Zamiast pięciu – jedna zardzewiała krypa

bosman_plama dnia 19 grudnia, 2014 o 8:20    185 

tyt

Pamiętacie, jak dawno, dawno temu, w aż w ubiegłym roku pojawił się na gikzie nowy plebiscyt? Rok 2013 jakoś inaczej się chyba układał, mam bowiem wrażenie, że o tej porze roku plebiscytów było już bez liku. A na razie cisza… No, ale tradycja to tradycja, nawet jeśli krótka. Niniejszym ogłaszam  głosowanie na grę, w jaką najfajniej grało Wam się w tym roku.

Rok temu wystartowaliśmy w piątek 20 grudnia, w tym roku ów piątek wypada dziewiętnastego. Kto nie pamięta o co chodzi, temu pospiesznie przypominam.

Wszystkie inne growe plebiscyty dotyczą tego, jaką grę wydaną w 2014 uważacie za najgrowszą.Plebiscyt Zardzewiałej Krypy bosmana podchodzi do sprawy inaczej. Choć bowiem wszyscy staramy się nadążać za nowościami, nie każdy z nas daje radę. Niektórzy mają swoje ukochane gry sprzed lat, do których wracają, inni czekają na szalone przeceny i instalują różne ciekawostki z rocznym opóźnieniem, jeszcze inni odkurzają swoje półki wstydu. Sądzę więc, że nie graliśmy w tym roku wyłącznie w gry wydane anno domini 2014. To po pierwsze. Po drugie zaś może się okazać, że jakaś gra z roku np. 2013 albo nawet 1992 mogła nam sprawić więcej frajdy niż nowości.

Dla przykładu – rok temu triumfowały:
Europa Universalis 4
Crusader Kings 2
Borderlands2

bd2

Były to gry stosunkowo nowe, ale niekoniecznie najnowsze. Głosujecie więc na jakie gry chcecie. To mogą być najnowsze nowinki, mogą być najstarsze starowinki, mogą być MMO, mogą być społeczniaki z fejsa, systemówki w typie sapera, majonga a nawet pasjansa. Słowem – wszystko, pod warunkiem, że naprawdę graliście w nie w tym roku i że właśnie gra w nie sprawiła Wam najwięcej frajdy.

Każdy ma prawo zagłosować na trzy gry, każdy głos to jeden punkt. Głosujemy w komentarzach poniżej, ewentualnie w komentarzach pod wpisem za tydzień. Czas macie do 29 grudnia. 30 grudnia w spodełba ogłoszę wyniki.

Swoje głosy oddaję jako pierwszy. Gdy zacząłem się zastanawiać na kogo oddać głos, wyszło mi, że nie będzie to proste. Okazało się, że w tym roku nie grałem w Fallouta! O zgrozo! Czyżbym wszedł w strefę cienia? Jest jeszcze gorzej! Sporo frajdy sprawiły mi gry wydane w tym roku! Aua! Na szczęście „sporo” niekoniecznie znaczy: „najwięcej”.

Po głębokim zastanowieniu i trwającej dobre pięć minut analizie doszedłem do wniosku, że w 2014 roku najfajniej grało mi się w:

civ

Cywilizację V ze wszystkimi dodatkami. Licznik steam nie kłamie. Spędziłem przy CivV tak wiele godzin, że musiałem czerpać z tego przyjemność.

Wasteland2. Może to nie jest wielka gra, pozbawiona jakichkolwiek błędów. Ale ja jej te błędy wybaczam, choćby dlatego, że dzięki temu mogę powiedzieć: „owszem, nie grałem w tym roku w żadnego Fallouta, ale grałem w Wasteland2, więc wcale jeszcze nie czas umierać.” A poza tym ta gra ma ten właśnie klimat, na jaki czekałem od czasu Fallout2. Uwielbiam opisy sytuacji i lokacji, podoba mi się, że ginąłem w starciach z silniejszym przeciwnikiem. Tak naprawdę W2 zupełnie mnie nie zawiódł. Wszystko mi się w nim podobało, np. to, że spędziłem chyba z pół godziny po prostu łażąc po wiosce za ocalonym żółwiem. Być może ta gra została zrobiona specjalnie dla mnie.

wastelandBinary Domain. Strzelanka, na jaką czekałem, ale odkładałem zagranie w nią i odkładałem i… w końcu przestałem odkładać. I nie mogłem się od niej oderwać. Fajny świat, świetna fabuła, rewelacyjne dialogi, świetne strzelanie i znakomite postacie. Tym, czym chciała być seria Mass Effect stało się właśnie Binary Domain. I oczywiście to Mass Effect święci triumfy, BD chyba właściwie przepadło. Nic nowego pod słońcem.

binary-domainTen całuśny obrazek też pochodził z BD, żebyście wiedzieli, że nie tylko w grach od Bioware są romanse.

Tyle ode mnie. Teraz Wasza kolej.

Aha. Wśród głosujących zostanie, oczywiście, rozlosowana nagroda. Specjalny, wyjątkowy, niekupowalny egzemplarz „Pokoju Światów” w twardej oprawie (Łaaaauuu!) z ilustracjami (podwójne Łaaaaauuu!). Jeszcze wprawdzie tej książki nie wydrukowano, bo czekam na ostatnie ilustracje. Ale powinna wyjść do marca:). Nakład tego cudu (potrójne łaaaauuuu!) nie przekroczy 50 egzemplarzy, więc ho ho (pełne niedowierzania we własne szczęście łauuuuu!). A ilustracje są przeczadowe. Poniżej dowód na przeczadowość, fragment jednej z ilustracji wykonanych przez Marka Rudowskiego, przegiganta ilustracyjnego.

detal

 

Dodaj komentarz



185 myśli nt. „Zamiast pięciu – jedna zardzewiała krypa

  1. moleskine0

    No to może ja zacznę swoją wyliczankę.
    1. World Of Warcraft: Warlords Of Draenor – nowy expansion pack do starego poczciwego WoW, masa nowej mechaniki, nowa oprawa graficzna, nowa, w końcu wciągająca fabuła i nowy kontynent do podbicia. Gra wciągnęła mnie bez reszty, niesie ze sobą masę zabawy, zmusza do kooperacji z innymi (a jest ich bez liku) i posiada klimat Warcrafta, którego znam z czasów młodości. Wicie, rozumicie, katuję Was tym tytułem od jakiegoś miesiąca. W kółko, co dwa wpisy. Także, tego…
    2. FIFA World – ciągle potykająca się o własne (oraz EA) nogi produkcja. A to niestabilne serwery, a to engine nie domaga, a to okazuje się, że Origin jest złem koniecznym do grania w cokolwiek. Niemniej jednak, gdy już wzniesiemy się ponad to wszystko, okazuje się, że to bardzo grywalna, DARMOWA odsłona FIFY z elementem card tradingu. Przyjemne, szczególnie dla ludzi oPADowanych.
    3. Skyrim – żona pewnego dnia stwierdziła, że mam jej dać zagrać w tę grę, co gram, że cały czas gdzieś łażę, na koniu jeżdżę i smoki zabijam. Może to pokłosie tego, że wciągnąłem ją w „Sagę Lodu i Ognia” Martina… Tak czy siak, zasiedliśmy przed TV, pad do ręki żony i jedziemy. Wciągnęło ją to niemiłosiernie, mnie przy okazji też. Po miesiącu graliśmy już na zmianę, wyrywaliśmy sobie pada i największe kłótnie w domu były o to, kto komu sejwa nadpisał. Ech, życie z gamer girl wcale nie jest takie jak na seksownych zdjęciach, gdy w bieliźnie liże (sic!) pada…
    To są trzy gry, w których w tym roku spędziłem więcej niż kilkadziesiąt godzin. Krótszych, acz równie rozrywkowych, było kilka, jednak chyba nie zasłużyły na wzmiankę. Zresztą żona pewnie oburzyłaby się, że Skyrim nie zawarłem w liście, a wiecie… chcę mieć spokojne święta.

