Co jest grane – bum, bum, bum

Nitek dnia 9 grudnia, 2015 o 10:25    29 

jc33

W ostatniej wyliczance zapomniałem wspomnieć o wybuchowym Rodrigezie, ale już, spieszę nadrobić przeoczenie.

Przy okazji pragnę wspomnieć, że w Battlefronta oram relatywnie mało. Odpaliłem kilkukrotnie, postrzelałem się na Endorze, bo Endor wygląda jak Endor (fotogrametria robi swoje), ale czy coś więcej? Nie mam ośmiu lat. W sensie nie przeszkadza mi brak głębi, ale mimo kisielu audio wizualnego, jakoś nie umie między nami zaskoczyć. Kminię zatem odpowiednik zasady trzech odcinków, którą stosuję do seriali (Ash vs. Evil Dead po pięciu odcinkach nadal 10/10), żeby przekonwertować ją na gry. Zasada dziesięciu godzin w multi? Trzy levele w singlu? Ciężko powiedzieć, kiedy gra pokazuje swoje prawdziwe oblicze i okazuje się, że jest to paść czy złoto. Choć pamiętamy o kilku wyjątkach, prawda?

Okej, Just Cause 3 (PC) (website oficjalny). Rico wraca, wygląda dziwnie, zbratany z ziomkiem Mario i w ogóle brzmią jakby szukali księżniczki w nie tym zamku co trzeba. Szpila wygląda dziwnie, momentami mam wrażenie, że odstaje od dwójki. Chmury już tak nie pieszczą, woda jakaś nie teges, a do tego wszystko jest rozmyte niczym mokrą szmatą. Działa, przynajmniej u mnie, dobrze, choć miewa moment totalnego freezu, włączając w to zapętlenie się dźwięku na tę krótką chwilę. Mocny Rage. Ktoś, kto zdecydował o braku rolki Rico, powinien niezwłocznie pocałować ścianę z rozbiegu, a to i tak nie jedyna rzecz, która została cichaczem podmieniona względem poprzedniczek.

justcause38

Odnoszę wrażenie, że podmieniono model strzelania. Teraz Rico sam lockuje się na przeciwnikach (być może inaczej jest na m+k), a celowanie dokładniejsze odblokowujemy dopiero po wykonaniu jakichś tam wyzwań. Model prowadzenia pojazdów jest dość dziwny i odczuwalnie mniej przyjemny, niż było to dotychczas. Jeździ się trochę drewnem. Usunięto też akrobatyczne sztuczki i grasowanie po pojazdach, co trochę smuci, że nie można podróżować na zderzakach. Brzmi śmiesznie, ale jaka była wtedy frajda, kiedy podczas ucieczek kicało się na przód i pruło w opony adwersarzy. No, kiedyś to było.

Fabularne bzdury są obecne, do tego postacie to plejada osób, które już kiedyś były, ale tu właściwie nie zmieniło się nic. Dialogi są beznadziejne, osobistości bez charakteru, miałko jest, ale i bez znajomości, czy też z nią, można podłapać bakcyl destrukcji. Zresztą grałem w dwójkę, grałem i w jedynkę, nikogo poza Rico stamtąd nie pamiętam. Same misje wątku głównego nie odbiegają jakoś zbytnio od pobocznych aktywności, poza zamierzeniem przeciągnięcia nas po jakiejś konkretnej ścieżce. Taki ukryty chochlik skrypcik. Zresztą i tak zanim dojdziecie do kolejnej misji, zrobicie masę rzeczy na boku, czyli grać w wątek główny będziecie raczej raz w tygodniu.

justcause34

Poboczniaki to rzeczy na wskroś standardowe i owszem, powtarzalne. Welcome to the open world, można powiedzieć. Wyzwalając wioski, po stokroć będziecie demolować te same obiekty jak głośniki z propagandą, czy zdobywać posterunki policji o zbliżonej architekturze. To doprowadzi do odblokowania wyzwań jak szybowanie w wingsuicie, wyścigi czy istny rampage mode, gdzie do łapy dają jakiś rozpylacz i szalejemy na punkty. W różnych miejscach, o różnej porze, warto się tym bawić, wręcz trzeba, bo robienie czalendży odblokowuje punkty za które wykupujemy perki spośród kilku drzewek skilli. Te zaś są przypisane chyba do wszystkiego, co można w grze robić – jazda autem, pływanie łódkami, wingsuit, strzelanie, destrukcja, WSZYSTKO. Tylko dalej nie ma uników, co za bez sens. Rysuje się dzięki temu schemat zabawy na który wyrażacie zgodę montując grę na Steamie, czy to w konsoli.

