Wataha, albo los targetu porzuconego

Ziuta dnia 18 października, 2014 o 10:42    60 

12211_875_256

Obejrzałem „Watahę”.

Pierwszy oryginalny serial wyprodukowany przez polską filię HBO (wcześniejsze „Bez tajemnic” to format z Izraela) był mocno hajpowany w ostatnich dniach. Potem hajp klapł, a nawet pojawiły się zarzuty, że „Wataha” jest do bani. Jak to w netach.

„Polski serial HBO” to oksymoron w oczach przeciętnego polskiego internauty. Dwa pierwsze wyrazy się glanuje, jak okularnika w drugiej klasie, trzeci zaś wyraz kocha i wielbi bezdyskusyjnie. Nie dziwota więc, że na takiego dziwoląga będzie się patrzeć podejrzliwie.

Na pewno nie należy się nastawiać na szybką akcję od pierwszego odcinka. Wprawdzie zapowiadano nam trzęsienie ziemi jak u Hitchcocka (wybucha bomba-pułapka zabijając kilku celników) i rzeczywiście ma ono miejsce, ale potem tempo zwalnia, żeby przedstawić nam bohaterów i rozstawić ich na planszy. Jest więc Rebrow (Lichota), który jako jedyny przeżył zamach i teraz chciałby odejść ze służby, ale wszyscy wiemy, że wbrew temu, co mówi, wcale długo nie wytrzyma w stanie spoczynku. Jego kumplem jest doświadczony celnik Grzywa (Topa), a potencjalnym nowym szefem – komendant Markowski (Zieliński), którego przysłano w Bieszczady aż spod Szczecina, by opanował sytuację w zdziesiątkowanej jednostce. Dodajmy do tego wścibską prokurator (Popławska), dla której sam fakt przeżycia kwalifikuje Rebrowa (swoją drogą to tradycja wprost od Pasikowskiego, żeby dawać twardzielom nibyniemieckie nazwiska) do grona podejrzanych.

Okoliczność przyrody

Okoliczność przyrody

Sporo się mówiło o wizualnym aspekcie „Watahy”, czyli o wykorzystaniu plenerów Bieszczad. Rzeczywiście są piękne, zwłaszcza w zbliżeniach (środkowoeuropejskich lasów nie pomylisz z żadnymi innymi), ale warto zwrócić na jeszcze jeden szczegół: zdjęcia. Są bardzo skandynawskie. Każdy, kto widział modne ostatnio kryminały ze Szwecji i Danii rozpozna te charakterystyczne wyprane barwy i prowadzenie kamery. To daje „Watasze” własny styl, dzięki któremu odróżnia się od innych polskich produkcji.

Zalety? Tempo, zagajenie akcji, może nie jacyś super oryginalnie napisani, ale wiarygodni bohaterowie, muzyka, zdjęcia. Że opuszczamy Warszawę i jedziemy na prowincję, ale nie taką sielską, rodem z marzeń Warszawiaka o urlopie w agroturystyce, ale taką prawdziwą wieś na krańcu świata. Miejsce nie do końca ładne, a na pewno dzikie.

Wady? Na pewno fatalnie napisany dialog w scenie, gdy przełożony wysyła Markowskiego z urlopu nad Dunajcem na placówkę w Bieszczadach. Będziecie wiedzieć, o co kaman, kiedy usłyszycie. Na szczęście przedtem i potem aktorzy mówią normalnie.

Znacie kawał o celniku ze wschodniej granicy?

Znacie kawał o celniku ze wschodniej granicy?

A co jest najniezwyklejsze w pierwszym oryginalnym polskim serialu HBO, do tego stopnia najniezwyklejsze, że daje mu dodatkowej meta-wartości?

To serial Polsatu.

Pierwszy odcinek został zrealizowany dwa lata temu na zlecenie telewizji ze słoneczkiem w logo. Potem słoneczko zrezygnowało i wydawało się, że z „Watahy” będą nici, kiedy wkroczyło HBO. Nawet w jednej scenie pojawia się ślad po niedoszłym nadawcy – o wydarzeniach znad granicy donoszą polsatowskie „Wydarzenia”

Jednocześnie czytam na Hataku opinię polskich szpeców na temat spodziewanego wkroczenia na polski rynek Netfliksa. Jak mówi pan Maciejowski z TVN, Polacy kochają „tradycyjną telewizję” i tym się walczy o widza, a oferta giganta z USA będzie atrakcyjna dla bardzo wąskiego grona odbiorców.

Moglibyśmy teraz wszyscy strzelić zbiorowego fejspalma. Ale tu jest gikz i nawet u pana z TVN dogrzebiemy się pokrętnej logiki.

