Co jest grane – David Rutkowski

Nitek dnia 1 lipca, 2015 o 9:44    36 

aqua

Była taka chwila, krótka, kiedy nie biegałem w pelerynie i majtach na tytanowej bat zbroi w zeszłym tygodniu. Kiedy wszyscy domykali zapewne wiedźmińskie wątki, głowiąc się nad tym, która linia dialogowa oznacza seks, dla relaksu obejrzałem trzy rzeczy. Bo liczbą to po wsze wieki będzie trzy, a Chivalry (którego wspólnego grania daty pomyliłem) zrewiduje niebawem poglądy co do powierzchownych ran.

Aquarius - Season 1Kiedy David nie podejmuje tematów Polańskiego, tudzież nie goni małych szarych ludzików (boże, jak tematem się kiedyś jarałem), jest Davidem Rutkowskim lat sześćdziesiątych w Aquariusie. W ogóle o sztuce dowiedziałem się przypadkiem, dzięki bracie szanowny i postanowiłem sprawdzić czy w Davidzie moc drzemie jeszcze. Dawno temu, po 23, na polsacie pokazywał, że jest człowiekiem wielu talentów. Kiedyś to było. Zaraz, Aquarius. Aquarius to trochę True Detective wannabe tyle, że klimat jest dziwną mieszanką hipisowskiego spokoju namaszczonego odrobiną brutalnej wendety uskutecznianej przez wielbiciela tłumów, Charlesa Mansona. Właśnie tak, Manson, jakoś mało go na taśmach i na ekranach. W związku z tym przez większość czasu oglądamy THC ulatniające się z każdego piksela na ekranie, wolność i swobodę, w drugiej, dla kontrastu, epilog z brzytwą w sklepie z odzieżą. Mało tego. Zgodnie z trendami, Aquarius to nie tylko Manson, choć dopiero w drugim odcinku prawda wychodzi na jaw. Szybko temat zamienia się w klimaty znane z L.A. Noire i tamtejszego wydziału zabójstw (najlepsza część gry, prospuję!). Wątek Mansona i jego bandy do której prowadzi nabór zaczyna lecieć wolniej, a David o twarzy pięknego telewizora wraz ze swoim partnerem nie depczą mu po piętach ciągle, a jedynie zbliżają się nieznacznie, kreśląc w swoich notesikach, próbując rozgryźć twarz swoich rozmówców i zamknąć kolejne przypadki. W sumie podobały mi się dwa pierwsze odcinki, choć czuję tajemniczy dyskomfort spowodowany tym, że hajsy poszły w obecność Duchovnego i jego fryzjera oraz na pokazanie tamtejszej epoki, przez co pozostali aktorzy są tacy jacyś, no, szału nie ma, kurde. Ale może będą na tyle dobrze opisani, że będę niebawem tęsknił. Może. Nie za ciężko, nie za lekko, w sam raz.

true-detective-2-900-598Inna sprawa to Detektyw, którego widziałem, póki co, zaledwie pierwszy odcinek. Nie do końca zgadzałem się z doborem aktorów, ale wiedziony doświadczeniem z przeszłości, na Ciebie patrzę Ledger, nie hejtowałem (nie tyle co zawsze!) na wyrost. Muszę przyznać, że poza redukcją hemoroidów, wstrzemięźliwość przyniosła korzyść, bo pierwszy rozdział nowej opowieści wchłonąłem jak gąbka. Farrell – spoko, choć nie można powiedzieć, że jestem jakimś ultra fanem, tak filmy, podobnie jak z Tomaszem Cruise, lubię (nawet Telefon! ale remake Fright Night mogli se darować. Fright Night tylko oryginalne – mój pierwszy horror ever), ale najbardziej zszokowany byłem Vaughnem, którego obawiałem się najbardziej, a co zawdzięcza dotychczasowym takim se rolom. Może ma jakieś fajniejsze, ale podobnie jak Marka „kamienną twarz” Wahlberga, tak i jego unikałem, to nie wiem. Tymczasem tutaj wyszło zgrabnie jak i historyjka, która co prawda finiszowała przewidywalne i ciężko powiedzieć jak wypadnie zabieg mnożenia bohaterów. W sumie wszyscy ciekawi, całość póki co w lżejszym klimacie, mam wrażenie, że bardziej amerykańskim, niż wiejski sezon pierwszy, ale kiedy wchłonąłem przypowieść jak gąbka, chciałem więcej. Jest okejka. No i ten opening.

