Spode łba – małe żarcie

bosman_plama dnia 24 lutego, 2015 o 8:56    69 

tyt

Epickim wyzwaniem jest podjęcie decyzji co zrobić sobie na obiad. Stajemy przed nim może nie każdego dnia, ale dość często. My, w realnym świecie. Bo w grach jedzenie jest jedną z tych rzeczy, którymi twórcy najczęściej specjalnie się nie przejmują. A przecież jedzenie w popkulturze istnieje i bywa czasem ważne. Wszyscy na przykład wiemy, co jada Obeliks. Pisząc krótko: wszystko.

Ale najchętniej dziki. Kokosz przepada za kaszą ze skwarkami. Kleks (ktoś go jeszcze pamięta?) gustował w atramencie. Istnieją całe tomy literatury poświęcone ucztowaniu i jedzeniu  a kinematografia ma na koncie takie dokonania jak „Uczta Babette” czy „Wielkie żarcie”. No i „Satyricon” poświęcający nieco miejsca kanibalizmowi

germaine lefebrveW tekście o jedzeniu obrazki powinny być apetyczne. Ta pani, na przykład, grała w „Satyriconie”.

W grach też mogliśmy pozarządzać restauracją. Dzięki Falloutowi (oczywiście!) wiemy, że po wojnie atomowej wielkim powodzeniem będą się cieszyły kruche ciasteczka a z jaj przerośniętych jaszczurek można zrobić świetną jajecznicę. Zresztą ekipa Black Isle lubowała się w podrzucaniu przepisów kulinarnych ukrywanych w grze, albo publikowanych w instrukcjach. W Sigil niezłe, ponoć, były prażone szczury na patyku, choć obawiam się, że mogły przypominać pod zbyt wieloma względami kiełbaski Gardło Sobie Podrzynam Dibblera ze Świata Dysku.

Obelix mangePewne urozmaicenie kulinarne wprowadzają gry „przeżyciowe”, w których lądujemy na bezludnych wyspach, w ciemnych lasach, albo w ogarniętym wojną mieście. Ponieważ takie gry nastawione są zapewnianie podstawowych elementów przetrwania, kwestiom żywieniowym poświęcają wiele uwagi. Możemy się dzięki temu dowiedzieć, że nie każda znaleziona jagódka robi nam dobrze, że mięso przetworzone (najlepiej ugotowane) jest lepsze od surowego oraz, że najedzenie się wcale nie jest prostą sprawą. O pełne brzuchy należy też dbać w części gier strategicznych, choć w nich myślimy nie tyle o sobie, co o naszych poddanych bądź żołnierzach. W związku z tym „kulinaria” oznaczają najczęściej wznoszenie odpowiednich budynków (i obserwowanie jak np. myśliwi przetrzebiają zwierzynę w okolicznych lasach).

sailor13Więcej niż szczęście

Zupełnie inaczej do sprawy podchodzą Simsy, których bohaterowie posiadają nawet własne preferencje kulinarne i o przyrządzanie posiłków muszą dbać niemal równie bardzo, jak ci wszyscy zagubieni pałętający się po lasach i wyspach. O głodzie musieli też pamiętać stalkerzy zasuwający po Zonie, ci od czasu do czasu popijali również nieco wódki zapewniającej ochronę przed promieniowaniem. By poczuć głód bądź pragnienie w Fallout New Vegas trzeba było zagrać w odpowiednim trybie, bez niego pokarm, podobnie jak w grach z serii TES oraz większości cRPGów służył wyłącznie uzupełnianiu zdrowia. Ewentualnie jako pretekst do wypełniania zadań, bo czasem trzeba było przynieść komuś trochę żarcia.

garfieldandfoodNiewiele wiadomo o potrzebach żywieniowych bohaterów gier akcji. W ostatniej odsłonie Medal of Honor żołnierze wybrali się z żonami do restauracji, dzięki czemu wiemy, że takie miejsca w ogóle w świecie strzelanek istnieją. Czy coś tam jedli, nie pamiętam. Głównie rozmawiali. Wiem, że BloodRayne lubiła czasem coś przegryźć, ale to można powiedzieć o każdym wampirze. W Far Cry i Red Dead Redemption polowaliśmy na zwierzątka, ale nie po to, by je zjeść lecz dla ich skór. Pozostali herosi wolą chyba gryźć ołów albo ziemię. Czy Lara jadła coś w ostatniej odsłonie? Chyba nie, ale ją można wytłumaczyć dbałością o figurę.

