Nowy Bookrage!

bosman_plama dnia 22 kwietnia, 2014 o 14:22    8 

bookrage

Wystartuje dopiero dziś (22 kwietnia) wieczorem, więc na razie wstrzymajcie się z klikaniem. Ale gdy już ruszy, kliknijcie koniecznie. Zawierać bowiem będzie klasykę polskiej SF.

Nowy BookRage to:

Trylogia Jerzego Żuławskiego – Na srebrnym globie, Zwycięzca, Stara Ziemia. To powieści nie do przegapienia. Powstały w latach 1903 – 1911. Traktują o pierwszej załogowej wyprawie na Księżyc i jej konsekwencjach. Sporo tam filozofii, rozważań o społeczeństwie i religii, jakby charakterystycznych dla polskiej fantastyki lat 80 i 90 ubiegłego wieku. Znakomite powieści. To nieco wyświechtany zwrot, ale tu pasuje idealnie – one zdecydowanie wyprzedzały epokę. Trzeba tylko pamiętać, że język, którym zostały napisane może się dziś wydać archaiczny. Nie powinno to jednak przeszkadzać w lekturze, acz trzeba pamiętać, że to raczej posępna literatura. Pierwszy tom to niemal thiller psychologiczny, drugi to fantastyka socjologiczna, trzeci zaś stanowi bardzo krytyczne spojrzenie na współczesność autora, jak się okazuje pod niektórymi względami wcale bardzo nie różniącą się od naszej. Jeśli sądzicie, że na początku XX wieku polski pisarz napisał powieść przygodową w stylu Verne’a, będziecie zaskoczeni. Macie tu duszną atmosferę ciasnego pojazdu księżycowego, w którym byle konflikt może doprowadzić do wybuchu, a konflikty między lunonatami wcale do drobnych nie należą. Macie i wojnę między rasami zamieszkującymi obcy glob i opis rozwoju, a może przeciwnie – karłowacenia społeczeństwa kolonistów i wpływu nań silnej jednostki. Macie spiski, zdrady i poświęcenie a także zdumienie kondycją cywilizacji.

Maciej Parowski – Twarzą ku Ziemi. Pierwsza powieść autora, który stał się znany przede wszystkim jako jedne z najważniejszych redaktorów polskiej fantastyki. Powieść ukazała się w 1982 roku i choć autor tego nie planował wpisywała się w nurt „socjologicznej fantastyki polskiej”, której najwybitniejszym przedstawicielem miał się okazać Janusz A. Zajdel.

Marek Oramus – Senni zwycięzcy. Kolejne mocne nazwisko polskiej fantastyki, kolejny znakomity publicysta, ale także autor. Choć za sztandarowe osiągnięcie Oramusa uważa się powieść „Arsenał”, „Senni zwycięzcy” z 1972 roku to też kawał literatury. Mamy w powieści wielopokoleniowy starek kosmiczny, a na jego pokładzie walki rozmaitych frakcji i tajemnice dotyczące samego statku, jak i jego celu. Klasyczne motywy SF znów podlane swojskim sosem „socjologicznej SF”.

Krzysztof Boruń – Małe Zielone Ludziki i Jasnowidzenia inżyniera Szarka. Boruń znany jest przede wszystkim jako współautor – z Andrzejem Trepką – trylogii zapoczątkowanej powieścią Zagubiona przyszłość. O MZL i JIS wiele Wam nie powiem, bo pierwsze czytałem w liceum i ledwo co pamiętam, a drugiego wcale.
Nie mogę więc z czystym sumieniem polecić Wam pakietu jako całości. Niemniej dla samego Żuławskiego (bo to powinien być patriotyczny obowiązek;) ) i Oramusa warto będzie wyłożyć tych trzydzieści, albo i mniej (albo i więcej, gdyby ktoś chciał) złotych.

Już jest:).

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Nowy Bookrage!

  1. ixtern

    Muszę chyba przeczytać Oramusa i Parowskiego jeszcze raz, bo nie bardzo rozumiem, co mają wspólnego z klasyką – chyba to, że dawno i niezbyt popularne. W czasach, gdy książki wychodziły, nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Pewnie byłem za młody, by je docenić :)

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @ixtern

      Powieść Parowskiego chyba nie cieszyła się jakimś wielkim powodzeniem, ale i mnie trudno to ocenić, bo gdy się ukazywała, a ja, głodny fantastyki, dorwałem się do niej też byłem zbyt małoletni, by w ogóle zrozumieć o co w niej chodzi.

      Oramus jest lepszym pisarzem, acz wyżej od „Sennych…” osobiście stawiam „Arsenał” i „Dzień drogi do Meorii”. Niemniej „Senni…”, dawno temu zrobili na mnie wrażenie. Przy czym przeczytałem ich dopiero kilka lat po premierze, bo działo się to w czasach, gdy niełatwo było dorwać się w księgarniach i bibliotekach do fantastyki.

      1. ixtern

        @bosman_plama

        Mało które utwory SF wytrzymują próbę czasu. Łatwiej jest opowiadaniom, jeśli są oparte na jakimś błyskotliwym koncepcie – skalny nurek albo wiecznie pijany wynalazca usiłujący odkryć, co wynalazł…
        Dawne powieści produkowane przez ubogich warsztatem twórców, oparte głównie na dialogach, czasem na jałowym filozofowaniu, nie są w stanie konkurować z nowoczesnymi SF top-konstruktami.
        P.S. Co tam z twardymi „Pokojami światów”? W Empiku widzę tylko miękkie… Chciałbym dorwać jakiś egzemplarz, by móc sie popastwić nad autorem, a potem może jeszcze autograf zdobyć :)

Powrót do artykułu