Nieładna zagrywka twórców Torment Tides of Numenera

jediwolf dnia 30 stycznia, 2017 o 22:08    44 

450_267481755

Na polygami pojawił się bardzo ciekawy artykuł. Link poniżej w źródle. Warto poczytać. Jak dla mnie zagrywka poniżej pasa. Ale tak działa crowdfunding niestety. Ale najbardziej wkurzające jest to, że zostały wycięte czy zmienione wielkie stretch gole, którymi tak się mocno chwalili podczas zbiórki. I te ich tłumaczenia… śmiechu warte. Dobrze, że nie wsparłem. Po bardzo przeciętnym Wasteland 2, stracili moje zaufanie. A tu jeszcze taki numer odwalają. Żenujące.

Dodaj komentarz



44 myśli nt. „Nieładna zagrywka twórców Torment Tides of Numenera

    1. jediwolf Autor tekstu

      @Klucznik

      Nie będzie też craftingu bo system nie pasuje do świata. LOL. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że chcieli to przemilczeć. Ludzie kupią grę to po premierze spróbują jakiś kit wcisnąć. A tu taki ch**. Gracze zauważyli. I się zaczęło śmiechu warte tłumaczenie. Jak dla mnie kasa za te stretch goal’e powinna zostać zwrócona do wspierających.

  1. bosman_plama

    Kiepsko. Tzn. część tłumaczeń nawet kupuję. Ale fakt, że próbowali te sprawy zamieść pod dywan, robi fatalne wrażenie. A miało być tak pięknie: jesteśmy niezależni, więc nie wycinamy numerów jak wielkie studia, którym zależy tylko na szmalu.
    I faktycznie, zależy im na czymś więcej, ale kiepskie numery, jak widać też potrafią wycinać.

  2. furry

    Pamiętam jaka się gorączka zrobiła w pewnym momencie i jak na szybko dodawano różne z czapy wzięte stretch goale. Ale chyba rozumiem, że cośtam cośtam mogło wypaść w trakcie, bo nie pasowało do ogólnej koncepcji końcowej wersji.

    Jeśli gra będzie zrywała czapkę, takie solidne 10/10, to chyba niewielu osobom będzie przeszkadzało, że nie spełniono wszystkich obietnic. Dorzucałem się nie dlatego, że zrobią jakiś nowatorski dziennik questów, czy postać Gościa w Czarnym Kapturze, c’mon. Problemy się zaczną, gdy gra okaże się 7/10 :-D

    To znaczy rozumiem te żale, ale przypomina mi to mecenasa, który patrzy na ręce Michałowi Aniołowi jak maluje freski i marudzi „ej, nie tak się umawialiśmy, te anioły to miały być cycate piękności, a ty mi tu co, gołych facetów?! I gdzie jest logo mojej faktorii handlowej? Tu? Dlaczego takie małe?”

    1. Klucznik

      @furry

      To znaczy rozumiem te żale, ale przypomina mi to mecenasa, który patrzy na ręce Michałowi Aniołowi jak maluje freski i marudzi „ej, nie tak się umawialiśmy, te anioły to miały być cycate piękności, a ty mi tu co, gołych facetów?! I gdzie jest logo mojej faktorii handlowej? Tu? Dlaczego takie małe?”

      Abstrahując od reszty Twojego komentarza, to czy Ty przypadkiem porównałeś Michała Anioła i jego warsztat z tym co robi studio inXile? Poważnie? :) Temu artyście, po znajomości jego dorobku, bym zaufał, że obrazu nie spieprzy jak go zrobi trochę inaczej niż się umawialiśmy, ale twórcą Wasteland 2 już wolę patrzeć na paluszki. ;)

  3. aryman222

    Nie żebym ich bronił (zwłaszcza po średniawym Westlandzie 2), ale deweloper powinien wywalać elementy psujące zabawę, nawet jeśli je wcześniej obiecał, np. crafting. Wiele osób ucieszyło się z jego usunięcia: http://www.pcgamer.com/torment-tides-of-numenera-has-dropped-some-stretch-goals/ . Plus redaktor PC Gamera przypuszcza, że podkreślanie darmowowości DLC dla fundatorów może oznaczać, że niektóre postacie wrócą w dodatkach. Oby tak było.

