Spode łba – o konsekwencjach upływu czasu. Wąsy.

bosman_plama dnia 7 stycznia, 2014 o 9:49    75 

dali1

Człowiek się starzeje i nie ma na to rady. Z czasem zaczyna mu się mieszać w głowie. Na przykład mnie wydawało się, że dziś jest poniedziałek. Zaglądałem na gikza i dziwiłem się, że Ziuta dziś nic nie napisał. Dopiero sms od Nitka uświadomił mi, że pomimo długiego weekendu powszednie dni tygodnia nie zwariowały i jak bardzo bym nie miał namieszane w głowie jest wtorek. Czas płynie, dla mnie i dla dni tygodnia. A dla bohaterów gier video i w ogóle popkultury?

Z tymi bohaterami jest troszkę śmiesznie. Na przykład Tomek Wilmowski zaczynający jako nastolatek dorósł, zmężniał i nawet się ożenił. Tymczasem Bosman Nowicki nie tylko się nie ożenił, ale w jego przypadku o upływie czasu świadczyć może co najwyżej fakt, że awansował na kapitana. W nowym, trzecim sezonie „Sherlocka” tytułowy bohater powraca kompletnie niezmieniony, acz jego może tłumaczyć, że przez ostatnie dwa lata formalnie nie żył. Watson zapuścił wąsy, które go postarzyły, ale zaraz je zgolił (tak, wiem, spoiler) tym samym całkowicie kasując upływ czasu. Także otwarcie piątego sezonu „Community” oznaczało skasowanie historii – bohaterowie, którzy opuścili uczelnię teraz do niej wrócili, a niezawodny Abed oświadczył, że będą jak bohaterowie dziewiątego sezonu „Scrubs” – rozpoczną wszystko na nowo. I rozpoczęli. Jeff zastosował tę samą sztuczkę, co Watson – ogolił się i utracony pomiędzy kolejnymi sezonami czas zniknął, jakby nie płynął gdy nie ukazuje się go w odcinkach.

wasy-sherlyWatson jeszcze z wąsami. Jeśli ktoś wytęży wzrok zobaczy, że Sherlock też ma na tym zdjęciu wąsy, a właściwie wąsiki. Ale on tylko udaje.

Postarzał się za to Doctor Who i to postarzał podwójnie, bo najpierw zwyczajnie posiwiał się i pomarszczył, po czym (znowu spoiler) zregenerował się, ale zregenerował nie do postaci młodzieniaszka, ale do faceta w sile wieku niezadowolonego z koloru swoich nerek. Wiem, że starzeje się Batman, bo widziałem to w komiksach i serialu oraz filmie animowanym. Co to jednak za starzenie się, skoro jako siwy dziadek nadal potrafi dokopać Supermanowi? Ale może tu też działa magia golenia – na początku komiksu Millera (i filmu animowanego na jego podstawie) Bruce Wayne ma wąsy, gdy je goli odzyskuje sporo utraconego animuszu. Powstał scenariusz filmu o starzejącym się Supermanie, ale odrzucono go na rzecz historii o Superze rozwalającym wrogami miasto. Trochę starzeć się potrafi Thorgal, ale też, pomimo wieku, nadal kopie tyłki w dobrej sprawie.

batman1Batman kopie szczękę w dobrej sprawie.

Upływ czasu znać było po poruczniku Blueberry, ale co to za przykład, skoro dotyczy komiksu, który w Polsce czytały trzy osoby? Bardzo ładnie i smutno starzeją się bohaterowie cyklu Cooka o „Czarnej Kompanii”. No, ale to Cook, wiadomo, mistrzunio. Pozwoliła się postarzeć swojemu bohaterowi LeGuin, tyle, że nią mógł kierować wojujący feminizm. Niemniej w literaturze ukazywanie upływu czasu zdarza się chyba najczęściej.

doctor-whoDoctor Who dotknięty przez czas.

