Spode łba – piękni i bestie

bosman_plama dnia 19 kwietnia, 2016 o 8:11    45 

tytu

Nie wiem jak Wasze miasta, ale moje znów jest poobwieszane plakatami o nastolatkach: seksbombie i ciachu, którzy ratują świat. Na ile można się  domyślać z plakatu, tym razem przed kosmitami. Oczywiście, w czasach, w których wszyscy jesteśmy młodzi co najmniej do osiemdziesiątki wielki sukces kina i literatury young adult dziwić nie powinien. I nie powinno dziwić, że brzydcy i ładni ludzie w kinach lubią patrzeć na ludzi pięknych. Ale, jeśli pobudzić by wodzy wyobraźni, moda na powszechne piękno może prowadzić do zabawnych sytuacji.

Uroda jest jedną z cech ewolucyjnych i doprawdy nic w tym dziwnego, że ludzie z pokolenia na pokolenie stają się coraz ładniejsi. Większa atrakcyjność sprzyja rozprzestrzenianiu swojego DNA, toteż geny odpowiadające za odpowiedni wygląd stają się coraz większymi szychami w korporacjach pul genowych. Kiedyś Czyngis Chan musiał podbić pół świata, żeby rozprzestrzenić po nim swoje DNA (bodaj najpopularniejsze obecnie wśród ludzkości), dziś po prostu zostałby rockmanem wyglądającym jak top model. Ciekawe, swoją drogą, kto dziś zagrałby Czyngisa w amerykańskiej superprodukcji? Kiedyś wysiłku wcielenia się weń podjął się John Wayne, którego typ urody nie zrobiłby dziś chyba furory. Więc może Justin Bieber? Że to absurd i w dobie globalizacji i wierności rasowym kryteriom niemożliwe? Cóż, niedawno świat obiegła wieść, że Michaela Jacksona ma zagrać Joseph Fiennes, zaś w rolę Motoko Kusanagi wcieli się Scarlett Johansson.

tyt

Zresztą, dajmy spokój Czyngisowi, swoje przeżył, swojego dokonał i zapewne któryś z gikzowiczów, może nawet ja, nosi jego geny. Z plakatów patrzą na nas piękni obrońcy świata a ich uroda jest dziełem starającej się nadążyć za modą ewolucji, makijażu, odpowiedniego zgrywania świateł i kamer oraz efektów specjalnych. Ta lista przyczyn piękności to powód do optymizmu, przynajmniej póki myślimy o teraźniejszości. Bo przyszłość może rysować się mniej różowo. Futurolodzy i fantaści dość chętnie opowiadają o tym, że możliwości naturalnej ewolucji już się w przypadku ludzkości wyczerpały i że teraz sami siebie ewoluujemy. W tej łagodniejszej wersji owego twierdzenia chodzi m.in. o to, że ewolucja odpowiada m.in. na zmiany środowiskowe, a to człowiek sam kształtuje sobie dziś środowisko.

gattaca

W wersji hard mówimy już o manipulowaniu w genach i tworzeniu przyszłych pociech każdej rodziny na zamówienie. Jeśli pamiętacie naprawdę dobry film Gattaca opowiadający o takiej właśnie rzeczywistości, to łatwo przypomnicie sobie, że jego „doskonali” bohaterowie byli nie tylko zdrowi i inteligentni, ale również bez wyjątku atrakcyjni. To oczywiste, że gdy tylko będziemy mogli rzeźbić w naszym DNA szybciej zaczniemy poprawiać swoją urodę niż inne cechy. Czy to nic groźnego? No to przypomnijcie sobie, co odpowiednia hodowla oparta na segregacji konkretnych cech zrobiła z potomkami wilka. A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym wygląd dzieci jest przed ich narodzeniem programowany według aktualnej mody (niezmiennej przez jakieś dwa do trzech miesięcy).

chi

Tak. To był wilk. Dumny myśliwy, postrach puszcz.