  2. Probabilistyk

    1. Dla mnie najprzyjemniej grało się w Terrarię – dlatego, że społeczność Gikza uczestnicząc we wspólnym kopaniu dała +100 do zajebistości ;-) Grałem tylko z Gikzami / serwerze gikzowym i wykręciłem ponad 40h :-)
    a poza tym to:
    2. Shadow Warrior (nowy)
    3. Red Dead Redemption (jeszcze nie skończyłem! :P ) Zapomniałem o Pay Day 2

  3. Tasioros

    Ty Bosmanie nie grałeś w tym roku w Fallouta, ale za to ja tak. Jeszcze w noc sylwestrową, którą spędziliśmy w mieszkaniu z uwagi na bardzo złe samopoczucie małżonki (chora była aż tak, że pić nie mogła), zainstalowałem pierwszą część gry legendy po raz pierwszy w życiu. Klimat przywalił mi mocnego liścia z półobrotu, chwycił za gardło i nie puścił aż do ukończenia przygody. Później był New Vegas (ale nie trafi na listę), a na ponowne ogranie czeka Fallout 2.
    Doom – tak, starusienki Doom. Myślałem nad częścią trzecią, której kiedyś nie udało mi się ukończyć, a przypadkiem dostałem dwie pierwsze. Bez modów, rozpikselizowana, stara prosta strzelanina dała mi masę zabawy. A później Doom II, ze swoją świetną muzyką, kultowym odgłosem otwierających się drzwi i „dwururką”. Wspomnienia powróciły. A trójki chyba jednak nie kupię.
    Jest też Far Cry 3, ale za mało sobie do tej pory pograłem, choć jest bardzo przyjemnie. Za to Batman: Arkham Origins, przez wielu skreślony i obrzucony błotem, ponownie dał mi szansę wcielić się w Mrocznego Toperza i hasać w pelerynce po mieście. Jest miodnie, jest klimatycznie, świątecznie nawet jest. Gram i chce mi się grać, lada moment ukończę.

    Reasumując:
    1. Fallout 1
    2. Doom 2
    3. Batman 3 (Arkham Origins)

  4. nacho66

    Bioshock Infinite
    Probowalem sie zdecydowac pomiedzy Infinite a Metro Last Light. Wybor ciezki bo Metro ma uniwersum, ma klimat, ma grafike i jest fenomenalne. Nawet DLC bylo dobre. Ale Infinite ma to wszystko (wlacznie z przezajebistym DLC) plus mindfuckowa fabule. I Elizabeth :P Czas z gra spedzalem tez nie tylko w grze, bo zdazalo mi sie poczytac wiki czy poanalizowac tresc, czego raczej przy LL nie bylo potrzeby robic

    Lords of the Fallen
    Nie polknalem 29 godzin przy zadnej innej grze tak szybko jak przy LotF. Problemy techniczne? KIlka, z 5 crashami w ciagu calego tego czasu (w DA:I mialem 3 crashe w ciagu pierwszych 2 godzin). Wiec dalo sie przezyc. W zamian dostalem gre, ktora kladzie Dark Souls na ziemie. Bo DS doprowadzal mnie do kurwicy i poczucia marnowania czasu a troche przystepniejsze w kwestii poziomu trudnosci LotF, bylo nadal wyzwaniem, ale takim, z ktorym moglem sie zmierzyc nie martwiac sie, ze moje dzieciaki osiagna pelnoletnosc zanim przejde 3ego bossa ;) Zajebista grafika, fajny design, dobry loot. Troche swiat maly moze (duzo backtrackingu) ale co tam

    NBA 2k15
    Wpisalem 2k15 ale to w 2k14 gralem wiecej w tym roku (co wydaje sie normalne sadzac po cyklu wydawniczym). W 2014 nastapil moj pierwszy kontakt z ta seria, po ktorym jak wracalem np do FIFY to chcialo mi sie smiac. Bo jakosc wykonania zespolowej gry sportowej przez 2K byl mile przed FIFA jeszcze przy wersji 14. A teraz, po przeskoczeniu na next genowy silnik, ta sa lata swietlne. Byly momenty, ze kazda sesje wieczornego grania zaczynalem od meczu w NBA. Do zestawienia daje ta najnowsza odslone, mimo, ze gralem dopiero 13 godzin, bo czuc, ze jest jeszcze lepiej dopracowana, ladniejsza i bogatsza w content (choc ma swoje drobne babole techniczne). Aha, i regularne updaty zmieniaja takie detale jak np irokez Gortata ;) W trybie towarzyskim mozna tez grac aktualnym mistrzem Polski, co oznacza, ze za rok zobaczymy w grze AZS Koszalin (… przez duze ‚moze’ ;) )

  5. MusialemToPowiedziec

    Czyli trochę inaczej mówiąc, gry w które grałem w 2014 i wrócę w 2015.
    1) Wasteland 2 – trzeba by kiedyś skończyć, a może uda mi się wymyślić jak zbudować drużynę tak, by móc złapać jakiś innych członków drużyny by się 3/4 skilli nie pokrywało (chyba jedyny sposób to save-game manager, ale jak ktoś ma inne pomysły, to z chęcią posłucham :P )
    2) Left 4 Dead 2 – może zrobię kiedyś te 2000 godzin
    3) PayDay 2 – kilka napadów jeszcze ma wyjść, więc będzie trochę acziwków do zdobycia, a może i zrobią nowe infamy i w ogóle. Na razie jeszcze się nie znudziło.
    Honorowe wspomnienia:
    - Dungeon Keeper (ciekawe czy wyjdzie nowa wersja keeperfx)
    - Fallout 2 (jak przypadkiem usłyszę o jakimś nowym Restoration Patch czy coś, to pewnie znów wsiąknę)
    - Vampire Bloodlines (w tym roku pograłem chwilę, ale nie potrafiłem wczuć się w bycie Księciowym Bitchem, za to może już za rok http://bloodlinesantitribu.com/ )

  6. Revant

    Ah Binary Domain. Gra cicho weszła na rynek, ale tak mi przypierdzieliła w twarz, że nie pozbierałem szczęki. Gratki dla twórców za długą (!) i tak dobrze doszlifowaną grę z całkiem działającym systemem komend głosowych na PC (uwaga – in english)

    Tegoroczna lista jednak przedstawia się następująco:
    1) Legacy of Kain: Soul Reaver – powrót po latach, klimatem wciąga za włosy, fabuła mega, a voiceovery to po prostu cudo
    2) Insurgency – Koniu coś ty narobił…odstawiłem przez ciebie RO2 :P zacna gierka, zwłaszcza zajebiaszcza na mapach coop
    3) Pokemon Liquid Crystal -> zmodowana wersja Fire Red, która odwzorowuje niemal w 100% moją ulubioną część kieszonkowych stworków Crystal z GBC na silniku GBA i dodaje do tego fajną kampanię na wyspach pomarańczowych widzianych tylko w anime

    Shit. Mało nowości, coraz bardziej dołuje mnie brak nowego kompa :/ oby mój plan złożenia w styczniu wypalił ^_^

    1. Beti

      @Revant

      Shit. Mało nowości, coraz bardziej dołuje mnie brak nowego kompa :/ oby mój plan złożenia w styczniu wypalił

      To samo. Wszystko mi się poprzesuwało, ale plan jest taki, że do końca stycznia ma być nowy komp :)

      L4D2 – wiadomo. Nowe mapy to mistrzostwo świata w świecie zombiaków. Do tego wspólne versusy i kampanie z Wami :)
      Wątpię, żebym dobiła 2000 godzin :P
      QL – uwielbiam jak rywalizujecie ze mną :D
      Tu bym dała HL2 ale za mało godzin w nią przegrałam. Tak więc niech będzie Vikings Gone Wild. Szatańska fejsowa gra. Zbudowałam już niezłe imperium, które cały czas rośnie.

