Spode łba – starzy bohaterowie są zmęczeni?

bosman_plama dnia 30 maja, 2017 o 9:06    63 

tytsbsz

Dawno dawno temu, kiedy byłem małym chłopcem, hej, zdarzało mi się czekać z wytęsknieniem na nowe filmy, seriale, gry i powieści. Na powieści wciąż czasem czekam (na przykład na nowego Zbierzchowskiego). Na filmy też mi się zdarza (to ciągle Gwiezdne Wojny). Ale na gry? Hm. No też – RDR2 na przykład. Jednak z grami ostatnio coś się u mnie z tym oczekiwaniem popsuło.

Może to starość? Wiecie, z nią przychodzi brak przesadnego optymizmu w stosunku do czegokolwiek na świecie, z wyjątkiem, być może, wnuków. To dlatego rodzice i ciotki tak zamęczają was podczas rodzinnych okazji pytaniami o to, kiedy się wreszcie poślubicie a potem rozmnożycie. Chcą mieć w co wierzyć i na co czekać.

Może więc, jak pisał Orbitowski, z wiekiem stygniemy w oczekiwaniach. Coraz trudniej przychodzą nam żywiołowe emocje (chyba, że złość) i coraz trudniej wierzyć nam, że krewni i znajomi przyniosą na na urodziny naprawdę fajne prezenty. W grach dochodzi do tego, mam wrażenie, zmęczenie starych mistrzów.

battlefieldJeszcze nie tak dawno temu, w czasach takiego Gamecornera na przykład, wielu z nas pobudzała do entuzjazmu myśl, że zaraz ukaże się jakiś nowy Medal of Honor, Call of Duty (tak, nawet to) czy Battlefield. Dziś jedna z tych marek praktycznie nie żyje. CoD wydaje tyle tytułów jeden za drugim, że trudno je ogarnąć, jeśli nie jest się fanem. Zresztą nawet fani przestali się napalać. Przyjmowali kolejne odsłony tak, jak przyjmuje się oczywistość śniadania. Jest, fajnie, minęło, w porządku. Fani Battlefield przez dłuższy czas utrzymywali pokłady entuzjazmu i niecierpliwości, ale i im chyba minęło. Tak naprawdę nawet zapowiedź, że kolejna część dotyczyć będzie I wojny światowej nie zdołała rozbudzić emocji takich, jak dawniej. Gra okazał się niezgorsza, ale sieć nie wyje z zachwytu krzycząc o wielkiej rewolucji. Nieco lepiej chyba idzie na razie CoD z zapowiedzią powrotu do drugiej wojny światowej. Acz i tu entuzjazm studzą narzekania, że znowu Amerykanie, znowu Normandia, a w ogóle to nie wiadomo, co to będzie.

W nikim entuzjazmu nie budzi już chyba Fallout. Starzy fani spluwają przez lewe ramię, nowi cieszą się może zmianami, ale nie reagują na nowe odsłony niczym neofici bogini Kali pragnący złożyć u jej stóp stosy czaszek. Będzie, to fajnie. Nie? Znajdzie się coś innego. The Elder Scrolls? Nawet Bethesda się z nim nie spieszy (ile lat minęło od premiery Skyrim?) Bioware? W najlepszym przypadku gracze powstrzymują obawy przed kolejnymi wtopami w odsłonach starych serii. Total War? Nieco rozgrzała fanów informacja o połączeniu go ze światem Warhammer. Wyszło nieźle, ale znowu – powszechnego szału nie było.

tww

A mówimy cały czas o grach i firmach, które robiły nam kiedyś rewolucje. Które zmieniały kształt rynku, wyznaczały kierunki rozwoju całego przemysłu. Dziś nawet nowe Diablo jest jeszcze jedną grą o gorączkowym wciskaniu klawiszy.