Tak więc przyszłość będą zamieszkiwać ludzie coraz piękniejsi, przy czym, gdy nauczymy się naprawdę dobrze żonglować naszym DNA, kwestia urody może stać się nieco dyskusyjna z dzisiejszego punktu widzenia. Za jakieś sto lat odpowiedniki ludzkich chartów i owczarków mogą spotykać się na wyborach miss i misterów z ludzkimi chihuahua oraz yorkami i jamnikami. I nie chodzi o to, że z czasem właściciele upodabniają się do swoich psów.

tyt3

Na razie nasze gusta kształtuje kultura i większość z nas z grubsza zgadza się, że piękni ludzie z plakatów rzeczywiście są piękni, bądź przynajmniej atrakcyjni. W pogoni za pięknem popkultura nie zatrzymuje się oczywiście tylko na ludziach, ale sięga po ich otoczenie. Jeśli oglądacie polskie seriale, to wiecie, że wszyscy warszawiacy (prawie nie ma w Polsce innych miast według rodzimego kina i telewizji) mieszkają w wielkich apartamentach z panoramą miasta za wielkimi oknami.

cyberpunk

O tym, że cyborgi też muszą być zabójczo seksowne od dawna przekonuje nas m.in. manga. Teraz to już oczywista oczywistość.

 Gdy czasem trafi się jakiś film, którego akcja zostanie osadzona w Krakowie, wynika zeń, że wszyscy krakowianie mają mieszkania z widokiem na Wawel albo Rynek. Inne polskie miasta składają się wyłącznie z wypasionych knajp i starówek. Myślicie, że to cecha polskiej TV? A pamiętacie jakieś slumsy w Skyrim? Toż nawet katakumby, w których mieszkają członkowie gildii złodziejskich są gustowne i klimatyczne. Wdepnęliście ostatnio w jakiejś grze już nawet nie w odpadki produktów końskich lub krowich przemian materii, ale w zwyczajne błoto?

nierautomata

Nie tylko cyborgi są laskami. Ta pani na obrazku to android, robot znaczy się.

A jeśli już wspomnieliśmy o grach, to który ostatnio mod pozwalał zmienić wygląd postaci na zwyczajniejszy? Ilu łysoli (ale nie tym rodzajem wygolenia głowy, które tworzy z faceta twardziela a z laski zbuntowaną twardzielkę) bądź grubasów biega po grach MMO? Jasne, zadaniem gier nie jest oddawanie rzeczywistości, ale przeciwnie, odkształcanie jej. Ale to, w jaki sposób gry (i w ogóle popkultura) rzeczywistość odkształcają, mówi o nas to i owo.

skyrim2

Kwintesencja najważniejszych poprawek do Skyrim

A teraz wyobraźmy sobie, że od jakiegoś czasu obserwują nas wrogo nastawieni kosmici. Zbierają o nas dane, szykując się do przypuszczenie inwazji. Ale to obcy, ich pojęcie o naszej cywilizacji oparte jest o tym, co zdołali zobaczyć i jak to zinterpretowali. Przypominają więc pierwszych białych, którzy dotarli do którejś z Ameryk, by potem opowiadać niestworzone rzeczy o jej mieszkańcach, których kompletnie nie rozumieli. Bajdy i mity mieszały im się z rzeczywistością. Źli kosmici na podobnej zasadzie mogą analizować płynący z Ziemi przekaz. Jeśli na tapetę trafiły kino i telewizja, to po pierwsze ci obcy muszą mieć zabawne wyobrażenie o naszych rytuałach godowych, a po drugie musieli wyciągnąć jeden konkretny wniosek. Przed inwazją trzeba usunąć wszystkich pięknych ludzi. Tylko wtedy ma ona szansę powodzenia. Jeśli ocaleje choć jedna seksbomba, cała rasa kosmicznych najeźdźców jest zagrożona.

mars

Cóż, ja w takim razie jestem bezpieczny, przynajmniej na początku, Co jednak poczniemy, my, niepiękni, gdy nasi gładkoskórzy herosi zostaną podstępnie wymordowani? Obawiam się, że pierwszym, co w takim przypadku będą musieli zrobić nieliczni ocalali, nie będzie chowanie się w jakichś liniach metra, zakopywanie w schronach, czy gromadzenie broni i zapasów oraz staropolskim zwyczajem urządzanie zasadzek po lasach. Nic z tych rzeczy. Będziemy musieli urządzić wybory miss (bądźmy szczerzy, dziś głównie dziewczyny są herosami, chłopaki tylko im towarzyszą), by wybrać spośród nas kogoś na tyle atrakcyjnego, by zdołał zostać naszym czołzen łanem i uratować świat.