A w grach? W pierwszym Medieval Total War ze starości umierali tylko królowie. Generałowie chyba dawali się kąsać ponętnym wampirzycom, bo tylko nabywali paru gorszych cech, za to potrafili przeżyć stulecia o ile ktoś nie potraktował ich kołkiem mieczem. Lary Croft czas wprawdzie się ima, ale ima się jej wstecz bo dziewczyna odmłodniała. Starzeje się za to bohater kultowej serii pewnego Japończyka, w którą nie grałem, więc trudno mi się wypowiadać z przesadną pewnością siebie. Ale czy jego starość nie przejawia się głównie siwizną i dialogami? Bo poza tym nadal kopie tyłki w dobrej prawie chyba? Znany z innej serii gier kapitan (major) Price urodził się już jako koleś po czterdziestce i takim pozostał. Ale może gry video z natury są przeciwne starzeniu się? Przecież największy nacisk kładzie się w nich na coraz to lepszą grafikę. A skoro tak, to bohaterowie serii z każdą odsłoną nowego silnika muszą wyglądać coraz lepiej, zamiast coraz gorzej. A komu chciałoby się wykorzystywać coraz lepsze silniki dla budowania realistycznej fizyki zmarszczek i coraz niżej kołyszących się biustów? Chyba tylko jakiemuś szaleńcowi.

Poniżej obrazkowy PS.

2213558-tandi_fallout_1_and_2Klasyczny Fallout okazuje się, jak zwykle, niezawodny. Po lewej Tandi z pierwszej części a po prawej z drugiej.

Dodaj komentarz



75 myśli nt. „Spode łba – o konsekwencjach upływu czasu. Wąsy.

  1. Nitek De Kuń

    Starzejącego bohatera, tak z biegu, jestem w stanie wymienić jednego – Snake z MGSa. W czwóreczce trzeba było mu zakładać gorset jak mu coś strzelało w kościach po zbyt obciążających harcach. Bez tego biedak stękał i chyba energia mu nawet schodziła.

    Poza tym obejrzałem pierwszy sezon Under The Dome i postarzałem się o 20 lat.
    Iluzji nie polecam. Iluzja co najwyżej dobrego filmu, pomimo obecności Morgana F i Michaela C.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Nitek

      Masz na myśli „Now you see me”? Też widziałem jakoś w święta i nawet mi się spodobało. Oczywiście, zawieszenie niewiary musi być olbrzymie, ale da się to oglądnąć bez bólu. Na przykład nie wpadłem na to kto tym wszystkim kręci. A oglądanie, znakomitego swoją drogą, „Broadchurch” nieco popsuł mi właśnie fakt, że zbyt szybko wytypowałem zabójcę.

      John McClane wyłysiał, ale u niego upływ czasu poznać głównie po tym, że mu dzieci wydoroślały.
      Teraz przypomniałem sobie, że Tandi z Fallouta 1 spotykamy jako niemłodą prezydent w Fallout 2.

      1. Nitek De Kuń

        @bosman_plama

        Tak, Now You See Me. Trzeba być bardzo odizolowanym od otoczenia, żeby przełknąć bez bólu. Już dawno TAK daleko nie musiałem mózgu odkładać. Mniej więcej od sceny z bańkami mydlanymi.
        Iluzjonista w temacie pozostał niepokonany, wraz z tym drugim o magikach z Jackmanem.

        Takie starzenie postaci jest nawet w Toy Story.
        http://static2.wikia.nocookie.net/__cb20110704201916/pixar/images/7/75/Screen_shot_2011-07-04_at_3.17.09_PM.png

        Zresztą filmy Pixara robią niezłe trzepanie mózgu. Teoretycznie.
        http://jonnegroni.files.wordpress.com/2013/07/pixar-theory.jpg?w=660

  2. Tasioros

    W Fable 1 bardzo szybko się starzeliśmy – grę kończyło się jako siwiejący dziadzo, lecz nadal dziarski i przypakowany (gra półsłówek: perski dziadzio). Nie wiem jak było w kolejnych częściach (pewnie podobnie) bo nie grałem, gdyż twórcy mieli w pupie graczy PC i „dwójki” na kalkulatory nie zrobili, za to później dali nam część trzecią.