  7. Sekal

    1. CS:GO – nie mogę przestać i odinstalować wreszcie tej gry. Szybka partyjka po pracy ciągle mi dobrze robi.
    2. Diablo 3 z dodatkiem – powrót po roku nie grania ze względu na te zmiany co wprowadzili, bawiłem się lepiej niż wcześniej.
    3. Divinity: Original Sin – po posusze w 2013 wreszcie RPG, nawet mnie wciągnęło, chociaż wciąż czekam bardziej na te rpgi mające wyjść w 2015 a teraz ogrywam powoli DA:I, ale wciąż to Divinity bardziej na te 3 miejsce u mnie pasuje. ;)

  8. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

    To będzie proste:
    1.) Falcon BMS 4.32 – w zasadzie każdy rok o 1999 roku jest rokiem Falcona ;) (ciekawe czy w 2014 światło dzienne ujrzy w końcu 4.33?)
    2.) ArmA 3 – ot paradoks: dzięki szeregowi modów w końcu zaczynać przypominać ArmA2, w która z kolei nie da się grać bo jest po prostu archaiczna, by nie powiedzieć „drewniana”, w porównaniu do nowszej odsłony
    3.) This War Of Mine – za poszukiwanie i, w wielu przypadkach, odkrywanie nowych poziomów wrażliwości w grach

    oraz

    4.) Divinity: Original Sin – za kilkadziesiąt godzin wspólnego rodzinnego wędrowania w lipcu i sierpniu tego roku

  9. powazny_sam

    Łomatko tyle fajnych gier a tylko trzy pozycje do wytypowania.
    Po zastanowieniu jednak będę monotematyczny, dwie pierwsze identyczne jak w zeszłym roku (to że nadal w nie regularnie gram to chyba najlepszy dowód że to dobry wybór)
    1. Borderlands 2
    2. Terraria
    3. dla odmiany…. Borderlands the Presequel ;)

    (w trójce chciałem zaskoczyć androidowym Clash Of Clans ale jeszcze na casuala wyjdę :p )

  10. Garett

    To i ja swoją cegiełkę dołożę:

    -Dragon Age: Origins – rozdawnictwo originowe przypomniało mi o tej grze i postanowiłem zagrać jeszcze raz. Wsiąkłem totalnie, do wielu rzeczy można się przyczepić, ale to nie przeszkadzało mi dobrze się bawić.
    - TES:Morrowind – wracam co roku, a to zmoduję, a to w vanille pogram. Zawsze kończy się na spędzeniu kilkudziesięciu godzin w grze. Nigdy nie przeszedłem, ani podstawki, ani dodatków i gra za każdym razem potrafi mnie zaskoczyć i pokazać coś nowego. 10/10
    - Vampire: The Masquerade – Bloodlines – KLIMAT, KLIMAT i jeszcze raz KLIMAT. Najlepsza gra o wampirach. Tak, właśnie tak wolę wampiry z Bloodlines od ich kolegów z Nosgoth :P .

    1. Revant

      @Garett

      Zależy co uznasz za wampiry. Jeżeli widzisz ich standardowo jako ludzi przeobrażonych w krwiopijców, chowających się w cieniu i knujących, to Bloodlines rzeczywiście jest najlepszą grą o takich wampirach ;) ci zaś z Nosgoth to po prostu odmienna rasa, niby powstała z ludzi, a jednak będąca jakby czymś pomiędzy ewolucją, a stworzeniem się innej gałęzi drzewa ewolucyjnego. Mi się bardzo podoba wersja z LoK ze względu właśnie na złamanie konwencji wampirów i stworzenie czegoś „innego”, a zarazem równie dobrego. Mniej dylematów czy wampiry to ludzie lub nadludzie, a więcej czystego konfliktu wewnętrznego, między rasowego oraz walki z siłami wyższymi/przeznaczeniem/historią.

      1. Garett

        @Revant

        No tak, tak, ale niezależnie od genezy cały czas mówimy o wampirach, bardzo lubię świat Nosgoth, jest równie klimatyczny, opowiadana historia też jest świetna, jednakże są gusta i guściki. Mnie bardziej podoba się Bloodlines, pewnie dlatego, że w papierowego WoD’a czy Wampira sporo grałem i bardzo lubię ten świat. Chociaż nowy Wampir (ten od White Wolf) wydaje mi się być lepszy, a Bloodlinesy bazują na starszej wersji.

        1. Revant

          @Garett

          Rozumiem, po prostu ja uwielbiam je obie bo jedna jest po prostu świetną grą o wampirach jakie znamy z popkultury (paczę na wywiad z wampirem, a nie zmierzch :P ); a druga zmienia ich wyobrażenie w sposób dość drastyczny, ale nie gorszy od pierwszej. Bardziej więc moim zdaniem powinno się je stawiać na równi, niż porównywać. Anyway, sam również ogrywałem Wampira, zwłaszcza Mroczne Wieki i strasznie mi brak właśnie kontynuacji Bloodlinesów. Mamy serię LoK, gdzie jest w co grać, a tutaj tylko jeden tytuł :(

          1. Garett

            @Revant

            Zgodzę się LoK można pograć, jak nie w tą część to inną. Ze dwa lata temu ogrywałem satrusieńkie Blood Omen: Legacy of Kain, archaiczne trochę, ale wciągnęło jak odkurzacz. Straszna szkoda, że nie doczekaliśmy się Bloodlines dwójki albo po prostu kolejnej części Vampire, z resztą World of Darkness jest tak bogaty, że nie tylko RPG o wampirach by tam się dało osadzić. Slaszerek wilkołakiem czy horror w czystym WoD też by pięknie pasowały. Ech… zszedłem z tematu i się rozmarzyłem :P

  11. michrz

    U mnie rok mijał w klimacie gier starszych, ale nie starych.
    1. Dishonored: Słyszałem, że to dobre, ale nie sądziłem, że aż tak :)
    2. Shadowrun Returns: Świetny przykład na to, że liniowe RPG potrafią wciągnąć jak bagno.
    3. Risen 1: Świetny przykład na to, że otwarte RPG potrafią wciągnąć jak bagno.

    Risen mnie zdumiał. Jest to jedna z najbardziej „growych” gier. Ma masę mechanik które od początku widać jak należy wyeksploatować (miksturki na siłę itp itd), ale pogoń za tym okraszona specyficznym klimatem i światem w którym surowość przeciwników łączy się z otwartością świata i brakiem sztucznych murów mnie zachwyciła na swój sposób. Jasne, ograłem po raz drugi Skyrima, miałem kolejny milion podejść do świetnego Dungeons of Dredmor, ale chcę wyróżnić właśnie te wylistowane tytuły.

      1. michrz

        @Revant

        A wiesz, to ciekawa propozycja. Od G3 odbiłem się grając w demo w którym osobiście znalazłem tyle bugów (grając ledwie godzinę z kawałkiem), że po prostu postawiłem krzyżyk na tej grze. Inna sprawa, że od G2 też się odbiłem, ale tu chyba ze swojej winy. Pierwsze podejście zrobiłem sobie od razu z dodatkiem Noc Kruka i po prostu padałem tak często, że mimo przejściu pierwszego aktu po prostu gra mnie znużyła. A nie jestem z tych którzy lecą na pałę byle szybciej, tylko raczej z tych co pod każdy kamień zajrzą :)

        Niemniej jeśli mówisz, że G3 z dodatkami od użytkowników jest istotnie sprawniejsze, to może faktycznie zapoluje na ten tytuł. Risen bardzo mi podszedł swoim poziomem trudności i grywalnością.

        1. Revant

          @michrz

          Gdyby nie warstwa techniczna to G3 byłby naprawdę hitem. Kupiłem gdzieś ostatnio wersję nonsteamową, dorzuciłem community patch i naprawdę świetnie się bawiłem. Gdyby nie brak czasu i natłok sidequstów to bym nie porzucał, ale nadal leży na dysku i czeka na „dogranie” ;) gra ma dość dziwny balans trudności – nie jest tak płynny jak w rise, bo dość szybko zmusza do sidequestowania (nie rzucaj się na miasta orków póki nie ograsz tak przynajmnie 20-30 godzin ;) ). Wymiata jednak wielkością świata i możliwościami wyboru frakcji.

