Spode łba – megamizogin

bosman_plama dnia 11 marca, 2014 o 8:48    86 

hantyt

Trafiło mi się w ostatnią sobotę zjawić na spotkaniu Krakowskich Smoków – nowego klubu miłośników fantastyki. „Za moich czasów, panie dzieju” takie kluby skupiały okularników – nieświadomych jeszcze, że za dwadzieścia lat zostaną brzuchaczami – nawijających bez końca o właśnie przeczytanej powieści. Dziś skupiają przede wszystkim graczy (ale też okularników). I gracze ci rozprawiają o rozmaitych aspektach grania. Ale tak naprawdę, jak się okazało, rozprawiają o tym, o czym rozmawiali i starzy okularnicy – o kobietach.

Żyjemy w czasach triumfu nerdów. Dawno, dawno temu bohaterami filmów dla młodzieży byli wysportowani troglodyci, którym inteligencji starczało akurat na to, żeby nie zadeptać plączącego im się pod nogami okularnika. Gdy młodzieżowa popkultura dorosła do autorefleksji wyprodukowała kilka filmów (ze sztandarowym Can’t hardly wait, gdzie zagrali chyba wszyscy aktorzy, mający w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku opanować drugi plan amerykańskich filmów i seriali), w których mięśniacy zaczęli tracić dziewczyny na rzecz okularników. Dziś to już fakt oczywisty, choć kult kaloryfera wraca (acz bywa zaprawiony ironią). Niemniej nerdzi wypełźli ze swoich jaskiń i zarazili nawet półnagich Spartan i jeszcze bardziej półnagie lalki barbie przekonaniem, że trzeba wiedzieć co się dzieje w popkulturze, grać w gry i w ogóle poświęcić się nolajfieniu. A że – parafrazując słowa autora Małego Księcia – jeśli pozwolisz żyć nerdom, zaczną oni tworzyć prawa nerdów, szaleni okularnicy tworzą własne teorie na temat życia, wszechświata i całej reszty.

David-Craig-Crossdressing-500x333Szukając zdjęcia ostatniego Bonda, znalazłem takie (na stronie popcrunch.com). Oddaje całkiem nieźle to, co chciałem napisać – zauważyliście, że Bond-Craig jest totalnie poddany dominacji kobiet i ciągle po jakiejś płacze? To nie stary, elegancki zdobywca, ale zabójca-pudelek, mężczyzna na miarę femino popkultury.

W myśl tej zasady spotkanie sobotnie poświęcone zostało dyskryminacji kobiet w grach RPG (i cRPG też). Okazało się, że gracze RPG chętnie wpisują graczki w role rozmamłanych księżniczek, ewentualnie traktują panie jak maskotki. Przykra ta tendencja ulega ograniczeniom („MY TAK NIE POSTĘPUJEMY” – skandowali wszyscy obecni na sali mistrzowie gry), przede wszystkim ze względu na fakt, że coraz więcej kobiet (zazwyczaj pod postacią nadobnych dziewcząt) grywa w RPGi oraz rozmaite gry komputerowe. Pewien mistrz gry podzielił się nawet z zebranymi refleksją, że ostatnio łatwiej mu zebrać grupę dziewcząt niż facetów.

royodotPrawdziwe wojowniczki powinny wyglądać tak, jak to sobie wymarzył Royo. I jeszcze niedawno wydawało się, że nic tego nie zmieni.

