Spode łba – czas na rdzę!

bosman_plama dnia 20 grudnia, 2016 o 9:33    91 

rustytyt

Zbliżają się Święta, oraz koniec roku. Za chwilę wszystkie możliwe serwisy zaczną przeprowadzać plebiscyty na najlepszą grę tego roku. Zapewne wygra w nich coś niesamowicie wypasionego, wyprodukowanego za grubą forsę. Zanim to jednak nastąpi, spróbujemy wybrać u nas grę, która zasłużyła na wątpliwej jakości i chwały laur Zardzewiałej Krypy Bosmana! Istnieje niewielka szansa, że w tym roku nie będzie to Wiedźmin.

Jak może pamiętacie, Zardzewiała Krypa rządzi się ociupinę innymi zasadami, niż reszta konkursów. Tak samo jak inni wybieramy najlepszą grę tego roku (niezapomniany 2016 zbierający krwawe żniwo wśród muzyków i nie tylko). Różnica polega na tym, że nie głosujemy na grę, która została w 2016 roku wypuszczona na rynek, ale na taką, w którą w 2016 roku grało się nam najlepiej. Jeśli jest coś niesamowicie nowego – proszę bardzo. Zdarzyło się w plebiscycie, że głosowaliście nawet na gry, które jeszcze nie miały swojej oficjalnej premiery. Ale jeśli najlepiej wspominacie grę w… Hmmmm…. Będę zupełnie przypadkowo strzelał tytułem… w Fallouta 1 na przykład, to też możecie. Data wydania (i ważności) nie jest istotna. Rodzaj maszyny, na której graliście także nie ma znaczenia. Jedyne, co się liczy, to frajda jaką czerpaliście z grania.

r1

Ponieważ może się zdarzyć, że czyta Gikza ktoś, kto w zeszłym roku nie wiedział nawet o jego istnieniu, by jeszcze wyraźniej zaznaczyć o co chodzi, przypomnę wyniki z poprzednich lat. W 2013 mieliśmy następujących zwycięzców: Europa Universalis 4, Crusader Kings 2, Borderlands2. A w 2014 takich: Wasteland 2 (trzecie miejsce) oraz Crusader Kings 2 i Cywilizacja V – wspólnie na pierwszym. W 2015 tak poszaleliście z rozsypaniem głosów na mnóstwo tytułów, że podium (zardzewiałe) zawaliło się pod zwycięzcami. Na trzecie miejsce wepchali się rok temu: najtwardszy z naszych zawodników, dotąd zawsze obecny na podium – Crusader Kings 2  oraz tylko nieco mu ustępująca pod względem zaciekłości - Europa Universalis 4.  O ile na trzecim miejscu okopały się rok temu strategie, to drugie należało do gier o kumplach lubujących  się w rozwałkach: Broforce i GTA V. Natomiast pierwsze, wiadomo, jak wszędzie indziej (to był wyjątkowy rok) zajął Wiedźmin 3

Old car in HDR

Nie sądzę, by w tym roku pojawił się faworyt tego rodzaju. No, chyba, że znowu będzie nim ten sam dobry, siwy Wiedźmim. Możliwe więc, że walka będzie bardziej zacięta, albo że na braku faworyta skorzystają starzy wyjadacze i znów wygra Crusader Kings 2. Wszystko w Waszych rękach.

Jeszcze dwa zdania o zasadach. Każdy może głosować na maksimum trzy gry. Jeśli napiszecie coś w stylu: „a na trzecim miejscu daję ex aequo piętnaście tytułów” (próbowaliście tego rok temu, przekręciarze), to punkt dostanie tylko pierwsza z wymienionych. Jeden głos – jeden punkt. Nie można przyznawać np. wszystkich trzech punktów jednej grze. Jeśli w 2016 graliście tylko w jedną, jedyną a nawet pokochaliście ją tak, że wzięliście z nią ślub i macie już dzieci, i tak możecie zagłosować na nią tylko raz. I choćby nie wiem jak łamało Wam to serce, dostanie od Was tylko jeden punkt. Nie musicie głosować aż na trzy gry, ale nie możecie głosować na więcej, niż trzy.

r3

Jak widzicie z tego skomplikowanego opisu zasady są proste i klarowne. Cały świat wybiera najlepszą grę 2016 roku opierając się na kryterium daty wydania, my robimy to samo opierając się na kryterium frajdy z grania.