hannibals3Ostatnią rzeczą jaka przeszłą przed moimi oczami jest Hannibal do którego na kolację regularnie wpadam. Do mieszkańców miasteczka Pod Kopułą na szczęście przestałem, uf. Hannibal, być może wiecie, dostał po dupie rózgą anulacji i niebawem przejdzie na dietę. Ciekawe zatem czy dość rozwlekłą historyjkę zamkną. To serial, którego dotknął syndrom Prison Breaka, ze świetnym pierwszy sezonem, mrocznym, klimatycznym, z najbardziej odjazdowymi historyjkami morderców na mieście, rozmoczonym i nad wyraz pokręconym sezonem drugim i obecnym, sezonem trzecim, z którego mam wrażenie, że nic nie zrozumiałem. Takie miał otwarcie! Nie ratuje go ani twarz Gillian Anderson, ani wciąż sugestywnie ograne kuchenne rewolucje, no nic go nie ratuje powoli. Choć zakończyło się wejście w trzecią potrawę z przytupem, tak pierwszy odcinek ssał. Trochę zajawka jak z American Horror Story, gdzie im dalej się oglądało, tym więcej grzybów i innych halucynów musiało iść przez układ trawienny twórców, bo i można było się zacząć zastanawiać na co się właściwie patrzy i głupieć totalnie od mieszanki wątków. Tam zaś na jesieni zdaje się, zaczyna się kolejny sezon, bez Lange, ale za to z Lady Gagą. Ciekawe, być może. Także Hannibal dieta cię czeka. Może to lepiej. Seriale nie wiedzą nigdy kiedy się skończyć, a potem kończą się totalnie z dupy. Weeds, cześć.

Doszliśmy chwiejnym nieco krokiem do pomerdanej daty, kiedy to mieliśmy zagrać wspólnie w Chivalry. Pierwotnie wspomniałem o 11 lipca, kiedy miałem na myśli sobotę nadchodzącą, 4 lipca. Fajerwerki, święto niepodległości, wiadomo. Dobry dzień. Także wybaczcie zamieszanie, ale wszystkich chętnych zapraszam właśnie wtedy na małe Hannibalowanie. Ostatnio Dadziol podjadał!

Dzisiaj bez faktu, ale pochylcie się nad spoilerem i przypomnijcie sobie Detektywa pierwszego. A potem sio, oglądać sezon drugi. Tam też mają fabryki.

Spoiler! Pokaż

W ogóle lipiec jest już. Sezon ogórkowy w pełni. Dziękuję wszystkim, którzy nie omieszkali wesprzeć gikza. Dalej nie wiem kto jest kim i na kogo nie mogę krzyczeć ;) Także dziękuję. Temat zawsze aktualny, bo wiadomo.

Dodaj komentarz



36 myśli nt. „Co jest grane – David Rutkowski

  1. bosman_plama

    „Hannibal” dzieli internet na fanatycznych wielbicieli i wzruszaczy ramion. Ja wzruszaczem zostałem po pierwszym kwadransie pierwszego odcinka, kiedy już pierwsza scena pokazała mi jak bardzo nie do mnie jest adresowany ten serial. Zgodnie z regułą trzech przemęczyłem jeszcze dwa odcinki starannie przynudzającej nadstylizacji i poszedłem wzruszać ramionami nad czym innym.

    Z „Aquariusem” mam problem, bo ten serial to puzzle złożone z popularności Davida, który akurat miał chwilę wolnego, z sukcesu „Detektywa”, który musiał obrodzić serialami w podobnym stylu i mrocznej legendy Mansona. Chciałbym znaleźć w tym serialu jakiegoś czwartego puzzla, tego odpowiedzialnego za oryginalność, ale coś nie mogę. Znaczy, bywa fajnie, jest nienajgorzej, ale mam wrażenie, że twórcy nie tyle chcieli zrobić własny serial, co „zrobić serial taki jak” .