  3. MusialemToPowiedziec

    W Falloutach „postarzał” się też Harold. W dwójce gościnnie miał też wystąpić Ian, przepraszając za dziurki w plecach.

    Było też Fable, gdzie się bohater starzał. W przeciwieństwie do całego świata.

    Bez żadnych widzialnych efektów przemijanie czasów było też w Dragon Age 2. Tyle że z braku czasu Bioware zapomniało, że wypada zrobić po 3 twarze dla niemal każdej postaci w grze – a przynajmniej mam nadzieje, że z braku czasu, a nie to była przemyślana decyzja.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @MusialemToPowiedziec

          Świat jest magiczny, więc tka opcja wydaje się całkiem możliwa. Swoją drogą, czy w tej grze możliwe są rasy mieszane? Wszyscy bzykają się na potęgę ze wszystkimi, ale czystość rasowa pozostaje zachowana, czyli elfy, krasnale i ludzie to nie odmienne rasy, ale właściwie odrębne gatunki.

          Właściwie jest w DA2 jeden znak upływu czasu, ale podobnie jak u Lary – wstecz. Wielka smokoczarownica, jak jej tam… Flemeth… odmłodniała.

          1. MusialemToPowiedziec

            @bosman_plama

            Wiem tylko, że elfy + ludzie = ludzie, nie ważne w jakim ustawieniu. Jak to z innymi wygląda, nie wiem. Nie wiem nawet, czy samo Bioware wie.

            @slowman: Zależnie jaki save miałeś, mogłeś spotkać Alka Pijaka, Alka Króla, Alka Szaraka lub żadnego Alka (więcej Alków nie pamiętam).

            Eksporty save’a warto było zrobić – zwłaszcza że jak się własnego nie miało, to i tak można było łatwo coś stworzyć dzięki kreatorowi zapisów.

  4. mr_geo

    Najlepsze „starzenie się” widziałem w czymś co się nazywa „Rune Factory” i w co z zaangażowaniem gra moja żona na naszym Wii. O ile samej gry nie jestem w stanie ogarnąć z powodu jej przemożnej japońskości (rano sadzisz rzepę /?!?/, podlewasz ogródek, gotujesz jakieś żarcie potem w południe idziesz łapać jakieś sielskie kolorowe duszki które powodują że wokół twojego domku rosną ładniejsze kwiatki, a na wieczór napier… się z jakimś potworem wyglądającym jak dwunoga glizda z końską czaszką, rzucającym w ciebie kawałkami martwych dzieci /!!!/; przy czym w walce pomaga ci coś na kształt wilka, tylko że ma dwie plujące zieloną mazią głowy, ludzkie stopy zamiast łap i cycki jak Pamela Anderson po zużyciu rocznej światowej produkcji silikonu… A jeśli zginiesz to budzisz się w przykościelnym szpitalu, gdzie „pielęgniarka” i jej strój przypomina modelkę z katalogu bielizny dla pewnej szczególnej grupy odbiorców kochających skórę, lateks i ćwieki), to akurat upływ czasu ma tam sens. Startujesz jako nastolatek, zostajesz pełnoletnim, możesz się ożenić (lub wyjść za mąż, da się grać dziewuszką), dorabiasz się dzieciaka, wychowujesz go, w miarę jak się starzejesz coraz szybciej się męczysz, robisz powolniejszy i mniej odporny, aż w koncu gra daje ci opcję albo zakończenia (bo… umierasz) albo dalszego grania swoim potomkiem. Co więcej, jeśli grasz jako własne dziecko, masz możliwość pójścia na cmentarzyk i położenia kwiatka na grobie swoich rodziców (sic!). I tak da capo al fine. Moje kochanie filetuje potwory i pieli chwasty już zdaje się w czwartym pokoleniu :D Zgrzytem jest że wiekszośc NPC żyje wiecznie i przez kilkadziesiąt lat w kółko powtarza te same kwestie i daje ci te same questy, a w miasteczku nawet jedna trawka się nie zmienia, ale nie można mieć wszystkiego… :)

    1. Goblin_Wizard

      @mr_geo

      Tak mię zainteresował Twój opis (szczególnie ten lateks ;) ), że aż sobie puściłem trailer tego cuda. Niestety, poziom słitaśności nie do zaakceptowania jak dla mnie.Tematyka zresztą też. Co do położenia szczególnego nacisku na rozmiar – w tych japońskich bajkach to standard, od oczu zaczynając, a na.. ekhem.. mieczach kończąc. Tak samo jak kiedyś było u ruskich (no prawie) ;) .

