Spode łba – ich trzech

bosman_plama dnia 6 stycznia, 2015 o 10:13    14 

monty

W nawale świąt i dni wolnych człowiek zaczyna się gubić i przestawać rozumieć o co biega. A także śpi prawie do dziesiątej. Po przebudzeniu może odkryć, że dziś przypada rocznica tego dnia, kiedy trzech twardzieli ze wschodu przybyło do wioski, która dla nas też leży trochę na wschodzie i zatrzymało się w bacówce, w której na świat przyszedł Brian. Ale tylko na chwilę. Tak, czy owak, takie wspomnienia sprawiają, że człowiek zaczyna myśleć o monarchii.

Oczywiście najlepszym pod słońcem królem jestem ja. We wszystkich odsłonach Cywilizacji. Moim poddanym żyje się zdrowo i bogato, a poza tym, najczęściej są obywatelami imperium obfitego w różne cuda świata. Czasem koszt takiego dostatku wyraża się w wojnach, ale zawsze starałem się je prowadzić przy minimalnych stratach własnych. Więc fajny ze mnie król, nie ma co!

bacówka

 Typowa bacówka, jakiej w filmach o Betlejem raczej nie uświadczysz, trafiały się za to takie w serialu o Janosiku. Janosik też był dobry, jak dziecko urodzone w bliskowschodniej bacówce, a jego imię też zaczynało się na „J”. Przypadek?

Swoją filozofię starałem się zaszczepić także w królach, którym doradzam w Medievalach (Total War) . Tam, niestety, nie jestem władcą, raczej szarą eminencją. Na szczęście królowie słuchają mnie bezwzględnie. Bywają różni. Jedni mają swoje słabostki, inni są władcami idealnymi. Do dziś przyjemnie wspominam króla Bolesława IV, który dożył dziewięćdziesiątki i był chyba najlepszym znanym mi monarchą. Wprawdzie po jego śmierci królestwo wpadło w kłopoty, bo następca tronu dobiegał siedemdziesiątki, a  zgodnie z zasadami gry dopiero po objęciu władzy miał prawo poślubić jakąś nieszczęsną księżniczkę, by płodzić z nią kolejnych kandydatów na królów, ale jakoś udało nam się przezwyciężyć trudności.

Król_julian

 No cóż, tacy władcy też się trafiają

Podobno jeszcze większa zabawa z monarchami jest w Crusader Kings, ale tego nigdy nie doświadczyłem.

Za to polubiłem następcę tronu w Dragon Age Origins. Być może dlatego, że sam go na  tronie usadowiłem? Pod tym względem to dość interesująca sytuacja w grach. W strategicznych chodzi zwykle o utrzymanie królestwa (księstwa, czy czego tam jeszcze chcecie) i poszerzanie jego granic. W wspomnianym CK można zacząć na stosunkowo niskim poziomie posiadania, ale jednak jest się jakimś przywódcą, seniorem. Nie znam strategii, w której zaczynamy jako szlachcic o wielkich ambicjach, nie dysponujący jednak niczym właściwie poza nimi.  DAO pozwala nam przyjrzeć się ścieżce do władzy właśnie od takiego punktu. Niestety, nasz kandydat na króla ambicją nie grzeszy, dlatego musimy go do władzy niemal zmuszać. A to oznacza, że jesteśmy prawi i w ogóle. Może fajnie byłoby kiedyś zagrać draniem, który musi spiskować, knuć i mordować, by doprowadzić na tron swojego nadambitnego kandydata?

arthas

No dobra, był Arthas. Nie będę spoilerował, bo może czytają to jacyś ludzie, którzy w Warcraft3 nie grali. Niemniej Arthas trochę pasuje, ponieważ niegodziwie się napracował, by zdobyć tron. Jednak nieszczęsny książe był opętany, a w dodatku Warcraft to nie jest gra opowiadająca o knuciu. Ucinanie łbów tak – spiski, nie bardzo. Przydałby się więc taki Arthas z opętaniem tylko żądzą władzy i z możliwością spiskowania na miarę CK2, albo jeszcze bardziej. Najlepiej, żeby to była gra wyłącznie o spiskowaniu. Rozbudowana oczywiście o sytuację gospodarczą i geopolityczną, tak byśmy mogli wzbudzać niepokoje, wykorzystywać wydarzenia w ościennych królestwach a przy okazji zdobywać doświadczenie (elementy RPG), decydując, czy wolimy być np. bardziej uwodzicielscy czy obdarzeni zdolnościami do mnożenia pieniędzy. Trochę mi się przypomina, że w Fable 3 kombinowaliśmy z rewolucją, ale to jednak też nie to. Poniekąd pasowałby Evil Genius, ale jego akcja toczyła się niemal współcześnie, a mnie się marzy średniowieczne, albo renesansowe albo antyczne knucie, podtruwanie kuzynów, uwodzenie księżniczek, przekupywanie nieprzekupnych sędziów…. Ale właśnie ze startem od podstaw i skupieniem tylko na tym. Może znacie jakiś inny tytuł?

dao

 Swoją drogą, drugi koleś zdobywający tron w niezwyczajnych okolicznościach też ma imię na „A”. Przypadek?