    1. jediwolf Autor tekstu

      @aryman222

      Owszem mogą wywalać. Ale niech zwracają kasę za to i informują o tym. Albo zrobią ankietę i zapytają backerów czy ten element mogą usunąć. Co to ma być? Obiecanki, cacanki, żeby jeszcze więcej kabzy wpadło, a potem nic nie mówiąc usuwają to z gry, bo się jednak okazuje, że naobiecali za dużo? I potem rynek gier wygląda jak wygląda, bo się odwala takie akcje. Ja preordera anulowałem. Kupie ze 3 dyszki na wyprzedaży. Bo jak zrobili takie coś, to ciekawe czego jeszcze nie powiedzieli.

      1. Private_dzban

        @jediwolf

        Nie jest mi bliskie stwierdzenie, że „gry to dzieła sztuki”, niemniej z pewnością są przejawami działalności artystycznej i twórca nie szyje Ci butów, tylko tworzy dzieło ;) Czy powinni poinformować o tym czego nie umieszczą? Z pewnością! Czy powinni zwrócić hajs, jak czegoś nie zaimplementują? Nie wiem, skłaniałbym się ku negatywnej odpowiedzi. Jeżeli tworzenie gier to naprawdę działalność artystyczna, to trudno nie zgodzić się z tym co powiedział kiedyś Jerzy Stuhr o teatrze: Tu nie ma demokracji, tylko wizja reżysera (albo coś w ten deseń, na pewno sens wypowiedzi przekazałem). Ankiety, serio? A jak wyszłoby, że nikt nie zgadza się na jakiekolwiek cięcia zawartości, to co? Twórcy nie byliby już twórcami swojego dzieła ^^.
        PS. Za rynek gier odpowiadają tak twórcy jak i gracze. Pamiętam jak świat zesrał się przy Mass Effect 3 i jego zakończeniu (całkiem niezłym, a na pewno bardziej satysfakcjonującym niż zdecydowana większość gry) i uczepił się jakiejś bzdury z indoktrynacją, albo jak BioWare odeszło od całkiem klimatycznego podejścia do fabuły z DA2, bo feedback był kiepski. No i zrobili DA: I. Także ten, nie wyciągaj wniosku na temat całej branży tylko na podstawie tytułu, który nawet nie wyszedł ;)

        1. jediwolf Autor tekstu

          @Private_dzban

          Już proszę nie przypisujmy ideologii działalności artystycznej bo tym tokiem myślenia, to mogą robić co chcą bo taka jest ich wizja. Pracując jako informatyk mój kod programu, też jest dziełem sztuki, ale to wcale nie znaczy, że mogę sobie w kodzie umieścić co mi się podoba bo taką mam wizję. No Man’s Sky jest tego idealnym przykładem. Owszem tworzenie gier również jest pewnego rodzaju sztuką, ale po to zrezygnowali oni ze wspólpracy z wielkimi firmami i wydawcami, żeby ich gry były dopieszczone i takie jakie chcą gracze. Po to była zbiórka. I po to robili te stretch goal’e. Jeśli nie są w stanie wywiązać się z tego co obiecali no to sorry winetou. Co do ankiet w Pillarsach np. zostało poddane pod głowwanie czy ludzie chcą broń palną czy nie. Ludzie chcieli więc to dodali. Wyciągam takie wnioski, a nie inne z tego powodu, że widzę co się dzieje na rynku gier. Dostajemy gnioty, pełne błędów, robione dla kretynów typu wciśnij guzik i samo się przejdzie i każą sobie za to płacić kosmiczne pieniądze. A potem czekamy 2 lata, aż gra zostanie połatana i będzie wyglądać tak, jak powinna w dniu premiery.

          1. Toc85

            @jediwolf

            Ideologia artystyczna jest jak najbardziej na miejscu. Tylko że:
            a) za dziełem sztuki dalej stoi rzemieślnictwo, czyste technikalia. Mieszanie farb i technika nakładania na płótno (malarstwo), utrzymanie rytmu i aranżacja (muzyka). Można mieć wizję, ale trzeba jeszcze „umić”.
            b) Jak mecenasowi obiecałeś portret to nie oddajesz mu martwej natury. K*rwa mać.

            Ale to już za głęboko wchodzimy. Ze zmianą miasta – w zupełności rozumiem, ale część stretch goali była napisana z czapy i nie pasowałą do gry (crafty). Jednak na coś poszedł hajs. Część to zwyczajne złodziejstwo: mniej postaci. Obiecaliście. Co to za pieprzenie że chcemy nadać głębi istniejącym? Dostaliście dość kasy żeby stworzyć i nadać głębię następnym, kura! A gdyby stretch goala nie sięgnęli to co? Byłoby 3 towarzyszy bo na nadanie głębi reszcie nie byłoby kasy? Czy dostalibyśmy 6 postaci, ale wydmuszek?