Polskie telewizje – wielka trójka TVP/TVN/Polsat – odpuściły sobie widza takiego, jak i ty. Kiedyś to nie było takie głupie, wydawało się, że słodkie lata 90 będą trwały wiecznie, telewizja będzie jedynym dystrybutorem seriali, a domagających się nowości rozpuszczonych torrentami gówniarzy jest garstka. Potem jednak się zmieniło. Gówniarze dorośli, pokończyli szkoły, znaleźli pracę i sporo z nich jest gotowa wybulić te parę zeta, by nowe odcinki „Gry o tron” albo „Doctora Who” oglądać legalnie dzień po pierwotnej emisji. O ten target walczy HBO, a może niedługo i Netflix. Ten target porzuciła wielka trójka.

Oczywiście otwartą kwestią pozostaje pytanie, ile nas jest. Jeśli dużo (w co wierzę), a wolny rynek raczy zadziałać, będzie lepiej, niż jest, a Wielka Trójka skończy w roli telewizyjnego Gazpromu – ociężałej struktury z przestarzałą dystrybucją i szemranym towarem. Jeśli zaś okaże się, że jednak szpec Maciejowski miał rację, zawsze możemy olać „Watahę” i urządzić gikzowego streama z „Na wspólnej”.

PS: a w czwartek był pierwszy odcinek „Zbrodni”, pierwszego polskiego serialu od AXN. Wprawdzie to adaptacja szwedzkiego formatu, ale odpowiadają zań Zgliński z Brejdygantem, czyli ekipa od miło przeze mnie wspominanego „Paradoksu”. Możecie się więc spodziewać relacji. Czuwaj!

Czytaj, lajkuj, szeruj

Dodaj komentarz



60 myśli nt. „Wataha, albo los targetu porzuconego

            1. Stah-o

              @Nitek

              Kupiłem ostatnio Aliena tylko dlatego, że zobaczyłem twoje miny podczas grania i pomyślałem, że już nie pamiętam bym ja tak miał :) Dzisiaj z kolei mam ochotę na jakiś „debilizm, którego mogę pożałować” w ramach walki z jesienną deprechą i na tę akcję wybrałem sobie zakup Risen 3 w pełnej cenie :)

              PS.
              Watahy nie oglądałem, bo mnie główny aktor odstrasza :)

  1. aihS Webmajster

    Dobry tekst i nawet zmusił mnie do odtworzenia Watahy w drugiej zakładce. Zamknąłem ją po 12 minutach. Sorry, ale nie mogę. Być może potem jest lepiej, ale to co widziałem było żenujące. Nie będę oglądał dla widoczków bo w tym celu wolę w te Bieszczady po prostu pojechać.

      1. aihS Webmajster

        @Ziuta

        Te pierwsze 12 minut do wejściówki to albo powinno być WOW albo WTF. Wbrew temu co napisałem wymęczyłem do końca ten odcinek. Paradoksalnie jest odrobinę lepiej pod koniec, ale kurna mam wrażenie jakbym patrzył na 5 godzin materiału ciętego do 40 minut bez ładu i składu. Dialog nad Dunajcem jest zły? Dialog jak Rebrow oddaje blachę to jest dopiero dno dna. Prawdopodobnie wynika to z tego, że ta scena jest jak z wciskanych na siłę puzzli. Gdyby nie to, że lubię Lichotę i Topę to chyba bym nie wytrzymał. Na sam koniec dobija bzdurność rozmowy telefonicznej:
        - bla bla bla Ustrzyki
        - Z komendantem proszę*
        - (przełączanie)

        Śmiechłem. Gwiazdka oznacza miejsce, w którym następuje cięcie do napisów w „serialu HBO”. U nas cięcia nie ma i jeszcze można „z ulicy” do komendanta się dodzwonić. Wiem, czepiam się ;)

        1. Ziuta Autor tekstu

          @aihS

          Wiesz, takie „The Wire”, czy „Breaking Bad” miał dość nudne pierwsze odcinki – przynajmniej zakładając, że widz jest nadpobudliwym dzieckiem, któremu trzeba machać wowem i wtfem przed nosem, żeby patrzyło na ekran. Ja się właśnie bałem, że będą mi na siłę stręczyli wowa – dlatego przyjąłem wolniejszą narrację.

          1. aihS Webmajster

            @Ziuta

            Przecież masz próbę zrobienia efektu WOW i w tym problem, że nie wyszło. Ja tego nie nazywam „wolniejszą narracją” tylko żenadą ;) Chodzi mi o ten pierwszy kwadrans bo potem faktycznie jest po prostu wolna narracja.

            ed: w sumie jak będę miał okazję to obejrzę drugi odcinek bo może zmiana sponsora i dwa lata przerwy coś dały. Efekt częściowo osiągnięty bo jakieś tam zainteresowanie we mnie wzbudzili, ale chyba nie takie o jakie chodziło.