Okazuje się, że tylko mi się zdawało, że żyjemy w czasach triumfu nerdów. Tak naprawdę żyjemy w czasach preludium triumfu kobiet. Gdy zobaczyłem triumfująco potakujące głowami i w ogóle dominujące w dyskusji nie tylko śliczne, ale też o z grozo inteligentne i nie bojące się dyskutować w towarzystwie mężczyzn dziewczyny, kilka spraw w mojej głowie nareszcie się poukładało. Na przykład niezrozumiałe dla mnie powodzenie serialu „Muszkieterowie” jest wytłumaczalne chyba tylko narastającą dominacją kobiet. Gdy bliżej przyjrzeć się tej produkcji, wychodzi na jaw, że opowiada ona po prostu o wcieleniu idealnego mężczyzny w kobiecym wyobrażeniu. Bohaterowie serialu to czterech przystojniaków, twardych awanturników, skłonnych do przemocy w imię dobra. Poza tym to banda pantoflarzy dających pomiatać sobą każdej kobiecie (obowiązkowo ambitnej, atrakcyjnej i inteligentnej) w zasięgu wzroku. Muszkieterowie kładą uszy po sobie, gdy tylko pewna mieszczka (koniecznie niezależna, dumna i świadoma swojej wartości) marszczy z nieukontentowania brwi, kardynał jest bezbronny wobec siły charakteru Milady, a król to zabawny tępak pałętający się w cieniu odpowiedzialnej i mądrej królowej. Fabuła w serialu to tylko pretekst dla pokazania pięknisiów w atrakcyjnych pozach, realia historyczne… jakie realia? Przecież mieszczka (baba z gminu) traktuje tu czterech szlachciców jak bandę pudli. Czy „Muszkieterowie” to wyjątek? Nie, to koronne osiągnięcie kobiecej popkultury – szykujcie się, coraz więcej seriali będzie wyglądać właśnie tak. Feministki coraz mocniej postulują konieczność pokazywania kobiet w kinie „prawdziwie” – bohaterki mają przestać przypominać supermodelki. Ten postulat napotyka jeszcze na opory, ale zaczyna być już realizowany. Jednak ta zasada nie dotyczy facetów – ci muszą być coraz śliczniejsi. Sukces „Hannibala” wynika w znacznej mierze z faktu, że milionom fanek drżą serducha ilekroć na ekranie pojawia się zimno seksowny psychopatyczny morderca. Czy w 1991 roku Hannibal Lecter musiał być seksowny? Ktoś pomyślał tak o Anthonym Hopkinsie? Dziś taki psychopata by się już nie sprzedał. Kobiety chcą oglądać ciacha.

handotPrawdziwy mężczyzna ze starych, dobrych czasów.

Czy to coś zmienia dla nas, graczy? Na razie nie. Ale strzeżcie się, panowie bracia. Ostatnio i na pewnym blogu i na spotkaniu Krakowskich Smoków usłyszałem te same słowa: „W grze nie jestem kobietą, jestem graczem. A gracz nie ma płci”. Zadrżałem. Jak to „nie ma płci”? Owszem, sam często gram w cRPGi postaciami kobiecymi, bo lubię gdy piksele układają mi się w ładniejsze obrazki. Ale: „nie ma płci”? Czy to oznacza, że za jakiś, zbyt szybko nadciągający czas, słynne wszystkoodsłaniające zbroje dla mrocznych elfek o epickich biustach zostaną zastąpione przez jakieś realistyczne pancerze? A może będzie jeszcze gorzej i w takich zbrojach chodzić już będą tylko faceci?

springdotChwila oddechu. Jeszcze nie umarliśmy! Ale… czy aby na pewno? Pamiętacie zakończenie tego filmu?

Byłem tak przerażony, że po powrocie do domu odpaliłem film czekający chyba od dwóch lat, żebym wreszcie po niego sięgnął. „Spring breakers” opowiadający o bandzie małolat-pustaków chodzących wyłącznie w pastelowych bikini i marzących tylko o tym, by naćpać się i tańczyć na plaży przywrócił mi wiarę w podstawowe, święte wartości, na których opiera się nasza cywilizacja.

Dodaj komentarz



86 myśli nt. „Spode łba – megamizogin

  1. urt_sth

    Gender wszędzie ! ;)

    I przypomniała mi się o dziwo nawet zabawna komedia (to rzecz względna, ale sam się dziwię, że jednak nieśmiały uśmiech wywołała) 21 Jump Street, o odwróceniu hierarchii w ogólniakach za wielką kałużą.

    PS. Minister kultury i dziedzictwa ostrzega:
    Miejscami była żenująca, jak większość współczesnych komedii z młodymi wilcami w hameryce.

              1. Nitek De Kuń

                @Tasioros

                Haha, Wyścig Szczurów. Za każdym razem kiedy wspomnę sobie ten film widzę Atkinsona z narkolepsją.

                Z takich odjazdów to tylko Scary Movie przychodzi mi do głowy, ale ten znowuż nigdy mi nie podszedł.

                Skoro nie przychodzą nam do głowy inne filmy to może jednak filmy? Mam nadzieję. Z braku komedyjek podśmiechuję się za to częściej z głupot w całkiem zwykłych filmach czy serialach. Ostatnim absurdem był cios krytyczny w Following kiedy jakiś drab rzucił się na bary głównego bohatera ;D tak mu zaszkodził, właśnie tak.