Zaczniemy od moich głosów.

Uncharted 4 – to ciągle gra, która sprawia mi mnóstwo frajdy. Zainwestowałem w nowy, większy telewizor, odpaliłem więc ją sobie ponownie i znów byłem przeradosnym dzieciakiem cieszącym się ze skakania ze skał (na linie z hakiem), skradania w wysokich trawach (skradania ja, rozumiecie, ja, który nienawidzę skradanek), ze strzelania, walk wręcz, z szermierki (nareszcie!!!!! Ostatni element, jakiego w serii brakowało) oraz z pływania, rozbijania samochodu i wędrowania śladami piratów w poszukiwaniu ich skarbu. Nawet fabuła, którą przecież już znałem, nie nudziła mnie. Wspaniała gra.

uncharted-4-a-thiefs-end

Tyranny – mimo wszystko. Mimo tego, że gra urywa się w momencie, w którym zaczyna się robić jeszcze ciekawiej, mimo, że jest dość krótka, a kilka walk okazało się niezbyt potrzebnych. Mimo to frajda grania w prawie Czarną Kompanię, grania w cRPGa innego, niż cała reszta cRPGów, sprawia, że po prostu nie mogę nie odnotować tej gry w głosowaniu. Co jeszcze za nią przemawia? System reputacji, który przez jakiś czas sprawiał, że drżałem o każdą wygłaszaną przeze mnie kwestię. Klimat, zdecydowanie klimat. Ze dwa momenty, w których rzuciłem ostrymi „kurczakami”. Dawno nieobecne u mnie przy cRPGach pobudzenie emocjonalne wyrażone krótkim: „ten skurkowaniec musi zginąć” gdy wszedłem do obozu i przywitały mnie nabite na pal zwłoki kogoś, kto niedawno mi zaufał. Tak, Tyranny ma swoje wady, ale dostarczyło mi tego rodzaju frajd, jakich nie dostarczał mi dawno żaden cRPG. Czasem były mroczne, to prawda. I za to też należy się punkcik.

tyranny

Trzeci głos miałem oddać na Cywilizację 2, bo znalazłem moda umożliwiającego mi zagranie w nią na windzie 8.1. Przypomniałem sobie przez to, że to jedna z tych gier, do których należy miejsce na podium w konkursie na najlepszego wyłudzacza jeszcze jednej tury. A jednak coś nie zagrało do końca między mną a Civ2. Stara miłość może nie zardzewiała, ale zmieniła się w łagodniejsze uczucie. Pograłem sobie w Civkę, pouśmiechałem parę razy, przywitałem jakiś poranek, jak za dawnych czasów. Ale nie zaiskrzyło. Mimo to oddałbym na nią głos, gdybym w ostatniej chwili nie przypomniał sobie ile beztroskiej radochy czerpałem w tym roku z przypomnienia sobie gry, o której już Wam pisałem.

troll

Kingdoms of Amalur: Reckoning. W tym roku wróciłem do tej gry, by odkryć, że gębula sama mi się rozdziewa w radosnym uśmiechu gdy przemierzam malownicze lasy, góry, pustynie, sympatyczne wioski. Gdy skaczę jak szalony wokół wielgachnego trolla, albo wpadam znienacka między sforę wilkopodobnych stworów. Albo gdy przetrząsam niepokojące jaskinie. Dawno nie miałem takiej frajdy ze zmieniania bądź ulepszania sprzętu, z walki i ze zwiedzania. To nie była wielka, hipernowatorska gra z fabułą, która śniła się potem graczom po nocach. Ale miała (i wciąż ma) w sobie niezmierzone pokłady niesamowitej fajności. Twórcy KoAR wzięli ile tylko mogli z Fable, z gier MMO, z całej masy poprzekształcanych przez siebie mitologii i zbudowali z tego poletko do przefajnej zabawy. I za nią daję im ten ostatni punkcior.

