czy jest to wada książki, opowiadania też odłożyłem, nie dlatego że złe, czy głupie, ale ciężko przeczytać taką dawkę na raz. Poważne – tak, trudne – niekoniecznie. Całki to raczej Greg Egan, Watts jest biologiem :-D

      Aha. Nie wiem, czy to nie kwestia tłumaczenia. „Ślepowidzenie” wciągnęło mnie, chyba także dzięki świetnemu tłumaczeniu (Wojciech M. Próchniewicz), tu tłumacz jest inny, właściwie tłumaczka, zdaje się właścicielka wydawnictwa Ars Machina. Ale baboli językowych nie ma, a jestem na tym punkcie wyczulony, nawet przeczulony.

Powrót do artykułu