Oczywiście, nie można być wiecznym rewolucjonistą i zawsze wymyślać nowych, epokowych rozwiązań. Starym bohaterom, którzy kiedyś rwali okowy przyzwyczajeń i wstrząsali naszym światem pozostaje głównie trzymanie poziomu. Nie zawodzimy się więc zwykle na nowych grach Rockstar i nawet jeśli narzekamy, że Blizzard to już nie to, co kiedyś, kupujemy ich gry.

rdr2Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że czas na nową rewolucję. Na to, że jakieś młode wilki zrobią zamieszanie. Wbrew pozorom, nie jestem przekonany, że takim wydarzeniem okazał się „nasz” Wiedźmin. To gry wysokiej klasy, chyba jednak raczej szlifujące do perfekcji to, co zostały, niż robiące rewolucję. Możliwe też, że rewolucja trwa, ale ja ją przegapiam. Albo, że za dużo się teraz dzieje, byśmy rewolucje miały szanse wybuchnąć. XCOM podrzucił zmodyfikowaną mechanikę turową, którą chętnie przejęły potem inne gry. Uncharted wycisnęło ile mogło z pomysłów Tom Raidera modyfikując je po swojemu, a TR potem wziął sobie pomysły Naughty Dog z powrotem. Nie lubiane przeze mnie MMO stopniowo przenosiło się do trybu dla pojedynczego gracza i przerobiło nam cRPGi i nie tylko na własną modłę. W efekcie zalały nas „otwarte światy” wymagające przynoszenia dziesiątków szczurzych ogonów. Nieźle wypaliło to w FC3, a ostatnio ludzie zachwycają się grą o jaskiniowcach strzelających z łuków do robotów udających zwierzęta. Więc ta zmiana chyba się jeszcze nie wypaliła, choć trafiają się już jęki: „o rany boskie, znowu piaskownica”.

Horizon-Zero-Dawn-747x309

To chyba jednak bardziej ewolucje i eksperymenty w trendach niż rewolucje. Czy ostatnio, w ciągu minionych dwóch lat na przykład, pojawił się jakiś tytuł, który wywołał trzęsienie ziemi? Po którym wszyscy powiedzieli: „OŻESZ! CHCEMY TAK ROBIĆ GRY”?

Dajcie znać, jeśli znacie taki.

Dodaj komentarz



63 myśli nt. „Spode łba – starzy bohaterowie są zmęczeni?

  1. Sekal

    Są ludzie, którzy na wszystko reagują ciągle z entuzjazmem w zdecydowanej większości niegodnym tak marnych produkcji, które obecnie wychodzą. To moim zdaniem gra dużą rolę: wszystkie niemalże gry są do siebie bardzo podobne, jedna papka dla wszystkich. Jak z tego entuzjazm wykrzesać?

    Dziecko i żona u teściowej, więc miałem wreszcie weekend do pogrania. Na tapecie: Metro 2033 oraz Rise of the TR. Kiedy po przejściu metra zasiadłem do tego drugiego, moja mina nie była wesoła. Znowu miliard znajdziek, znowu miałka fabuła, identyczna kopia wcześniejszej gry. A Metro wręcz odwrotnie, klimatyczna liniówka okazała się o wiele lepsza. Z przyjemnością odpaliłem Last Light, czego nie można powiedzieć o chęci powrotu do TR.

  2. Redook

    Może więc, jak pisał Orbitowski, z wiekiem stygniemy w oczekiwaniach. Coraz trudniej przychodzą nam żywiołowe emocje (chyba, że złość)
    Co racja to racja. Aczkolwiek mam znajomych w moim wieku ktorzy porafia emocjonwac sie roznymi rzeczami co mnie niezmiennie dziwi.

  3. WarNerd_PL

    Stygniemy w oczekiwaniach? Well, ja oczekuję na porządny sim 64-bit z dodatkami. Podobno ma wyjść dzisiaj, więc jest jeszcze światełko w tunelu, byle nie był to nadjeżdżający Pendolino.
    Fakt że ostatnio gra się jakby mniej, a nowe tytuły nie ekscytują jak kiedyś. Można powiedzieć, że nowe tytuły miałkie i konsolizacja zabija, ale może też czas zająć się czymś zdrowszym niż siedzenie godzinami przed kompem.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @WarNerd_PL

      Uściślę – mnie się wychodzące gry wydają niezłe. Niektóre są wręcz wybitne (Life is Strange, The Last of Us). Swoją drogą, wśród wybitnych wymieniłem te, które w bardzo dużym stopniu opierają się na fabule. Podobnie w czwartym Uncharted rozgrywka jest oczywiście niesamowicie dobra, ale fabuła (łącznie z epilogiem) robi tę grę w co najmniej równie ważnym stopniu.

