Ta-daam! Nikt się nie spodziewał pięciu zdań na piątek.

bosman_plama dnia 7 grudnia, 2018 o 10:35    39 

tytcon

To miał być tekst o tym, że pakowanie modnych elementów tam, gdzie ich wcześniej nie było to strzał w stopę. Tak to sobie wymyśliłem po zagraniu w Conan Exiles (wyprzedaże na coś się przydają), które kupiłem za niedużą krwawicę i odpaliłem w nadziei, że będę teraz rąbał mieczem i kradł serca słoni. Rąbałem, ale kilofem kamienie i siekierą drzewa. Bo CE to gra w budowanie. Ale oczywiście, szczytne zamiary szczytnymi zamiarami, a z tekstem wyszło jak wyszło.

Pięć godzin spędzonych w towarzystwie Conana Budowniczego uświadomiło mi, że świat producentów gier zwariował. Kiedy sto pięćdziesiąt lat temu ktoś wymyślił, że fajnie byłoby dodać trochę taktycznych smaczków do Fallouta i w ogóle przerobić tę grę na taki prostszy Jagged Alliance, nie wyprodukowano Fallouta 3, ale zupełnie osobną grę pt. Fallout Tactics. Natomiast gdy Bethesda zachwycona swoim pomysłem na budowanie domków w Skyrim postanowiła przenieść ten element do Fallouta, nie nazwała gry „Fallout: Symulator Budowlańca”, tylko Fallout 4 i ostatnio Fallout 76. O tym ostatnim się nie wypowiem, ponieważ czegoś co jest rozgrywką sieciową kijem nie dotknąłem, ale o F4 mogę powiedzieć tyle dobrego, że można się w nim bez budowania domu prawie zupełnie obejść.

conan exiles

Czy można się obejść bez budowania domu w Conan: Exiles, tego nie wiem. W przeciwieństwie do F4 nie ma w tej grze poza budowaniem zbyt wiele do roboty. Gra jest podobno survivalem, co jeszcze mi do Conana jakoś ostatecznie pasuje. jednak survival oznacza m.in. rzemiosło. Conan (a właściwie nie Conan, bo gramy jakimś innym barbarzyńcą, który na PS4 dostaje imię od naszego nicka, mój barbarzyńca nazywa się więc przegroźnie i hiperbarbarzyńsko: Bosman Plama; Conan pojawia się na początku gry, by zdjąć gracza z krzyża) jest więc Conanem Rzemieślnikiem i Conanem Budowniczym. Dziwny pomysł. Ale pasuje do Bosmana Plamy Budowniczego z F4.

ob2Dzisiejszy tekst ubarwiają w znacznej mierze kadry z trailera The Outer Worlds

Skoro barbarzyńcy musieli ustąpić pola rzemieślnikom w erze hyperboryjskiej i poatomowej, to gdzie ich szukać? Może w Dragon Age 4? Bioware zapowiedziało właśnie wczoraj, że taka gra kiedyś w przyszłości się pojawi. Wiele więcej o niej nie wiadomo, ale zważywszy na tendencję zmian jakości z tytułu na tytuł, oczekuję czegoś w rodzaju E.T. the Extra-Terrestrial, czyli gry, która omal nie zabiła rynku. Nie, nie dlatego, że okazała się tak świetna, że ludzie przestali grać w cokolwiek innego. Jeśli nie pamiętacie – podpowiem: gra okazała się tak wyjątkowa, że znaczną część jej egzemplarzy zakopano na pustyni, by świat o niej zapomniał. Zakopano zresztą całkiem niedaleko od miejsca, w którym przeprowadzono wybuch pierwszej bomby atomowej. W ten sposób nieopodal Alamogordo zaistniało centrum nowoczesnego zła, przy którym miasteczko Salem albo hotel ze Lśnienia to żłobki dla pastelowych kucyków.

ob3

Na szczęście także Obsidian zapowiedział powstanie nowej gry. I to kosmicznej! Nazywa się to The Outer Worlds, pozwoli nam latać po kosmosie i – podobno – walczyć z podłymi korporacjami. Jeżeli ktoś może pokonać takie monstra, to chyba tylko bezwzględny półnagi barbarzyńca z mieczem wspomaganym. Gdybym nie był sędziwym starcem, który nie napala się już nawet na kolejne odsłony rozbieranego pokera, na tę grę napaliłbym się z całą pewnością.

