Co jest grane – krzyczące damy

Nitek dnia 16 listopada, 2015 o 9:32    126 

screamqueens

Weekend, istny przeplataniec. Zaliczywszy fest gimnastykę intelektualną, przeszedłem przez zaskoczenie do stagnacji dziadostwa. Taki to był weekend. Niby działo się sporo, ale jednak całkiem zimna ryba.

Na obrazku tytułowym panie ze Scream Queens, odpowiedzialne z gimnastykę intelektualną właśnie. Dziwny serial mocno, wyhaczyłem tylko pierwszy odcinek i nie wiem co o tym myśleć. Zważywszy na fakt obecności dawnej królowej horroru (czy ja wiem, raczej dobrej striptizerki Arnolda z Prawdziwych Kłamstw) Jamie Lee Curtis, i tej pierwszej, blondyny z American Horror Story spodziewałem się czegoś, nie wiem, fajnego. tymczasem serial skupia się na opowieści z mordercą w tle, w światku studentek i bractwa jakiegoś tam. Jest mocno dziwnie, kille jakie padają są mocno wykręcone, choć nie do końca takie świeże, bo oranie kosiarką znamy już z Martwicy mózgu przecież. Samo show jest realizowane w dziwnej manierze, z dziwnymi ujęciami, trochę naśladującej tworzywa wyplute w latach dziewięćdziesiątych, w których serial zresztą się dzieje, ale jest jakoś tak… dziwnie. Same kreacje aktorskie, dziwne. O ile Bea odpadła po pierwszym epizodzie, sam jestem skłonny wciągnąć serial na swoją listę guilty pleasure i oglądać jak nikt nie będzie patrzył.

Co innego Scream TV Series. Totalne zaskoczenie, choć Bosman sygnalizował, że jest całkiem niekiepski. Początkowa ściana niepewności, no bo jak to Krzyk jak serial, została zburzona dość szybko, a i trochę Fargo swojego czasu pokazało przecież, że przeniesienie w realia serialu, czegoś z większego ekranu, wcale nie musi być takie złe. Tyle, że o ile kinowe Fargo po prostu robiłem, tak Cravenowską serię Krzyku swojego czasu ostro zmaniaczyłem ścierając obraz i audio z domowego VHSa, niczym z tych innych, gdzie dograne było coś na końcu IYKWIM. Serial ma zaś wszystko co mieć powinien i gra to nad wyraz dobrze. Grupka studentów, morderca w masce (faktycznie szkoda tej oryginalnej, ale niech będzie), wymyślne zabawy i nekanie telefoniczne smsami, a także autoironię i wtręty dotyczące innych dzieł kinematografii, włączając w to analizę slasherów i fakt, że nie da się zrobić serialu ze slashera, jak stwierdza jeden z bohaterów. Da się, jest całkiem niezły, z lekką dozą infantylności i czasem zbyt sztywnymi aktorami, ale jednak, konsumuje się go gibko, rozkręca się w pierwszych minutach i leci całkiem prędko. Pikanterii dodaje fakt, że nie jest to serial przesadnie długi – 10 odcinków, podobnie jak i jego czas trwania – 30 minut na odcinek, szybko wywołuje efekt jeszcze jednego. Osoby lubiące slashery ze wszystkimi ich cechami gatunkowymi, albo wielbiący oglądanie tzw. eliminatorów, gdzie zeruje się głównych bohaterów będą się dobrze bawić.

Symulator śmieciarza z Sosnowca, czyli Fallout 4 to mój nemezis, którego nie znoszę im dłużej w niego gram, a jednocześnie ciężko mi patrzeć na niego obojętnie i wpadać tam na krótkie sesje. Strasznie dziaduje, ale zaskoczyła w moim przypadku zasada niedomkniętych drzwi, więc biegam tam i robię kolejne dungeony, bo bądźmy szczerzy, ale każdy odwiedzany budynek to dungeon właśnie i napieram raczej główny wątek, który jak się dobrze przykucnie do niego, można ponoć ogarnąć w trzy godziny (tak wyczytałem na Gamezilli). Nie bawię się w osadników, rzadko kiedy patrze na jakieś poboczne questy, które są na jedno kopyto (coś znajdź, kogoś zabij, kogoś znajdź) i tak się strzelam. To strzelanie jest super. Chyba najfajniejszy element, bo reszta ssie. Szybko okazało się, że kolejne modyfikacji do broni są kropka w kropkę identyczne, więc mając swoich ulubieńców, w tym legendarną dwururkę o nieskończonej pojemności magazynka (DAFUQ), nie gonie się już do osady. Co z tego, jak granie w grę boli, słuchanie dialogów ściska mózg, a brak możliwości wejścia do większości budynków, które zdają się być tam dekoracją wyciętą z kartonu smuci. Tak szczerze to zdałoby się, żeby ktoś przyszedł i temat wywalił mi z dysku. Siła przyzwyczajenia, konieczność ukończenia, zwał jak zwał, ale niech nie zwiedzie Was już jakieś 24h na moim liczniku Steamowym. Nadal szukam tam klimatu. Ciekawią mnie Wasze odczucia, bo widziałem, że w F4 gra całkiem sporo osób, mimo wszystko (5.1 od userów na Meta i 4.9 na GOLu).