      Więc gry są niezłe i dobre, a czasem świetne. Ale – wyjąwszy zwiększającą się gdzieniegdzie rol fabuły – właściwie stoją w miejscu.

      Może więc to czas fabuł? Jeśli tak, to gdzie jest Bad Company 3?:P

      1. WarNerd_PL

        @bosman_plama

        Mam Life is Strange, owszem – ciekawe, ale czasu na to wszystko za mało. Może przysiądę jak się jakiś luźniejszy okres trafi.
        Miesiąc czy dwa temu nieźle wciągnął mnie Mad Max, serio nie spodziewałem się tak solidnie zrobionej gry (zerowe oczekiwania, więc pozytywne zaskoczenie).
        Powiem krótko – jak się ma rodzinę to trzeba wybierać – dużo grania, wkurzona żona i rozwydrzony dzieciak, czy ciepło domowego ogniska (taaaa…) kosztem elektronicznej rozrywki.

            1. bosman_plama Autor tekstu

              @WarNerd_PL

              To nieszczęście naszej cywilizacji – przedłużyła nam życie. A przecież świat jest tak skonstruowany, że istnieje przede wszystkim dla młodych. To im się CHCE – rozwijać, szukać nowych rozwiązań, rozmnażać i podbijać świat na ten, czy inny sposób.
              Dojrzali ludzie chcą już głównie utrzymywać status quo. Rozwój wymaga wysiłku. A do tego trzeba być młodym, albo psychopatą;).

      2. Wyspa

        @bosman_plama

        Czas fabuł jak najbardziej, ale obawiam się ze nie w taki sposób jaki to rozumiesz. Teraz parcie jest w inną stronę, czasy pierwszych Falloutów nie powrócą bo obecnie wszyscy dewowie nie skupiają się na tym jak fabułe opowiedzieć, ale jak ją wyszyć tak aby gracz ją przeżywał. Tradycyjne sposoby narracji powoli w grach wyczerpują swoje możliwości i obecnie podejście jest takie aby więcej sprzedawać gameplayem i wizualizmami niż tekstem czy dialogami, te idą raczej w odstawkę.
        Kierunki są obecnie dwa:
        Tworzenie player stories, czyli historii które tworzą się w głowie gracza na podstawie sytuacji jakie napotyka w świecie gry, tutaj dobrym przykładem jest DayZ gdzie na podstawie interakcji między graczami tworzą się dziwne i czasami wręcz porypane historie, w grze która de facto nie posiada fabuły…
        Drugim jest sprzedanie historii w taki sposób aby gracz zaangażował się emocjonalnie, tutaj wbrew pozorom przegadanie nie pomaga, raczej trzeba dąrzyć do tego aby mechanika gry współgrała z narracją i przesunąć ciężar tej narracji z dialogów i tekstu na interakcję ze światem i postaciami.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @Wyspa

          Przegadanie nie jest konieczne. Acz LiS czy LoU mocno siedzą na postaciach i relacjach między nimi, także w dialogach.
          Nie oczekuję, że gry staną się teatrami. Niemniej miło jest obserwować, że historia zaczyna być istotna.
          Natomiast to prawda, że fabuły opierają się teraz na tych dwu kryteriach, o których pisałeś. Moim zdaniem to dobrze. Bo to znaczy, że szukają własnej ścieżki.

  4. Wyspa

    Ło panie doszukiwać się teraz rewolucji w AAA to jak szukać Rewolucji u WB albo Marvela… jak człowiek popatrzy na duże tytuły to i owszem są dobre, rozwijają to co jest ale to ci mali i niezależni pchają wszystko do przodu. W warstwie narracyjnej ostatnio zieje się tyle dobroci przecież.
    What Remains of Edith Finch, 1979 Revolution: Black Friday, z większych to w sumie Bloodborne i Nier też sporo eksperymentowali z narracją i powiązania ją z gameplayem (Oba to takie bardziej AA niż AAA)… Dzieje się, ale to jest po prostu taka ślamazarna rewolucja, nie od AAA się zaczyna tylko od mniejszych produkcji, ale spokojnie AAA też tym przesiąkną ale z opóźnieniem :) . Jeżdżę na konferencję to teraz na każdej właściwie poruszane są tematy dotyczące Narracji, łączenia jej z gameplayem, player stories i meaningfull choices, to wszystko się dzieje ale na efekty jeszcze trzeba poczekać.
    Pierwsze sygnały od większych produkcji już zresztą są Prey wziął z zaskoczenia i robi dobrze, Dark Souls z niszowej marki zrobił się full fledge AAA, Nier mimo że nie jest AAA to sprzedał się bardzo dobrze i wylał się poza swoją małą niszę.
    Trzeba pamiętać ze rewolucja obecnie się toczy ale nie tam gdzie marketingowcy trzymają na wszystkim łapy :)