Zaskakująco dość udanie barbarzyńscy, choć w raczej przaśny i niezbyt oryginalny sposób, okazali się za to… Ron Perlman (tu żadnego zdziwienia, facet ma taką posturę i gębuchnę, że nawet predatorzy uznaliby go za swego) w towarzystwie Nicolasa Cage’a (tu właściwie też żadnego zdziwienia, ten koleś grał już wszędzie i każdego). Ponieważ udało mi się dotąd przegapiać nakręcony w 2011 film Polowanie na czarownicę (Season of the Witch) byłem kompletnie nieprzygotowany na to, czym zdzielił mnie przez pysk Netflix dorzucając ten film do swojej oferty. Ale opłaciło się. Oto dwóch rycerzy stwierdza, że ta cała krucjata to jednak nudne zajęcie odkąd skończyli się prawdziwi przeciwnicy i trzeba zabijać kobiety i dzieci, porzuca więc podróże pod znakiem krzyża i wraca do ojczyzny. Obaj to twardziele, co film podkreśla przez pierwsze piętnaście minut. Rąbią więc wrogów niczym Conan, rzucając przy tym twardzielskie teksty, jakich nie powstydziłby się Arnold w latach 90 ubiegłego wieku. Film jest rzecz jasna bardzo taki se, niemal wszystko w nim jest sztampowe, ale… Ale Ron i Nicolas jako średniowieczni twardziele są tak przefajnowani, że oglądanie tego filmu może sprawić przyjemność. Po parunastu piwach.

ob5Miasteczko trochę jak z Fallout, hm?

Kłopot w tym, że moda na prawdziwych barbarzyńców chyba minęła. Wszyscy muszą być teraz wrażliwi. Gdyby nowy Conan rzucił dziś sentencją o tym, co jest najważniejsze w życiu, usłyszałby zapewne, że kobiety są zbyt twarde by lamentować. Poza tym dzikość nie jest na topie. Wiem, że John Wick i jego żeński klon rozstrzeliwują przeciwników setkami, ale za nimi nie stoi dzikość. Nicholas Cage miał ją jeszcze w 1990, u Lyncha. W 2011 nawet jako twardziel odrąbujący turbany setkami, trochę cierpi. A Lynch w nowym Twin Peaks nawet z Boba zrobił potwora trochę cywilizowanego. Najdzikszą postacią w nowym TP jest chyba przypadkowy Polak rozwalający żołnierzy mafii, bo mu, kurde, blokują podjazd.

Możliwe więc, że dziś wszyscy jesteśmy już zwyczajnie zbyt cywilizowani na dzikość. Wprawdzie nowy Far Cry ma być postapo i nawet nowego Conana zapowiedziano. Obawiam się jednak, że może to być ów Conan Szklarz, którego nadejście zapowiadał sto lat temu, w czasach liceum mój kolega z klasy.

Tyle, niespodziewanie, ode mnie. A cały ten tekst to tylko pretekst, by zapytać Was, czy jest sens robić w tym roku plebiscyt na zardzewiałą krypę bosmana. Ja wpisałem tu w tym roku chyba aż ze trzy wpisy (ale, wicie, rozumiecie, w przyszłym roku ukażą mi się cztery powieści i jeszcze coś, o czym słowa pisnąć nie mogę, a praca zawodowa postanowiła zmusić mnie do wysiłku, więc prawie w nic nie grałem). I nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda. Więc wysyłam sygnał.

Dodaj komentarz



39 myśli nt. „Ta-daam! Nikt się nie spodziewał pięciu zdań na piątek.