kokosz

Pamiętacie „Czarodziejkę z Księżyca”? Jeśli nie, możecie oglądnąć remake stworzony niedawno. Przekonacie się wtedy, że ona właściwie non stop je. Nie ona jedyna. Żarłoczność stanowi częstą słabostkę bohaterów anime (i mangi), przy czym najwyraźniej Japończycy mają szczególnie łaskawą przemianę materii, ile bowiem by nie zjedli pozostają – w anime – szczuplutcy, o ile od początku nie zostali zaplanowani na grubasów. Zjadanie ton jabłek nie szkodzi też słodkorożcom, a Pingwiny z Madagaskaru mogą pochłonąć dowolną ilość ryb i co najwyżej popadną od tego w szaleństwo.

linaJeszcze jeden obrazek szczęścia z anime

Po co o tym wszystkim piszę? Ponieważ penetrując wczoraj lodówkę w poszukiwaniu pomysłu na obiad uświadomiłem sobie, że popkultura zdołała wykorzystać jedzenie twórczo. Słabostki Czarodziejki z Księżyca, gusta Obeliksa i żarłoczność Garfielda stanowią o ich charakterach. Scena posiłku załogi „Nostromo” z pierwszego „Obcego” powiedziała nam o wzajemnych relacjach pilotów i techników oraz o świecie, w którym żyją więcej niż dziesiątki przypisów. Zawartość żołądka Rico z Pingwinów to pełny osobny wątek w serialu. Gry na razie nie potrafią wykorzystać potencjału jedzenia w podobny sposób. Oczywiście, część z nich, wykorzystuje kulinaria growo, w końcu grywalność to podstawowy język gier. Jednak gry, podobno, się rozwijają. Coraz więcej w nich mniej lub bardziej szczątkowej fabuły. Coraz więcej też, poszukiwań nowych rozwiązań.

codTrzeba przyznać, że bohaterowie strzelanek rzeczywiście mogą mieć kłopot z jedzeniem przez te wszystkie maski.

Wyobraźcie sobie np. cRPGa, w którym Wasza postać nie tylko głoduje jeśli przynajmniej raz dziennie czegoś nie zje, ale też tyje, jeśli je za dużo, albo niezdrowo. Tycie wpływałoby nie tylko na jej wygląd, ale i na statystyki. Albo FPSa ze scenką jak z wspomnianego „Obcego”. Pomyślcie, że drużyna w cRPGu, mogłaby odmówić żarcia w kółko tego samego i domagać się urozmaicenia. Tu widziałbym pole popisu dla Bioware, dla którego relacje między postaciami z gry są przecież ważne. Zależy Ci, graczu, na sympatii Twojej drużyny? No to przestań ją karmić suszoną wołowiną i wyskocz z paru sztuk złota na ucztę z okazji ubicia kolejnego bossa!

zombieOstatnio temat jedzenia zrobił się trochę bardziej popularny dzięki modzie na zombie

A może jakaś postać z gry miałaby słabość podobną do Usagi Tsukino (tej z Księżyca)? I narzekałaby, gdybyśmy nie dość często zatrzymywali się na popas w gospodach? Czy czarodziej z naszej drużyny nie mógłby być otyłym sybarytą? Albo nasza armia (choćby w EU albo Total War) nie używana zbyt długo nie mogłaby się zmieniać w spaślaków, jeśli nie zadbalibyśmy dość dla niej o ćwiczenia?

Jedzenie, jak się okazuje, może być jeszcze jednym kontynentem do odkrycia w świecie gier. Obok takiej, na przykład, wiosny. Czemu akurat tej pory roku? A ile razy widzieliście w grach wiosnę? Zimę, lato – owszem. Nawet jesień. A wiosnę? Czy jakiś Wasz bohater na przykład… A nie, to już inny temat.

