Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Baldura trzeciego robią.

  1. lemon

    @trailer – nie znam się za bardzo na D&D, ale przemiana w Illithida jak w wilkołaka? To tak można?

    A poza tym to nie jaram się. Zagrałem w kilka, ale nie ukończyłem dotąd żadnej gry Lariana oprócz Divine Divinity, z której pamiętam tylko parę fajnych rozwiązań gameplayowych. Postacie, fabuła – nic ciekawego. Z tego co tu ludzie pisali o Original Sin wynikało to samo – fajnie się gra na początku, ale mało komu starczyło cierpliwości na dotarcie do końca. OS2 ktoś w ogóle ukończył?

    1. Cayden Cailean

      @lemon

      @lemon – można, ale nie tak. Hasło klucz – ceremorfoza. Generalnie larwa Illithida wchodzi przez ucho ofiary, paraliżuje ją i powoli wyjada mózg od środka zachowując ciało przy życiu. Cały proces trwa około tygodnia, ciało ofiary nie zmienia się jakoś bardzo w tym początkowym okresie, dopiero potem powoli ulega zmianie. Łupieżca umysłów może zachować kilka wspomnień z życia swojej ofiary, ale nie ma żadnych uczuć ani emocji związanych z nimi – same suche fakty.

      A co do BG3… Kurcze z jednej strony bardzo się cieszę że po tylu latach plotek jednak powstaje, ale z drugiej mam żal że jednak teraz… Gdyby jeszcze kilka lat poczekali, to znam takie jedno studio developerskie, które specjalizuje się w legendarnych RPGach, wydaje [jak na razie] same bardzo dobre gry, słucha fanów i w dodatku powstało właściwie tylko dzięki poprzednim częściom Baldura, oraz jego tłumaczeniu na język polski. Niestety aktualnie pracują nad inną grą ;)
      A gdyby tak CDPR wziął się za BG3 to byłaby historia jak z Hollywood :) No bo co oni teraz mogą zrobić żeby kontynuować swoją epickość? W każdym bądź razie na pewno to musi być trzecia część jakiegoś cyklu – albo KOTOR albo HalfLife ;)

  2. deathclaws

    Moja ukochana gra z dzieciństwa będzie miała trzecią część :) Nie wiem czy moja nostalgia to wytrzyma, to przecież nie będzie to samo :/ Ale przynajmniej znów poczułem hype, chociaż trailer pozostawia u mnie raczej mieszane uczucia na ten moment, ale nie ma co oceniać książki po okładce…

Powrót do artykułu