  1. aryman222

    Elo,
    Po kolei, bo stary jestem i lubię porządek bardziej niż kiedyś:
    1. Z tą kradzież serca słonia (#gimbynieznają) to mam piękne flashbacki :) Chyba najbardziej niezapomniana (dla mnie) historia (obok wielkiego ślimaka pełzającego ulicami, pogonią za bosą boginią wśród śniegu, „węża” z popiersiem kobiety i śmiercią Belit)..
    2. Zwiastun „The Outer Worlds” dobrze mnie nakręcił, a to już się raczej rzadko zdarza jeśli chodzi o RPG. Ale też rozbawił – to nawet nie jest środkowy palec w stronę Bethesdy; to jest wręcz T-Bagging :)
    3. Co do plebiscytu – obawiam się, że ilość odwiedzających stronę (wystarczy spojrzeć na”morze” komentarzy pod wpisem…) jest na tyle niewielka, że przy małej puli głosów wyniki będą mocno wypaczone i dziwne. Ale może popatrzmy na to, czy przybędą kolejne posty…

  2. maladict

    Co do gier, w których lata się po kosmosie walcząc z korporacjami i bardziej rozwiniętymi formami lokalnej fauny i mają fajne trailery, to tylko nieśmiało przypomnę taki tytuł ‚No Man Sky’, który upupił cały żąr na dłuuugie lata.
    Co zaś do zardzewiałej krypy, to oczywiście wezmę udział, ale mojego głosu łatwo się domyślić – padnie on w pierwszej kolejności na Europę Universalis IV. Drugi padnie na XCom, bo po latach boczenia się na serię i jej system dwóch akcji spróbowałem i jestem zachwycony. Szczególnie dzięki dodatkowi ‚War of the Chosen’, który dzięki covert missions pozwala odwlekać Avatar Project w nieskończoność, oraz dzięki ciekawym i fajnym modom, sprawiającym, że te małe biegające ludziki wyglądają ciekawiej i fajniej.
    A trzeci to jeszcze nie wiem, więc jak nie będzie Krypy to przynajmniej będę miał jeden problem z głowy.

  3. jarqlo

    Z nowych nowości w tym roku to odpaliłem tylko Star Citizen w ramach darmowego weekendu. Ilość generowanych klatek sprawiła że nie poświęciłem na to zbyt wiele czasu, ale udało mi się wystartować z planety i uważam że było to zadanie znacznie łatwiejsze niż uruchomienie wirnika w Komanczu (a może Apaczu ?) wieki temu. Sama gra niestety przypomina mi kopaczy polskiej ekstraklasy, który w wieku 25 wciąż są pełni niewykorzystanego jeszcze potencjału i z optymizmem patrzą na rozwój swojej kariery.
    Ale jeśli do głosowanie dołączylibyśmy mobilne klikadła to mógłbym dać głos, bo poza tym krótkim epizodem moje granie ogranicza się do 2 godzin dziennie w zbiorkomie o ile sardynki upchane są wystarczająco luźno :(
    Za to dzisiaj Fesjiu prosto w twarz cisnął mi fajnym filmikiem zapowiadającym Inkulinati.
    https://store.steampowered.com/app/957960/Inkulinati/
    Grałbym. Gdybym miał czas.

  4. SamsonJoshua

    Kurczę, to gikz jeszcze żyje. Cieszy bardzo zobaczyć znowu „Pięć zdań na piątek”, aż się łza w oku zakręciła. Niestety usilne upychanie do niemal każdej produkcji z pogranicza rpg elementów craftingu czy rozwijania swoich czterech ścian jest dla mnie modą wyjątkowo niezrozumiałą, zwłaszcza w produkcjach nastawionych przecież w teorii na fabułę jak Pillars of Eternity (męcząca twierdza i hack&slashowe lochy rodem z diablo pod nią) czy właśnie wspomniany Fallout. Wiem, że teoretycznie w obu tych grach można te elementy niemal całkowicie pominąć, ale do gier mam niestety stosunek obsesyjno-kompulsywny i chcąc czy też nie muszę zajrzeć w każdy możliwy kąt, odnajdując wszystkie dostępne niespodzianki, dlatego i ten żmudny, nudny crafting ciężko mi po prostu odłożyć na bok. A „Zardzewiała krypa” zdecydowanie winna wrócić, tytuł zresztą wyjątkowo adekwatny przy obecnym stanie gikza ;)

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @SamsonJoshua

      W ogóle odnoszę wrażenie, że gry cierpią czasem na przesyt. Tzn. wrzucanie elementów, któretak naprawdę wcale takie konieczne w nich nie są, ale twórcy chcą zapewnić graczom jeszcze więcej wrażeń, możliwości itd. itp. To byłoby nawet godne pochwały, gdyby nie to, że w efekcie czasem gubi się to, co pierwotnie miało być istotą gry.