shotgun1

W tym tygodniu niewątpliwie odpalamy leśne ścigacze na Endorze, a niektórzy być może skuszą się na Syndykat w Assassinie, który ma premierę tego samego dnia (19 listopada). Z tych większych zostaje jeszcze Just Cause 3 (3 grudzień) i winter sale. A potem portfele będą bezpieczne.

Weekend, weekend, po weekendzie. Dziś Video Games Live w Katowicach, weee.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



126 myśli nt. „Co jest grane – krzyczące damy

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @MusialemToPowiedziec

      Ha, nie dosiadłem do kolejnego odcinka. Jego najgorszą wadą jest, że po pilocie kolejne to też tylko 30min, jak Krzyk.
      Inna sprawa, że nie widziałem jeszcze negatywnej opinii na temat. Dzisiaj muszę, ale VGL, więc pewnie obejrzę jutro.

      @Epipodiusz
      Skót do mp3 w GTA V zadziałał i zrobiło się Self Radio – Własne radio. Co jest przezajebiste to to, że nawet to radio ma swoje dżingle, spikerów i reklamy, ale muzykę moją.

  1. bosman_plama

    Fargo2 trochę siada w okolicach czwartego odcinka. Stoczyłem ostatnio rozmowę na temat tego serialu i broniłem drugiego sezonu, bo choć nie jest już tak wyrazisty jak pierwszy (to, w znacznej części, kwestia obsady), to jednak zachowuje krwawo zakręcony klimat i brodzi w tematach zła po kolana. Ale w okolicach czwartego odcinka coś siada, czegoś nie ma, pojawiają się minuty, które aż chce się przewinąć.

  2. furry

    Skończyłem wczoraj drugie oglądanie Detektywa, chyba dam szansę drugiemu sezonowi, przynajmniej te 3 odcinki.

    Zastanawia mnie, czy ktoś czytał „Króla w żółci” i czy serial ma jakikolwiek związek z książką? Próbowałem po pierwszym oglądaniu, ale to raczej zbiór różnych, chyba niepowiązanych opowiadań weird. Do Carcosy nie dotarłem.

    Czy w drugim sezonie pociągnięty jest wątek nadnaturalny, czy to, co Rust widzi w ostatnim odcinku to jego halucynacje?

    1. projan

      @furry

      Jeśli liczysz w True Detective na powtórkę z rozrywki, to zawiedziesz się. Nie ma tu wielkiej tajemnicy to rozwiązania. Jeśli chcesz świetnie zagrany, klimatyczny, nieśpieszny kryminał typu noir śmiało oglądaj. Film ma swoje hipnotyzujące tempo które mi bardzo podeszło.

  3. Tasioros

    Na ten weekend udało mi się pograć więcej, niż przez ostatni miesiąc. Czyli parę godzin. Wszystkie przeznaczone na dodatek do Fallout: New Vegas „Old World Blues”. Muszę przyznać, że kawał dodatku. Dużo do zwiedzania, nawet trochę za dużo, bo już lekko mnie męczy to bieganie, a że nie przepuszczę żadnego nieodkrytego miejsca… Nawet zmniejszyłem poziom trudności na normal, żeby szybciej skończyć i w końcu zabrać się za Fallout 2. Mimo tego, momentami bawię się nieźle. Szkoda tylko, że całkiem ciekawa treść jest tak rozwleczona. Ale w końcu takie są Fallouty XXI wieku.