Monarchowie monarchami, ale istnieją przecież fachowcy utrzymujący że do Betlejem nie przybyli żadni królowie, ale mędrcy. Ma to sens o tyle, ze król, który wyruszyłby samotnie na pielgrzymkę nie wiadomo dokąd miałby spore szanse na utracenie tronu. Z drugiej strony doświadczenie krucjat wskazuje, że tacy królowie się jednak w historii pojawiali. Byli jednak na tyle rozsądni, by zabierać ze sobą w podróż armie.

hannibal

 Dzień dobry, jestem mędrcem. Przyszedł zjeść… eeee… zobaczyć państwa dzieciątko.

Jeśli jednak trzymać się wersji mędrców, znajdziemy się w kłopotach. Widzicie, w grach mędrcy to postaci niemal wyłącznie podejrzane. Zastanówcie się, kto w grach pełni role mędrców? Nasi doradcy w kolejnych Red Alertach? Przecież to świry co do jednego! Magowie i kapłani? Jeszcze większe świry. Tzw. dobrzy magowie są zwykle zakręceni i nieodpowiedzialni (przypomina mi się czarodziej z Neverwinter Nights2, nie pamiętam jego imienia, ale głos podkładał pod niego Krzysztof Kowalewski). I też mają jakieś własne plany, przez które możemy wpaść w kłopoty, bo ich plany oznaczają zwykle jakieś zadanie dla nas. Mędrcem byłby pewnie taki Irenicus ogarnięty własną obsesją, z którą musieliśmy się zmagać przez blisko 200 godzin Baldurs Gate 2. Magowie w serii Dragon Age stale balansują na krawędzi szaleństwa, a walczący z nimi „mędrcy” templariuszy wcale nie są lepsi. Mędrzec Krypty z Fallout 1 wymyślił tyle, że nie ma w niej dla nas miejsca i nas wygnał, mędrcy z KotOR i KotOR2 zwyzywali nas od najgorszych, utrudnili nam życie i było to jedyne, co zrobili w kwestii ratowania galaktyki.

irenicus

 Kogo by tu jeszcze porwać i torturować? hmmm. Muszę zobaczyć, czy nie urodził się gdzieś ktoś nowy obdarzony mocą.

Długo można by tak wymieniać. Gry, podobnie jak literatura i filmy (najczęściej klasy B) lubują się w szalonych mędrcach, po których ktoś musi posprzątać. Z takimi mędrcami ciągle zmaga się James Bond, mędrcem był pewien ludożerczy Hannibal. Nawet trzej (a właściwie czterej) muszkieterowie największe kłopoty mieli z pewnym mędrcem. Można by dojść do wniosku, że popkultura nie przepada za intelektualistami. Są w niej, zazwyczaj przyczynami kłopotów, ojcami i matkami potworów. Prostaczkowie o mniejszej inteligencji, ale większych mięśniach i sercach muszą zazwyczaj stawiać czoła temu, co światu wyrządzili mędrcy. Jeśli już w popkulturze pojawia się jakiś dobry mędrzec, to zwykle jest tyleż mądry, co pocieszny, jak wspomniany czarodziej, albo rozmaici nerdzi pomagający prawdziwym herosom – tym głupszym, prostszym i nieskorym do rozważań.

conan_schwarzenegger_0

 Typowy pozytywny bohater popkultury wygląda mniej więcej tak. I ten wyraz intelektualnej głębi na jego twarzy też jest w popkulturze pożądany bardziej niż jakieś dekadenckie marsy zamyśleń.

Z dwojga złego wolę więc, by do stajenki przybyli królowie ze swoimi  darami. Mędrcy zapewne przynieśliby jakieś ludobójcze wynalazki, z których jeden przypadkowo wybuchłby i zestrzelił anioła znad stajenki. Po za tym cały czas chichotaliby nerwowo, czerwieniliby się na widok Marii i w ogóle wyglądaliby nieżyciowo i komicznie. Strzelaliby gafę za gafą, a koniec końców jeden z nich okazałby się zbrodniczym szaleńcem.

Nie, królowie zdecydowanie wydają mi się lepsi. Popkulturowo, oczywiście.