Dodaj komentarz



69 myśli nt. „Spode łba – małe żarcie

  1. slowman

    W Crusader Kings II urządza się uczty i zaprasza się na nie wasali, żeby z nimi trochę pogadać. Czasem ktoś się upije, czasem okaże się dobrym kompanem do picia a innym razem się obrazi.

    Kolejny dowód na to, że to nadgra. :P

    A tak w ogóle to niedawno wpadłem na grę Peacemaker, gdzie próbuje się powstrzymać konflikt izraelsko-palestyński. To tak w odniesieniu do innego Twojego tekstu.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @deathclaws

      Tzn. ma ale nie ma. Bo ta wiosna charakteryzuje się – o ile pamiętam – tylko tym, że jest, bo gra wprowadziła podział na pory roku. Zima ma swoje cechy – armia człowiekowi zamarza, jeśli nie znajduje się na własnym terytorium. Jak wiosna, to powinny być przynajmniej roztopy (i katar sienny generała, gdyby miał taką cechę – w TW to akurat możliwe, dawałoby mu np. -1 do ataku wiosną).

  2. urt_sth

    W Pingwinach były ze dwa odcinki o szkodliwości przejedzenia, jeden dotyczył chrupek drugi ryb, to tak na marginesie.
    Na marginesie z drugiej strony dodam, że mąka farina typ 00 robi wielką różnicę w cieście do pizzy – warto spróbować i porównać.
    Wczoraj upiekłem swojego moby dick’a i jak zwykle pyszny, ale zakalec. Nic to, już nie raz obiecywałem sobie „nigdy więcej”, ale tak jakoś miałem w lodówce trochę świeżych daktyli.

  3. MHT

    I temat żarcia otwiera tak wiele możliwości questów czy balansowania ekonomią. Gdybyśmy w takim Falloucie musieli jeść a jedzenie byłoby trudne to zdobycia – przynajmniej te mało radioaktywne, gdzie za cenę kilku magazynków moglibyśmy dostać talerz zdrowego żarcia, dzięki któremu nie rozchorujemy się a nasze statystyki pozostaną na w miarę rozsądnym poziomie, kwestia przetrwania w post apo nabrałaby nowych barw i rumieńców. Nowe perki – +10% DMG gdy najedzony, kucharz – umiesz ze szczura zrobić święto dziękczynienia! Dodatkowe możliwości rozwoju, nauki poprzez samodzielne gotowanie, skille, przepisy.
    Tyle że to jest raczej nudne. Ludzie wolą strzelać z wyrzutni małych głowic atomowych niż zbierać zioła dla poprawienia smaku?

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @MHT

      Gdyby postać gracza rzygała przez radioaktywne żarcie wszyscy gracze karmiliby ją na początku świecącymi parówkami, żeby oglądać animacje rzygania;). Gdzie tu nuda?;).
      A poważniej – tak, trzeba by pokombinować jak to zrobić, że graczom się chciało. Z drugiej strony można by to zrobić jak w F:NV, gdzie pragnienie i głód były opcjonalne. Części graczy takie podejście by się spodobało, pozostali mogliby się bez niego obyć.

  4. maladict

    W sędziwych roguelikeach (ADoM/Nethack) jedzenie było ważne. Trzeba było wziąć ze sobą , dokupować w napotkanych sklepikach, a jak głód przycisnał to i zjeść truchło pokonanego potworka. Choć niektóre tylko raz. Głodowanie (jak i przejedzenie) miało oczywiście wpływ na statystyki.

    1. Fantus

      @maladict

      Moje pierwsze pićset śmierci w ADOM było właśnie z głodu. Zanim jeszcze ogarnąłem o co biega i dlaczego pierwsze kroki należy kierować do Terynio :)
      Trolle były mniej wybredne i mogły jeść wszystko, ze zwłokami i zepsutymi porcjami włącznie, a ze szczególnym uwzględnieniem surowego mięsa (bonusy).

      Ech, łza się w oku kręci.