  4. Beti

    Scream Queens to świetna parodia durnych amerykańskich bogatych nastolatek :) Emma Roberts mistrzowsko gra :D Na razie obejrzałam 4 odcinki ale na pewno zlukam wszystkie :)

    Ostatnio oglądałam świetną szpiegowską komedię The Man From U.N.C.L.E. Piękne wystroje wnętrz, śliczne kreacje Alicii Vikander, dwóch mega przystojniaków (Armie <3 <3 ), samochody! Fajny lekki i przyjemny film z dobrze wyważonym amerykańskim humorem (co się nie często zdarza) :)

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Beti

      No tak jest z tymi Scream Queensami, tylko mam wrażenie, że pojechali aż za bardzo w praktycznie każdym aspekcie. Dziwne kreacje aktorskie, ostro wykręcone kille. Będę zerkał ukardkiem, bo w sumie to takie odmienne, że trzeba się przyjrzeć uważnie.

      Oglądałem jeszcze stary, bo mający już dwa lata The Frozen ground z Cusackiem i Cagem. Fajny, dość klimatyczny, tylko jakoś dziwnie zapada rozwiązanie całości. Ot, jest zdarzenie i nagle się wszystko rozwiązuje. Trochę dziwne, ale film całkiem w porządku.

    1. emperorkaligula

      @larkson

      dlatego perk lone wanderer to dla mnie must have :P już w skyrimie przydupasy służyły mi tylko do noszenia gratów. zawsze zostawiałem ich przed „dungeonem”.

      EDYTKA: ten komcio stał z 5-6 sekund na „oczekiwanie na gikz.pl”, edycja też się ładowała kilka sekund. coś jest nie halo.

  5. Private_dzban

    Offtop: Na gikzach jakoś bez większego echa przeszła premiera dodatku do The Old Republic i tak się zastanawiam czy warto pytać o opinie, czy ta gra doszła już do levelu The Elder Scrolls Online, gdzie można wrzucić link do Last Christmas i nazwać go trailerem do TESO, a i tak się nikt nie pokapuje, bo nie kliknie. A więc jak, grał kto? Warto wykrwawiać sobie oczy (i wszystko inne) dodatkiem z Revanem, żeby pograć w Knights of The Fallen Empire? Rzucając okami, wiem że Kaligula coś tam pogrywa, ale nic więcej w kajecie nie mam zapisane.

    PS. Gikz śmiga poprawnie, komp w pracy FTW!

          1. emperorkaligula

            @Daimonion

            od ostatniego patcha zostały na planetach tylko HEROIC2 – czyli balansowane pod 2 graczy. robię takie bez problemu operativem w healu i companionem w dpsie. companion nawet nie na jakos specjalnie wysokim poziomie „przyjaznij” – nie pamietam jak to sie teraz nazywa.

            czyli solo zobaczysz MAAAASE fabularnych rzeczy, potem flashpointy/dungeony – ale od tego jest zapis w kolejce i gra sama znajduje graczy. jak rajdy nie wiem – mam wywalone bo nawet bez gildii sie bujam. nie jest mi potrzebna by sie cieszyc fabula.

            a i gram imperial agentem – pierwszy rozdział najgorszy (tropienie) – potem już się dzieje grubo :P

      1. Private_dzban

        @Daimonion

        Słyszałem dokładnie to samo na temat Imperial Agenta, ale na razie tylko postać zrobiłem. Z siostrą nieregularnie Inkwizytorami Sithów (For The Republic!) jedziemy i mamy 55 lvl, w połowie Rise of The Hutt Cartel jesteśmy. Wątek główny Inkwizytorem nie jest najgorszy, śledziłem z zaciekawieniem. Zaś dodatek z Jabbami The Hutt śmierdzi nudą (no ale gram, bo za darmo). Shadow o Revan nie ruszyłem (widziałem tylko kilka fragmentów na YT i płakałem). Generalnie kilka zmian w paczu z nowym dodatkiem mi się widzi (uwolnienie kompanionów z tylko jednej roli, boost do XP na klasowe misje i pomijanie pobocznych misji, wersje solo Flashpointów). Levelowanie jest bardziej singlowe + możesz część fabuyły z Flashpointów wyłapać bez angażowania w to innych graczy. Więc ta opcja powinna i Tobie podejść.

          1. Private_dzban

            @emperorkaligula

            Nooo człeniu, wprowadzili opcję solo FP. Podbijasz go quest givera i teraz masz 3 opcje: Solo mode, normal FP, Hard Mode. Warunkiem jest wspomniany kontakt z FP Courierem czy innym NPC, bo przez Group Findera nie ma lipy: albo Tactcal Flashpoint albo Hard Mode. Jak grasz samemu to dostajesz dodatkowego NPC (jakiegoś droida), który jest absurdalnie przypakowany. W zasadzie ja z moim kompanionem byłem tylko dodatkiem do niego. No i miej na uwadze to, że słabszy loot jest z tych FP i chyba moby słabsze niż w normalnym FP. No ale zawsze liźniesz więcej fabuły samemu.