PS. Wybaczcie, proszę, moją piątkową  nieobecność. Po prostu o tym, że to piątek przypomniałem sobie wieczorem.

Dodaj komentarz



45 myśli nt. „Spode łba – piękni i bestie

  1. Stah-o

    Piękne kobiety od milionów lat pomagają utrzymać odpowiedni poziom zaludnienia planety – i to się (na szczęście) nigdy nie zmieni. Osobiście mam jedynie problem z akceptacją ewolucji facetów w kierunku smerfa Lalusia. W grach tworzę postać zawsze zgodną z rzeczywistością – łysol o wyglądzie pospolitego bandziora.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Stah-o

      Istnieje dość nieprzyjemna teoria, że poziom zaludnienia planety pomagały utrzymać hordy barbarzyńców i że w owych czasach uroda nie miała z tym wiele wspólnego. Inna sprawa, że wówczas kryteria urody były ciut inne i za ładne uważano te kobiety, które miały szansę przeżyć rodzenie wielu dzieci (nie, że zawsze tak sobie to racjonalizowano, to działała podświadomość). Jeszcze niedawno moda na anoreksję była wręcz kontrbiologiczna, co też pokazuje jak zmienił się świat i środowisko, w którym żyjemy.

      1. Stah-o

        @bosman_plama

        Moda na anoreksję była/jest promowana tylko przez jedno środowisko: modowe, a jak możemy się łatwo domyślić środowisko to składa się w większości z ludzi o tak samo zdrowych zachowaniach seksualnych jak w przeciętnym seminarium dla księży katolickich. Oni nie zaludniają ziemi – my to robimy :) a ja np. osobiście nie znam nikogo, dla kogo sylwetka anorektyczna jest pociągająca – budzą raczej skojarzenia pedofilskie. Piękne kobiety to kobiety zadowolone ze swojego wyglądu, bez względu na wagę i wzrost i promieniujące tą pozytywną energią – takie kobiety chcemy zapładniać :)

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @Daimonion

            Z tego, co się orientuję, kobiety zwykle bardzo krytycznie wypowiadają się na temat urody pań, które wyjątkowo podobają się mężczyznom (zwłaszcza ich mężczyznom) za to pod niebiosa potrafią wychwalać urodę kobiet, za którymi mało który facet by się obejrzał. Ale to chyba niekoniecznie kwestia taktyki. Przecież czasem jak słyszę o jakimś kolesiu, że to przystojniak, to oczy mi wychodzą z oczodołów ze zdumienia. Gusta kobiet bywają dziwne.

            1. Stah-o

              @bosman_plama

              Środowisko modowe stosuje też taki prosty trick, który powoduje wzięcie w niewolę większości kobiet – produkują ciuszki jedynie w nieżyciowych rozmiarach. To prosty sygnał – chcesz dobrej jakości sukieneczki czy bluzeczki – przyłącz się do nas i głoduj. Z czasem kobiety niestety przywykają do tego tak jak gracze przywykli do DLC. Jak zapytać kobietę świeżo po porodzie dlaczego tak bardzo i tak szybko chce schudnąć większość powie, że właśnie dlatego, żeby móc założyć na siebie coś co im się po prostu podoba, bo dobrej jakości alternatywy nie ma.

  2. Nitek De Kuń

    Kurna, wczoraj brodziłem w Soulsach w błocie w lesie raczanych jąder, więc daleko nie szukałem tego błota! Mocno klimatyczna miejscówka, a Soulsy zdają się mocno dostarczać. I Buki mają w lasach, tak.
    http://oddshot.tv/shot/nitek-20160418221157108

    pip

    Sam nie lubię miec jakichś dziwnych postaci, rzadko kiedy dłubie w edytorach. W Soulsach takich np. gram postacią defaultową, wyglądająca trochę jak Podsiadło, a w Black Desert co prawda pobawiłem się suwaczkami, ale jakoś też wziąłem jakąś prawie, że z pudełka. To samo było w Saint’s Row, choć tam knefelk jeden se przesuwałem tu i tam ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale generalnie jakoś niespecjalnie lubię, bo jak potem zrobię se jakiś pasztet i utknę z nim na pierdylion godzin to dupa :/

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Nitek

      Zawsze możesz zrobić jeszcze raz. Jednym z odjazdów w Skyrim był „salon piękności”, w którym mogłeś przerobić swoją postać. Jasne, w Świętych nawet zmiana płci nie stanowiła problemu, ale Święci mają własny styl i chyba nawet własną fizykę:).