            Trochę też ich rozumiem, wiem jak się budżet potrafi rozpłynąć w projekcie, ale jednak trzeba się z tego rozliczać z fundatorem. Okazuje się że z wieloma małymi fundatorami – już nie bardzo ;/

            1. Goblin_Wizard

              @Toc85

              Jak mecenasowi obiecałeś portret to nie oddajesz mu martwej natury. K*rwa mać.

              O to to! Można sobie być niezależnym tfurcom (może nawet przez duże TFU), ale jak się nie ma pojęcia o tym co się robi to trzeba się liczyć z konsekwencjami czyli np. ze zwrotem kasy ludziom, którzy nie otrzymają tego za co zapłacili. Takie rzeczy trzeba zdecydowanie piętnować i rozliczać, żeby w przyszłości z okazjonalnego wypadku przy pracy nie stało się to normą.

          2. Private_dzban

            @jediwolf

            Panie, strzelasz Pan do złego celu. Toć piszę, że według mnie dzieło sztuki =\= dzieło w ogóle. Także nie ma o co prosić ;) Niemniej gra nie jest też produktem na żądanie. Twórcy doszli do wniosku, że coś nie zatrybi, to wywalili to. Jest srogi przypał, bo powiedzieli, że będzie, następnie nie umieścili zawartości i nie poinformowali to tym. Nie kwestionuję tego, że to słabe. Niemniej dałeś hajs żeby powstała gra, jesteś jej fundatorem, nie kierownikiem budowy, a twórcy to nie twoje czerwone brygady ;) A to, że Obsydian puścił ankietę czy będzie broń palna to spoko. Nikt mu nie bronił i nikt (chyba) nie kazał tego robić. Pillars to nie Torment, Torment to nie Pillars.
            No i co żeś się uczepił tej branży? :P Ile wyszło gier w latach 2014 – 2016 w ogóle i jaki procent bubla był wśród nich?
            Hej heurystyki! Hej błędy poznawcze!

            1. jediwolf Autor tekstu

              @Private_dzban

              Wiesz ja zadałbym pytanie inaczej: ile wyszło gier w dniu premiery zdatnych do bezproblemowej gry z contentem, który miał się w niej pierwotnie znaleźć na przestrzeni ostatnich 2-3 lat? Owszem gry to czysty biznes i liczą sie tylko zyski i kasa. Nie ma co się okłamywać, że jest inaczej. No ale kur** mać, miejmy trochę szacunku dla obu stron. Jak wydawcą dyma nas w pupę to jest najlepszy znak, że jednak coś jest nie tak. W sumie nie ma co więcej pisać, bo to temat rzeka. Zrobili co zrobili, poniosą konsekwencję tego.

              1. Wyspa

                @jediwolf

                Myślę że trochę przesadzasz i demonizujesz. Gier dobrych i dopracowanych wychodzi dużo, warto tylko sie rozejrzeć poza najgłośniejszymi premierami bo patrząc tylko na to co duże i medialne rzeczywiście można się skrzywić na tym punkcie ;) . Mam też wrażenie że całe zło branży przelewasz na tego jednego Tormenta.

                Idąc więc o kolei:
                -Usunięcie postaci, rzeczywiście punkt sporny bo skoro obiecali X a dali X-Y to trochę nei halo, choć akurat uzasadnienie rozumiem, bo rzeczywiscie można zrobić X postaci z prostymi questami albo X-Y z bardziej rozbudowanymi wątkami. Gdyby poszli w uproszczenie pewnie by warunek X spełnili ale kosztem jakośći, uwierz mi łatwiej zrobić te X uproszczonych elementów niż dopicować X-Y.
                -Miasto, to decyzja czysto artystyczna, skoro dalej jest duże i ważne fabularnie miasto tylko inne to tu się absolutnie czego czepić nie ma, widocznie im wyszlo że Bloom będzie lepsze i ciekawsze od Oasis, warunek dwóch ważnych miast dalej spełniony.
                -Crafting. Cóż tu zakładając że rzeczywiście jego kosztem rozwineli te inne elementy (wspomniane Szyfry i Artefakty) to być może to była dobra decyzja. Jeżeli z testów im wyszło, że craft sie nie sprawdza, za to te szyfry i artefakty są fajne i pasują do świata gry, to rozwinięcie jednego kosztem drugiego to zawsze dobra decyzja.
                -Kodeks, tu rzeczywiście jednoznacznie mogę stwierdzić że zaliczyli wtopę.

