Microsoft kupił inXile i Obsidiana

lemon dnia 14 listopada, 2018 o 13:17    9 

microsoft-old

Plotki się sprawdziły.

Niedawno Ninja Theory, a teraz kolejne studia. Gigant z Redmond zbroi się przed wypuszczeniem nowej generacji konsol. Na temat, co z tego wyniknie, można napisać rozprawkę. Nie jestem do końca z tymi, którzy wróżą los podobny Bioware (swoją drogą, ci pewnie pójdą do odstrzału po klapie, jaką będzie Anthem) czy innych – teraz już nieistniejących – studiów.

Obie firmy duże nie są, a ich ostatnie gry to raczej finansowe wtopy (Numenera, PoE2 – co z nimi nie tak?). Trochę dziwne, bo przecież są to tytuły, które odniosły sukces na platformach crowdfundingowych. Tego chcieli ludzie (?). Widocznie nie ma aż tylu fanów oldskulowego erpegowania, bo gry miały dobre recenzje, a nie wiadomo, czy ich produkcja chociaż się zwróciła. Co tutaj zmieni Microsoft? Postara się o licencje na nowego KotOR-a albo Fallouta? Wątpię, choć byłoby fajnie. Wydaje mi się, że korpo stojące za XBOX-em zależy bardziej na podjęciu walki z Sony, niż na dolarach z mikrotransakcji (vide EA czy w mniejszym stopniu Ubi). Większe zaplecze finansowe oznacza, że te małe studia będą sobie mogły pozwolić na większy rozmach (w końcu będzie widać zmianę ciuszków u postaci w Wasteland 3 ;) ).

Przypomniało mi się, jak jakiś czas temu Obsidian nawiązał współpracę z Paradoxem, a ci kupili White Wolfa razem z prawami do takich marek jak Vampire the Masquerade. Ludzie szybko połączyli kropki i zaczęli marzyć o nowym erpegu w tym świecie, zrobionym przez jedną z najlepszych ekip w branży. Teraz wiadomo, że nic z tego, a jedynym świadectwem wspomnianej współpracy są pierdółkowate DLC do Tyranny w – jakże typowo dla Paradoxu – zawyżonych cenach.

Z zainteresowaniem będę śledził rozwój wydarzeń.

Dodaj komentarz



9 myśli nt. „Microsoft kupił inXile i Obsidiana

    1. lemon Autor tekstu

      @kr4wi3c

      Nie grałem, to zapytałem, ale „słabe RPG”? Nagrody branżowe, 81/100 metacritic, Nitek chwalił za „dowolność prowadzenia zabawy”, a w innych recenzjach jako minus przewija się „za dużo tekstu do przeczytania”.

      Teraz sobie przypominam, że właściwie pierwszy Torment też był finansową klapą (i miał masę tekstu do przeczytania), tak samo jak pierwsze dwa Fallouty.

      1. kr4wi3c

        @lemon

        Źle zinterpretowałem Twój komentarz.
        Nowy Torment jest słaby. Ściany tekstu mi nie przeszkadzały. Przeszkadzało mi to, że jest tam dużo tekstu o niczym. Czasami wydaje się, że niektóre opisy są sztucznie rozwleczone żeby sprawiały wrażenie bardziej obszernych. Moim zdaniem wydmuszka. Stary Torment zdaje się ma zdecydowanie więcej tekstu. Ale tam wszystkie opisy i dialogi są soczyste, bez zbędnej paplaniny.
        Grę w sumie nie tak dawno skończyłem i co mnie zaskoczyło po ponad roku od premiery, irytujące bugi skutecznie zniechęcające do zabawy.
        Coś mi się wydaje, że te oceny na premierę to były mocno na wyrost. Jak poszuka się nowszych opinii to w większości ocena gry oscyluje w granicach 6/10 – jak dla mnie w zupełności zasłużenie.

    2. /mamrotha

      @kr4wi3c

      A to jest dobre pytanie. Stary zrył mi czaszkę (chociaż grałem dopiero z 5 – 6 lat temu), F1 i F2 jestem wyznawcą, a tego kupiłem, obejrzałem intro i może pograłem 30 minut. Od tego czasu kurzy mi się na dysku konsoli i ma szczęście, że jest na tyle lekki, że wciąż wymyka się czystkom „a bo może jednak spróbuję”. No coś jest nie tak. Już Divinity2 mocniej mnie trzyma, choooociaż od pewnego momentu raczej z powodów ambicjonalnych niż wkręcenia w fabułę.

      1. lemon Autor tekstu

        @/mamrotha

        Erpegi z Lariana (te wszystkie różne Divinity) nigdy nie miały ciekawej fabuły czy postaci. To gameplay robił robotę. Widać nadal im to pasuje, skoro przez tyle odsłon nic się w tej kwestii nie zmieniło.

        Ogólniej: no a co z drugimi Pillarsami? Na Steam oceny „very positive”, a sprzedaż poniżej oczekiwań (to pewnie gorsza niż jedynki).

Powrót do artykułu