  5. KojoBojo

    Z grami faktycznie ostatnio słabo, po przejściu Wiedźmina 3 GOTY, nie mogłem znaleźć nowej gry. Wszystko wydaję się takie nijakie i miałkie. Jedynie gdzie mi serce mocniej zabiło to jak ogłosili serial Wiedźmin netflixowy. A tak to pewnie najbliższy growy hype to będzie po pierwszym zwiastunie Cyberpunk 2077. A najbardziej to jakby ogłosili solową grę o Ciri :) Oj marzy mi się zwiedzanie Zerikani :D

  6. emperorkaligula

    Po którym wszyscy powiedzieli: „OŻESZ! CHCEMY TAK ROBIĆ GRY”? Tytuł może nie, ale jedna scenka przychodzi mi do głowy:

    jak spotkałem transseksualiste w andromedzie, który tam był tylko po to by mi powiedzieć że źle mu było być facetem na ziemi.

    osobiście ostrze sobie ząbki by na poważnie zasiąść do NIERa. prolog wyrwał z kapci muzyką, voice actingiem, pracą kamery i mixem gameplayu.
    ostanie dobre gry od których nie mogłem się oderwać? phoenix wrighty. ale to fest niszowe czytanki gdzie fabula jest na pierwszym miejscu. na oku tez mam niedawno zremasterowane The Silver Case i gre psycho-pass. czyli wszystko japońszczyzna, która od zawsze robi gry po swojemu i swoim tempem.

    enzuzjazm serialem, filmem czy płyta audio? nah. z ksiazek hajpuje tylko kolejne tomy tego co juz czytam. a ksiazki fantasy kupuje w ciemno – nie jestem wymagajacy. seriale odpuszczam coraz czesciej na rzecz ktorszych i bardziej zroznicowanych anime, a plyty z muzyka tez w ciemno – o cos ciekawego nie trudno.

  7. Mnisio

    O ile na książki/komiksy i filmy ostatnio zdarza mi się napalić choć trochę, to gry nie potrafią tego we mnie wywołać. Ostatnio hype złapał mnie na wiedźmina pierwszego i na nowego Master of Orion. Za dużo powtarzalności jest w grach, a jednocześnie zbyt mało czasu mogę poświęcić na samo granie. Nie będzie mnie jarać nowa civka, jak jeszcze poprzedniej dobrze nie przegrałem. Z kolei nowymi markami się nie zachwycę przed ich ograniem bo nie spodziewam się fajerwerków.
    Ostatnio fajnie coś się rusza w mniejszych grach – nowe pomysły i stylizacje ale czekanie z wywieszonym językiem przed giełdą aby kupić nową grę to już dla mnie pieśń przeszłości. A żeby nie było parę nowych gier ostatnich lat łapie się dla mnie do mojej prywatnej ścisłej czołówki.

  8. projan

    Fifa fafnaście? ;)

    Byłem ostatnio na Obcym w kinie i, kurczak, miał dobre momenty, ale ogólnie niestety niedosyt. Fabuła tak przewidywalna, że po 10 minutach szepnąłem do kumpla „W tym pomieszczeniu będzie finałowa akcja” i miałem rację. Niby chcieli filozoficznie (Blade Runner (!)) i głęboko, ale nielogiczność i przewidywalność psuje odbiór. Po wyjściu z kina z kumplem na szybko wymyśliliśmy 3 różne, lepsze zakończenia, niż to dla Amerykanów (czytaj – ludzi którzy nie kumają i muszą mieć kawa na ławę).
    Podsumowując – scenariusz przewidywalny, ludzie to debile, fajni obcy (nowy!), świetna akcja.
    Czemu nie nakręcą po prostu akcyjniaka? :_(

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @projan

      Boję się iść na tego nowego obcego, bo ludzie piszą, że gorszy od Prometeusza. Za to kupuję jakieś wydanie wszystkich obcych na BR i oglądam wersje reżyserskie.
      Jeśli prawdą jest to, co piszą w książeczkach dołączanych do płyt, to Ridley Scott już dawno temu miał dziwne pomysły, tylko zawsze był przy nim ktoś, kto go pilnował.