              1. Tasioros

                @Wyspa

                Na przykład taka walka z wilkiem. Machasz sobie mieczykiem jakąś kombinację. Wilk przy każdym wyprowadzeniu ciosu odskakuje do tyłu, a gdy kończysz kombinację, może cię doskoczyć i zadać serię ugryzień, których nie sposób przerwać, co często przewraca bohatera. I nawet jak było się już lekko przykokszonym, to dwa wilki na raz mogły oznaczać kaplicę. Najlepiej sprawdzała się taktyka machania orężem na boki, z lewej na prawą, aż się wróg w końcu nadzieje. Ale czasami potrafił tak odskakiwać do tyłu przez minutę lub dłużej – póki się mieczykiem machało. Strasznie to wszystko było toporne po prostu. Timing prawie nie istnieje. Tak mniej więcej to zapamiętałem. Łuki i kusze są dobre, ale jak wyskoczy 8 orków, to w końcu dojdzie do zwarcia.

              2. Iago

                @Wyspa

                AFAIR jak w AssCreedzie: orki stały i podchodziły na rzeź pojedynczo. A zwykły wilk stunlockował do śmierci.
                Ale ja w to grałem tylko przez miesiąc po premierze (więc mogę nie pamiętać dokładnie) i zniesmaczony usunąłem z dysku. Może trzeba będzie wrócić? Aczkolwiek najchętniej wróciłbym do zremasterowanej (lepsze modele i tekstury – więcej w sumie nie trzeba) jedynki…

  12. furry

    W tym roku posucha straszna, najpierw trochę się próbowałem uczyć, a od września nieprzespane noce. Tak więc ani Fallouta, ani Tormenta, co gorsza nie ruszyłem nawet wyczekiwanego Wasteland ani Divinity: Original Sin. Ale okazuje się, że jednak cRPG-i górą.

    Pixel Dungeon – rogalowe klikadełko na mój 4-calowy smartfonik. Nie przeszkadza mi, że sieką mnie równo, zwykle kończę przygodę przed lub na pierwszym bossie, na palcach jednej ręki liczę wyższe poziomy, gdzie i tak zwykle kończy się na 2-3 strzałach z liścia od przechodzącego szkieletu. Bardzo losowy drop, piksele odpowiednio duże. Podobno jest w Google Play prostsza wersja.

    South Park: Stick of Truth – jedna z dwóch gier, które dałem radę ukończyć w tym roku i bawiłem się przednio. Oglądanie serialu odpuściłem w pewnym momencie, ale gra to był must buy, w dniu premiery poleciałem do sklepu. I dobrze, bo okazało się, że Matt i Trey nie skończyli się po Kill’em All.

    Enslaved – pierwsza konsolowa zręcznościówka, która mnie wciągnęła, w sam raz żeby przysiąść z doskoku z padem w dłoni i posiekać roboty. Na plasterki! Na początku piękna zieleń wśród zrujnowanych miast, potem brzydkie wysypiska, ale gameplay trzyma poziom. Kiedyś skończę. Kiedyś.

    Wyróżnienie dla Child of Light, druga gra którą skończyłem w tym roku, wysokie noty za tzw. wartość artystyczną i Borderlands, jak co roku.

    EDIT: Znowu nie dało się przysiaść do CK2 :-(

  13. maladict

    Moje głosy
    Europa Universalis IV – bo dodatki jej robią tak dobrze, że nawet wykrzaczające się patche nie są w stanie popsuć wrażenia
    Shadowrun:Dragonfall – bo jak zachwycałem się podstawką, to Dragonfall jest jeszcze lepsze. Prawdziwy klimat cyberpunka, który wali między oczy i zostawia z kłębem myśli. Nawet miałem napisać o tym arta, ale źle dobrałem drużynę do jednego questa i z powodu skopanych sejwów muszę zaczynać od samego początku
    Warlock – Master of the Arcane – bo dyskretny humor. nie taki przy którym dupa odpada ze śmiechu, ale taki, że od czasu do czasu uśmiechasz się pod wąsem. Mój ulubiony w tym momencie 4X.

  14. jaGrab

    1. World of Tanks (tak, wiem, BTW, jak chce ktoś zacząć/wrócić to służę reflinkiem :P )
    2. Civ 5, choć na ilość godzin składa się głównie ogromna liczba nigdy nie skończonych rozgrywek i losowań nowej mapy, jak dla mnie Civka mogłaby się kończyć w renesansie.
    3. Tu był problem bo większość czasu poświęciłem na 2 powyższe ale chyba Terraria.

  15. iHS

    Ja dam:

    Battleblock Theater : w tym roku to odkryłem, kupiłem dwupak sobie i kumplowi: wessało jak tajlandzka prostytutka. Emocje jakie mieliśmy podczas wyścigu z czasem, kiedy unikając zestawu sześciu wirujących ostrzy, kwasu, strumieni ognia, w ciągu ostatnich pięciu sekund ukończyć absolutnie psim swędem level – to się nie wróci.

    Shadowrun returns & Dragonfall – pierwsza świetna, druga jeszcze lepsza. Dostałem z darmowym kodem do zakupu komputera rodziców – piętnaście godzin później, po napisach końcowych, palce mi się plątały z pośpiechu przy zakupie dodatku. Fantastyczna sprawa, klimat gęsty, mechanika bardzo solidna. Takie tytuły jak ostatni Dragon Age mogłyby się uczyć jak robić świetne gry, niekoniecznie za 50 milionów.

    Trójki nie nominuję, nic mi nie przychodzi do głowy.

  16. Pdzm

    Binary Domain – po partyzancku weszła na steam wraz z dostępnym demem, po którego przejściu od razu zakupiłem pełną wersję(dosłownie od razu, jak tylko ukończyłem demko to zaraz po wyłączeniu, dodałem pełną wersję do koszyka). Wiedziałem że to jest to. Świetna gra, te walki z bossami :D

    Moje typy:
    1. Insurgency
    2. Wildstar
    3. Fistful of Frags – strzelanina multiplayer utrzymana w klimatach dzikiego zachodu, intensywne strzelaniny, Kopiące Konie ;) laski dynamitu. Stworzona na silniku source, ale odpowiednio dopieszczona. Dodatkowo całkowicie darmowa i bez jakichkolwiek płatności. Odpalasz i się bawisz, liczy się czysty fun.

  17. Kerdej99

    1. Crusader Kings 2 – Ten dodatek z cofnięciem do 700 któregoś naprawdę namieszał jeśli chodzi o osady Słowian- lubię to, ale czy wy też nigdy nie dojechaliście do końca okresu gry? Ja teraz Polanami próbuje po raz 5 :D
    2. Europa Universalis IV – Ozdoba mojej półki wstydu- dokupiłem ostatnio dodatków i mnie wciągnęła- Piękne unity Indian i wyścig zewesternizowanymi Irokezami o kolonizację Kanady i okolic. Dla 13tu kolonii starczyło 5 prowincji. :)
    3. Dragon Age: Origins – Odkopałem spod sterty zakurzonych pozycji w mojej bibliotece, chcąc w końcu spróbować tej gry skoro już 3 część robią. Zawsze wolałem jednoosobowe cRPG (Skyrim, WIeśiek 1 (no ok, 2 też) i Gothica 1-2,5) i podchodziłem jak do jeża od kilku lat- a tu nagle jestem w połowie gry i dalej chcę grać, Gra na trudnym jest naprawdę satysfakcjonująca po tylu latach MassPrzejdźToSamEffektów, umiera się albo przechodzi bez problemu tego samego przeciwnika zależnie od taktyki- super. Może nawet Inkwizycje sobie za rok kupię. :)

  18. Yerz

    1. Lords of the fallen – pierwsza, którą wymaksowąłem na Steamie. Przeszedłem ją 3 i 3/4 raza by to osiągnąc bo bugi.
    2. Dota 2 – te emocje i te chwile na TS.
    3. Survarium – KLIMAT!!!!! tylko tym się teraz zajmuje. Dawno nic mnie tak do monitora nie przykuło. A to dopiero dwa tryby w grze, która jest w becie.