    „Detektyw” pierwszym odcinkiem dał niepełne otwarcie, drugim już porozkładał na tyle znaczącą część pionków, że zamiast czekać „czym się ten sezon okaże” mogłem po prostu oglądać niezły odcinek. Jest dobrze i czekam na więcej.

    A wczoraj niespodziewanie przypomniała mi jedna z telewizji „Nietykalnych” De Palmy i – o rany, ależ to był przezacny film! To znaczy – ciągle, po latach, jest.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @bosman_plama

      Brakuje mi tych starych gangsterskich filmów, bardzo. Wszystkie lubiłem, wszystkie oglądałem znaczną ilość razy, choć, nie widziałem tego najważniejszego, haha. Mroczny sekret.
      Obejrzałbym se teraz znowu np. Kasyno, Życie Carlita, kiedyś to było.

      Aquarius taki jest właśnie. Nie umie znaleźć siebie, nie po dwóch odcinkach, Manson taki dziwny póki co, hippisi tacy spoko, Duchovny kwadratowy, ale z dwojga złego, inne rzeczy się pokończyły, albo nie miałem punktu zaczepienia, żeby spróbować, a tu pac, Duchovny wystarczył.

      To dobrze, że z Detektywem jest dobrze, choć pewnie drugi odcinek zaliczę przy weekendzie, jak bozia da. Bo to wiecie, muszę w duecie, nie jak te inne szmiry co se tam na boku patrzę.

    2. g4mb4re

      @bosman_plama

      Ahhh „Nietykalni”… Ulubiony film za gówniarza! Oglądałem niedawno, po raz już nie wiem nawet który i faktycznie- po tylu latach nadal trzyma poziom! Nawet Mojej się spodobał, co się rzadko zdarza, do takiego stopnia, że w trakcie filmu nie spojrzała ani razu na telefon (!!) i łze uroniła w trakcie pewnej smutnej sceny… . ahhh co za film!

      A do drugiego sezonu Detektywa podchodzę z dystansem. Fabularnie jestem zaciekawiony, ale czegoś mi w tym serialu brakuje.. No nic. oglądamy, ocenimy po sezonie ;)

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Stah-o

      Odpowiedz mi jak można go lubić, a wtedy porozmawiamy.
      Wytrzymałem go tylko w TEDzie, był niezły w Infiltracji (bo mało go tam było), reszty unikałem. Czterej bracia, choć jako film byli fajni, położyli się dla mnie Wahlbergiem właśnie. Max Payne’a nie widziałem, ale podejrzewam, że lubisz go dlatego ;)

      1. Stah-o

        @Nitek

        To tak jakbyś powiedział, że Sabrina albo Samanta Fox to były słabe „piosenkarki”:) Siła nostalgii za młodością > zdrowy rozsądek + trzeźwy osąd. A tak już serio to spójrz na listę jego dokonań jako producenta – ma chłopak nosa. TEDa uwielbiam i oglądam każdą powtórkę, reszty filmów z Marky Markiem nie pamiętam ;) Fakt jest jednak taki, że przy mejbi łan dej łylbi junajted wciąż jestem młody :)

        Nitek – już chyba czas na gikza 3.0

      1. Revant

        @Nitek

        Ja z żonką często chodzimy właśnie na animki. Z ostatnich to pamiętam bardzo zajefajne Despicable Me 2 (świetny soundtrack!). Gdzieś tam w przeszłości był któryś ze Shreków i jeszcze parę tytułów. Wybieramy się też na to Inside Out. Brak dziecka, a sami jak dzieci :D

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @Revant

          Shreka widziałem w kinie dwa razy. Pierwszego. Drugiego tylko na VHSie jeszcze, zdaje się, trzeciego w ogóle nie pamiętam, a reszty nie tykałem.
          Minionki są u mnie wielbione, dlatego na te nowe pewnie będzie wycieczka. Być może.
          Inside Out pewnie kiedyś w domu.
          Jakoś tak, ceny biletów, czas reklamowy, czas w kinie, no kurde, nie ma kiedy. Muszę gaca i siwego dokończyć.