Teraz Wasza kolej. Mam nadzieję, że nie będę musiał napisać nic kontrowersyjnego, byście znowu pobili rekordy komentarzy. Możecie głosować pod tym, lub jakimś nowym moim wpisem (ale najlepiej pod tym) do końca tego roku, do ostatniej jego sekundy, bo może w niej właśnie odkryjecie, że najfajniej grało Wam się w Fallouta 1 bądź 2.  Wyniki ogłoszę jakoś na początku stycznia nadchodzącego roku 2017.

 

DOPISANY PEES Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI.

Wiecie, że w grudniowej NF Parowski cytuje gikza?:D. Z linkiem:),

Dodaj komentarz



91 myśli nt. „Spode łba – czas na rdzę!

  1. XVII

    1. „Pillars of Eternity”. Nadszedł w moim życiu taki czas, kiedy znowu mogę zrobić sobie dzban dobrej herbaty, odpalić kompa i siąść do gry, której na mniej niż 4h nie opłaca się odpalać :P Z pewnym opóźnieniem udało mi się wreszcie ukończyć ten tytuł i jest miodzio. „Tyrania” jeszcze czeka.
    2. „Chrono Trigger”. Kupiwszy sobie na Mikołaja pad podłączalny do telefonu zacząłem grzebać w starociach, które mój telefon by uciągnął. Ten staroć nie zestarzał się ani trochę.
    3. „Civilization V”. Który już rok z kolei męczymy toto z kumplami co któryś tam weekend? No, ale niech tylko szóstka trochę stanieje ;)

  2. Daimonion

    O cholerka… Właśnie się okazało, że gdzieś mi zginął jeden rok. No i wygląda na to, że w sumie to w nic nie grałem, bo jakoś tak ciągle były inne rzeczy do roboty. Rozumiem, że tytuły książek nie wchodzą w grę?:P
    Aby spełnić demokratyczny obowiązek, odpalę se dziś Kingdoms of Amalur i niech na niego leci mój głos, bo to fajny i niedoceniony tytuł.

      1. Daimonion

        @furry

        1. Durrenmatt, „Romulus Wielki”,
        2. Lem, „Niezwyciężony”,
        3. Deaver, „Październikowa lista”.
        Czyli dwie premiery i jedna powtórka:) Choć prawdę mówiąc, najwięcej czasu i tak spędziłem nad własnymi tekstami, których jak każdego roku nikt nie chce wydrukować (choć lepsi są ci, co nie odpowiadają, od tych, którzy najpierw obiecują, a potem rezygnują).

        1. Wyspa

          @Daimonion

          Akurat „Niezwyciężony” Lema mnie nie porwał. Za to uwielbiam Dzienniki Gwiazdowe, Pirxa czy Bajki Robotów. Trochę wstyd się przyznać bo kiedyś zwykłem czytać koło 100 książek rocznie a w 2016 z braku czasu to tak tylko czytałem sobie znowu Lema właśnie, ale nie powieści a Summa Technologiae, Dialogi czy teraz Planeta LEMa. A no i Listy Lema do Mrożka…
          Taki w Sumie Lemowy rok mam…

          1. Daimonion

            @Wyspa

            Mnie porwał, natomiast właśnie Pirxa nigdy nie lubiłem i nie przebrnąłem do końca. Natomiast Dzienniki uważam za skończone arcydzieło. Nad korespondencją z Mrożkiem się zastanawiam, bo ostatecznie z Mrożka pisałem magisterkę, więc to do czegoś zobowiązuje… Ale jakoś tak epistolografia, pamiętnikarstwo i biografie nigdy mnie nie ciągnęły. Generalnie nie przepadam za literaturą faktu.