                Ogólnie podsumowując, robienie gier to nie pisanie apki. Niestety charakterystyka jest taka, że czesto dopiero w fazie prototypowania albo produkcji wychodzą różnie kwiatki i trzeba ciąć/przerabiać. To nie jest tak że wypiszemy sobie z głowy listę ficzerów i lecimy z listy, bo nie tworzymy sztywnego systemu a pewien experience, jeżeli jakiś ficzer nie pasuje do całości to sie wywala i tyle, bo szkoda czasu na coś co grze nic nie dodaje albo wręcz ujmuje. Niestety minus taki, że często dopiero po zaimplementowaniu jakiegoś ficzera może się okazać że nie gra on jak należy. Niestety charakterystyka crowdfundingu jest taka a nie inna i ludzie myślą tymi nieszczęsnymi listami, co trochę nie klei się z tym jak są gry produkowane.

                Oczywiście głównym błędem InExile w tym wypadku była słaba komunikacja (nie powinni ukrywać tych faktów) i być może zbyt odważne rozpisanie tych goali. Widać podali po prostu za dużo szczegółów na kicku. Czego ja się nauczyłem to aby nie obiecywać żadnego ficzera który nie jest „pewny” (przy HardWest obiecaliśmy mechanikę cienia, dowieźliśmy ale czas i nerwy jakie trzeba było na nią poświęcić do wartości tej mechaniki były takie, że chyba lepiej byłoby ten czas poświęcić na inne elementy, ale że było napisane to trzeba bylo zrobić, choć IMHO to była strata czasu) albo po prostu opisać tak enigmatycznie aby dać sobie dużo luzu na zmiany. Oni tego nie zrobili :)

              2. Kawira

                @Wyspa

                A ja ogólnie widzę trend ciągłego narzekania, szczególnie na wielkie korpo mimo przeminięcia najgorszego :P . Wiadomo, Assassini i nowe CoDy nadal wychodzą taśmowo, ale już teraz dobry trzeci rok z rzędu premiuje się innowacje otaz content, bo tasiemce i klony przynoszą coraz mniej zysków lub nawet straty.

                Grał ktoś teraz przez weekend w For Honor? Przecie Mount & Blade i Dark Souls mechaniką walki, to przy tym jak ognisko obok statku kosmicznego.

              3. Private_dzban

                @jediwolf

                No dobra. No to ile w ogóle wyszło gier w latach 2014 – 2016 i jaki wsród nich był odsetek z defektami jakie wymieniłeś? :D Choć trochę to niesprawiedliwe, bo dodajesz kolejne kategorie. To tym trudniejsze, że bardzo łatwo sformułowanie: „kontent, który miał się znaleźć a został wycięty” utoższamić z „kontent, który od samego początku był planowany jako oddzielne dlc”. ^^

              4. jediwolf Autor tekstu

                @Private_dzban

                Njapierw do Wyspa:
                Nie uparłem się na Tormenta, ale owszem obrywa mu się sporo, bo decydując się na crowdfunding wiedzieli z czym to się wiąże. Sorry bejb, albo bierzesz hajsy od nas i się wywiązujesz z umowy, albo opłać grę samemu i róbta co chceta, wtedy nikt nie ma co do gadania. Oczywiście wpłacając kasę na CF płącimy za kota w worku. Ale taka firma ja InXile, powinna unikać tego typu zagrywek. Co do miasta to poczekajmy, bo to już nie ma przypominać kolejnego wielkiego maista. PIsał o tym w poprzednim newsie Klucznik. Indyków nie biorę pod uwagę, bo te w 90% wychodzą dopracowane już od strzałą (nie gram w eraly accesy, więc nie biorę tego pod uwagę) i są chyba na chwilę obecną najsensownieszją formą gier :D Doskonale wiem jak wygląda proces produkcji gry. I jak dla mnie nie jest to żaden argument, za tym że się coś z gry wycina, bo jednak nie da rady.