      Bethesda nie umie w dialogi. Od lat. To aż zaskakujące, bo wydawałoby się, że mogliby przez ten czas zatrudnić kogoś, kto by przyzwoite dialogi pisać potrafił. A oni nie chcą i już. Jakby uparli się, że to będzie jeden z elementów ich wizytówki. Skoro więc kupili Fallouta, to ubogacają go tak jak potrafią. Fabułą, postaciami, dialogami – nie. No to robią to elementami mechaniki, co czasem im wychodzi. Tyle, że po drodze odpłynęli i Fallout coraz mniej przypomina Fallouta.

      Bioware też sądziło, że „modniej znaczy lepiej”, więc wrzucili otwarty świat do tytułu, którego pierwsze dwie odsłony stały historią i postaciami. Powstał w ten sposób chyba najbardziej niestrawny i nudny cRPG ostatnich lat.

      Czasem wystarczy szlifować gatunek, bez szaleństw. Ten Conan Exiles bardziej mnie bawi niż złości, ale wracać mi się do niego nie chce. A chyba nie o to chodziło w grze.

      1. lemon

        @bosman_plama

        Mnie się wydaje, że Funcom po prostu starał się wyciągnąć z posiadanej marki jak najwięcej, jak najniższym kosztem. Zrobienie porządnego erpega (czy choćby slashera jak God of War) w świecie Conana przerasta ich możliwości, a nadal modny survival+crafting na dużej mapie w wiecznym early accessie ogarnie nawet kilkunastoosobowe studio. Trochę szkoda, że Conan się tak marnuje.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @lemon

      Faktycznie, wygląda jak Fallout, tylko ciut ładniej. Zważywszy na to, że F:NV był najlepszym co przytrafiło się serii od czasów przejścia w 3D, nie wróży to źle. Niewybujała grafika mi nie przeszkadza, nie oczekuję od cRPG wodotrysków.
      Natomiast nie wygląda to jak BIG BADA BUM, które mogłoby wstrząsnąć rynkiem.

  5. thewhitestar

    Ciągle jeszcze mam odruch pawłowa klikania w tę ikonkę gikza w przeglądarce, chociaż już coraz rzadziej się on objawia. I właśnie dzięki temu odruchowi zobaczyłem nowy wpis.
    Jeśli chodzi o „survivalowe budowanie” to omijam szerokim łukiem, kijem nie dotykam, chyba że mówimy o jakiejś strategii.
    Z kolei Outer World sprawił mi wielkiego banana na twarzy, to ewidentnie „nowy” Fallout, i z jednej strony wieszczyłbym im wielki sukces po tym co Bethesda robi z Falloutami, tylko że z drugiej strony Bethesda robi to z Falloutami już od części trzeciej, która jest dla mnie niegrywalna, (o czwórce to już w ogóle szkoda gadać) a mimo to z części na część tylko biją rekordy sprzedaży. Niby wyjątkiem jest ten nieszczęsny 76, ale mam wrażenie że gdyby nie wyszedł aż tak przesadnie zabugowany to też byłby sukces i ogół nie zwróciłby uwagi na niewielką zawartość Fallouta w Falloucie. Bo w sumie nie na tej miałkości rozgrywki skupia się krytyka tylko na bugach, plastikowych torbach w kolekcjonerkach etc. Zresztą podobnie rzecz się miała z ME: Andromeda. Wprawdzie przyznam szczerze że nie grałem, ale z tego co widziałem to model formuły rozgrywki niczym nie różnił się od tego „sprawdzonego” w DA: Inkwizycja, czyli symulatora pasków postępów w questach rodem z mmo: „zbierz 10/zabij 8/znajdź 13/oznacz 6″ itd. I w ME:A też pałę goryczy przelały dopiero liczne bugi i niedoróbki techniczne, a nie rozgrywka i zadania które już w DA:I były jakie były.
    A co do krypy: Football Manager 19 ;) , Icewind Dale: EE i Battle Brothers z nowym dodatkiem.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @thewhitestar