          1. Private_dzban

            @lemon

            Skrót myślowy. Za darmo w sensie, że nie kupowałem żadnego rozszerzenia, tylko wykupiłem subskrypcję. Jeżeli ani razu nie subskrybowałeś to fakt, ni mosz. Z siostrą zasubskrybowaliśmy raz (albo dwa) jakoś krótko po premierze dodatku Shadow of Revan i automatycznie dodało Rise of Hutt Cartel do katalogu gier kupionych w profilu na stronie swtor. Tak mi się w każdym razie wydaje, ponieważ zauważyłem to dopiero jak wyszedł Knights of The Fallen Empire :P Zakładam więc, że jak teraz zasubskrybujesz jednorazowo, to z automatu dostaniesz dostęp do dwóch poprzednich dodatków.

    1. Waldek-Mat

      @Private_dzban

      Wróciłem z powrotem do The Old Republic po dłuższej nieobecności specjalnie dla nowego dodatku. Gram jednak praktycznie świeżą postacią – Jedi Consular więc dopiero wczoraj dobiłem do 50 poziomu a dodatków poprzednich jeszcze nawet nie ruszyłem. Gra się łatwiej, nie trzeba łazić szukając głównych questów i spokojnie można dociągnąć do 50 poziomu grając wyłącznie na nich. Dostępna jest opcja od razu gry postacią na 60 poziomie ale wtedy nie można zrobić poprzednich questów a z tego co czytałem main questy z dodatku o Revanie są bardzo zacne.

      1. Private_dzban

        @Waldek-Mat

        No ja jestem fanbojem KoTORa2 i kiedy zobaczyłem we fragmentach gameplayu z Shadow of Revan co robią z Revanem, to brałem środki na uspokojenie. Niemniej prawdopodobnie zagram, tylko zastanawiam się co z tym nowym dodatkiem, bo sposób jego dystrybucji to niezły anal finansowy (albo czegoś nie kumam, wtedy proszę o wyjaśnienie). BW i diabły z EA bawią się w netflixa i umożliwiaj dostęp do KoTFE każdemu kto jest subskrybentem. Czyli do konta nie zostanie przypisane rozszerzenie tak jak w przypadku Rise of The Hutt Cartel i Shadow of Revan? Czytaj: wykupię subskrypcję na miesiąc, przejdę te 9 chapterów, które wypuścili, skończy się miesiąc i tracę dostęp do tego dodatku? Czyli stworzę nową postać, po zakończeniu subskrypcji dobiję do 60 lvl i nie będę miał dostępu do tych 9 chapterów, które zrobiłem poprzednią postacią póki nie wykupię ponownie subskrypcji?

      1. Private_dzban

        @emperorkaligula

        No właśnie ja też słyszałem (choć ponoć wybory jakie się podejmuje są funta kłaków warte, ale do tego BW zdążyło już nas przyzwyczaić), dlatego zastanawiam się czy katowanie się Huttami i Revanem + śmieszna dystrybucja KoTFE są warte tej fabuły. Chciałem Was podpytać, bo pomyślałem, że ktoś już gra/skończył i powie co nieco bez spoilerów. Co drugi filmik na YT zawiera spoilery i oglądając je siedzę jak na szpilkach.

        1. emperorkaligula

          @Private_dzban

          szczerze ? w dupie mam wybory :P miks klimatu i ilość udźwiękowionych w pełni dialogów wynagradza wszystko. a planety powolutku czyszczę w 100% – wszystko robie bo mi sprawia przyjemność, przed cartelami miałem już 65 lvl i nie korzystałem z 1200% bo prawie zawsze te był dla mnie „szare” ^^. wybory nie są mi absolutnie do niczego potrzebne.

          może koło świąt już dojde do nowego dodatku to coś napisze :D fallouta 4 raczej przeniose na dużo później – niech tworzą mody. czyli został mi rush przez batmana (fuck batmobil…) i można dalej swtorować na chillu :)

              1. Private_dzban

                @emperorkaligula

                Miej jednak na względzie, że tyczy się to tylko zadań pobocznych. Produkcję głównego wątku wszyscy oceniają wysoko, zarówno voice acting jak i cut scenki. Tak w każdym razie skumałem z tych wiadomości jakie wyhaczyłem bez nadziewania się na spoilery. No i trochę frapuje mnie ten Alliance system, który w zasadzie jest wprowadzony dopiero w ósmym (jakoś tak) z dziewięciu chapterów i ponoć dopiero jakoś od 7 chapteru dziejo się rzeczy dobre. Niemniej to już zahacza na spoilery, których nie oglądałem.