Wątek główny, wyzwalanie wiosek, kilka czalendży, ewentualny free roam, wątek główny, a może więcej wiosek?

Jakkolwiek uproszczenie to nie brzmi, wybuchowa natura Just Cause 3 wciąga. Szkoda, że animacje postaci i ich fizyka nie wyssały gibkości ruchów i animacji z mlekiem matki, w przeciwieństwie do wszystkich eksplodujących obiektów. Te zrealizowano fachowo, a sposobów na dobrą zabawę jakie będzie sami sobie pisać jest mnóstwo. A to podczepiać będziecie heli do stałych konstrukcji, a to ciśniecie jakimś w stronę zbiorników z gazem, a to jakiś komin upadnie na strzelające w Waszą stroną helki, eksplozje, bum, bum, bum, w każdym momencie. Każdym. Czasem nie wiem nawet za co i jak te punkty mi się naliczają. Wasze wewnętrzne dziecko i fanboj Micheala Bay’a będzie nie tyle zachwycony, co wniebowzięty.

justcause33

Dawkowane w regulowanych ilościach Just Cause 3 daje radość, a jednak jest ślisko, bo robienie tego samego zbyt długo, może znużyć. Z drugiej strony wracam, chocby na chwilę, choćby na to, by nasze więzi nie wygasły i żebym nie odkleił się od Rico, jak stało się w przypadku Wieśka, którego od Skellige pociągnąć do przodu nie umiem. Tu sobie wrcam, odbiję wioskę, ewentualnie pięć, może nawet misję główną, wyłączam, wracam później na czysty wygrzew i tu Just Cause 3 trybi jak mało co. Leży jeszcze technicznie, na patcha przyjdzie poczekać, a i tak do końca dupy nie urywa. Jest jak Nokia, grałeś w poprzedniczkę, widziałeś wszystko.

A dzisiaj sobie coś wysadzę, helikopterem. Właśnie tak, o.

Foteczki są jakichś mailuchów prasowych. W rzeczywistości gra wygląda gorzej. Przejście całej mapy, z buta, zajmuje dziewięć godzin.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



29 myśli nt. „Co jest grane – bum, bum, bum

  1. MusialemToPowiedziec

    Jak napisałem we wczorajszym poranniku, bo się nie spodziewałem dzisiejszego, „Steam Sale Hype się zaczyna, Valve dodało świąteczne karty. Znaczy, ‚mysterious cards’”.

    A co do zasady 3 odcinków: Valve podpowiada zasadę 1.59 :P Co by było dość zgodne z zasadą trzech odcinków, które to często mają koło 40 minut.
    I cóż, jak po godzinie dalej w grę grasz, to chyba coś-tam robi dobrze. Nawet taki FO4, skoro mimo możliwości grania w BlOpsa dalej męczyłeś Dogmeata…

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @MusialemToPowiedziec

      Nie wiem co miał Fallout 4.
      Pomyślałem, że skoro już się wziąłem to mógłbym skończyć i w sumie od pewnego momentu skupiłem się tylko na wątku głównym. I tyle. Nic więcej.
      Kiedyś ktoś radził komuś, żeby tak samo zrobić w Wieśku 3, tam dotarłem do Skellige, ale nie umiem się wciągnąć znowu, a sama walka mnie usypia. No i nie umiem.

      BlOpsy były w rotacji, cały czas są, więc to taki temat dyżurny, chwilówka, pół godzinki styka, choć zawsze zajmuje to o wiele więcej czasu.

      No tak, dwie godziny, zapomniałem. Grasz teraz ze stoperem włączonym?