                Private_dzban:
                Mogę coś wymienić, ale później, nie chce mi się szukać w pracy ;) NIe bardzo rozumiem „kontent, który od samego początku był planowany jako oddzielne dlc”. Największą hipokryzją wśród gier XXI wieku są te całe bzdetne dlc. Czyli wytnijmy coś o potem sprzedamy jako dodatek. Ręce opadają :D

              5. Private_dzban

                @jediwolf

                Nie, nie. Nie wymieniaj „czegoś”, tylko napisz jaki był procentowy udział lipnych gier we wszystkich wydanych w określonym przedziale czasowym (losowo zaproponowałem lata 2014 – 2016). Jeśli jest to taka potężna liczba, która sprawia, że masz negatywny obraz branży gier, to byłbym okrutnikiem, gdybym oczekiwał, że wymienisz konkretne tytuły ;)
                Nie wiem co tam robi hipokryzja, niemniej zgadzam się, że DLC to na ogół lipa. Są jednak perełki, które są i powinny być wysoko cenione (Overlord do ME2, dlc do Wiedźmina 3, White March do PoE – nie grałem ale wysoko oceniany, więc chyba wart dodatkowych pieniędzy), a pewnie były już w planach podczas tworzenia podstawek gier. Zgadzam się, że jest ich raczej mało, ale zapominać o nich nie można. Stąd rozróżnienie, o którym mówiłem. Nie rozumiem więc skąd brak zrozumienia po Twojej stronie.

    1. furry

      @aihS

      Też mam wrażenie że późniejsze cele to produkt naćpanych endorfinami mózgów, które dostały z oczu impuls w postaci sześciocyfrowej kwoty na liczniku. Ewidentny przykład to ten Codex, który w sumie nie wiadomo czym miał być, ale z pewnością w trakcie rozmów ustalono, że to coś przezajebistego i dobrze będzie wyglądało jako nagroda za 4 miliony.

      Mam też wrażenie, że Pillarsy czy Wasteland mogły być lepsze, gdyby cześć zasobów ludzkich przeniesiono z działu „dopieszczanie składkowiczów”, np. te podziękowania na nagrobkach, komu to potrzebne?

      1. furry

        @jediwolf

        Tyle że ci ludzie nie kupili czekolady z orzechami, tylko obietnicę, że cukiernik po zebraniu pewnej kwoty doda do czekolady unikalne orzechy laskowe z 1000-letniej leszczyny ze Szwarcwaldu. I teraz jest zonk, bo leszczyna w zimie przemarzła, a te orzechy które dało się zebrać nie są takie smaczne jak te, o których cukiernik czytał w internecie.

        Część ludzi (słusznie) pisze, że oni zapłacili za czekoladę z tymi właśnie orzechami, ale tak sumie to jeszcze jej nie próbowali i nie wiedzą czy jest smaczna, nawet bez tych orzechów, aaa nie chce mi się!

        1. jediwolf Autor tekstu

          @furry

          Stretch goal to nie obietnica, tylko wprowadzenie do gry dodatkowej zawartości w zamian za dolary. Nie jest napisane: ej to dodamy do gry, ale może się nie udać więc miejcie to na uwadze. Tylko: w zamian za dodatkowe 200k $, zostanie do gry wprowadzona dodatkowa zawartość, pójdą na jej stworzenie właśnie te dodatkowe środki przez Was wpłacone. Owszem uogólniając możemy sobie powidzieć, że cały CF jest jedna wielką obietnicą, bo i tak poza wpłaceniem kasy wpływ na grę mamy praktycznie żaden. Na całę szczęście już lata temu zerwałem z myśleniem: a trudno, no co zrobię, tak być musi. Dzięki temu w ciągu trzech lat moje życie obróciło się o 180 stopni w bardzo pozytywnym znaczeniu. Nie ma co ciągnąć dyskusji. Widzę, że zaciekle bronicie swoich racji. Słusznie, bardzo to szanuję, ale już więcej pisać na ten temat nie będą bo powiedziałem już chyba wszystko co chciałem powiedzieć :)

          1. furry

            @jediwolf

            Jasne, mimo to klikając „Donate” na KS jestem świadomy, że projekt może nigdy nie powstać. Albo że choć powstanie i nawet będzie zgodny z założeniami i opisem, okaże się słabą grą. To nie jest kupno gotowego towaru, takie coś będzie można kupić pod koniec lutego. Tak, crowdfunding jest jedną wielką obietnicą.

            EDIT: Choć zgoda, takie nabranie wody w usta może podpadać pod nieładną zagrywkę.

      2. thewhitestar

        @jediwolf

        Jeżeli ktoś nie rozumie jakie ryzyko niesie za sobą crowfunding to jego problem. Już nie mówiąc o procesie produkcyjmym… Jak byś kupił gotową już grę z mylnymi opisami na pudełku to co innego.