      Tak naprawdę wiele zależy od marketingu. Albo Microsoft zrobi lans na tę grę, albo nie.
      Wpadka F76 to raczej szansa dla Obsidian. Ludzie, którzy chcą tego samego, tylko więcej i lepiej mogą sięgnąć po OW. Nawet klęska ME:A może pomóc OW, jeśli znajdzie się odpowiednio duża ilośc osob stęskniona za grą o wędrowaniu po kosmosie (byle to wędrowanie w grze się znalazło).
      Swoją drogą, w wielu miejscach widziałem komentarze, że OW to środkowy palec pokazany Bethesdzie. „Patrzcie co mogliśmy dla was robić, debile, gdybyście się zachowali wobec nas w porządku”.

  6. Mnisio

    Jeej coś się dzieje!
    Ostatnio zacząłem odwiedzać stroną z powrotem właśnie w nadziei na konkurs końca roku – zardzewiałą krypę, więc nie wyobrażam sobie aby jej nie było.
    Co do filmowych barbarzyńców – był film o dwóch braciach – barbarzyńcach daaawno temu. Nie pamiętam tytułu, ale był całkiem niezły.
    Co do rpg-ów to pillarsi mnie zmęczyli. Może jak spróbuję powtórki z dawnych lat: might&magic X to mnie coś ruszy znów na rpg.
    Choć ostatnio odpaliłem symulator rpg – kingsway. Wygląda jak win3.11 na sterydach, ale grało się ciekawie i bez zbędnej spiny

      1. Mnisio

        @bosman_plama

        Pierwsi. Przerwa trwa już ponad pół roku.
        Niestety najbardziej od gier ostatnio odpychają mnie długie czasy wczytywania.
        Jak mam 30min na granie, a coś wczytuje się 5-7minut (wliczając wczytanie sejwa), a do tego jeszcze zapisanie gry trwa kolejne 3min. to ubywa mi 1/3 czasu grania. Dlatego miałem niezłą zabawę z shadowrunem – wczytanie <1min. – potrafiłem włączyc 3x/dzień.

  7. Tasioros

    Niestety co jakiś czas pojawiają się w grach pewne trendy, które to są powielane w wielu produkcjach, bo przyciągają sporą ilość graczy. A że często pasuje to do rozgrywki czy klimatu jak hip-hop do Mortal Kombat, to już inna sprawa. Chcemy sprzedać grę, to umieśćmy w niej to, co jest teraz modne. Jak np. wesołe kolorki. Większość komentujących jest zachwycona nadchodzącą grą „The Outer Worlds”. Mnie natomiast ta stylistyka lekko odpycha. Radosne barwy, lekko kreskówkowe kolorowe stworki. Ech… ja wiem, że to nie jest post-apo, ale za bardzo wygląda jak No Man’s Sky. Post-apo, które swoją drogą też nie musi być koniecznie brudne i szare – choć ja preferuję takie właśnie. Obejrzawszy trailer Far Cry: Coś tam, co to ma dziać się po wybuchu paru bombek (idą święta), to od nadmiaru pstrokatości musiałem sobie natrzeć oczy kurzem. Żonie i dziecku też.

    Jeśli o barbarzyńów zaś chodzi, to bardzo dobrze moim zdaniem sprawdzają się w tej roli Kratos oraz Lobo. Niby nie typowi barbarzyńcy, a jednak mają mnóstwo ich cech. Ale tu dochodzimy do definicji prawdziwego barbarzyńcy, a ja się nie znam.

    A czy warto robić plebiscyt na zardzewiałą krypę? Moim zdaniem nie warto, bo szkoda Twojego czasu. Ale z drugiej strony ja się bardzo ucieszę i chętnie wezmę w tym udział (i z tego co widzę, nie tylko ja). Tym bardziej, że za sprawą nowego sprzętu w końcu powróciłem do growego świata. Nie żebym miał czas w coś grać, ale jednak parę godzin w tygodniu na siłę wyrwę.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Tasioros