      BTW wiedzieliście, że ADOM doczekał grafiki i dostał greenlight na steamie? :)

  5. Revant

    Dziwne, że nikt nie pamięta GTA: SA i jego świetny model jedzenia – jesz sałatki to jesteś chudy, wybierasz mac zestawy to tyjesz. Jak utyjesz to biegając lub jeżdżąc na rowerze spalałeś tłuszcz, a będąc chudym zwiększałeś staminę. Genialne i dziwię się, że „next gen” z tego co wiem na to się nie załapał.

    1. MusialemToPowiedziec

      @Revant

      Bo system był mocno „meh” – po co jeść, jak wystarczy zapisać grę? A w GTA4 to w ogóle, wystarczy autosave’a po misji wczytać.

      IMO R* uznał, że ilość środków jakie trzeba poświęcić na zrobienie całego systemu jest znacznie mniej opłacalna i wykorzystywana niż wrzucenie kilku dildo czy innych odniesień do seksu…

      1. Revant

        @MusialemToPowiedziec

        Dlaczego meh? Może nie miał wielkiego wpływu na samą mechanikę gry, ale jednak dawało to jednak dużo możliwości customowania bohatera oraz miało jakikolwiek wpływ na mechanikę. Gdzie są gry, które posiadają podobnie zaimplementowany system? Niby jest seria TES, ale to nie to samo bo nie widać po bohaterze, że przypakował albo przytył. A w SA nauczyć się mogliśmy tylko pewnych ciosów i sztuk walki po odpowiednim przyroście mięśni. Samo bieganie zależało od staminy i grubości bohatera. Dla mnie to kompletne nieporozumieniem było porzucenie tak dobrze przemyślanego systemu. A to, że ktoś eksploitwał go używając savewów? nah, każdy gra jak chce ;)

        1. MusialemToPowiedziec

          @Revant

          System był meh, bo jak sam piszesz, działał tylko w jedną stronę – były plusy dla mięśniaka i minusy dla grubasa (bycie grubasem z tego co wiem było opłacalne tylko jak się chciało zaliczyć wszystkie panienki, bo jedna miała ochotę tylko na grubasów).

          System może i teoretycznie dobry, ale był zupełnie nie praktyczny i nie użyteczny. Może gdyby leczenie jedzeniem było obowiązkowe miałby większy sens, ale tak jak został wprowadzony to tylko przeszkadzał i jednocześnie zmuszał do siedzenia i walenia w jeden czy dwa przyciski przez kilka godzin po to, by sobie podwyższyć staminę na rowerku w siłowni (pamiętam, jak w pierwszym mieście po każdej misji zamiast od razu save’owach to jechało się najpierw na siłkę pojeździć na rowerku przez te kilka minut po to, żeby CJ mógł pobiegać chwilę dłużej).

            1. MusialemToPowiedziec

              @Revant

              O, to nie wiedziałem, że jak wystrzelam całą ulicę, to wystarczy przemalować samochód i już nic się nie stało.

              System zwyczajnie nie działał jak należy, nie było żadnego powodu by zostać grubasem, a zdobywanie staminy było nudnym obowiązkiem. Jakby dalej ten system ciągnęli, to w GTA4 zamiast telefonów od Romana w środku misji to Nico by z głodu (alkoholowego :P ) umierał, a w GTA5 to byśmy zamiast napadów na bank planowałoby się wyprawy do restauracji tak, żeby w czasie zadania nie było alarmów „ktoś jest głodny, za chwile zacznie kanibalizować okolicę”…

            1. PeteScorpio

              @lemon

              Ten myk z jedzeniem w GTA:SA był spoko i wcale nie był taką pierdółką jak się wydaje, przecież wygląd i customizacja postaci to ważny element w serii GTA. Jeśli chciałem by mój protagonista wyglądał jak czarny Burneika to musiał on przytyć w myśl zasady najpierw masa, potem rzeźba i to było całkiem naturalne i dobrze pomyślane.

            2. MusialemToPowiedziec

              @lemon

              To ile razy twój CJ grubiał a potem chudł?

              System jako pomysł może i nie był zły, ale jego realizacja nie należała do najciekawszych.

              I może dlatego nikt tego nie robi w grach – to co zaprezentował R* jak idzie o tłuszcz i mięśnie było zwyczajnie nudne.