      1. MusialemToPowiedziec

        @Nitek

        Nie, zwyczajnie nic na Steamie nie kupuje, więc nic nie mogę zrefundować :P

        Ale jak gram, to po pół, może jednej godzinie już wiem, czy to dłuższa znajomość, czy można odinstalować. Jest backlog, nie ma co się męczyć z czymś, co nie potrafi przekonać do siebie już w pierwszych minutach.

    2. aihS Webmajster

      @MusialemToPowiedziec

      Zasada 1.59 niedługo będzie i tak bezużyteczna, przynajmniej w stosunku do AAA. To, że początek gry był zawsze bardziej wygładzony niż reszta to normalna praktyka, ale teraz pierwsze 2h będą dopieszczone maksymalnie – kosztem reszty oczywiście. Zwroty zrobiły furorę bo akurat tak się złożyło z tym nieszczęsnym Batmanem (a może Valve świadomie tak postąpiło?) tyle, że to było prawdopodobnie pierwsze i ostatnie zastosowanie tej funkcji na tak dużą skalę. Czekam jeszcze na pierwszą grę z dwugodzinnym intrem :D

  2. creep

    JC3 nie zachwyca tak jak JC2, kilka elementów ma uproszczonych lub osłabionych względem dwójki (na przykład woda wygląda z daleka obrzydliwie, a z bliska zachwyca, dziwne; model jazdy to tragedia; dlaczego nie ma uników??).
    Ale bawię się doskonale.
    I fruwam jak latająca wiewiórka.
    Wczoraj chciałem ściągnąć żołnierza z platformy. Nie trafiłem. Trafiłem w helikopter. I żołnierz, biedak jeden, zginął przygnieciony przyciąganym przeze mnie helikopterem. Dla mnie 10/10.

  3. Tasioros

    Co jest grane… prę do przodu w Deus Ex: HR i świetnie się bawię. Bo to dobra gra jest i ma świetną muzykę. Jestem już kawałek za drugim bossem, więc jeszcze z dwa miesiące i będzie ukończone ;) A jak go ukończę to lecę na dziki zachód wcielić się w Gunslingera.
    Do tego ruszyłem z Fallout 2 – jestem piekielnie inteligentnym, wygadanym kolesiem, który otworzy każdy zamek, a i z lasera pociągnie jak trzeba. Oczywiście jak jakąś broń laserową zdobędę, bo jak do tej pory to pobiegałem troszkę po Arroyo. Ale już niedługo wyruszę na pustkowia, podśpiewując sobie za pewnym zespołem tworzącym jeszcze przed Wielką Wojną, „All the way to Reno…”
    W skrócie: GRY SOM FAJNE!!!UNO!11

  4. larkson

    Na pewno się kiedyś zaopatrzę w JC 3, bo lubię jak rzeczy ładnie wybuchają i i rozwalają. Co z tego, że fabuła denna i robi się ciągle to samo, patrz, jak to się ładnie rozlatuje!

    A u mnie nadal króluje combo Skyrim na koksie i Elite Dangerous. Do tego pierwszego ciągle znajduję fajne rzeczy, które uprzyjemniają rozgrywkę i ją pogłębiają, może faktycznie zacznę pisać jakieś teksty o modach do niego, tylko muszę to wszystko ogarnąć jakoś. Ten drugi zaspokaja ciągnący się od dawna głód na gry rozgrywające się w kosmosie, fajne się lata, fajnie się strzela, zaraz będę wymieniał początkowego kosmicznego fiata na coś lepszego i będzie zajebiście wtedy. Nie jest ktoś może chętny na wspólne granie w Elite może? :P

    A miałem kończyć Divinity, cyka blyat…

  5. Revant

    Mnie wessało GTA V. Fest miodne, z początku byłem nastawiony „ale to już nie gta3/vc/sa, a braki ma trochę mniejsze niż ssąca iv”, ale im dalej tym bardziej dostawałem w twarz z okrzykiem „i co, łyso ci?”. Teraz się ślinię jak głupi i pierwszy raz w życiu jestem tak fest smutny, że nie mam kasy, aby kupić oryginał, który z drugiej strony mógłby trochę na cenie spaść ^_^ damn, szykuje się pewien bonus w finansach domowych po nowym roku to chyba na to pójdzie…

Powrót do artykułu