              2. bosman_plama Autor tekstu

                @Nitek

                Może spróbuj z dylogią (ech, niestety, tylko dylogią) OSS 117? Nie licząc filmów z lat sześćdziesiątych (nie widziałem), które miały być francuską odpowiedzią na Bonda, zdaje się, powstały dwie obłędne nowe wersje:
                „OSS 177 Kair, gniazdo szpiegów” (to wydaje mi się słabsze, choć ma kilka arcymomentów) i „OSS 117 Rio nie odpowiada”, przy którym prawie nie mogłem się przestać śmiać. Tylko, jeśli nie znasz francuskiego, będziesz potrzebował napisów (da się znaleźć) albo polskiej wersji językowej (powinna być, bo oba filmy szły na C+ i alekino).

  2. Beti

    Dlatego nie gram w RPGi i inne pegi ;)

    Kiedyś w filmach mężczyzna zdobywał kobietę dzięki swojej inteligencji, odwadze i zasadom. Do tego nie musiał mieć sześciopaku na brzuchu ale szerokie ramiona były konieczne :)
    W dzisiejszych czasach zdobywa ją uszczypliwościami i wrednością. Oczywiście z kaloryferem na brzuchu ;) Albo jest niedojdą życiową, która mężnieje w oczach (oczywiście mentalnie) ;)

    Chyba, że jest się Khalem Drogo ]:-> wtedy wszystko można ]:->

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Beti

      To trochę dlatego (te uszczypliwości), że przyjęło się uważać, iż złośliwość bywa dowodem na inteligencję. Bohaterowie popkultury chętnie sobie nawzajem przycinają, co stanowi wstęp do flirtu. I to nawet bywa fajne, np. w kinie lat 50 i 60. Bo, np. w „Spring breakers” sprowadza się to do zawołania: „wy suki!” i adekwatnej odpowiedzi.

              1. urt_sth

                @Beti

                No to jak tak martini bez dżina, że bez wermutu to jeszcze rozumiem, ale no jak to tak …

                PS. Czystego też nie lubię. Posmakowałem swego czasu w połączeniu dżinu, wytrawnego wermutu i soku z czarnej porzeczki (1:2:3).
                Z czystym kojarzy mi się zawsze Cienka Czerwona Linia.

            1. urt_sth

              @Beti

              A mnie ten cały pin-up nie rusza (to znaczy zależy od kobiety, bo jednak kobiety mnie ruszają niezależnie od stylizacji).
              Rozumiem, że dzisiaj to jest pokryte nuta patyny, dodając „dostojności” , ale mi to się jednak z „blacharami” kojarzy. Oczywiście co innego perlisty uśmiech z wyraźną szminką, a co innego siarczyste k..wa ze szlugiem w ustach, ale jednak jakoś tak nie bardzo.

  3. Twoja_Stara

    Chyba ide z duchem czasu, bo lubie jak babki kopia dupe w popkulturze, z reszta w zyciu tez i ciesze sie ze odchodzi sie od panienki w opalach na rzecz konkretnych postaci kobiecych. Moim guilty pleasure jest seria resident evil (filmy) i generalnie wciagam wszystko gdzie baby potrafia przywalic (Death Proof <3).
    Odnosnie, widzial juz ktos 300: RoaE? Eva Green jako Artemizja jest fenomenalna i kradnie caly film.

      1. bosman_plama Autor tekstu

        @Beti

        Podobno istnieje jakiś amatorski montaż tego filmu. Po wycięciu znacznej części scen z Legolasem wychodzi z tego ponoć całkiem znośna produkcja.
        „Królestwo Niebieskie” to dla mnie przykład tragicznego zmarnowania potencjału. Na początku filmu reżyser zbudował świetną paczkę weteranów i o nich powinien być ten film. A zamiast tego szybko ich pozabijali:(.

  4. Fantus

    Ja się nie znam to się chętnie wypowiem.

    Primo. Nie wiedziałem, że jest serial o Hannibalu Lecterze. Z ciekawości sprawdziłem i co? Tytułowego bohatera gra Mads Mikkelsen. Nazywanie go, nawet pośrednio, ciachem jest mocnym nadużyciem. Toż to chłop na schwał w starym, dobrym stylu, a nie jakiś Bieber!