  6. furry

    Heh, z jedzeniem jest związany mój pierwszy grind w grach. W drugim Dungeon Masterze były takie rogate byki. Kiedy je wybiłem, zebrałem z nich stejki, dużo stejków. Po wszystkim kazałem drużynie nocować, bo trochę przetrzepały im skórę i okazało się, że rano byki się odrodziły, więc wybiłem je ponownie… Potem poszedłem dokupić strzał i w sklepie za mięso dostałem dużo więcej, niż dałem za nowe strzały.

    Coś mnie tknęło, sprzedałem prawie wszystko poza zbrojami i tarczami, nakupiłem strzał ile wlezie… I tak po trzech dniach (rzeczywistych, nie czasu gry) moja drużyna zbawiała świat z płonączymi mieczami, zaklętymi hełmami itp. A pamiętam, że był to dość wczesny etap gry.

    EDIT: O, takie coś.

  7. mr_geo

    W „Strongholdzie 2″ trzeba było organizować uczty żeby zdobyć punkty zadowolenia które determinowały pracowitość poddanych i ich chętkę do płacenia podatków.

    W „Setlersach” żarcie zawsze było ważne, choć zasadniczo tylko dla górników (reszta ludzików odżywiała się najwyraźniej na drodze fotosyntezy), a w części trzeciej i czwartej owi górnicy mieli nawet preferencje co do jedzenia: np. ten od żelaza lubił mięsko, a ten od złota rybki i jak dostawali coś innego to im wydajność poważnie spadała.

    We city builderach (porządnych, a nie jakiś fafnastych odgrzewanych kotletach od EA) jak nie dasz mieszkańcom żreć to się miasto nie rozbuduje. W „Emperor: Rise of the Middle Kingdom” jest nawet podział żywności ze względu na jej jakość i urozmaicenie, a arystokracja szamać jakiejś plebejskiej kapusty albo prosa nie chce.

    W „Dwarf Fortress”, zwłaszcza zmodowanej Masterworkiem żarcie – i picie, bo bez stałych dostaw alkoholu krasnalom odpierdziela i fort wypełnia się juchą, flakami i odciętymi kończynami – to właściwie już osobna gra w grze: uwzględniać trzeba preferencje kurdupli pod twoim zarządem, pory roku, umiejętności rolnicze farmerów, szybkość wzrostu, klimat, sposób przerobu plonów, wartość końcowego produktu i kupę innych parametrów. Zresztą radosna śmierć głodowa na przednówku to zakończenie jakiś 75% prób stworzenia fortu, zwłaszcza kiedy zaczyna się przygodę z DF

    No i jest jeszcze „Minecraft”, gdzie też można zejść na skutek wycieńczenia głodowego.

  8. Mnisio

    W Might&Magic VII (w VI i VIII chyba też) musiałeś mieć jedzenie do odpoczynku lub długiej podróży (między mapami). Jak nie miałeś to bochaterowie ci słabli, chorowali, a nawet potrafili zejść. Można było też nająć kucharza jako pomocnika – ale tylko zmniejszał ilość racji potrzebnych na posiłek.
    Także w Legend of Grimrock potrzebujesz jeść, jak nie to ci drużyna słabnie. Są nawet przedmioty zmniejszające/zwiększające szybkość spalania jedzenia.

  9. MHT

    Ciekawe, że jak o jedzeniu w świecie gier jest mało, to o wydalaniu tegoż nie ma już zasadniczo dosłownie nic. Być może jest to bardziej powiązane ze sobą, lepiej nich już ta nowa śliczna bohaterska Lara nie je, jak potem miałaby iść za potrzebą? ;) Chociaż nigdy nie grałem w Simsy, tam być może jest to jakoś rozwiązane :)

    1. mr_geo

      @MHT

      W Startopi jak nie zbudowałeś kibelka (Lava-tron, najbardziej epicka nazwa na sracz jaką tylko można sobie wyobrazić!:) ) to rezydenci najpierw byli coraz mniej zadowoleni i marudzili że nie mają gdzie się… ten tego, a gdy sytuacja się przedłużała w końcu robili pod siebie :D . Dużo obfajdanych startopian poza wielkim ujemnym modyfikatorem do happinesu przyciągało też grową odmianę szczurów które roznosiły choroby co prowadziło do dalszych interesujących wydarzeń (malownicze wysypki, lunatyzm, eksplodujące kończyny)