        2. furry

          @Daimonion

          Ja „Niezwyciężonego” dosłuchałem w zeszłym roku rzutem na taśmę, pamiętam że w Sylwestra rano łaziłem ze słuchawkami na uszach. W tym roku wydobyłem z Ninateki „Solaris” czytane przez Piotra Fronczewskiego. Co prawda napisane, że „obszerne fragmenty” a nie całość, ale daje radę.

          Za to zupełnie mi nie weszło „Puste niebo”, zmusiłem się do skończenia książki. Chyba mnie główny bohater wkurwiał.

  3. michrz

    U mnie na pierwszym miejscu plasuje się Wiedźmin 3 :) Początek roku upłynął mi pod znakiem naszego polskiego rębajły. Powody oczywiste.

    Na drugie miejsce wskoczył przebojem Middle-Earth: Shadow of Mordor. Nie spodziewałem sie, że ta gra będzie aż tak dobra, a już zupełnie mnie zaskoczyło to, że hypeowany w kosmos system Nemesis działa i dodaje dużo do rozgrywki.

    Trzecie miejsce dostaje Dungeons of Dredmor, którego w końcu zmogłem w standardowym trybie (
    normal, permadeath, bez Diggle Godsów). Walka wręcz, Warlockery, dual-wield tarcz, Blood Magic i poszło ;) Coś czuję, że do tego tytułu jeszcze będę wracał nie raz i nie dwa.

  4. Cayden Cailean

    Hmmm… pierwsza połowa roku należała do Wiedźmaka z dodatkami… mało oryginalnie ale pierwszy głos na W3.
    Potem był Doom i było krwawo i epicko i w ogóle… dopóki pewnego dnia mi się nagle nie znudziło i nie stwierdziłem że chyba jednak zrobię sobie przerwę… Drugi głos na „one of this doomed space marines”
    A trzeci głos na to co ciągle w tle i codzienny grind mój powszechny – World of Warships – tam zardzewiałych kryp sporo więc i głos się należy :)

  5. mr_geo

    Pewnie znowu wyjdę na dziwadło będę się wyróżniał…

    1. Dwarf Fortress Masterwork – bo wciąż i wciąż potrafi zaskakiwać i tworzyć światy i historie które zadziwiają. Poza tym co daje większą satysfakcje niż zabicie 6 metrowego monstrum przybyłego z otchłani piekieł za pomocą trafienia go między oczy wagonikiem kopalnianej kolejki wypełnionym magmą, a wystrzelonym z rail guna (dosłownie) napędzanego przez grupę wziętych do niewoli goblinów biegających do upadłego w wielkim kołowrocie ze złota i platyny?

    2. UFO – Enemy Unknown + Enemy Within + Long War – bo WYNOCHA Z MOJEJ PLANETY. I dlatego zę – co stwierdzam z prawdziwą przykrością – UFO2 to jedna z najbardziej bolących porażek wszechczasów. Miało być lepiej, więcej, ciekawiej a jest idiotyczniej, prymitywniej i bardziej losowo.

    3. Global Conflict Blue 2 – bo stary Harpoon nie działa na Win7, a za jego nowe wcielenia PT Autorzy wołają sobie takich kwot że chyba ich poj…ten tego. Za to GCB2 jest po pierwsze darmowe, po drugie fantastycznie dopracowane, po trzecie zajebiście fajne.

  6. Zebulah

    1. Batman: Arkham Knight – mimo bzdur i dziur w fabule oraz nadużywania batmobilu, gra epicka
    2. Talos Principle – zaskoczenie z cyklu „syndrom jeszcze jednej planszy”, satysfakcjonujące zagadki + rozkminy filozoficzne
    3. Diablo 1 + mod HD Belzebub – rewelacyjne odświeżenie i rozszerzenie 20-letniej gry. Torchlight 2 mimo całego swojego uroku ląduje jednak poza podium.