      Akurat kolorki w grze o innych planetach mnie cieszą. Wszechświat jest kolorowy. Mniej mnie cieszyły w filmiku z gameplay ujęcia wchodzenia do chaty – żywcem wyjęte z nowych Falloutów.
      Kolorowe post apo też jakoś nie przeszkadza, pod warunkiem, że… nie jest to Fallout. Fallouty były bure, to stanowiło jeden z istotnych czynników tożsamości tej serii.
      Myślę, że pytanie o tożsamość serii ma sens. Jeśli pytamy o to, co jest dla danego tytułu charakterystyczne (u źródeł), dostajemy pewną wizję najbardziej podstawowych cech gry. I tak nikt chyba nie kojarzył Conana z budowaniem a Fallouta z koncertem barw.
      W efekcie Conan Budowniczy i Pipboy w krainie tęczy rażą. FC-posta apo a nawet Metro już nie muszą, ich fundamenty zbudowane zostały z innych meteriałów.

  8. Revant

    Jaka miła niespodzianka :D jak hiszpańska inkwizycja ;-)
    Ogólnie to Conan po prostu padł ofiarę trendów. Tak jak wspomniane już The Outer Worlds. Pierwszy padł w falę survivali, a drugi niepoważnych fpsów z elementami rpg. Zerknijcie jak wygląda najbliższy Far Cry, Rage 2, a nawet co wyszło z F76. Strasznie ucieszyłem się na FPP rpg od Obsidianu, ale niestety – stracili już swoją oryginalność. Pillarsy trafiły jak widać po sprzedaży tylko do fanów starych izometryków, a ten nowy projekt idzie w drugą stronę i uderza raczej w nowych graczy. Szkoda, bo Pillarsy II miały fajny dla mnie zamysł, ale mechanika mnie odrzuca. Teraz zaś mechanika mnie kręci (znienawidzony fan f3/nv ;-) ), ale już design nie wygląda zachęcająco :-( btw. a widzieliście ten materiał ? Nie wierzę, że pozwolą sobie na takie coś :/

  9. true_mayonez

    Witajcie, kamraci!
    Cieszę się, że Was widzę i czytam w dobrym zdrowiu. Cieszy mnie zapowiedź Nowego Bosmanowego Roku! Będzie kontynuacja Berserka? Super, że cztery i jeszcze tajny projekt! Jestem zachwycony. Tylko trzymaj poziom mi tam :)
    O grach się nie wypowiem, bo w minionym roku grałem tylko w mobilny South Park, ale właśnie mi się znudził i czasem tylko jakieś cyferki łączę na kibelku…. Chyba obejdę się bez Zardzewiałej Krypy.
    Piszcie coś krótkiego, ale regularnie. Nie umiem odbierać video przekazów i przeniesienie gikza na strimy pozbawiło mnie kontaktu z Waszym przezacnym gronem.
    Pozdrawiam z tego brzydszego krańca tęczy.

  10. Yosh

    Z tym ET to przesada, gra na swoje czasy była rewelacyjna, ma wielu fanów po dziś dzień (mnie włączając) – zwłaszcza jak się ją spaczuje :) . Ale także wtedy większość wolała głupie strzelnianki – nic dziwnego że gra z fabułą, celem i mechaniką zaskakiwała :D

    Jedyne co Atari zrobiło źle, to wyprodukowanie gry więcej niż jest konsol (w nadziei że napędzi rynek)… no aż taka dobra to faktycznie nie była :D

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Yosh

      Też pamiętam ET jako grę, w którą pocinałem nie bez radości. Ale z drugiej strony byłem wtedy początkującym wypłoszem, któremu radość sprawiało, że coś się poruszało na ekranie:).
      Niemniej ta gra stała się symbolem wielkiej klęski na rynku gier video, więc pasuje jako przykład.

  11. Daimonion

    O, jak miło, że coś jeszcze drgnęło! Bo ja na Discorda się nie piszę. Czy raczej „nie mówię”, bo wolę pisać niż mówić, więc zawsze piszę się tylko na Gikza.
    Plebiscyt pewnie rzeczywiście nie ma już sensu, a to była taka piękna świecka tradycja…
    Skoro jest szansa, że ktoś jeszcze tu zajrzy, skorzystam z okazji i pożyczę Wam wszystkim spokojnych Świąt bez Whamu i samych nieprawdopodobnie optymistycznych chwil w Nowym Roku.

Powrót do artykułu