  19. Arachnos

    1. Skyrim :D – bo normalnie smoki są cieniasy, a olbrzym zabija jednym strzałem, bo wieeeeelki jest ten świat i surowy i nordycki i mody…. maaaaasa modów
    2. Saints Row 3 – w życiu się tak nie ubawiłem. W sumie na równi z SR4, ale ta część mnie tak zaskoczyła z bundla. Miłość od pierwszego przywalenia z penetratora :D
    3. Diablo 3 – dopiero po patchu z loot 2.0 bo wcześniej po prostu było źle. Do tego stopnia, że Torchlight 2 uważałem za lepszy tytuł. Teraz w kilku względach dalej tak jest, ale ogólnie po wielkiej łacie i zlikwidowaniu Auction House jest bardzo zacnie. Jak dodatek zejdzie poniżej ceny podstawki to się też zaopatrzę.

    Nic nowego, ale już dawno porzuciłem kupowanie gier przy premierze. Półka wstydu i tak jest wielka :)

  20. dywyn

    Nie wiem co się ze mną dzieje. Jestem (albo już byłem) wielkim fanem strategii i cRPG a tu lista wychodzi tak:
    1. GTA5 – zdecydowany numer jeden. Gra dla, której warto było kupić PS4.
    2. EU4 – szczególnie dzięki pierwszemu półroczu. Nadal wciąga ale nie jest tak samo dobra jak trójeczka.
    3. Endless Legend – niezła strategia. Coś nowego.
    Dobrze grało mi się też w kilka innych gier: Risen 3, Wasteland 2, Dark Souls 2. Niestety po ukończeniu każdej z nich miałem uczycie: WRESZCIE KONIEC! Uffff. Niestety w 2014 roku kończyłem coraz mniej gier i oceniam tego roku jako specjalne dobrego. Przykro mi się, wychwalana Inkwizycja niszczy klimat i logikę zbieraniem roślinek i kamyków. Wielki wybraniec i bohater świata ma zbierać zioła? Proszę.

  21. Toc85

    1. Dark Souls 1 – bo przejście tego bez opisu czy pomocy nie jest graniem, tylko przeżyciem. Doświadczeniem? Coś co pamiętam jeszcze z ogrywania Falloutów i myślałem że z tego wyrosłem.
    2. Diablo 3 – bo dodatek mi zrobił dobrze
    3. Borderlands Pre-sequel – śmiejcie się: uwielbiam oprawę dźwiękową tej gry. Urzekł mnie klimat księżycowy (nie ten ‚zwykły’ borderlandsowy)

    Chciałbym zachwycić się LotF ale uważam że mechanika elementów RPG została spierniczona tak dokładnie że się nie należy.

  22. Iago

    Primo: CK2. Gra roku 2012, 2013, 2014…
    Secundo: Talisman: Digital Edition. Powrót do czasów młodości, w dodatku w multi ze znajomymi. Mniam.
    Tertio: Kerbal Space Program. Fizyka podróży kosmicznych nigdy wcześniej nie była tak zabawna.

    Honourable mentions:
    Terraria
    Don’t Starve
    Dark Souls

  23. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Hmmm…
    1/ Diablo III Kupiłem w tym roku gdy za te circa 60 złociszy Blizzard sprzedawał, kupiłem, zainstalowałem i grałem. Grałem tak – że aż do końca doszedłem. A potem nawet parę razy wróciłem sobie pomłócić. Przyjemne. Jak zrobią przecenę dodatku to też kupię :)
    2/ Crusader Kings 2. W końcu przysiadłem na poważniej i to od razu w gikz-multi. Podwójny szok. Ale było fantastycznie. Parę razy też singlowo odpaliłem i powoli zaczynam orientować się w tabelkach.
    3/ Tu nie wiem co za bardzo wpisać ale chyba wyjdzie że Terraria. Gikz-multi było prześmieszne.

    4/A i tak w temacie grania to najwięcej czasu spędziłem na gikzie. Obstawiam że więcej niż na samym graniu. Zacząłem oglądać filmy – a wcześniej raczej tego unikałem no i streamy Nitka też robiły dobrą robotę. Muszę poszukać jakiegoś dodatku do Firefoxa który zlicza czas przebywania na danej stronie, ciekawe co by mi wyszło :D

    PS. Właśnie jeszcze raz przeczytałem co napisałem o Diablo „tak – że aż do końca doszedłem. A potem nawet parę razy wróciłem sobie pomłócić”. Komu pierwszemu się głupio skojarzy?

  24. deathclaws

    Dota 2 – ostatnio przymusowa przerwa związana z nowym mieszkaniem i sprawami rodzinnymi, ale mam nadzieję że wrócę ;)
    Dark souls 2 – mimo wszystko są to soulsy :] więc od czasu do czasu wracam / gram

    I w sumie tyle… Dota 2 zabrała mi w ciągu ostatniego roku ok. 330h i to chyba jest cały czas jaki jestem w stanie poświęcić obecnie na granie. :)

  25. Bleszczynski

    U mnie ranking za ten rok wygląda tak:

    1. Alien Isolation – serio nikomu z Was się nie podobało? Wyczerpujące, ale niesamowicie satysfakcjonujące i intensywne doświadczenie. Poczucie zaszczucia na hardzie jest fenomenalne. Każdy save jest jak ognisko w DS.
    2. Shadow of Mordor – Nic oryginalnego, ale walka, system Nemesis i miodność na dychę. Szkoda, że projekt otwartego świata i fabuła znacznie słabsze, a końcówka to już w ogóle żen.
    3. Dark Souls 2 – Projekt mapy i klimat gorszy niż w DS1, ale co innego tak włazi na ambicje i daje tyle satysfakcji?

    Oprócz tego wyróżniłbym:

    The Wolf Among US Fenomenalne pierwsze wrażenie, potem bywało różnie (zazwyczaj bardzo dobrze), ale ostatni epizod lekko ssie. Kontynuację biorę w ciemno.
    - Trylogia Prince of Persia – od Piasków Czasu do Dwóch Tronów, zrobiłem sobie powtórkę po latach. Ciągle rewelacja, a Warrior’s Within to już w ogóle czad.

    1. Revant

      @Bleszczynski

      Pierwsze dwie ogram chętnie, ale na nowym kompie bo aktualna karta graficzna nie obsługuje dx11 ;) DS2 dla mnie ssie, ale zjedzą mnie tutaj za to, więc cicho sza. Znów obudziłeś jednak we mnie chęć na trylogie PoPa. Nosz ile ja szukam jakieś fajnego promo na całą paczkę, a nie jakieś pojedyncze sztuki :(

  26. Ryhol

    1. Wasteland 2 – kochane przez wszystkich niedocenione przez głupca :P
    2. Borderlands 2 – Owca, Czang i Pete <3
    3. Diablo 3 plus RoS – wersja konsolowa bardzo spoko ale jednak Diabolo to tylko z battlenetem.

    Jak co roku na święta przejdę jeszcze Alana Wake GOTG.

  27. Daimonion

    1. Disciples 2 (w ramach nadrabiania zaległości).
    2. Thief 3 (w ramach jw.).
    3. Saints Row 3.
    Wychodzi na to, że same zaległości były w tym roku… Ostatnio wystartowałem od początku z Wiedźminem, żeby się przygotować na premierę trójki. Kurde, mówcie co chcecie, ale jedynka jest rewelacyjna i bije kontynuację nawet nie na głowę, ale na kilka. W nominacjach nie umieszczam, bo nie spełnia kryterium ilości czasu przeznaczonego na dany tytuł w mijającym roku.