    Secundo. To „zniewieścienie” bohaterów jest spowodowane docelowym targetem tych produkcji. Tak się składa, że zniewieściały i super-wrażliwy mężczyzna to wzór wśród nastolatek. Ich bożyszczem jest np. Jared Leto, który wygląda jak wygląda. Zrób ankietę wśród 30-40 letnich kobiet to wyśmieją muszkieterów, a wskażą Ci jako ideał kogoś zupełnie innego. Marketingowcy schodzą z wiekiem coraz niżej. Zresztą zobacz w jak wielu superprodukcjach (gra, film, serial) próbuje się na siłę zejść z ratigniem PEGI.

    Tertio. Historia kołem się toczy. Wkrótce pewnie wróci moda a la lata 70/80 i ideałem będzie Tom Selleck z kultowym wąsem i owłosioną klatą :)

      1. Fantus

        @Beti

        I Kategoria, wiek 9-13: Bieber, Jonas Brothers, One Direction
        II Kategoria, wiek 13-18: bracia Hemsworth, Josh Hartnett, Tatuum, ten błyszczący wampir
        III Kategoria, wiek 18-25: Joseph Golden-Rabbit, Ryan Gosling, Tom Hardy
        IV Kategoria, wiek 25-40: Brad Pitt, Johnny Depp
        V Kategoria, wiek 40+: Clooney, Banderas

        Co ja piszę…?

        1. Nitek De Kuń

          @Fantus

          Mimo że to już drugi sezon, dalej jest „nieswój” jeśli chodzi o wcielanie się w Hannibala. Poniekąd to pasuje, a z drugiej strony sir Anthony foreva.
          Ale oglądam i nie prycham śmiechem jak przy innych serialach. Raczej nijak go wznosić na piedestał, ale patrzy się dobrze.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @Fantus

          E, Pacino to chyba już tylko w imię wspomnień o dawnych czasach, kiedy tańczył tango na ślepo, albo udawał szatana. Ponadto on podpada pod kategorię „południowiec”, a to typ, na którego zawsze znajdą się amatorki, nawet jeśli jest szalonym kurduplem o wyglądzie zmutowanego kozła.

  5. MusialemToPowiedziec

    „Ostatnio i na pewnym blogu i na spotkaniu Krakowskich Smoków usłyszałem te same słowa: „W grze nie jestem kobietą, jestem graczem. A gracz nie ma płci”. Zadrżałem. Jak to „nie ma płci”?”

    Coś w tym zdaniu jest. Czym różni się Pani Shepard od Pana Sheparda? Poza głosem, tylko ona może przelecieć Garrusa, podczas gdy on jako jedyny może przelecieć Tali. W Dragon Age podobnie (Morysia dla Panów, Alistek dla Pań), a w dwójce to chyba już wszyscy byli dostępni (poza Sebastianem, ten był tylko dla Pań, ale on dotarł w DLC więc się nie liczy :P ). Czym różni się Smoczy Chłopiec od Smoczej Dziewczynki? Tu jeszcze mniejsza różnica, bo tylko odgłosami różnych jęków.

    Nie wiem czy w czasie last-gena wyszła jakaś większa gra, która zauważa różnice między płciami (choćby takie jak w Fallout’cie 2, gdzie grając kobietą można było wytargować tańszego Vica, w Vampire Bloodlines panie miały trochę łatwiejsze życie, bo mogły skutecznie flirtować z każdym, podczas gdy panów chętnych do poznania Pana-Gracza nie było tak wielu – ja pamiętam jednego, z samego początku gry). No, może w strzelankach warto rozważyć branie modelu pań, bo na ogół są o kilka pikselów niższe i „chudsze/cieńsze” (a „miejsce gdzie mogą być większe” i tak zasłaniają ręce, więc snajper nie skorzysta na wystających zza rogu „zderzakach” :) ).

      1. bosman_plama Autor tekstu

        @Beti

        Chyba istotnie chodziło i graczy z krwi i kości ale i MusialemToPowiedziec ma rację – postaci różnice płciowe postaci w grach gdzieś nam zginęły. Tzn. możemy modelować prawie dowolnie wygląd postaci i tu te różnice widać, ale w statystykach i relacjach społecznych już mniej. Dowolny karczmarz tak samo reaguje na mężczyznę z mieczem i kobietę z mieczem. Przy czym kobiety władają bronią biała chyba przy pomocy magii, bo zwykle nijak nie wpływa to na ich muskulaturę:). W tradycyjnych RPGach kobieta-gracz może odtwarzać męską postać, w cRPGach ostatnio nie musi, ponieważ różnice między mężczyznami i kobietami sprowadzają się do wyglądu, ewentualnie ograniczeń (zanikających) w uwodzeniu NPCów.