    Torchlight 2 – znacznie lepsza od jedynki, której w ogóle nie pamiętam mimo, że według Steama nabiłem w nią więcej godzin.
    Fallout 2 – nadal wciągająca, niesamowicie klimatyczna podróż. Irytuje tylko brak czasu na dłuższe posiedzenia jak za dawnych czasów (wakacje 1999 albo 2000 – miesiąc grania średnio po 8 godzin dziennie żeby jak najwięcej zwiedzić i odkryć).

    Rozczarowanie roku: Wolfenstein: The Old Blood – ograłem jako rozgrzewkę przed The New Order, którego akcja dzieje się później, ale niestety Return to Castle Wolfenstein ta gra do pięt nie dorasta. Projekty poziomów i grafika na plus, zamek robił wrażenie, szczególnie widziany z zewnątrz, ale cała reszta jakoś mi nie podeszła. Po zobaczeniu końcowego bossa do teraz mam czerwony ślad dłoni na twarzy.
    The New Order ponoć lepsze ale musi poczekać aż ochłonę.

  7. michgre82

    1) Wiedźmin 3 (PC) . Postanowiłem czekać, aż będę miał sprzęt dość dobry, bo W3 pociągnął i jest. To jedyny RPG do którego chętnie wracam by kontynuować przygodę. Główny wątek już kończę, a jeszcze dwa dodatki.. :)
    2) Battlefiled 1(PC). Nie miałem pomysłu na prezent urodzinowy. I tak stwierdziłem, że dawno nie grałem w żadne strzelanie. I tak wsiąkłem, 43h, 2422 kille, 49% wins, K/D 0.9 (scoutem tylko 10% czasu)
    3) C:MANO Wiem, że to zmarnowany głos, ale gram w excela zwanego Command: Modern Air Naval Operations. 279h łącznie o czymś jednak świadczy….

  8. Tichy

    Lubię ten plebiscyt to się wpiszę.
    1. Odkrycie roku – lubię grać w Dark Souls. Na razie jedynka.
    2. GTA 5
    3. Batman Arkham City – dawno tak się nie śmiałem na finiszu gry.
    Poza podium: Warthunder (od 3 lat z przerwami), Uncharted 1 i 2, Wiedźmin 3. I Journey. Kupiłem sobie PS3 lekko przechodzoną.

  9. furry

    1. Brutal Doom, ten staaary, z modami. Fajnie się poczuć młodszym o 20 lat. Siedzi na dysku i czasem się zagra partyjkę wieczorem. Jak rdza, to rdza.
    2. Tales from the Borderlands. Najlepsza przygodówka od Telltale, oby w 2017 zrobili coś lepszego.
    3. Hm, sam nie wiem czy Darkest Dungeon, czy XCOM: Enemy Within. Chyba jednak XCOM, bo mam ochotę zagrać w Long War, a na myśl o powrocie do lochu jeszcze mnie telepie.

  10. lordo4

    Zważywszy na to, że mój cały czas na granie zabierają streamy Nitka, a od niedawna Discord to dobrze bawiłem się (się bawie) przy:
    1. GTA V
    2. Spintires
    3. Broforce

    Odrębną kategorią są gry które ograłem ze „Starszym” (bo „Młodsza” jeszcze z padem nieobyta):
    1. LEGO (w dość równych porcjach serie SW, LOtR, HP, MARVEL)
    2. Rayman Origins
    3. FIFA 14

  11. walec

    1. FTL – Faster than light. Nawrót choroby, jakieś 200-300h dołożyłem w tym roku, teraz odstawiam, ale obawiam się że to nie koniec.
    2. GTA V – świetna rzecz. Odkrycie tego lata. Zwlekałem długo przez traumę po czwórce w którą się nie dało grać.
    3. Wiedźmin 3 – powrócił przez dodatki, lepsze od podstawki nota bene.