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @projan

            Może ktoś nakręci film, w którym odkrywcy nowych planet zachowują się w ten sposób i po zdjęciu hełmu konają w ciągu kilkunastu godzin?:D
            To mogłaby być nawet gra. Należysz do ekipy śledczej mającej na celu wyjaśnić tajemnicę masowych zgonów wysyłanych w kosmos odkrywców i kolonistów. Wszyscy spodziewają się, że mordują ich jacyś obcy. Tymczasem…
            Mass Effect: Realizm.

      1. buczysyn

        @bosman_plama

        Twój strach jest w pełni uzasadniony – film jest bezgranicznie głupi i piękny (jak Prometeusz). Te cechy zaczynają powoli przylegać do produkcji Scotta bo jak sobie ostatnio uświadomiłem, jego ostatni dobry film to Black hawk down. Ludzie płaczą że odebrano możliwość zrobienia Obcego Bloomkampowi ale w sumie on po Dystrykcie 9 też tylko pikuje (Chappi był słaby bardzo). Jestem zawiedziony, choć po Prometeuszu nie powinieniem mieć żadnych oczekiwań. Tak jak Lucas powinien oddać SW jeszcze przed nakręceniem Ep 1/2/3 tak Scott powinien się rozstać z Obcym już dawno temu….

  9. slowman

    Ktoś lubi zagadki? Zgadnij tytuł serialu po opisie: „In this drama series, an unconventional family comes together to fight for truth in a dangerous world. Based on the globally popular fantasy saga.”

    Duża podpowiedź: jednak dogadali się w sprawie tytułu.

    Mam do Was tyle szacunku, że nie daję odpowiedzi. Nawet do góry nogami.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @slowman

      Ale można tak na to spojrzeć. Znaczy na fabułę.
      Mutant i czarodziejka po magicznych zabiegach sterylizujących (ale jej przy okazji zrobiło operację plastyczną) adoptują dziecko o tak wymieszanym DNA, że może być z tego zagłada ludzkości.
      Pierwsze, czego uczą małej to jak robić mieczem:D.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @projan

          Rozbita ale dążąca do zjednoczenia. Toksyczna przybrana matka próbująca ograniczyć opiekę przybranego ojca, który nie zawsze i nie do końca daje się wziąć pod pantofel, za to często urywa się na chlanie z kumplem z cyganerii artystycznej. Poza tym grupa ponurych wujków – rębajłów, krewniak – zboczeniec próbujący porwać i przelecieć nieletnią w imię mistycznych bredni… No, jest rodzinka:D.

          A poważniej, teraz takie „rodziny z wyboru” są na topie w kinie. Spójrz tylko na Szybkich i Wściekłych.

  10. mr_geo

    „gra o jaskiniowcach strzelających z łuków do robotów udających zwierzęta” dostała moją osobistą nalepkę egzystancjalna rozkima dekady
    No bo tak:
    open world, pod względem kontentu to tak bez szaleństw, ale jednak wciąga no i graficznie piękny
    główna bohaterka płaska jakaś taka (i mówimy tu o osobowości, nie o fizyce, chociaż prawdę mówiąc to i pod względem fizyki też nie bardzo jest o co oko zaczepić) ale mimo wszystko sympatyczna
    fabuła gdy się jej bliżej przyjrzeć to ma więcej logicznych dziur i płycizn niż manifesty antyszczepionkowców ale jakoś tak chce się zobaczyć co będzie dalej
    strzelanie z łuku albo z procy do ruchomych gór opancerzonej maszynerii brzmi jak koncept idiotyczny, ale jest dziwnie satysfakcjonujące
    pozostała mechanika gry, a zwłaszcza loot, crafting i handel to bardziej skomplikowane i lepiej rozwiązane w grach na Amstrada CPC464 widziałem, ale jakoś zaskakująco szybko przestaje to uwierać.
    sterowanie i praca kamery jest tak maksymalnie zyebana że trzeba by wymyślić nowe słowo na określenie tego zyebania, ale zamiast to w 3.14zdu rzucić to człowiek jednak próbuje dalej to ogarnąć.