  28. thewhitestar

    Z tegorocznych Transistor! Świetna, świetna, świetna. Muzyka, grafika, gameplay no i KLIMAT! Cała gra zamknęła się wprawdzie ledwie w 10h, ale bawiłem się świetnie, czułem się miziany cały czas i każdym jednym elementem składającym się na całość. Bez wad.

    Z nietegorocznych Rocksmith 2014 (zaje sprawa! Nie tylko do nauki ale i jako gra imprezowa, te wszystkie minigierki które skalują się od poziomu ‚pierwszy raz w życiu trzymam gitarę’ sprawiają że guitar hero to jakiś nieśmieszny żart) i World of Tanks.

    Oraz specjalne wyróżnienie dla Wasteland 2, które mnie niestety zamęczyło i zanudziło na amen. Choć pierwsze 10 godzin bawiłem się re-we-la-cy-jnie to nagle po tym czasie przyszło jebitne przemęczenie tą grą. Głównie winie za to walki, które się niemiłosiernie dłużą a nic w nich ciekawego nie ma… Jeden wielki zieeeeeew, i to od od pierwszych chwil. Żeby nie było – gram na najtrudniejszym, ale są one po prostu zajebiście schematyczne. Rozstaw swoich -> strzel dla rozpoczęcia walki -> ładuj w przeciwników do wyczerpania punktów akcji/magazynku. Zero jakiś taktycznych opcji, kombinacji, pomysłowości czy umiejętności, itp. No nic, bida z nyndzą z tą walką. Nie rozumiem tego tłumnego spuszczania się że ‚walka wymiata bo jest w turach”… co z tego że w turach jak nic w nich do roboty nie ma. Niby pomysł zaczerpnięty z nowego Xcoma, ale tam te pojedynki były o niebo bardziej wymagające dla gracza (konieczność dynamicznego przemieszczanie swoich ludzi czu używania zróżnicowanych umiejętności – to już 2 rzeczy więcej od Wastelanda). Poza walką jest ekstra, ale że walki to +/- 50% czasu gry, a ssą dokumentnie to daję tylko wyróżnienie. Jak dla mnie zajebiście zmarnowany potencjał.

    1. Bleszczynski

      @thewhitestar

      So true z tym Wasteland. Jako fan Falloutow powinienem grać, choćby na siłę, dla klimatu, ale kurde nie dałem rady się w to wciągnąć, choć >20h poświęciłem.

      Coś pecha maja do mnie te odlschoolowe role-playe w tym roku. Divinity i Wasteland nieukończone mimo kupy poswieconego czasu, a chwalone tu Shadowrun co prawda przeszedłem, klimat fajny, ale fabularnie dla mnie ta gra obsysa, a fragmenty w sieci to drewno jakich mało.

        1. Bleszczynski

          @MusialemToPowiedziec

          I tak, i nie.W Skyrima czy Fallouta New Vegas blisko po 100h mi pękło, w Football Managery też tłukę po kilkaset rocznie. Fakt, coraz bardziej lubię krótsze pozycje, ale może po prostu te Divinity i Wastelandy mają za mało kontentu na tyle godzin? Tym bardziej, że 50% czasu w nich spędza się na walkach, a w obu każda potyczka jest dość czasochłonna. DOS chociaż ma fajny system, choć z czasem schematyczny. W Wasteland natomiast walka boli.

          1. dywyn

            @Bleszczynski

            Zgadzam się! Jeśli autorzy gier nie mają lepszego pomysłu niż wrzucanie setek identycznych potyczek, to gry powinny być krótsze. Turówki to nie h&s i ciągłe powielanie tych samych czynności staje się bardzo męczące. Gdyby gry zawierały odpowiednio zróżnicowaną zawartość to mógłby trwać setki godzin. Tyle, że musiałyby serwować nam cały czas coś nowego. Wiadomo, że pewnym gatunkom znacznie łatwiej zapewnić takie zróżnicowanie. Chodzi mi o tytuły np Civ, EU, CK, czy managery sportowe – gatunkowo strategie i gry mocno skomplikowane.

  29. idomes

    Call of Juarez: Gunslinger – kupiłem za grosze, a zrolował mi pejsy swoją zajebistością. Dobra historia o zemście doprawiona fenomenalną narracją i mocarnym klimatem. Jeśli się zatrzymać na moment widać, jak wiele elementów jest tylko naszkicowane, ale za chwilę gradobicie kul porywa dalej. Jest też tryb arcade, w który okazało się ogarniam dość przyzwoicie, trzy miesiące temu byłem ok 300 miejsca na świecie, teraz pewnie poleciałem w rankingach. Wymaksowałbym, ale te duele :(

    Space Marine – single znakomicie oddaje poczucie mocy sterowania zakutym w zbroję 2,5metrowym gigantem, ryk miecza łańcuchowego i zalewająca ekran krew orków. Szkoda, że ciągu dalszego pewnie się nie doczekam. Hordę kilka razy zachwalałem, za każdym razem kiedy zaczyna się mapa i słychać to „waaaagh” mam ciarki. Multi mimo, że małe (8vs8), zabugowane i naszpikowane ruskimi też dało mi dużo frajdy. W ogóle dzięki tej grze uniwersum Wh40k strasznie mnie wessało, dojeżdżając do pracy wchłonąłem pierwsze 20 tomów Herezji Horusa i zacząłem nieśmiało zerkać w stronę figurek [Dawn of Wary też były grane, a jakże].

    Binary Domain – niesamowite zaskoczenie, po tym jak skończyłem oglądać finałowe animacje, od razu zacząłem przechodzić od nowa, ciągle mam ochotę na kolejne podejście.

    Poza konkursem – wspólne stukanie w Terrarii totalnie zarządziło.

  30. mr_geo

    1. Xenonauts – już podstawowa wersja jest przykładem jak zrobić PORZĄDNY remake i jednocześnie nie zrujnować klimatu oryginalnego produktu. A gdy dodać do tego mody od community – czysta zajebista grywalność.

    2. Primordia – totalne zaskoczenie. W 99.9% przypadków omijam tego typu przygodówki „point & click” łukiem szerokim na pół strzelenia z haubicy i uruchomiłem „Primordię” zupełnie przypadkowo, z – co tu ukrywać – nudów. I zostałem wzięty szturmem, bez jeńców. Prawda, że krótka (da się podstawową linie fabularną zrobić w parę godzin bez pomocy żadnego „łoktru”). Prawda, że graficznie to max 640×400. Prawda, że sterowanie tak „klasyczne” że wręcz wali myszami i naftaliną. Ale absolutnie genialne udzwiękowienie, świetnie pasujące do historii, ręcznie rysowane komiksową kreską tła, fantastycznie dobrane głosy bohaterów (Clarity – czysty roboci seks w postaci wokalnej), interesująca historia budująca trochę smutny, trochę optymistyczny, trochę deliryczny i bardzo… hmmm… klimatyczny klimat postnuklearnego schyłku cywilizacji, logiczne i premiujące myślenie (a nie bezmyślne obklikiwanie ekranu) zagadki. Do tego parę zgrabnych dowcipów i odniesień do innych gier i filmów zręcznie poukrywanych w fabule. Czystej wody diament znaleziony w najmniej spodziewanym miejscu.

    3. Dwarf Fortress z modem Masterwork. Mod niedawno ukazał się w wersji 6.2 i… i niech Armok ma litość nad sękatymi duszyczkami krasnali w ich podziemnych fortach, bo Cyrk i Klauni to był piknik w porównaniu z tym co czai się w mroku pod światem… :D
    Człowiek (??) który robi tego moda powinien być bacznie obserwowany. Z bezpiecznej odległości. Bo ktoś kto jest zdolny w pojedynkę wziąć na warsztat grę obłędnie skomplikowaną, obłędnie wymagającą i obłędnie satysfakcjonującą (gdy się ją w końcu ujarzmi) i dodać do niej jeszcze zajebistości – i uczynić to nie drogą usuwania trudnych elementów ale ich balansowania i mnożenia – jest zdolny do wszystkiego. Może być aniołem i może być niszczycielem światów :) . Long story short – loosing was never THIS !!fun!!