  6. Zebulah

    Zastanawiam się nad jakimś odwykiem od Gikza i pozostałej końskiej działalności bo już mi się takie rzeczy śnią po nocach:
    Pojechałem na Wielki Zjazd Gikzowo-streamowy, w specjalnie wynajętej hacjendzie w górach. Na dzień dobry, Bea na mój widok stwierdziła, że zapomniała zarezerwować mi pokój i albo będę musiał spać w samochodzie, albo pogadam z właścicielami i może mi coś w piwnicy znajdą. No trudno, bywa. Zjechało łącznie kilkanaście osób i jak się wszyscy ogarnęli to usiedliśmy sobie w dużej sali przy kominku. Miło i sympatycznie. Nagle wszyscy zauważyli, że Nitek ma ręce po łokcie uwalane różnokolorowymi farbami. Na ogólne zdziwienie Koń stwierdził, że no dobra, przyzna się wreszcie czym się zajmuje w ramach pracy zawodowej. Otóż jest artystą malarzem i głównie wykonuje na zamówienie kopie znanych dzieł.

    1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

      @Zebulah

      „Otóż jest artystą malarzem i głównie wykonuje na zamówienie kopie znanych dzieł.”
      Ma sens. Wiemy też że czasem ma nocki. Wtedy np. maluje Nocną straż. Albo Gwiaździstą noc nad Rodanem. Obstawiam wkrótce kolejną nockę. „Noc listopadowa” Kossaka sama się nie zrobi.
      Rozszyfrowaliśmy Nitka! Pod maską konia skrywa delikatną duszę artysty!

  7. Wyspa

    Ja sobie obserwuję sytuację z F4 z boku i im więcej się o grze dowiaduje tym bardziej stwierdzam że to taki dobry sandbox ale słaby RPG.

    Patrząc na strim Nitka widać słabego RPG z kulawymi dialogami i nudnymi questami. Z drugiej strony mamy zabawę w CitiesXL (co w samo w sobie nie jest złe ale ni w cholerę Falloutowe).
    Ale słyszę tez opinie o całkiem fajnych motywach ot przykład:

    Chatka opanowana przez robale, po oczyszczeniu w środku jest sejf i terminal. Sejfu nie da się otworzyć bez wymaksowanego lockpickingu ale w terminu jest dziennik faceta. Facet opowiada jak to zajął budynek ale ma problem z robalami, zamontował więc Cewki Tesli na zewnątrz coby je odstraszać… i rzeczywiście cewki można włączyć i walą prądem dookoła budynku. Dalej czytamy ze tęskni za martwą żoną i w pamiątce mu pozostał tylko naszyjnik. Potem naszyjnik zgubił, podejrzewa że został gdzieś na zatopionej łodzi. Gracz wchodzi do jeziora i szpera po dnie, rzeczywiście jest tam trup faceta a obok naszyjnik.

    I ponoć większość „Dungeonów” ma takie motywy zawarte, ciężko więc w końcu stwierdzić co myśleć o tej grze. Czyżby syndrom Morrowinda gdzie można położyć laskę na dialogach i głównym story, ważne coby w świecie było co zwiedzać i gracz miał zabawki?

      1. Nitek Autor tekstu De Kuń

        @PeteScorpio

        to taka dziwna zimna ryba. nie wzbudza we mnie emocji, że chce mi się, o ja pierdolę tak mi się chcę, nie czuje się związany z bohaterem, psem, supermutantów wyrzynanm jak wyróbce w symulatorze wycinki leśnej, dungeony robię, ale są takie se, choć można przyklimacić historyjkami, ale to nie jest regułą, łeb mi imploduje jak odblokowuje kolejne miejscówki do sadzenia marchewek (mam ich coś 5+), ale najgorzej jest jak gra mnie obraża czy to słabym AI, czy nieśmiertelnymi towarzyszami, drętwymi dialogami pisanymi za pięć w pół do przedszkola.
        Ale chodzę i zakładam, że grę skończę. Guilty pleasure. Nie wiem o co chodzi.
        raczej też trzymam się kolejnych zadań, aniżeli wałęsam się gdzieś po okolicach. przynajmniej nie jakoś mocno (z pięc power armorów znalazłem przy okazji)
        Falloutowi nie służy też powielanie schematów zabawy, które ciągną się od jakiegoś czasu, przez co gra się w to jak we wszystko. I szkoda survivalu, bo wtedy było kapkę ciekawiej. A tak jest to momentami Far Cry ze strzałami w kolanach, bo co rusz się czyści jakieś posterunki, przejmuje bazy i kogoś ratuje w sztampowych, identycznych zadaniach tylko dynamika trochę słabsza, bo a to VATS, bo ogólnie jest wolniej.