        1. Nitek De Kuń

          @bosman_plama

          W GTA V po wybraniu kobiety w multi są inne ścieżki dialogowe, męskie postacie przystawiają się do nas i ogólnie jest dziwnie, bo traktują nas fest jak kobietę.
          Na tyle dziwnie, że marzyłem by wipenęło mi postać, bo nie mogłem zdzierżyć jak którycś tam Bolek-NPC chciał żebym mu dał dupy.

          -ed
          To jedyny przypadek kiedy płeć bohatera mnie zdrażniła, ale też dlatego, że nie było neutralnie jak zazwyczaj. Zawsze gram babeczkami dla aspektów wizualnych pomykających pośladków po ekranie, a jednak w takich Ass Effectach miałem problem z wejściem w interakcję z chłopami. Haha. Weird.

        2. furry

          @bosman_plama

          Chyba istotnie chodziło i graczy z krwi i kości ale i MusialemToPowiedziec ma rację – postaci różnice płciowe postaci w grach gdzieś nam zginęły.

          A te różnice kiedyś były? Poza Falloutem, bo umówmy się, ta gra w wielu innych aspektach jest wyjątkowa. Jak jest np. Alpha Protocol? Może ludzie wolą po prostu wizualną „customizację”? Sam ściągnąłem darmowy edytor postaci do Saint’s Row, choć gra mnie ni ziębi, ni grzeje…

          Gram aktualnie X-COM i tak akurat nie ma problemu, żeby zrobić z kobiety snajpera, choć grenadierka jeszcze mi się nie trafiła. Tak samo najlepszy żołnierz wsparcia to facet (apteczki, te sprawy, sanitariuszki morowe panny). Choć to akurat chyba minus, wszyscy rekruci są tacy sami.

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @furry

            Miałem i grenadierkę. Tak mi się wydaje. Muszę sprawdzić w grze.

            AP to inna sprawa, bo grasz tam kimś w rodzaju Bonda, więc reakcje kobiet są wpisane w kanon.
            W „Arcanum” zdarzały się inne reakcje na kobietę niż na mężczyznę – np. kobiety ochroniarz nie chciał wpuścić do męskiego klubu, było też jedno zadanie, które mogła wykonać tylko kobieta i jeszcze parę drobiazgów, które jednak pozwalały cieszyć się zagraniem trochę inną postacią. W każdym razie to było ciekawe, bo wpisywało się w zasady niby wiktoriańskiego świata. Dziś takie zasady świata często są ignorowane. Zawsze bawiło mnie, że w DA: O jest silny rasizm, ale prawie nie ma seksizmu (coś tam ojciec postaci wspomina na początku gry jeśli wybrało się ludzką szlachciankę). Jak doszło do wykształcenia takiego społeczeństwa? Niby można to wytłumaczyć np. zaangażowaniem w tym świecie kobiet w „męskie race” od samego początku. Jeśli kobiety mogą być wielkimi magami (i to bez podziału na magię kobiecą i męską), to ich rola może wzrastać. Tyle, że momentami jednak jacyś NPCe wypominają kobietom, że wychodzą poza tradycyjne role.

            Tak naprawdę mało kto obecnie myśli poważnie nad kreacją świata gry. Wpisuje się współczesne zachodnie wartości w quasiśredniowiecze i wszyscy są zadowoleni. Bardzo to tolerancyjne, ale też chyba zubażające.

      2. MusialemToPowiedziec

        @Beti

        W zdaniu jest „W grze nie mam płci”, nie „Grając nie mam płci” – przez to zdanie można rozumieć jak się chce. A że bosman później napisał jedyną istotną różnicę między płciami w grach (facet potrzebuje TONY stali na zbroję, podczas gdy paniom wystarczają sutkookrywacze i stringi), to i ja skupiłem się na różnicach w grach.

  6. projan

    U nas w RPG (papierowym) płeć zawsze miała znaczenie, bo romanse były znaczącą częścią naszego świata, a że wczuwać się w rolę należało, to ciężko było grać kobietą. Ja sam zagrałem tylko raz i to NPC-a w Wampir: Maskarada (nasz MG zrobił dramę). Dziwnie.
    A w CRPG faktycznie nie ma to znaczenia.

Powrót do artykułu