          1. Revant

            @Nitek

            Ehh, siwego mam tak rozwalonego, że powoli mi się nie chce już w niego grać :/ brak możliwości dłuższego posiedzenia jednak po pewnym czasie wpływa na odbiór gry :( nawet zdążyłem w międzyczasie przejść Wolfa: New Order. Dziwny brak skupienia na grze, która tak bardzo się na początku podobała :( żeby nie było – nadal jest genialna, ale po prostu czuję się nią powoli zmęczony. Weird.

  2. Revant

    Apropo L.A.Noir. Chciałem sobie ponownie odpalić, a tutaj jakaś aktualizacja i wywaliło mnie z rockstarclubu. No to próbuję się zalogować, ale hasła nie pamiętam. Kilka prób i przekroczona ilość prób logowania. Are you fuckin’ kiddin’ me? Co to do cholery, loguje się na konto bankowe? Przywracanie hasła nic nie daje, a pytając wujka Google wychodzi na to, że trzeba poprosić o reset prób logowania. Chyba są śmieszni, ten ichni system to dupa totalna i nie będę czekał, aż jakiś admin łaskawie kliknie przycisk reset, bo mogę się pomylić tylko kilka razy aby włączyć ich grę. Trza zerknąć za witaminką, która ominie to dziadostwo.

    Oglądanie ostatnio sprowadza mi się do TV. Przy kompie jakoś ostatnio wolę pograć. Przez brak jednak jakiegoś sprzęciku do otwierania własnych mediów zmuszony jestem do korzystania z zasobów kablówki. Pakuję więc w mózgownicę papkę taką jak Ukryta Prawda, Kuchenne Rewolucje, czy inne TVNowskie szmiry. Za to parę filmów nagrałem i odświeżyłem sobie np. Tango i Cash. Staroszkolne kino akcje i Kurt Russel! Hell yeah! Z żonką zaś obejrzeliśmy Alfie z Judem Lawem. Całkiem fajny, idealny na leniwy wieczór z drugą połówką ^_^ Anime zaś leży odłogiem i chyba będzie czekać na zakup czegoś do odtwarzania mkv w tv. A tu nowa seria Dragon Ball za rogiem :(

    Za to poszedłem na koncerty. Jeden w ramach Dni Legnicy. Plan był na obejrzeniu samego Maleńczuka z Psychodancingiem, ale przyszło się za wcześnie i posłuchało się jeszcze Kasy. Całkiem fajnie, widać, że gościu nie stara się jakoś stać się znów popularny, a po prostu skupia się na graniu i wychodzi mu to całkiem dobrze. Zespół sobie dobrze dobrał – basista so funky! :D Maleńczuk zaś to klasa sama w sobie i zrobił porządne widowisko. Szkoda, że to był ostatni raz z Psychodancingiem, który się właśnie rozszedł. Drugi koncert to był zestaw różnych „młodych” zespołów z miasta i okolic. Zaproszenie dostałem od kumpla, gitarzysty jednego z zespołu. Bardzo mocno się zdziwiłem publicznością. Kiedyś u mnie w mieście naprawdę się działo i wiele osób chodziło na takie imprezy. Wczoraj zaś rozrzut był totalny, bardzo bolesny przy małej liczebności. Kilka dzieciaków biegających tu i ówdzie, trochę młodych ludzi, dużo starszych. Chyba najwięcej było rodziców osób występujących :/ kumpel zaś fajnie zagrał. Gdyby ktoś chciał posłuchać jego rzępolenia na gitarze – https://www.youtube.com/channel/UC3u-fPKp4PKKHcWYh9lmXlg. Bardzo udana wokalistka, żona stwierdziła nawet, że jest lepsza od jej ukochanej Meli Koteluk :D

    Edytka: Damn, ale się rozpisałem. Bycie samemu w biurze nie służy mojej pracowitości ;)

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Revant

      Jak byłem na wycieczce niedawnej to brat właśnie rzekł coś, co może i do Kasy pasuje tyle, że w przypadku Hey’a. Musieli przestać być popularni, by zaczęli być fajni. Trochę w tym prawdy, bo choć PL muzyki nie lubię, tyle co tam posłuchałem było fajne. Nie jakieś tam moje i twoje nadzieje, ale i nawet potwory spod łóżka czy coś.

