Nawijki o grach – konferencja w Krakowie.

bosman_plama dnia 23 marca, 2015 o 14:22    30 

tlj

W dniach 26-27 marca 2015 w Pałacu Pusłowskich UJ odbędzie się sympozjum: Głos Pana. Utopie i dystopie w kulturze audiowizualnej.” Nie brzmi bardzo growo? A jednak będzie o grach.

Panele nr 2 i 9 noszą bowiem tytuł: „Utopie i dystopie w grach wideo”. Omawiane będą m.in.: Bioshock, The Longest Journey i Dreamfall, Dishonored. Jeśli ktoś jest sprawą zainteresowany, więcej może przeczytać na stronie.

Dodaj komentarz



30 myśli nt. „Nawijki o grach – konferencja w Krakowie.

  1. Fantus

    Trochę na temat, trochę nie…

    Nigdy mnie nie zachwycił Bioshock. Nie rozumiem fenomenu. Zakładam, że cały szum przez jeden „twist” fabularny w pierwszej części

    Spoiler! Pokaż

    , ale do licha – setting jest taki sobie! Miasto pod wodą – uuu huu, super oryginalnie!
    Infinite dostałem za darmochę do karty z rok czy dwa lata temu i nawet nie instalowałem.
    Na reddicie Bioshock to świętość. Nie ogarniam…

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Fantus

      Mnie grało się w to przyjemnie. Jest ładna, dość oryginalna scenografia (ile raz miałeś okazję postrzelać w podwodnym mieście), są nienajgorsi, zróżnicowani przeciwnicy i jest fabuła oraz jakaś myśl za tą fabułą. To więcej, niż ma do zaoferowania większość gier.

      1. Toc85

        @bosman_plama

        To co bosman powiedział – tak. A jeśli o grafikę chodzi to olbrzymie wrażenie zrobił na mnie ‚artistic design’. Nie same technikalia i liczba polygonów.

        Zdecydowanie najlepszy FPS w jaki grałem:
        - strzelanie bardzo git, cała mechanika gry też (moce, ulepszenia do giwer)
        - fabuła super
        - oprawa audiowizualna super
        - długość dobra
        - nawet replayability jest

        Ten cały ‚twist’ to jak dla mnie wisienka na torcie i dowód klasy. Nie grałem w to ‚bo twist’, grałem bo genialna strzelanka.

    2. Nitek De Kuń

      @Fantus

      Ten twist to taki sam przypadek uzdatniania produktu, jak w przypadku Szóstego zmysłu i ichniejszego twitsu, bez którego film jest niczym.
      Nie umniejsza to faktu, że na premierę Bioshock był niezwykle oryginalny choćby wspmnianym łu huu miastem wodnym (ile to ich było? zwłaszcza w klimacie retro), odkurzał rzeczy z System Shocka 2, dodał trochę swojego. Dwójka już tak nie łapała, bo „to już było”, a trójkę zgnoiliśmy już na gikzie, więc nie chce mi się powtarzać ;)

      na przyszłośc, twisty chowaj w spoilery. nie wszyscy instalowali Bioshocki, obviously, a może kiedyś ich najdzie.

        1. Nitek De Kuń

          @Fantus

          Nie, odwołałem się tylko do tego zarzutu, który był jednym z kilku. I byłem taki WTF kiedy zrobili i pozamiatali, ale czad!
          BS był strzelanką, która w zalewie shooterów (bo wtedy boom był przeca) wyskoczyła z ciekawym settingiem, zabiła ćwieka twistem, i zaproponowała dobre kombo dziwnych skilli i pukawek. Z części na część nastąpiło już niestety męczenie buły, ale jedynka była fajna, dobrze mi się grało. Poza hakowaniem. Ssało. Stety też zapoczątkował modę na audiobooki, co jest takie se, w zależności od personalnych preferencji.
          Ściągałem sobie egzemplarz z UK, bo Polsza dostała później, funfact

          1. Fantus

            @Nitek

            Zgadzam się na określenie go najlepszym FPSem. Half-Life bronił nie będę, nie zależy mi aż tak.
            Ale jedna z najlepszych gier? Po moim trupie :)

            Choć w sumie to wszystko subiektywne jest…

            Może fakt, że to FPS dodaje +10 do popularności (bo konsole, bo proste, bo każdy gra w szczelanki)? Może ta popularność wynika z powszechności, dostępności? Avengers czy inny Batman też jest wychwalany, a nikomu nie przyjdzie do głowy określaniem go najlepszym filmem… Choć może jakby spytać w gimnazjum?

            1. Nitek De Kuń

              @Fantus

              Nie no, najlepszy nie. Był dobry, świetny w swoim czasie. I przede wszystkim, był odpowiednio nahajpowany.
              Czy teraz byłby taki fajoski, chyba nie. Chyba, bo twistów od Szóstego nawciskali do co drugiego filmu i się przejadły, a rzeczy z BS też już nie wydają się takie oryginalne, bo odkąd się pojawiły to jak grzyby po deszczu.
              Może sęk w tym, że metka przyklejona została jeszcze w 2007, a od tamtej pory dużo wody w Wiśle przepłynęło, a obecnie jest przesyt.

              Lepszy fun miałem w choćby Call of Juarez Gunslingerm gdzie narracja momentami miażdży, a strzelaniny robią odpowiednio.

        1. Revant

          @Fantus

          Nie brak konkurencji, bo fpsów jest pod dostatek, ale właśnie to, że te wszystkie gry Bioshock pokonuje w kategorii „setting”. Reszta określeń jest zbyt ogólnikowa i Bioshock nie we wszystkich by wygrał. Grałem w gry, gdzie był lepszy model strzelania, grałem gry z piękniejszą grafiką, grałem w gry z lepszym multi (czego zdaje się B1 nawet nie miał). Bioshock zaś wciąga właśnie settingiem, jak mało która, więc takie oburzanie się na tak duży atut to jakby stwierdzić, że pizza to zło ;) a wiemy, że są nimi rodzynki :D

            1. lemon

              @Yerz

              Mnie też znudził – jeszcze przed połową. Może i bym się zmuszał i dokończył, ale niezawodne w takich sprawach internety w przypadkowym miejscu sprzedały mi spoilera i wszelka ochota przeszła. Brat za to wciągnął nosem wszystkie po kolei (jedna za drugą), a Infinity z pięć razy chyba i wymaksował jak Nitek Batmana. Przez to mam tę trzecią odsłonę w planach na bliżej nieokreśloną przyszłość.

              1. furry

                @lemon

                Też jakoś nie rozumiem ocen na metacritic, doceniam setting i wprowadzenie, ale wszystko to kończy się, gdy nasz bohater uzbrojony w rewolwer zaczyna strzelać do tych pseudozombie rodem z Dead Space. Robi się co najmniej słabo, w porywach takie se.

                Mam w planach wrócić po przeczytaniu Atlasa i wyłapywać smaczki w grze, (patrz filmik poniżej), ale te 1000 stron manifestu politycznego…

Powrót do artykułu