    I ostatecznie pomimo całkiem sporej listy poważnych wad gram ci ja w to „strzelanie z łuków do robotów udających zwierzęta” i gram. I gram. I gram. I skończyłem już głowny wątek jakieś 40h godzin grania temu. I dalej gram, chociaż właściwie nie wiem dlaczego.
    Brawo pomóż.

    PS. Nier ssie. Nie, poprawka, on nie zwyczajnie ssie. On instaluje turbopompę z dodatkową sprężarką, dwoma komorami próźniowymi i wspomaganiem hydraulicznym. I wtedy ssie. Obrazek skąpych majtek ledwo przykrywających robocie krocze jest absolutnie, krańcowo i bezwględnie wszystkim co ta „gra” ma do zaoferowania. Chyba jeszcze nigdy użycie opcji „odinstaluj” nie dało mi uczucia takiej satysfakcji…

    1. Wyspa

      @mr_geo

      A ja ciekawy jestem dlaczego Nier w twojej opinii ssie :) . Znaczy rozumiem ze może się nie podobać bo jest bardzo specificzna, ale jednak robi wiele rzeczy tak dobrze i w tak ciekawy i niespotykany nigdzie indziej sposób że ciężko mi stwierdzić że pod jakimkolwiek kątem ta gra jest jednoznacznie zła… no może poza samym początkiem, bo po super prologu mamy pewien przestój i grową sztampę (fetch questy typu: zabij X przcieników coby zebrać Y części), która mija dopiero przy następnym bossie, tyle że w kontekście pewnego narracyjnych tricków które gra stosuje później nawet to wydaje się zaplanowane i użyte z premedytacją.
      Powiedziałbym wręcz że Nier to dla mnie w tym roku na razie kandydat na najciekawszą i najbardziej odkrywcza grę jaka do tej pory się ukazała w 2017…
      Ciężko coś mówić o Nierze bez spoilowania całości ale gra w dużym skrócie wykorzystuje wyuczone nawyki przyzwyczajenia graczy aby potem je naginać i łamać oczekiwania gracza… i co ciekawe im dalej człowiek brnie w Niera tym ciekawiej się robi.
      W sumie może ten powolny początek jest problemem Niera… bo wiele rzeczy niby oczywistych na pierwszy rzut oka przestaje nimi być przy dalszej grze. Wymaga to na początku trochę cierpliwości, choć po początku „aktu I” gra się rozpędza. Ale nawet pełne tzw. „1wsze przejście” to dopiero ledwo liźnięcie tematu bo to dopiero 1/3 gry :) .

  11. Daimonion

    Nie do końca w temacie, ale jednak w temacie, bo o grach. Wiecie, wstydzę się mocno, bo mnie społeczność gikzowa zaraz zlinczuje, a Bosman to normalnie osobiście pod kilem przeciągnie, ale… Próbowałem darmowego weekendu z czwartym Falloutem i ten… To nie jest takie złe, jak się uważa… Znaczy, dobre też nie, ale z pewnością lepsze o niebo od Inkwizycji. Owszem, zapomnijmy o fabule i dialogach, nastawmy na wybór między „no”, „tak” i „oczywiście”. Ale takiej całkowitej kichy to nie ma. I mówię to ja, który nie lubi postapy. Tymczasem planuję nawet se toto kupić, jak stanieje gdzieś do 30 zeta i pograć dłużej. Wybaczcie:)

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Daimonion

      Za 30 zeta to może i sam kupię, żeby pograć. Kiedyś. Hm. Przez chwilę. Jeśli nie będzie nic innego do roboty.

      Chyba nie krytykowałem nigdy F4 (choć podświadomie i intuicyjnie uważam go za abominację), bo nie grałem w niego. Acz nie wykluczam, że zdarzyło mi się zeń wyśmiewać.

      Przy czym, jeśli nie czuję najmniejszej ochoty by pograć w coś, co nosi tytuł „Fallout”, to albo kosmici podmienili mi mózg, albo wspomnienia po F3 są jednak boleśniejsze niż sądziłem.