    A, no i chociaż plebiscyt nie obejmuje oficjalnie takiej kategorii pozwolę sobie też przyznać Antynominację za Największą Wtopę i Połączone z Rozczarowaniem Growe Wkurwienie Roku. Prestiżowe to wyróżnienie wędruje do Civ: Beyond Earth. Miało być kurwa tak pięknie, sajensfikszynowo, turowo, bogato i w ogóle Alpha Centauri redefined, a po tym jak opadły gacie hajpu okazała się niestety goła i pryszczata dupa czyli zreskinowany mod do Civ V w wersji niemowlęcej, zapluskwiony, ordynarnie poupraszczany, wykastrowany z ficzerów (bo DLC, wicie, rozumicie) i przy tym wszystkim przy cenie wołanej za ten zakalec jak za w pełni dopracowaną grę. Tak ja ceniłem Firaxis za ich dokonania, to za ten skok na kasę luj wam w zupę po samo gardło.

      1. Pdzm

        @idomes

        Jeżeli ktoś się decyduję na Binary, to tylko z padem. Sterowanie k+m jest całkowicie skopane. Jedyną wadą tego tytułu było to, że miał znikomą kampanię promocyjną. W kwestii technikaliów było sto razy sprawniejsze i dopracowane niż każdy w tym czasie przehajpowany tytuł AAA. W sumie nie wiem do czego tam się można przyczepić, a mam przegrane chyba 30 godzin ;)

  31. Goblin_Wizard

    1. Warframe – beta ale zajebista
    2. Grim Dawn – beta ale zajebista
    3. Shadow Warrior – niestety „tylko” full wersja, ale też zajebista :)

    No i oczywiście jak co roku od 14 lat Medieval Total War + Viking Invasion + mody. To byłby numer 4. na liście bo w tym roku głównie robiłem moda zamiast grać. Chociaż.. do końca roku jeszcze chwila więc może się coś zmienić.

  32. shani

    U mnie raczej do przewidzenia:
    1. Wasteland 2 – poczatki trudne, ale w koncu przyzwyczailem sie, pokochalem! Gra wciaga, nie pozwala odejsc od kompa, poprostu swietna!
    2. Dota 2 – za te wszystkie godziny i klimat na TS`ie :D Yerzu! Bez Ciebie to juz nie to samo!
    3. X-COM: Enemy Unknown – Naprawde udany remake klasyki :D

  33. projan

    Świetny pomysł. I nagroda toże.
    Było ich kilka i ciężko się zdecydować ale na pewno muszą to być:
    King’s Bounty: Wojownicy północy – 90h, przeokropny syndrom jeszcze jednego questa
    Kingdom Rush – n-ty raz, tym razem na STEAMie, pierwsza (i jedyna) gra którą na tej platformie wymaksowałem
    Enslaved – mniód, bardzo przyjemne zaskoczenie

    1. zakrzak

      @aryman222

      1. Sleeping Dogs – ile czasu ja tu zmarnowałem po prostu rozbijając się autami po ulicach i piorąc po mordach z lokalesami :) . Nawet w różne GTA chyba tyle po prostu nie jeździłem…
      2. Unity of Command – Taaa…. Jak tu zagrać by 3 gwiazdki ugrać…
      3. Door Kickers – Tango Down!

      A odpadły Deus Ex: Human Revolution Dir Cut i Tomb Rider.

  34. truten_org

    1. BF4 – nie wiem dlaczego tyle w to gram, to już chyba przyzwyczajenie i w dupie mam, że „nie naprawili” ;)
    2. Civ5 – miłość do Civek nie przeminie chyba nigdy. Mimo, że jeszcze na Amidze śmigałem w jedynkę to ta formuła nie jest w stanie mnie znudzić.
    3. Podobnie jak gier Paradoxu, CKII i EUIV ze wskazaniem na tę pierwszą.
    4. FM 2015 – jestem w fazie nabierania rozpędu w nabijaniu licznika godzin, właśnie wyszedł kolejny patch, więc trzeba oblukać, czy już jest sens grać na poważnie. Nieprzemijająca miłość do managerów, jeszcze od The Manager, ponad 20 lat temu.
    5. Wasteland 2 – jestem gdzieś w 1/3 gry tak na oko. Od miesiąca. Muszę wrócić i dokończyć.
    6. Tak samo jak Divinity: Original Sin.
    7.The Wolf Among Us – bardzo dobra gierka znikąd. Ot tak zaciekawiło mnie, więc kliknąłem na steamie i pooooszło jednym ciągiem wszystkie epizody.

  35. civil

    1. Starcraft 2 – Multi wciągnęło mnie 1,5 roku temu i nie chce puścić. Dobrze mi w moim goldzie.
    2. Heartstone – gram od bety. Substytut świetnych karcianek- sw ccg i warsow. Magica nigdy nie lubilem:)
    3. Read dead redemption – jestem gdzies w połowie. To czwarta gra w tym roku która chce skończyć (po ME2 i ME3 i wolfensteinie).

  36. PeteScorpio

    W tym roku najwięcej grało się w:
    1.Counter Strike:Global Offensive – gra zakupiona na zeszłoroczne święta by pograć z kumplem i skłamałbym zaprzeczając, że rok 2014 nie minął pod znakiem CS:GO. Operacje, skrzynki, skórki, handel, hazard, e-sport…czego ta gra nie wniosła do mojego growego życia.
    2.Fifa World – kiedy Fifa 14 przestała już kręcić, a komputer skutecznie odmówił Fify 15, na ratunek przyszedł powrót do Fifa World. Idealny substytut dla ultimate team.
    3.Borderlands 2 wersja GOTY – od zawsze chciałem zagrać w tą grę w prawdziwym Coopie i dzięki Nitkowi/gikzowi udało się! Dzięki Owca, Ryhol i Czang na wspólną grę <3

    Warto wspomnieć o:
    Wolf Among Us – nie sądziłem, że coś pokona pierwszy sezon The Walking Dead, myliłem się. Fantastyczny klimat i to INTRO!
    Wasteland 2 – w tym roku tylko Wiedźmin 3 przebił hype na tą grę. Pograłem i na szczęście dostałem to czego oczekiwałem, niestety miejsce na dysku było ważniejsze, ale wrócę ;)
    League of Legends – wprawdzie gra się coraz mniej, ale w przeciągu całego roku grałem w to dużo, głównie dzięki eventom, nowym championom, dodatkom itd. Jak każda MOBA, to się nigdy nie kończy ;)

  37. Obledny

    O konkurs ! Nareszcie jakis :)

    To ja:
    Crusader Kings 2 (dwa razy sie odbilem, ale jak juz sie przelamalem to hej ha)
    CIV 5 – z zastrzezeniem ze gram to wylacznie multiplayerowo, i dzieki temu spedzilem nad nia 70% calkowitego czasu poswieconego graniu. Na singlu mrozony filet.
    Skyrim – chociaz w polowie roku pewnie napisalbym Wiedzmin 2.

  38. nieja

    1. Dwarf Fortress
    2. Crusader Kings II (to odmiana od zeszlego roku kiedy meczylem pierwsza czesc)
    3. Wasteland 2 / Freecol

    Ps: takiego poloneza ujezdzal moj tato, a nastepnie ja. Jezdzilismy nim do pelnoletnosci (byl z 1985r o ile dobrze pamietam).
    Z zewnatrz byl znacznie lepiej zadbany bo raz na przegladzie odmowili rejestracji ze wzgledu „na ogolnie niekorzystne wrazenia estetyczne”, ale prawda jest, ze zmiana kola wymagala conajmniej 2 lewarkow, bo jeden tylko wchodzil w samochod…
    Rudy potwor najlepiej jezdzil na 2 miesiace przed oddaniem na zlom – po prostu czul co go czeka i dawal z siebie wszystko.
    Zaluje ze nie mam garazu, a taki los mu zgotowalismy – samochod dla dzieci bylby niezle hipsterski.

