Fotorealizm-który to już raz? ( I po co?)

JacekKrowiPlacek dnia 9 stycznia, 2015 o 20:01    24 

images

Co kilka miesięcy przy okazji nowych gier z super-hiper-duper grafiką, słyszymy o tym że to już, że tuż tuż, że za rogiem. Mowa o fotorealistycznej grafice, która to ma zrewolucjonizować świat elektronicznej rozrywki. Tym razem pracownik AMD, zajmujący się tematem stwierdził, że potrzeba do tego jeszcze tylko 5 lat. Ów naukowiec- Richard Huddy – powiedział, że pomimo iż niezbędna technologia jest już dostępna (Oculus Rift ,Samsung Gear) to nadal potrzeba większej mocy w obliczeniach graficznych.

„Rzeczywistość wirtualna jest zdumiewająco ekscytującym obszarem, ale firmy muszą wyprodukować sprzęt 100 lub nawet 200 razy bardziej wydajny niż obecne standardy, jeśli mamy zamiar osiągnąć pełny fotorealizm w goglach wirtualnej rzeczywistości.”

Huddy wspomniał również, że potrzeba będzie do tego celu rozdzielczości 6K-8K.

A ja się pytam po co wszystko? Czy chodzi o gonienie króliczka czy o złapanie rzeczonego? Nowe karty graficzne, nowe super bajery i blastery są tylko po to żeby walić kasę producentom owych.

Jakbym chciał fotorealistycznej grafiki to…wyjrzał bym se przez okno.

Dodaj komentarz



24 myśli nt. „Fotorealizm-który to już raz? ( I po co?)

  1. saucer

    Jakby gry nadążały zajebistością treści za tym rozwojem technologicznym, to nie miałbym nic przeciwko… a tak mamy to co mamy, gry dobre, ale bez rewelacji – wszystko już było, przynajmniej ja jako konsument mam totalny przesyt wszystkiego, jest tego za dużo, a radocha z grania zamienia się w pęd do zaliczania, bo nie nadążam ogrywać. I po co mnie to, panie? Tak sobie myslę, ze jak Wiesiek nie odmieni sytuacji czy jakiś nowy mirror’s edge, to pewnie znajde sobie bardziej satysfakcjonujące mnie hobby, bo to ostatnio bardziej przypomina mi robote niż zabawe:)

      1. slowman

        @Toc85

        O właśnie! Głód alkoholowy graniowy. Jeszcze jeszcze tylko dwa z poniższych: upośledzenie kontroli (syndrom jeszcze jednej tury), picie granie pomimo wiedzy o szkodliwości (rozum bardzo szeroko) lub koncentracja na piciu graniu z redukcją lub upośledzeniem innych obszarów. Byłyby jeszcze dwie opcje do wyboru, ale raczej nie ma szansy na zmianę tolerancji i zespół absytnencyjny przy graniu. :P

    1. nufiko

      @saucer

      Mam podobnie, ale przed wczoraj przesiedziałem 1,5 h z wielką przyjemnością nad Talos Principle (co prawda wersja demo dla niepoznaki nazwana Public Test). Normalnie poczułem się jak ze 3 lata temu, gdy zobaczyć następną planszę/turę/mecz było przyjemnością a nie na zasadzie, bo zacząłem to wypada skończyć.

  2. Kerdej99

    John Wayne powiedział podobno podczas kręcenia jednego z jego westernów, kiedy to zaczęły pojawiać się pierwsze efekty specjalne z prawdziwego zdarzenia, że nie chce żadnych super dziur po kulach, bo to odciąga czas i środki ekipy od scenariusza i skupienia się nad historią i skryptem. Myślę, że to jest kwintesencja. Gry są robione wolniej, zapowiadane huczniej, a historie i czas rozgrywki krótszy (nie mówię o sandboxach i rpg opartych na przynieś i zabij- chodzi mi o czas, kiedy gra pokazuje nam ciągle coś nowego) – bo panowie zapomnieli chyba, że liczy się fabuła i zabawa, a nie wydanie 1/3 budżetu na grafikę i aktorów, 1/3 na reklamę, 1/3 na całą resztę, najlepiej jak wykroić DLC. Przyjmijmy, że ktoś robi teraz na nowo FTL, ale w 3D i z wypasionym kosmosem, każdy układ inne tło, efekty pożarów i walk w kosmosie- czy gra da więcej frajdy? Myślę, że nie, przestanie być lekką i przyjemną przygodą opartą na naszej wyobraźni i wczuciu się w ludziki na statku. Poza tym im bardziej gry wyglądają jak filmy, tym bardziej kolejne części upodabniają się do hollywoodzkich sequeli- ma być to samo tylko więcej i efektowniej, byle za bardzo nie odejść od konwencji- ile to serii filmowych zostało w ten sposób ostatnio zniszczonych.

  3. PeteScorpio

    Rozwój i postęp nie jest niczym złym i dobrze, że technologicznie idziemy do przodu. Kto miał na sobie Oculus Rifta ten wie jakie to było zajebiste uczucie, a gdy podrasują grafikę to będzie to już magia. Dlaczego mamy fapować na rzeczywistość wirtualną skoro mamy swoją?! Może dlatego, że na co dzień nie możemy przeżyć dnia z perspektywy mrówki, a oculus i podobne wynalazki daje nam taką możliwość, dostarczając nam niezłej frajdy i barrdzo dobrze. Poza tym mamy wybór i to jaki. Kto gardzi płytkością rozgrywki i fabuły nowych gier ten sięgnie po indyki, kurczaki czy przeboje z dawnych lat. Kto ma już dość niespełnionych oczekiwań i obietnic technologicznych wielkich korporacji, ten nie kupi konsol nowej generacji, które reprezentują nową generację tylko z nazwy (narazie). Tej machiny już nie zatrzymamy, więc niech firmy gonią tego króliczka pokazując nam nowe graficzne cuda,a co!

Powrót do artykułu