      1. Daimonion

        @bosman_plama

        Rozumiem tego rodzaju traumy, bo ja nadal nie doszedłem do siebie po Inkwizycji. Co do Fallouta, moim zdaniem czwórka jest lepsza niż trójka i gorsza niż Vegas. Jeśli ktoś lubi piaskownice i wincyj tego samego od Bethesdy, nie powinien narzekać. Ja wprawdzie lubię rzeczy nastawione na fabułę, ale toto jakimś dziwnym trafem wcale mnie nie odrzuciło, choć tego właśnie się spodziewałem. Być może brak jakichkolwiek oczekiwań ma tu coś do rzeczy?:)
        PS – Łażenie po zrujnowanym Bostonie przypomniało mi też moją poprzednią cyfrową wizytę w tym mieście. Był to mój jedyny kontakt z serią Assassins Creed, bo trójkę rozdawali z okazji jakiegoś tam hucznego jubileuszu. I wspomnienia mam jak najgorsze. Niby okres ciekawy, otoczenie w grach niespotykane, a jednak historia była makabrycznie nudna, a sterowanie zdecydowanie najgorsze, z jakim się w życiu zetknąłem. Nigdy przy żadnej grze nie miałem ochoty wyrzucić klawiatury przez okno, a tu owszem. Kompletnie ni w pięć ni w dziewięć, ani skradanka, ani strzelanka, jakaś taka niestrawna hybryda. Nie wyrobiłem i chyba ze dwie misje tylko w tym Bostonie dałem radę przetrwać, a potem koniec i w życiu tego więcej nie uruchomię. Popularność serii jest dla mnie zagadką.

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @projan

            Ponieważ sterowanie na piecu też mnie pokonało, kupiłem na jakiejś plejowej przecenie wersję jedynki (chyba) ps3. No ale kurde, odpadłem na przenudnym prologu. To ja chcę ganiać po zamierzchłych czasach a gra każe mi łazić za jakąś laską po współczesnych wnętrzach. No ale można by przeboleć scenografię, gdyby nie fakt, że to łażenie było nudne.
            Pojęcia nie mam jakim cudem ta seria zrobiła karierę.

            1. WarNerd_PL

              @bosman_plama

              Zachęcony trailerem w klimatach Hitmana, zrobiłem preorder na jedynkę. Trochę mnie zaskoczył początek, bo było bardzo cicho. Specyficzny klimacik, pomyślałem. Okazało się, że powodem był jakiś konflikt w ustawieniach karty dźwiękowej :)
              Po włączeniu dźwięku nie zrobiło się wiele ciekawiej – dość powiedzieć, że oddałem grę za darmo koledze. Dobry uczynek czy jednak świństwo?

            1. furry

              @Daimonion

              Padem faktycznie dużo lepiej się steruje, ale nie wpływa to na jakość fabuły. Odbiłem się od pierwszej części, która powinna mieć tytuł „Assassin’s Towers Climbing”. Co z tego że steruje się lepiej, kiedy przydaje się to tylko do wejścia na kolejną wieżę w kolejnym mieście, bo cośtam cośtam.

              Gikzy twierdzą, że dwójka lepsza, ale jeszcze nie teraz. Ta z piratami to pewnie też 90% włażenie na maszty ;-) Przynajmniej szanty są OK.

    2. powazny_sam

      @Daimonion

      Ja wymiękłem po 2h i wyrzuciłem z listy życzeń.
      Może „nie jest takie tragiczne”, ale za dużo innych fajnych gier leży i czeka aby męczyć się z niedoróbkami, toporny interfejs użytkownika a dialogi prawie jak w Dead Island (które przeszedłem tylko i wyłącznie dzięki coopowi). Może wyolbrzymiam ale im więcej lat/gier za mną tym mniej mam cierpliwości do średnich pozycji.

  12. Zetsubou-san

    Mam bardzo podobne odczucia, chyba nawet komuś ostatnio się wypłakiwałem z tego powodu. Możliwe, że nawet więcej jak jednej osobie, wszak bardzo marudny ze mnie człowiek. I faktycznie próżno dzisiaj szukać rewolucji, Wiedzmin 3 może poza konstrukcją głównego wątku, który przeplata się z qestami pobocznymi, które wcale tym pierwszym nie ustępują za bardzo pola, jak i zależności miedzy nimi. Reszta jest dobra lub poprawna, ale bez jakiś tam cudów i rewolucji. Samą fabułę nie mi oceniać bo się na tym nie znam, mnie po prostu bardzo zadowalała.