      Pamiętaj ogarnąc temat do L.A. Noire
      http://www.playloc.pl/encyklopedia/l-a-noire-complete-edition/

      1. Revant

        @Nitek

        Może. Jak dla mnie Hej i tak już poszedł w kompletnie nie moją stronę. Za bardzo „artystycznie”. Dość dużo takich ostatnio zespołów/muzyków. Dlatego bardzo ucieszyłem się, że Kasa robi fajne i lajtowe piosenki oparte głównie na starym dobrym funku :D

        Dzięki za linka, ale głupio byłoby mi grać ze spolszczeniem, posiadając tytuł magistra filologii angielskiej :P przynajmniej w grach przydaje się ten papierek xD

  3. furry

    Zupełny offtop, dostałem spam-maila ze sklepu merlin.pl, promocje takie wielkie, nic ciekawego, patelnie w dziale elektronika :-)

    Ale… może kogoś zainteresują podkładki pod mysz SteelSeries z motywami Diabolo za 30zł, ewentualnie tablet Pentagram Quadra 9,7″, np. żeby pograć w Hearthstone jak człowiek. Nie to, żebym polecał, koleżanka twierdzi że ma 7″ Pentagrama i się fest grzeje, ani chybi sprawy piekielne.
    http://merlin.pl/browse/search/208.html?offer=O&sort=default&set=25640

  4. buczysyn

    Dedektywa drugiego łyknąłem na razie pierwszy odcinek i uczucia są co najmniej mieszane (nadzieja miesza się z obawą że skoro najlepszy aktorsko jest drewnopodobny Farell to co bedze dalej) . Twórcy Hannibala ne mają pojęcia co chcą zrobić – jestem w połowie trzeciego odcinka i nie wiem czy mam ochotę oglądać dalej, pomimo że oba poprzednie sezony oglądałem z przyjemnością. Już nie chodzi o samą formę przekazu (świat jak na bardzo złym kwasowym tripie) ale o samą nielogiczność i niespójność działań głównych bohaterów. W obu przypadkach czas pokaże jak twórcy wybrną z moim zdaniem lekkiego (u Hannibala nawet ciężkiego) zakałapućkania.

    1. MusialemToPowiedziec

      @Nitek

      Uwaga: pudełko – więc na grę trzeba będzie poczekać, aż łaskawie przyjedzie.

      Uwaga 2: nie ma DLC, których już sporo wyszło (głównie różne stroje, więc nic ważnego, ale jest też i Kombat Pack z postaciami za 100 złotych).

      Uwaga 3:… nie mam pomysłu na uwagę 3.

  5. MusialemToPowiedziec

    Unia Europejska chroni „net neutrality”: http://europa.eu/rapid/press-release_IP-15-5265_en.htm

    „In the open Internet, all traffic will be treated equally, subject to strict and clearly identified public-interest exceptions, such as network security or combating child pornography, and subject to efficient day-to-day network management by Internet service providers.

    In parallel, Internet access providers will still be able to offer specialised services of higher quality, such as Internet TV and new innovative applications, so long as these services are not supplied at the expense of the quality of the open Internet.”

    Z prawniczo-PRowego na polski, „tak, jesteśmy za równym dostępem internetem, jednocześnie wprowadzamy dla bogatych opcję równiejszego internetu”.

    Dla tych co chcą wiedzieć skąd takie tłumaczenie może się trafić (nie musi, ale znając korporacje, to tak się to skończy): http://arstechnica.com/tech-policy/2015/06/eu-plans-to-destroy-net-neutrality-by-allowing-internet-fast-lanes/

Powrót do artykułu