  39. SzalonyBlazen

    Hmmm ten rok tak zleciał ze nie wiem w co grałem jak już znalazłem chwilę
    Ale jak mam wybierać:
    1. Borderlands 2 ( Thx Owieczko ;) )
    2. CoD MW – pierwsza gra którą instaluję na nowym sprzęcie odkąd wyszła ;)
    3. w sumie nie wiem – wisi wiedźmin 2 do skończenia oraz świeżo odpalony Styx no i odkąd kupiłem kierownicę dla syna do Aut ;) to Euro Truck Simulator 2 hmmmm to niech będzie Quake :P

  40. Iago

    Tylu fanów CK2, a do multi nie ma komu się zgłosić…

    BTW: wypadłem z gry. Podróżowałem zbiorkomem, przezornie zaopatrzywszy się w słuchawki i playlistę. A i tak nie pomogło: w przerwie między dwoma albumami dopadło mnie „…someone special…”. Damn them all to hell.

  41. sirpiotr

    Neverwinter Nights I – okrągły rok zajęło mi przejście podstawy, dodatków, rozszerzeń i jednej polskiej przygody („Tam i z powrotem”) jednocześnie zmieniając pieluchy i czuwając nad Najmłodsza Latoroślą. Wiem, w takim tempie to Wiedźmin 2 zajmie mi ze 2 lata, a jest następny w kolejce, hłe hłe

  42. Siemion

    Valiant Hearts – zgoda, mechanika rozgrywki była fajna, a przez całą grę trafił mi się tylko jeden bug… ale największą moc miała tu historia. Zwłaszcza zakończenie. Pierwszy raz od lat zdarzyło mi się poryczeć przy grze.

    Binary Domain – zgoda, pod względem mechaniki port konsolowy był taki sobie, a komendy głosowe doprowadzały mnie do jasnej cholery, ale zarówno storyline jak i sama mechanika walki były dość nietypowe… i wyszło im to na dobre.

    Original War – po kilku latach przerwy zdecydowałem się na powrót… okazało się, że niedoróbki wprawdzie bardziej biją po oczach, ale nietypowy mechanizm rozgrywki nadal trzyma się bardzo dobrze. Moje przemyślenia na temat tej gry znajdują się tutaj: http://www.gikz.pl/artykuly/recenzje/powrot-do-przeszlosci-original-war/

    Battlefield 4 – nie, nie oszalałem. Po prostu w BF4 mam z kim pograć… każda gra staje się znacznie lepsza, gdy można pośmiać się z innymi na TS.

  43. Matelan

    W tym roku, mimo że biblioteka na steamie rosła mi wykłądniczo, to mimo wszystko królowało f2p:

    1: Na numerze jeden dwie gry:
    a)Hearthstone – nigdy nie byłem w stanie wytrzymać z karciankami, a tutaj mam prawie pełną kolekcję kart i codziennie co najmniej jedna grę wyciagnę.
    b)DOTA2 – bo gra z gikz dota teamem (nawet jak Yerzu krzyczy, a shani płacze) to sama przyjemność

    2. Tutaj mam problem, bo w wiele gier mi się grało bardzo dobrze, z tym że w wiele z nich gram juz od lat, wiec glos pójdzie na nowinkę:
    Wastelands 2 – pierwsze post apo, w które byłem w stanie zagrać (wybacz falloucie) no i umiliło mi to czekanie na Pillarsy, Wiedźminy i inne Numnery!

  44. jarqlo

    1. Crusader Kings 2 – cysoż to jednak ma klawe życie
    2. Terraria – zwłaszcza gikzowe multi, chociaż singla zacząłem ogrywać na krótko przed tym wydarzeniem
    3. Planetside 2 – nie jestem fanem szczelanek ale ta ma w sobie coś takiego zabawnego co mnie do niej przyciąga. Pewnie wielki świat i możliwość obserwacji poklatkowej zadymy na 100+ osób na stronę :)

      1. jarqlo

        @slowman

        Trudno mi się niestety umawiać na granie w wyznaczonym czasie, stosuję raczej metodę „jak mam teraz godzinkę to sobie pyknę” niż „w piątek po 20 niech nic nikt nic ode mnie nie chce bo podbijam świat”. Dlatego gikzowy serwer terrarystyczny mi się podobał – można było zajrzeć w dowolnym momencie, pokopać / poumierać i spadać.

  45. Goblin_Wizard

    „Nakład tego cudu (potrójne łaaaauuuu!) nie przekroczy 50 egzemplarzy, więc ho ho (pełne niedowierzania we własne szczęście łauuuuu!). A ilustracje są przeczadowe.”

    Czy jest w ogóle snes robienia 50 egzemplarzy? Czy nie lepiej druknąć od razu z pińcet albo i więcej. Przecież to strasznie drogo wyjdzie za sztukę! Chyba, że się mylę?

    Pytanie drugie – czy przeczadowe ilustracje dotyczą tylko wersji twardej czy mientka też będzie je posiadała?

    No i na koniec – gdzie będą mogli kupić wersję utwardzoną Ci, którym szczęście pokaże środkowy palec w czasie losowania?

  46. Zebulah

    Po długim namyśle, rozpisywaniu tabelek i wykresów, moje tegoroczne, ograne po raz pierwszy typy to:
    1. Batman Arkham Asylum.
    Po zmęczeniu wersji demo na myszy i klawiaturze, wiedziałem, że nadszedł dzień zakupu jedynego słusznego pada, choćby tylko dla tego jednego tytułu. Re-we-la-cja. Dawno nic mnie tak nie wciągnęło od początku aż do ostatniej znajdźki Riddlera.
    Arkham City, poza wątkiem głównym już mnie niestety rozczarowało. Jak ktoś kiedyś już to na gikzie określił, lata się jak małpa za bananami po całym mieście i mimo tego, że można zadania poboczne zrobić po głównej historii, w pewnym momencie już mi się nie chciało i odpuściłem maksowanie. Wolę jednak gry o bardziej zwartej konstrukcji.
    2. South Park: The Stick of Truth.
    Jestem właśnie w trakcie. Idealnie trafiła w me wysublimowane gusta i syndrom, jeszcze jednego zadania / lokacji / znajdźki jest bardzo silny.
    3. Crysis.
    Za filmowość i uczucie zajebistości przy wymiataniu w nanoskafandrze. Znalazłem to magiczne coś, z braku którego nigdy nie potrafiłem się wciągnąć w żadną odsłonę Medal of Honor, Call of Duty, Battlefield itp. Chyba mam jakiś syndrom niespełnionego superbohatera.

    Dobrze grało mi się również w:
    Kingdom Rush – ze Steam oraz GOG – najlepszy biurowy i niebiurowy zjadacz czasu od momentu polecenia wersji przeglądarkowej przez Sławka Serafina dawno temu na GameCornerze. Czekam niecierpliwie na KR: Frontiers.
    BioShock 1 i 2 – czasem trochę się dłużyły ale historia była warta poznania.
    DeathSpank – siekanina z jajem, czysta zabawa bez wielkiej pompy ratowania świata przed Wielkim Złem.
    Sanctum – nużąca na dłuższą metę, ale w małych dawkach idealna pomiędzy „większymi grami”.

    Zostawiłem i nie wrócę:
    Afterfall: Insanity – rzuciłem się gdy darmo dawali na Indiegala, chciałem przejść w ramach patriotycznego obowiązku, ale nieee…

  47. Stah-o

    Assetto Corsa,
    Assetto Corsa,
    Assetto Corsa,

    Ta „gra” całkowicie wywróciła mi sposób postrzegania wirtualnego jeżdżenia i skradła wszystkie świąteczne wieczoro-noce. Jaram się. Od roku obserwowałem ten projekt i wiedziałem, że będzie dobrze, ale że aż tak…to się nie spodziewałem. Poza tym najlepszego na te święta :)

Powrót do artykułu