      1. mr_geo

        @Goblin_Wizard

        No właśnie to jest dziwne – gra przez dłuższe okresy czasu jest śłitasna jak wywar z landrynki, kolorki, wróżki, motylki, kamyczki, strumyczki i ogólna sielanka. A potem nagle wali psychodelicznym monstrum jak z koszmaru po zatruciu muchomorem. :)
        Albo jest ogólnie grzecznie, poprawnie, uprzejmie, rodzinnie, różowo i kategoria wiekowa „od 7 lat”, po czym nagle w tą grzeczność i poprawność walnięty jest jakiś komentarz NPC albo cut scenka która powoduje u dorosłego absolutne WTF?! – jak np. miasteczkowy kowal, pół-krwi elfka informująca cię że „sypia w jednym łóżku ze swoim synem i nigdy się tam nie nudzą”, albo recepcjonistka w łaźni proponująca masaż, gwarantując ci „szczęśliwe myśli na koniec”. A gdy się zgodzisz następuje obrazek dyskretnej czerwonej kotarki za którego dobiegają, nazwijmy to pomruki i westchnienia zadowolenia. Oczywiście nic wulgarnego, przecież to całkiem normalne że ktoś jest zadowolony z NORMALNEGO masażu, ale wymowa całości jest… wieloznaczna :)

        Cóż, Japonia. I chyba rozumiem powody dla których ta gra nie została oficjalnie wydana w Europie (mam ją z Kanady) :)

  5. furry

    Tak nie na temat. Dopiero będąc u teściów i przeglądając jakąś gazetkę TV z wywiadem, oświeciło mnie że Bilbo to Watson, serio. A potem doczyłałem w internetach, że

    Spoiler! Pokaż

    A żeby było na temat, to spodobało mi się jak ucharakteryzowali w drugim Hobbicie Legolasa, tak że wygląda na młodszego, choć Orlando przecież starszy. Rzecz trochę dziwna, bo po elfie tych 60 lat nie powinno być widać.

    1. Tasioros

      @Nitek

      JA.PIER.DO.LĘ!
      Dlaczego obejrzałem to do końca?
      Co za dzień. Rano w pracy koleżanka zapuściła Urbańską i jej nowy przebój (który chyba wczoraj gdzieś wrzuciłeś, ale nie obczaiłem tego), co skutecznie odebrało chęć do jakiejkolwiek pracy, a teraz to.
      Dokąd ten świat zmierza? Gdzie jest alkohol kiedy jest potrzebny? Co ja mam teraz zrobić? Gram w Fallout 1 wieczorami – dobra giera. Czemu tak daleko do weekendu?

    1. Goblin_Wizard

      @Nitek

      Ja kupowałem kilkanaście razy na przestrzeni kilku lat w morele.net i nie mogę narzekać. No, ale odbierałem towar i składałem sam więc w sumie to nie korzystałem z żadnych ich bardziej zaawansowanych usług, a tym bardziej z serwisu gwarancyjnego, zwrotów, itp. Towar zawsze był (i jest) sprawny.

          1. Nitek De Kuń

            @whushhh

            o widzisz : )
            Nad podobną opcją dumam. Na maile też odpowiadają w miarę szybko widzę.

            Teraz będzie noob pytanie. Sklepy w opisach mają jakieś dziwne informacje. Jedni piszą o procku w boxie, że nie ma wentylatora, inny że ma, to jak jest? Nie chciałbym być nieprzygotowany, bo bym płakał i przewracał się z boku na bok, gdyby się okazało, że jednak nope, nie ma wentka.

Powrót do artykułu