Dodaj komentarz



14 myśli nt. „Spode łba – ich trzech

  1. nacho66

    Ja dzis w robocie, niestety teraz (a stety np w dniu sw. Patryka ;) ) pracuje na kalendarzu irlandzkim. Jedyne co moge to postarac sie nie przemeczac. Okres przed swiateczny i tak mialem ciezki a za popchniecie updatu danych klientowi na serwer o polnocy w sylwestra tez cos mi sie nalezy ;)

    Pogrywam sobie w Aliena – bardzo przednia gierka. Jakies 8 godzin za mna, Obcy mnie gania od jakis 4ech. Chcialbym sie podzielic ciekawym bugiem jakiego doswiadczylem, dosc psujacym klimat gry na poczatku (potem sie zapomina). Nie sadze, zebym tu teraz sypnal jakims SPOILER’em ale jak kogos bola jakiekolwiek wzmianki o tresci gry po wcisnieciu NEW GAME to niech nie czyta dalej.
    Otoz, Ci co grali wiedza kiedy Obcy pojawia sie po raz pierwszy. Objawia sie to cut scenka po kilku godzinach gry. jakies 2 godziny przed ta cut scenka, jest moment na Sewastopolu gdy pierwszy raz wsiadamy do tranzytu (tej ‚kolejki’). Z tego co pamietam towarzyszy tej scenie dosc spore oczekiwanie na jej przyjazd w akompaniamencie wyjacego alarmu. Gdy juz kolejka przyjechala i drzwi sie otworzyly, wbieglem sobie do niej a gdy sie odwrocilem, sekunde pozniej z ryjem wbiegl za mna do niej Obcy :) Wnioskujac z podpowiedzi (a raczej ich braku) wujka Googla oraz owej cutscenki opisywanej szeroko na jutubie jako ‚first alien appearance’, chyba…. chyba to byl bug :) Biorac pod uwage, ze troche o grze juz wiedzialem z gameplayow, byl to wiekszy WTF moment niz gdy Obcy mial sie pojawic zgodnie z zalozeniem tworcow

    A tak wogole to rozwala mnie brak NBA2k15 w zestawieniach gier roku. Absolutnie najlepsza gra sportowa z jakakolwiek sie kiedykolwiek zetknalem

    1. LiberNull

      @nacho66

      Są też momenty w których obcy nie będzie zjawiał ale jak celowo będziesz robił ”chlew” to się z respi. Miałem podobne akcje. Raz przed tą cut scenką biegałem jak poparzony świniak na jarmarku to w końcu Xeno wciągną mnie do kanału wentylacyjnego. „Zesrałem się ze strachu” było dość dosłowne.

  2. teekay

    Jeżeli chodzi o knucie, spiskowanie i skrytobójstwa w grach to raczej trzeba poczekać dopiero na The Age of Decadence. Jak grałem w demo, to dziwiły mnie relacje innych osób które w to grały i ginęły po kilku minutach od rozpoczęcia rozgrywki, podczas gdy moja rozgrywka trwała dobre dwie godziny i nawet nie doświadczyłem ani jednej walki. Od samego początku można wcielić się w typowo pacyfistyczne profesje i rozwijać historię na swój sposób. Pytanie tylko, kiedy ta gra w końcu wyjdzie. ;)
    Jeszcze mam nadzieję, że w Kingdom Come pojawią się takie elementy i będzie można wiele spraw rozwiązać podstępem, szczególnie, że gra ma ponoć traktować o typowym życiu szlachty i arystokracji z okresu średniowiecza.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @MusialemToPowiedziec

      To nic nie zmienia. Po pierwsze Sherlock też jest socjopata, co sam przyznaje w pierwszym sezonie. Po drugie fakt, że zło jest sexy to nie nowe odkrycie, to jest oczywiste odkąd narodziła się popkultura. Brain może być sexy, ale i tak w popkulturze jest cechą szaleńców i potworów.

      Oczywiście, w kulturze, w której sexy=dobry sprawa może wyglądać nieco inaczej. Ale ta zasada, choć obecnie powszechna, jest również zasadą niepisaną, ba przemilczaną.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @MusialemToPowiedziec

          Wiesz, przynajmniej połowa internetu była przekonana, że to on jest Red Johnem. Przypadek?
          Gość jest równie aspołeczny jak Sherlock i zabija bez mrugnięcia okiem, jeśli uważa, że ma rację. Dowiódł tego przynajmniej dwukrotnie. Podobnie jak Sherlock czy Punisher jest pozytywnym bohaterem. Ale normalny? Nie sądzę.

  3. lemon

    Nie znam strategii, w której zaczynamy jako szlachcic o wielkich ambicjach, nie dysponujący jednak niczym właściwie poza nimi

    Od biedy pasuje The Guild (grałem tylko w dwójkę). Zaczynasz z odrobiną grosza na start i szukaj sobie żony (albo męża), płódź potomków, zbuduj ród, produkuj, handluj lub napadaj innych, zdobywaj władzę w wyborach (przekupstwo wysoce wskazane) i wykończ wszelką konkurencję. Brzmi lepiej niż gra wygląda w rzeczywistości, ale i tak można spędzić miło czas.

  4. Revant

    Mount&Blade – nie ma tam super knucia (chyba, że coś w modach pododawano), ale grę zaczynamy jako nikt, a później możemy wspinać się po drabince do góry. Nie pamiętam jakiegoś knucia, ale rozeznanie „kto kogo lubi” jest bardzo ważne, tak samo jak w którą rodzinę się wbić za pomocą utkanego dobrze małżeństwa ;)

Powrót do artykułu