      1. Nitek De Kuń

        @bosman_plama

        Tylko takich miejsc w grach z edytorem postaci nie ma zbyt wiele. W sensie nie wszystkie gry oferują takie możliwości. W świetych był salon operacji plastycznych zdaje się, w Soulsach, dwójce, można było zmienić płeć. W Rust, obecnie sprawa mocno kontrowersyjna podobno, płeć i długość siusiaka uwarunkowana jest naszym Steam ID. W Dragon’s Dogma na całe szczęście można było postać podrasować, bo przypadkiem dałem jej głos Alvina i wiewiórek.
        Ale tak to zazwyczaj co raz się zrobiło, trzymało całą grę :s

        1. MusialemToPowiedziec

          @Nitek

          Nie podobno, tylko już tak jest że cały wygląd postaci jest generowany na podstawie SteamID – płeć, rasa, długość cechy męskiej/żeńskiej.

          Jest to ciekawy pomysł na grę „MMOmującą”, bo zamiast poznawać ludzi po nickach masz ich poznawać po twarzy. I najwyraźniej długości tego-tamtego :P

            1. MusialemToPowiedziec

              @Nitek

              A, że tak, ok.

              No cóż, ludzie krzyczą, ze to nie fair, że nie mogą grać facetem/babką/białym/murzynem/whatever, tylko muszą latać babką/facetem/murzynem/białym czy kogo im tam wylosuje.

              Garry odpowiada dość rozsądnie – jak każdy musiał grać facetem, to jakoś nikt nie płakał, że nie ma wyboru.

  3. slowman

    „bądźmy szczerzy, dziś głównie dziewczyny są herosami, chłopaki tylko im towarzyszą”
    Hę? Pobieżnie przejrzałem okładki kilku popularniejszych filmów z lat 2010-ych w kilku „bohaterskich” gatunkach i mam wrażenie, że nie. Spojrzałem też na to badanko (z nienajlepszą próbą, ale cóż): http://polygraph.cool/films/ i w filmach akcji w latach 2010-ych więcej do powiedzenia mieli faceci i tylko w 10 z 42 filmów z tych lat główna z bohaterek miała do powiedzenia co najmniej w przybliżeniu (czyli np. nie o połowę mniej) tyle, co główny z bohaterów. Nawet te bardziej kompetentne od swoich kolegów babki często nie są rzeczywistymi herosami ( http://www.vox.com/2016/4/18/11433378/heroes-female-sidekicks ) i strzelam, że w drugą stronę to tak nie działa.

    „Uroda jest jedną z cech ewolucyjnych i doprawdy nic w tym dziwnego, że ludzie z pokolenia na pokolenie stają się coraz ładniejsi”
    Strzelam, że to kwestia lepszych warunków niż ewolucji biologicznej. Przede wszystkim dlatego, że pomimo wielkich jąder nie robimy sobie od dłuższego czasu haremów (i przy seryjnej monogamii ładniejsze plemniki niekoniecznie trafiają do większej liczby jajeczek), większość ludzi jest przeciętna (więc spółkowanie z kimś ponadprzeciętnie urodziwym jest nieprzeciętnym osiągnięciem) i chociaż w telewizji częściej zdradzają się ludzie urodziwi, to mam wrażenie, że to niekoniecznie prawda dla rzeczywistości.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @slowman

      Męską statystykę podkręca, jak mi się wydaje, Marvel i emeryckie historie Sly’a. W obu przypadkach to pieśni przeszłości (bo i Marvel i DC muszą korzystać ze starych wzorów, acz dużo się mówi o konieczności zmian w tym kontekście). Ale od czasów Ripley faceci właściwie nie mają szans, by wyjść cało ze spotkania z obcym w kosmosie. YA też w centrum stawia raczej dziewczyny niż chłopaków, czego konsekwencją są nowe Gwiezdne Wojny (Łotr One też). Nie zdziwię się, jeśli Milla Jovovich i Kate Beckinsale skopały w ostatniej dekadzie więcej tyłków niż Bruce Willis i Sly. Do tego faceci są osadzeni raczej w starych formatach, a dziewczyny głównie w nowych, więc pewnie i bardziej przyszłościowych.