          2. urt_sth

            @Ziuta

            Dla mnie wstępniak powinien powoli zbudować sympatie i antypatie, rysować jakieś konflikty itd. i mógł by się skończyć wybuchem (po jakiej godzinie). Tu mamy chwilę sielanki jak w teledysku, zwrot akcji i znowu teledysk. Ani przywiązać się do bohaterów nie idzie ani postawić jakiś pytań aby z chęcią oglądać ciąg dalszy.
            Dzięki za informacje ze to Polsatu, może ciąg dalszy będzie już bardziej na poziomie.
            Prokurator -najbardziej przerysowana postać, mogła być animowana w aktorskim serialu a efekt był by podobny.

            1. s2892 Honorowy dawca organów

              @slowman

              hmm … VPN mam nawet Proxy specjalnie do przegladarek (chodzi szybciej od VPN’u) ..tylko szybkosc to ma .. 20KB/s .. czyli tnie sie nie milosiernie ..

              ale twojego VPNa jeszcze nie testowalem .. :) dzieki za linka .. :D

              Anyway .. przupomnialem sobie, ze jak w australii sa Wombaty tak w Polsce Chomiki .. hehe .. odnalazlem konto i odkrylem magiczne 5GB wolnego transferu .. hehe,.. i chyba przy chomiku zostane .. 100GB za 100 PLN .. a idzie to zdecydowanie szybciej i bez kombinowania z VPN’ami.. (64KB/s transferu .. co na moim laczu domowym jest max) .. a takie pieniadzie jestem w stanie wydac

              1. s2892 Honorowy dawca organów

                @jaGrab

                tja.. tylko ja tego nie zuzyje .. hehe..
                a tak te 100 GB mi nie przepadnie ..

                A pracajac do tematu obejrzalem pierwszy odcinek i ..
                za bieszczadami zatesknilem … buuu … i niestety zadaleko jestem aby sie spakowac wsiasc do pociagu i polazic po gorkach w ciagu weekendu .. ;(

                anyway .. serial jak serial .. po 5 latach przerwy w ogladaniu polskiej tv .. zdecydowanie na plus ..

    1. urt_sth

      @aihS

      Bieszczady o 5 tej nad ranem, gdy mgły wstają a ręce kostnieją przy zbieraniu jagód przypominają te z filmu, tu zimne filtry się nie sprawdzają. Dla mnie tam zawsze będą ciepłe zielone kolory latem ciepłe pietrowe odcienie bukow jesienią.
      PS. Połoniny i tak były ciepłe.

    1. idomes

      @Beti

      Nie ma czegoś takiego jak zła passa Cage’a :D (tak, to ja jestem tą osobą w Polsce, która ogląda wszystkie jego filmy).
      A tak poważniej to ciągle złe i nierówne filmy przeplata całkiem przyzwoitymi. Zdaje się, że podatki już spłacił, więc nie musi już łapać byle czego Christian Slater-stajli.

      Serialowo – jakiś czas temu oglądałem trochę polecane tu Banshee – bieda-Justified dla fanów Strike Back, z gościem, który wygląda jak Tytus Pullo, który miał mniej szczęścia na karuzeli genów. Sensu w tym niedużo, golizny też jakby z czasem mniej więc się bez żalu pożegnałem.

        1. idomes

          @Beti

          Drive Angry za samą scenę przy płonącej beczce, monolog Cage’a i odpowiedź mechanika to jest 10/10. Ten film nie miał prawa być nakręcony serio chociaż chyba był i w tym cały jego urok :D . Ghost Ridery zgoda, to złe kino, Uczeń – poziom polowania na czarownice, czyli sam nie wiem czy to tak złe aż dobre czy po prostu złe :D Trespass wstyd przyznać w kolejce czeka. Za to z ostatnich rzeczy Tokarev miał element zaskoczenia, Frozen Ground też było udane (chociaż tu akurat głównie Cusack pokazuje, że jeszcze coś potrafi), kumaci ludzie mówią, że w Joe też dał radę.

  2. /mamrotha

    Jest nas nie dużo (i nawet nie mnie, bo seriali genetycznie nie trawię), ale mamy kase i chcemy płacić za nie w żywym kaszu. W przeciwieństwie do fanów MjakM, którzy płacą (bądź nie) oglądając reklamy kolejnego proszku do prania (Nie żeby nam tych reklam też nie puścili)

  3. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Ja tylko w kwestii formalnej: to nie celnicy :) To strażnicy graniczni, dawniej znani jako WOPiści. Służba Celna a Straż Graniczna to całkiem odrębne od siebie byty i formacje, jedni to Ministerstwo Finansów, drudzy MSW i robią zupełnie co innego :)

Powrót do artykułu