Don’t Starve: Shipwrecked ujrzymy jesienią!

MHT dnia 3 sierpnia, 2015 o 10:47    8 

don't starve shipwrecked

W drodze najnowszy dodatek do Don’t Starve dla trybu singleplayer. Zapowiedziane są nowe biomy, grywalni bohaterowie, potwory, nowe efekty klimatyczne. Jak podają twórcy, Wilson i cała ekipa wybiorą się na morze w podróż pełną eksploracji, adaptacji i głodowania!

Studio połączyło siły przy produkcji tego tytułu z Capy, mających na koncie takie gry jak Superbrothers: Sword and Sworcery, Super Time Force and Below.

Trochę za bardzo enigmatyczny zwiastun:

Osobiście czekam i się jaram, bo gra jest przednia! Kto nie grał to polecam nadrobić zaległości!

Piątka!

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Don’t Starve: Shipwrecked ujrzymy jesienią!

    1. bad_puppy

      @Fantus

      Ja mam podobnie.
      Pamiętam ją w dosyć wczesnej wersji, gdzie nie było jeszcze takiego zalewu „wszystkiego co może pójść źle albo Cię ubić” i grało mi się bardzo przednio, teraz po prostu mi witki szybko opadają, bo wielogodzinny wysiłek może pójść się gibać w przeciągu kilku bezlitosnych sekund ;) Gdyby to jeszcze wyglądało jak w niektórych rogalach, że zaczynając od nowa masz jakiś bonus w postaci szybszych kapci czy cus… ale nie, pełne sado maso musi być.

      1. MHT Autor tekstu

        @bad_puppy

        Okej, przyznaję, że DS potrafi ugryźć człowieka w tyłek i doprowadzić do szaleństwa poziomem trudności, ale nadal jest o wiele prostsze od Dark Soulsów i tym podobnych gier robionych przez psychopatów dla psychopatów ;) Sam pamiętam ile razy mając cały obóz, wreszcie porobione żarcie itp. zapominałem zwyczajnie zapalić ognisko albo zużyć całą trawę :D Ta gra nie wybacza, chociaż są sposoby na przeżycie zgonu :)

  1. Toc85

    Niestety, poziom wejscia jest wysoki.
    Przetrwasz tydzień, dwa a później przy zwykłym ścinaniu drzewa drzewo wstanie i weźmie Cię na dwa klapsy. Nie do przewidzenia. Ale jednak ludzie żyją po 400-500 dni, więc jakoś się da…
    Jak dla mnie i tak najlepsza gra survivalowa z genialnym klimatem – od każdej innej odbiłem się jak od ściany.

Powrót do artykułu