      Co ewolucji – myślę, że jest i tak i tak. U zwierząt też cechy odpowiadające za atrakcyjność płciową rozwijały się coraz bardziej. o ile, powiedzmy, koziołkom rogi mogą się przydawać także praktyczniej, to już np. „oczy” pawich piór mają znaczenie przede wszystkim przy godach.

      1. slowman

        @bosman_plama

        Na tym polega trend, że pojawiają się takie wzory w mainstreamie a nie inne. Sly, DC i Marvel robią za 4 filmy. Nadal 10 z 38.

        Wątpię. Wiem o pawiach tyle, że ogon jest upośledzeniem wskazującym na lepsze przystosowanie w pozostałych sferach (bo gody to tylko chwila i partnerka by miała trudności w podjęciu decyzji bez tego). Żeńskie piskle pawia o dużym ogonie jest bardziej przystosowane do życia od tego z małego ogona. Stąd ogony u nich będą rosnąć. U ludzi (zwłaszcza w naszej cywilizacji) dobór naturalny praktycznie nie występuje, przeżyje praktycznie każdy. Partnerkę też każdy sobie znajdzie dzięki monogamii i temu, że 1,01 faceta przypada na jedną kobietę.

      1. bosman_plama Autor tekstu

        @furry

        Nie bardzo się zgadzam z tą zasadą. Bo powiedzmy szczerze, w filmach sensacyjnych rzadko kiedy jest coś poza „trzęsieniem dupką” – w odniesieniu do obu płci. To nie są filmy o roztrząsaniu wartości. Willis też głównie „trzęsie dupką”.

        Kiedyś jakaś blogerka wyliczyła mi, że „Pokój światów” nie spełnia warunku: „czy jest scena, w której kobiety nie rozmawiają o czymś innym niż bohater”(sceny, w której kobiety rozmawiają o bohaterze też, swoją drogą, nie ma), więc wyszło jej, że powieść jest seksistowska. Tymczasem to tak nie działa – ani w filmie ani w literaturze. Masz historię do opowiedzenia i nie będziesz jej zapychał dodatkową sceną, której jedynym celem jest zadowolenie kogoś czytającego/oglądającego wszystko wyłącznie pod kątem ulubionej ideologii.

            1. lemon

              @bosman_plama

              Ależ nie twierdzę, że w konwencji przygodowej kobiety mają prowadzić pogadanki o wzajemnych relacjach czy równouprawnieniu. Niech one planują długą podróż, skok na bank czy coś tam, ale żeby były momenty, że rozmawiają o tym w cztery oczy (lub więcej, ale wszystkie kobiece), tak jak być może są sceny, że w cztery oczy rozmawiają dwaj faceci. Relacje to budujesz Ty jako autor m.in. takimi rozmowami. :)

          1. lemon

            @Daimonion

            Są wolne – chadzają własnymi drogami. Jak się dają komuś zaciągnąć do łóżka, to dlatego, że same miały taki plan. Intelektualnie są równe mężczyznom, jeśli nie równiejsze. Wystarczyło pokazać, że kobieta też człowiek. Tak niewiele.

            Teraz porównaj z wielce „feministyczną” Le Guin, u której kobieta na poziomie (Tenar) wybiera rodzenie dzieci, katorgę na farmie i pasanie kóz.

            1. Daimonion

              @lemon

              Nie znam LeGuin, więc trudno mi porównywać. Ale co do tej wolności, to mnie nie przekonujesz. Jakoś tego nie widzę, może to subiektywne, ale nie widzę i już. Dla mnie są tam raczej niewolnicami własnej seksualności, a ich dążenie do władzy to efekt niespełnienia macierzyńskiego (lub – bez kombinowania – oczywiste pragnienie człowieka – bo władzy pożądają obie płcie). A że mężczyźni nie zawsze grzeszą intelektem, to już inny temat – a ich ewentualna tępota w niczym nie zmienia faktu, że kobiety służą im do jednego celu i bynajmniej nie jest to dyskusja.