        1. Epipodiusz

          @Nitek

          Też tak mam, że mnie nie ciągnie i grę wyłączam bez żalu. Bugi są czasami bekowe ( zrzuty ekrany robi mi winda czarne dlatego nie wrzucę żadnych ) np. wracam w nocy do Sanktuarium oddać questa, a tam wszyscy mieszkańcy stoją na dachu budynku i patrzą w niebo. Czasem ktoś brodzi po pas w ziemi i trzeba patrzeć na biedaka z góry :) .

    1. thewhitestar

      @Wyspa

      Czyli klasyczne podejście Bethy. Oni raczej historie opowiadają poprzez takie subtelne ustawianie poszczególnych, najmniejszych nawet itemków, liścików, znaków, etc. Jako gra eksploracyjna F4 na bank będzie świetny, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.
      I powiem szczerze że grając teraz we Wieśka 3 uważam że mają panowie z CDPRed od Bethy czego się uczyć jeśli chodzi o element eksploracji czy budowę miejscówek w otwartym świecie. W żadnej grze od Bethy nie ma takich generycznych miejsc typu ‚gniazdo potworów’. I choć we Wieśku też starali się opowiedzieć ‚w niemy sposób’ historię pewnych miejsc i osób które tam bywały/mieszkały, to duża część pary idzie w gwizdek. Bo po pierwsze kamera jest ustawiona na poziomie co najmniej półpiętra, przez co żeby dojrzeć interaktywne miejsca trzeba użyć geraltowskich zmysłów, zniekształcających i przyciemniających obraz. Więc wszelka immersja idzie uprawiać miłość. A dodatkowo 100% przedmiotów jest w skrzyniach i beczkach, więc z automatu się wszystko podnosi naparzając ‚e’, podczas gdy u Bethy zbieranie łupów to niemal rytuał, zawsze ręcznie ułożone, ponadto widząc dane miejsce z oczu bohatera i podnosząc te przedmioty powciskane w wymyślny sposób poznajemy niejako ‚przy okazji’ te małe, nieme historie.
      Jeśli się zna poprzednie dokonania Bethy to dokładnie wiadomo czego się spodziewać. Element eksploracyjny – 10/10. Element rpgowy – 2/10. I tutaj zależy czego oczekujesz od gry. Ja się w TESach już dawno przestawiłem na to że to nie jest rpg, i żebym się tam tego rpega nawet nie próbował doszukiwać bo to nie ma sensu. Natomiast jako osoba która przejszła F1 i F2, mająca silnie zakorzenione w umyśle czym jest ta seria i jaka jest jej geneza, nie mogę zaakceptować że Betha to przerobiła na swoją modłę. Nie mogę się przemóc i już…

    2. MusialemToPowiedziec

      @Wyspa

      Heh: http://elderscrolls.wikia.com/wiki/The_Straw_that_Broke – quest ze Skyrima gdzie brat szuka siostry – się okazuje, że się biedna w rzece utopiła, jako dowód znajdujemy jej naszyjnik (inna rzecz, quest najprawdopodobniej gdzieś coś się zjechał, bo w teorii powinniśmy zwłoki znaleźć w innym miejscu – coś między oddziałem monologów a oddziałem quest-placerów źle zostało przesłane :P )..
      Przynajmniej na męża zmienili, tyle dobrego :P

  8. MusialemToPowiedziec

    Garry Newman (ten od Garry Moda i Rusta) vs jego własny stalker.

    http://garry.tv/2015/11/10/stalkers-and-abuse-part-1/
    http://garry.tv/2015/11/11/stalkers-and-abuse-part-2/
    http://garry.tv/2015/11/14/stalkers-and-abuse-part-3/
    http://garry.tv/2015/11/15/stalkers-and-abuse-part-4/
    CDN

    Wyspa, może warto zastanowić się nad jakąś bezpieczniejszą robotą, jak np. karmienie rekinów ludojadów.
    Dla Nitka to raczej już za późno…

Powrót do artykułu