Nowy Wiedźmin od Andrzeja Sapkowskiego – już 6 listopada

Yerz dnia 24 października, 2013 o 22:20    45 

20120131140844[1]

Za informacją prasową:

sezon_burz3dRGB[1]

Miło nam poinformować, że wkrótce trafi do księgarń nowa powieść Andrzeja Sapkowskiego WIEDŹMIN. SEZON BURZ.

Oto nowy Sapkowski i nowy wiedźmin. Mistrz polskiej fantastyki znowu zaskakuje. „Sezon burz” nie opowiada bowiem o młodzieńczych latach białowłosego zabójcy potworów ani o jego losach po śmierci/nieśmierci kończącej ostatni tom sagi.

„Nigdy nie mów nigdy!” W powieści pojawiają się osoby doskonale czytelnikom znane, jak wierny druh Geralta – bard i poeta Jaskier – oraz jego ukochana, zwodnicza czarodziejka Yennefer, ale na scenę wkraczają też dosłownie i w przenośni postaci z zupełnie innych bajek. Ludzie, nieludzie i magiczną sztuką wyhodowane bestie. Opowieść zaczyna się wedle reguł gatunku: od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie. Wiedźmin stacza morderczą walkę z drapieżnikiem, który żyje tylko po to, żeby zabijać, wdaje się w bójkę z rosłymi, niezbyt sympatycznymi strażniczkami miejskimi, staje przed sądem, traci swe słynne miecze i przeżywa burzliwy romans z rudowłosą pięknością, zwaną Koral. A w tle toczą się królewskie i czarodziejskie intrygi. Pobrzmiewają pioruny i szaleją burze. I tak przez 404 strony porywającej lektury.

WIEDŹMIN. SEZON BURZ to w wiedźmińskiej historii rzecz osobna, nie prapoczątek i nie kontynuacja. Jak pisze Autor: Opowieść trwa. Historia nie kończy się nigdy…

 mamrotha donosi, że w księgarniach już od 6 listopada.

 

Dodaj komentarz



45 myśli nt. „Nowy Wiedźmin od Andrzeja Sapkowskiego – już 6 listopada

              1. furry

                @shani

                Na aukcji allegro jest zachęta „zamów do 29.10 a książkę dostaniesz jeszcze w październiku”. Ta wersja demo w pdf też wygląda na już złożoną, gotową książkę.

                Czyli akcja wygląda na szybki atak z zaskoczenia, pytanie czy szybko pisane na kolanie.

                EDIT: Wygląda na to, że wystawiony tysiąc sprzeda się pierwszego dnia.

  1. mr_geo

    Mam dysonans egzystencjalno-poznawczy :)
    Z jednej strony pachnie mi to niezbyt miło „skokiem na kasę”, ale z drugiej – YES, YES, YES! NOWY WIEDŹMIN!!!

    Pozostaje żywić nadzieję że Sapkowski nie zapomniał o tym co pisał na temat „powrotów” w „Piróg czyli nie ma złota w Szarych Górach” i że zamierza się do tego stosować…

    1. maladict

      @mr_geo

      Dzięki za przypomnienie tego zacnego tekstu. Aż sobie pozwolę zacytować fragment:
      ‚Intersujące jest, że większość z tłukących owe straszne sagi autorów to pisarze zdolni, sprawni i ciekawi. Cóż sprawia, że dobrzy pisarze rypią tom po tomie, ciągną cykle niby gumę do żucia, miast wykorzystywać pomysły do czegoś zupełnie nowego, popracowac nad czymś odkrywczym, oryginalnym, pięknym, nad czymś, co utarłoby nosa krytykom i wrogom fantasy, etatowym przedrzeźniaczom i prześmiewcom tego gatunku? Wydaje mi się, że znam odpowiedź. Autorzy zakochują się w swoich bohaterach i trudno im się z nimi rozstać. Nawet gdy czują, że wyeksploatowali protagonistów do suchej nitki, walą kolejne tomy o ich dzieciach (Zelazny, Piers Anthony, a czuję, że i Eddings nie wytrzyma). Autorzy zakochują się w swoich „światach” i ich mapach. Jeśli na takiej mapie są Szare Góry, a pięciu tomów nie wystarczyło protagonistom na stwierdzenie, że złota tam nie ma, pisze się tom szósty. A w następnym, siódmym, zobaczymy sąsiedni arkusz mapy i dowiemy się, co jest na północ od Szarych Gór – a jest to niewątpliwie – pardon my french – płaskowyż Szarego Gówna.
      I wreszcie – autorzy to lenie i nie chce im się myśleć. Autorzy to ograniczone matoły i chpdźby pękli, nie wykrzeszą z siebie niczego oryginalnego, zmuszeni są klepać ograny schemat. A nade wszystko autorzy to wyrachowane bestie i idzie im o forsę, jaka leci od tomu. Piers Anthony ciągnie „Xanth”,cykl, przy którego czytaniu boli z nudów otrzewna i hemoroidy, bo bierze a konto każdego nowego odcinka potężne zaliczki. Autorzy to aroganckie łobuzy, przekonane, że czytelnik kupi wszystko, co zamarkują jako tako wyrobionym nazwiskiem.
      Wszystko to napisał facet produkujący „Wiedźminy”‚

        1. mr_geo

          @projan

          Sapek popełnił też – genialne moim zdaniem – „W leju po bombie”, które mogło by się stać zaczynem na zajebistą, prześmiewczą political-fiction o Polsce, bez zbytniej ideologiczno-moralizatorsko-świętojebliwej bufonady która w tym gatunku u nas króluje . I co? I nic. Zostawione do zapomnienia… ;(

  2. mamrotha

    Trochę wkurza niesłownością, ale jak utrzyma poziom to niech mu na zdrowie (za coś pić trzeba).
    Podobny przekręt Karol May zrobił (to ten od Winnetou i Old Shatterhanda) – najpierw zabił Winnetou w trylogii, potem wrzucał opowieści w środek i niektóre z nich (Skarb w Srebrnym Jeziorze, Old Surehand) dały radę. Bardzo dały

    AKTUALIZACJA: W KSIĘGARNIACH OD 6 LISTOPADA!

  3. iHS

    Ja nie wiem, albo mam bardzo kłamliwą pamięć i zdecydowanie mgliste wspomnienia z młodości, albo kiedyś Sapkowski pisał o niebo lepiej – albo ten pierwszy rozdział to jest jakaś ściemniona fan fiction. Przeczytałem i włos się zjezył – jakieś potworki, zdaniowe łamańce, powtórzenia. styl jak z cepa… Czytałem nie tak dawno temu sagę, czytałem trylogię husycką dawniej niż sagę i mi tak nie zgrzytało. Chyba że w pogoni za kasą chciał wydać opowiadania które pisał w wieku piętnastu lat, bo trochę tak to brzmi…prawda li to, czy mi się zdaje? Nie wykluczam, nie potwierdzam.

    EDIT: plus, strona supernovy milczy, a fragment pierwszego rozdziału właśnie zniknął z linku z którego go pobrałem. Śmierdzi mi fake’iem.

Powrót do artykułu