    Ale nie będę się z tym Wiedźminem rozpędzał, wcześniej porwał mnie jeszcze staruteńki Baldurs Gate 2, jak dla mnie gra bez kompromisów. Prawie wszystko jest tam zrobione po prostu bardzo dobrze, (fabuła, postacie, skomplikowany system walki, lokacje)nawet grafika podniesiona do dzisiejszych rozdzielczości jakoś się broniła. I jeszcze pewnie coś by się tam znalazło np. Obcy: Izolacja i tu bym upatrywał małej rewolucji jeśli chodzi o skradanki i klimat, chociaż zabiegi fabularne też były niezłe, Soulsy trzecie z bardzo dobrym balansem i satysfakcji czerpiącej głównie z nauki i zbudowanym na tym gamplayu.

    Mało tego, a i nie zapowiada się, żeby było jakoś szczególnie więcej patrząc po tym co ma się pojawić. Obecnie czekam chyba tylko na Kingdom Come : Deliverance, Cyberpunk i rozwój taktycznych strzelanek. Reszta tego co ma wyjść, może ma tam jakieś jasne strony, ale daleko temu do bardzo dobrych gier i ideałów. A raczej idzie w stronę bezpiecznych gier, które mają się sprzedać.

    No i w sumie nic więcej tak na szybko nie przychodzi mi do głowy, pewnie coś by się tam jeszcze znalazło. Obecnie gram chyba tylko w gry Online oparte na współpracy i te związane z moim hobby. A tak bardzo chciałbym w czymś pokroju gry AAA przeżyć jakąś przygodę, która by mnie całkowicie pochłonie właśnie za sprawą fabuły i mechanik gry bez kompromisów. A może faktycznie warto zwrócić uwagę na gry niezależne i mniejsze, tam szukać przygód i fabularnych uniesień. Bo właściwie ten segment gier jest mi właściwie nieznany, zapewne warto…

    Z drugiej strony trudno dzisiaj o rewolucję w kategorii gier AAA bo te niestety sprzedać się muszą. Zdaje się, że takie nastąpią wraz z dojrzewaniem młodszych pokoleń i zmianą ich oczekiwań kto wie. Kiedyś w końcu ludziom znudzą się te open worldy i wszelakie uproszczenia i krzywa Gausa da o sobie znać. Oby te rewolucje, o których mówił Wyspa faktycznie rewolucjami były i jak najszybciej.

    Ups, coś chyba za bardzo mi się ten komentarz rozciągnął :D

  13. Goblin_Wizard

    Ja tam nigdy nie czekałem na rewolucje. Marzą mi się po prostu dobre, porządne gry, grywalne od pierwszego dnia po premierze. To z tych bardziej realnych marzeń. Często też marzę o połączeniu dwóch gier, tak aby powstała gra idealna np. mapa w riskowym stylu jak w pierwszych Total Warach i gigantyczne bitwy jak w ostatnich odsłonach serii.
    Co do ekscytowania się grami to mam już tak, że prawie wszystko to jeden wielki MEH, ale tylko do momentu gdy czegoś nie uruchomię. Jak już wreszcie przekonam samego siebie i coś odpalę to często mam tak jak w ostatni weekend. Zostałem sam w domu i po dwóch latach nie tykania odpaliłem Diablo 3. No i znowu było jak za dawnych lat – żałowałem, że noc taka krótka.
    W nowe gry jakoś ostatnio rzadko gram. Po prostu często, po obejrzeniu gejmpleju na yt, dochodzę do wniosku, ze widziałem już wystarczająco i nie muszę wydawać na to kasy. Tak miałem np. z Battlegrounds.

    Coś chaotycznie mi ten komentarz wyszedł, ale to pewnie przez zmęczenie. Praca to bardzo kiepski wynalazek. W tym temacie przydałaby się rzeczywiście rewolucja. Czasami zazdroszczę cyganom. Dzień w dzień rozbija się taki z kolegami, a żona (żony?) i dzieci na niego żebrzą. Taki układ wydaje się całkiem niezłym sposobem na życie.

Powrót do artykułu