              1. lemon

                @Daimonion

                kobiety służą im do jednego celu

                Masz pretensje do autora, że swój świat upodobnił do naszego z przeszłości i rola kobiet (nie licząc czarodziejek) jest w obu mniej więcej taka sama? Chociaż znajdziesz u AS-a kobiety na uczelniach, w elfich komandach i zbójeckich szajkach czy kompaniach najemników, w trupach teatralnych i wśród bardów, na równych prawach z mężczyznami. Na samotne królowe też nikt krzywo nie patrzy, rządzą silną ręką. A co do czarodziejek, to bywało, że te służyły władcom, ale nie przypominam sobie, żeby to było w rolach nałożnic – wielokrotnie za to wspomina się, że im doradzały w sprawach polityki. Jeśli Sapkowski jest seksistą, to dobrze to w tych powieściach maskuje.

                Ciekaw jestem, co byś napisał na taki temat: „Niewolnice własnej seksualności w cyklu wiedźmińskim – omów na przykładach”. ;)

              2. Daimonion

                @lemon

                Nie! Dzięki! Nie po to uciekłem przed doktoratem z literaturoznawstwa, żeby teraz hobbystycznie zajmować się takimi rozprawami:-) Ale udowodnić by się dało i to bez większych problemów. Gwoli sprawiedliwości – Twoją wersję również dałoby się udowodnić, jako że wszystko da się udowodnić. Moglibyśmy przykładowo toczyć ze sobą polemikę przez lata i przerzucać się cytatami – coś jak przy ustalaniu ojcostwa Maleństwa w Puchatku…
                Co do „upodobnienia świata do naszego z przeszłości” to jednak raczej nie bardzo. Sapkowski nie odzwierciedlał mentalności średniowiecznej (i dobrze, bo takie próby są chyba niewykonalne, a w każdym razie niesamowicie trudne). Postacie myślą i mówią w sposób jak najbardziej współczesny.

        1. furry

          @bosman_plama

          Czy ja wiem? Kiedyś, patrząc jednym okiem na którąś część Underworld wzięło mnie na rozmyślanie, czego tym filmom brakuje, dlaczego nie wystarcza mi sama główna bohaterka, ganiająca w obcisłościach? Tak samo BloodRayne, czy Mila w Resident Evil? Potem uświadomiłem sobie, że ja właściwie nie wiem, jak te bohaterki mają na imię :-)

          Jedyne co mi przyszło do głowy, to że nie mam już 12 lat i nie jestem, przepraszam, targetem. Tęsknię za Leeloo Dallass Multipass. Z facetami to jeszcze jakoś się humorem te dziury zapycha, ale ostatnia Szklana Pułapka to w zasadzie to samo, fakt.

  4. Daimonion

    W kwestii ataku obcych – coś czytałem, że jacyś tam naukowcy wymyślili sposób na zamaskowanie obecności Ziemi przed kosmitami. Tak na wszelki wypadek, w razie gdyby zaproszenie papieża dotarło również do nich. Chodzi o jakieś strzelanie laserem w czasie tranzytu na tle słońca czy jakoś tak. Wybaczcie, fizyka to dla mnie nauka bardziej spekulatywna niż najdziksze odmiany filozofii.

  5. lemon

    Wdepnęliście ostatnio w jakiejś grze (…) w zwyczajne błoto?

    No, panie, bo to mało razy. :) Jak ma być ostatnio, to w trzecim Wiedźminie dość często w błocie brodzę. A jak brat grał w Asasyny, to widziałem, że i w Paryżu, i w Londynie było w co wdepnąć. Sam pamiętam, że w Bostonie i Nowym Jorku było podobnie. Jak niektórzy wiedzą, piękna i zabójcza Lara, po wylądowaniu na wyspie w 2013 r., zanurzała się po szyję w czymś niezbyt czystym i potem biegała taka umorusana. Błota w grach jest pod dostatkiem. :)

Powrót do artykułu