      1. MisBimbrownik

        @mr_geo

        A Theme Hospital?
        Czy nikt już nie pamięta szczurów biegających po korytarzach jeżeli nie zapewniło się odpowiedniego zaplecza w szpitalu?
        Zarówno automaty z napojami gazowanymi jak i toalety (oraz śmietniki i grzejniki) były bardzo istotne w planowaniu.
        Aczkolwiek nie raz czy dwa grałem mapkę „ekstra” z polowaniem na szczury za liczbę zabić w trakcie normalnych misji ;)

  10. lemon

    W The Guild 2 produkcja żywności jest dość rozbudowaną gałęzią rozgrywki. Siejesz zboże, zbierasz ziarno, potem młyn, mąka do piekarni albo do karczmy, razem z innymi darami natury, mnogość potraw i napitków. Nie pamiętam tylko, czy jedzenie i picie było konieczne do przeżycia.

  11. Tasioros

    Jedna z pierwszych kultowych gier przecież jest już o jedzeniu – Pac Man. W „The Walking Dead” też była jedna ważna kolacja. O Pizza tycoon i Dungeon Master już ktoś wspominał. Pamiętam też Fat Princess na PS3 chyba, gdzie się dokarmiało pulchną księżniczkę i feministkom się to nie podobało.
    W gothic można było smażyć na patelni nad ogniskiem mięsko, dzięki czemu dawało więcej HP. Ogólnie żarcie w grach się przewija, ale chyba całego posiłku w czasie rzeczywistym nie było dane mi jeść w wirtualnym świecie.

  12. whushhh

    Tryb hardcore w FNV super sprawa, zupelnie inny klimat jak sie czlowiek zastanawia czy napic sie radioaktywnej wody bo innej nie ma czy tez chodzic odwodniony.
    Z innej beczki temat jedzenia super wyglada w Grze o Tron super opisy uczt I potraw „z epoki” dzieki nim dowiedzialem sie co to kaplon. Oczywiscie mowie o ksiazce nie serialu bo od tego trzymam die z daleka.

    1. Goblin_Wizard

      @Goblin_Wizard

      Sprawa nieaktualna. Doszedłem do wniosku, że nie ma sensu kupować nowych (przefarbowanych starych) kart od AMD, a Nvidia jest po prostu za droga w stosunku do wydajności. W związku z tym mam zamiar kupić używanego Radeona 7950. 3GB vramu wystarczy mi jeszcze na długo (monitor 1440×900) i zapotrzebowanie na prąd ma jeszcze znośne w porównaniu do nieco mocniejszych, ale za to o wiele bardziej żrących modeli. Mając zasilacz 500W muszę uważać co by nie przegiąć pały.

  13. lupus_yonderboy

    Skoro o jedzeniu: w Starbound (na razie w 3 różnych wersjach: stabilnej, niestabilnej i nightly) trzeba jeść lub pić, można jeść i pić jednocześnie, jest osobny stół przeznaczony wyłącznie do gotowania, a jedzenie można kupić lub wyhodować, wodę przynieść sobie w pojemniku do domu, a jak nie zrobimy kawy, to nie zaliczymy jednej z pobocznych misji :)
    Oprócz tego podróżujemy od planety, do stacji kosmicznej, obok kamiennego nie posiadającego własnej atmosfery satelity oceanicznej planety, małym statkiem kosmicznym, który mozolnie naprawiamy i rozbudowujemy, przemieszczając się poprzez radioaktywne i niestabilne układy gwiezdne do jądra wszechświata, żeby coś tam zrobić, jeszcze nie wiadomo co, ale można zagłosować, albo napisać scenariusz, podesłać twórcy gry, ksywa Tiy.
    Można siepać mieczem, strzelać z rewolweru, pizgać laserową snajperką i naparzać z RPG i robić mnóstwo, całe mnóstwo fajnych rzeczy.

    Ps. jest 7 różnych ras i można mieć zwierzątka, które oczywista też mogą napierdalać we wrogów, online.

Powrót do artykułu