        Swoją drogą zawsze myślałem że ci kickstarterowicze to mają fajnie: wolność, żaden smutny pan z excelem za nimi nie stoi, i mogą się skupić na stworzeniu produktu który się spodoba założonej grupie odbiorców. A tu w sumie mają gorzej, bo jak w praniu coś nie wyszło i trzeba zmienić/wywalić to się znajdą sprawdzacze zgodności z przedprodukcyjnymi konceptami crowfundingowej listy i będzie afera.

  4. Klucznik

    Jestem daleki od tak emocjonalnego podejścia jakie ma jediwolf. Wiem, że z gier w czasie projektowania wywala się tony materiału. Jedi po prostu uznał, że zawarł umowę na to co mu przedstawiono na papierze i nic mniej. Nie będę się zastanawiać czy to właściwe podejście czy nie, bo chyba nie jest to takie łatwe do oceny. Część z nas jest cynikami, więc nie ma sensu o tym gadać.

    Mi tak naprawdę przeszkadza tylko brak komunikacji – to, że gracze nie dostali o tym informacji do momentu aż sami się nie zorientowali. Wiadomo, że to nie jest przypadkowe działanie, tylko świadoma asekuracja. Czuję w tym niesmak.

  5. lemon

    Następnym razem wśród stretch goals powinni dać: „zatrudnimy porządnego community managera, który o wszystkim będzie Was informował, na bieżąco i bez owijania”. :) Ktokolwiek podjął decyzję o milczeniu, zrobił duży błąd. Oczywiście, dobra gra się obroni i ludzie szybko zapomną, ale tu mamy do czynienia z InExile.

      1. lemon

        @Cayden Cailean

        Casus np. Rainbow Six Siege. Przed premierą screeny porównujące zapowiedzi z rzeczywistym wyglądem, nie mówiąc już o ogólnym narzekaniu, że Ubi zarzyna markę o chlubnych tradycjach. I co? Kto dzisiaj o tym pamięta? Kto ma jeszcze żal, że z symulatora antyterrorystów zrobili grę o barykadowaniu okien i drzwi? :P

          1. lemon

            @Cayden Cailean

            Odniosłem wrażenie, że moje „zapomną” zostało potraktowane dosłownie. Oczywiście nie będziemy tu mieli do czynienia z prawdziwą zbiorową amnezją. Zapomną w sensie wybaczą i kupią, i będą grać – nie za rok czy dwa po wyprzedaży, tylko zaraz, bo gra okaże się tak dobra (jeśli się okaże). Gdyby zdecydowali się nie zapomnieć, to raczej bojkotowaliby grę, mimo jej zajebistości.

            Klucznik, czy ta mała wojna obejmuje bojkot RS:S? :)

            1. Cayden Cailean

              @lemon

              Cóż jak nowy Torment będzie dobry to pewnie sam go kupię. Ale po W2 stwierdziłem że na kickstarterze już im więcej pieniędzy nie da – i chyba słusznie zrobiłem. Po tym wybryku jeszcze bardziej będę o tym pamiętał. Mam nadzieję że więcej ludzi tak postąpi. Złota zasada jest nadal ważna : Remember – no preorders!
              https://sugarfreeturkey.files.wordpress.com/2016/08/vflilq8.png?w=756

              1. Wyspa

                @Cayden Cailean

                I patrząc na przypinanie tej zasady pod crowdfunding to tu własnie mamy problem. Niektórzy traktują to jak zakup produktu, którym croudfunding po porostu nie jest. Jest to nic innego jak wsparcie pomysłu. Tak długo jak człowiek pamięta, że to tylko i aż tyle to problemów z kickiem raczej mieć nie będzie. A jak ktos uważa, że to jest zakup produktu i to jescze wg jakiejś określonej „obiecanej” specyfikacji, to nie powinien fundować projektów… choćby po to aby oszczędzić sobie nerwów :)

                Proponuję stosowanie prostych zasad co do Crowdfundingu i Early Acces.

                CF- „Czy podoba mi się pomysł i przyjmuje do wiadomości że może nie wypalić?” Tak – funduję, nie – nie funduję

                EA – „Czy podoba mi się aktualny stan gry, na tyle abym wyłożył tyle kasy i nie liczę na spełnienie jakiś wybujałych obietnic/wizji przyszłości” Tak – kupuję, Nie – nie kupuję

                Ja sie stosuje do tych zasad i jescze nie czułem sie zawiedziony… oczywiście stosując się do nich wiele projektów też omijam, bo częściej padają odpowiedzi „Nie” :)

Powrót do artykułu