  12. iago

    No.1: Zardzewiała kosmiczna krypa, czyli Rebel Galaxy. Niesamowicie dużo frajdy dało mi takie latanie od bazy do bazy i rozpirzanie kosmicznych piratów do wtóru blueso-rocka (Blues Saraceno – Bad Man rulez!).

    No. 2: Pozostając w kosmicznych klimatach – Stellaris. Making Space Great Again (zwłaszcza po Heinleinie) w tym roku było zabawniejsze niż wbijanie noży w plecy w Crusader Kings II, a to spory wyczyn.

    No. 3: Z czeluści kosmosu pora przenieść się do lochu – Guild of Dungeoneering. Takie Darkest Dungeon a rebours. Na wesoło i wogle.

    Honourable Mentions (też b. fajne gry, ale w tym roku jakoś mniej niż 3 ww.): Darkest Dungeon (aż sam jestem zdziwiony. Ale w przyszłym roku, po wydaniu DLC, ma duże szanse powrócić w glorii i chwale na szczyt podium), Crusader Kings II, Hand of Fate, Endless Legend i Talisman: Digital Edition.

  13. thewhitestar

    Eee….
    1. Krew i Wino
    2. Serca z Kamienia
    3. Wiedźmin 3 ;)
    Po dodatkach i przeróbkach (oraz z drobnym udziałem modów) ta gra jest naprawdę rewelacyjna, a dodatki same w sobie urywają jajca. Zacząłem rok kończąc W3 w pierwszych dniach stycznia, a teraz w ostatnich dniach grudnia przechodzę W3 po raz drugi. I mogę napisać z czystym sumieniem że żadna gra w którą grałem w tym roku się do tej kompletnej już edycji W3 zwyczajnie nie umywa. Przepaść. Dlatego rozbiłem ją na całe podium. Oraz dlatego że dodatki same w sobie są raz – ultra świetne, dwa – naprawdę spore. Mogłyby równie dobrze zostać wydane nie jako DLCki, ale osobne gry, i tak powinny być traktowane.

    Mimo że W3 zmiażdżył w moim odczuciu konkurencję to nie mogę nie wspomnieć o dwóch innych świetnych tytułach które ograłem w tym roku. Niech to będzie coś w rodzaju honorowych wyróżnień
    # Dragon Age 1
    # Pillars of Eternity
    Co ciekawe rok temu na mojej liście Pillarsi byli pierwsi a Wiedźmin drugi.

    Jeszcze na zakończenie muszę wspomnieć o najgorszej grze, bezapelacyjnie wygrywa w tej konkurencji
    # Dragon Age 2
    zdobywając nagrodę dla najgorszej gry jaką kiedykolwiek przeszedłem (luzując tym samym wieloletniego króla – Gothica 3).

    PS. no, widzę że Tyranny zbiera dużo głosów, trzeba będzie w końcu zagrać, bo czeka w kolejce.
    PPS. generalnie to wymieniłem praktycznie wszystko w co grałem w tym roku… Bycie fanem rolplejów nie jest łatwe… Włączysz jedną grę i na następną będziesz miał czas 3 miesiące później… przy dobrych wiatrach

  14. larkson

    U mnie będzie dość hipstersko i japońsko, co mi tam :P

    1. Yakuza 5 – to mnie wzięło totalnie z zaskoczenia, choć serię miałem wsadzoną do kategorii „sprawdzę jak będę miał na czym i jak będzie mi się chciało”. Jako, że jestem szczęśliwym posiadaczem PS3, a gra znalazła się w Plusie to musiałem sprawdzić. Jezu, jakie to dobre. Fabuła, klimat, walka… miodzio. Może nie wszystko się w udało w 100%, bo fabuła choć bardzo dobra, to przez natłok aktywności pobocznych (a jest co robić) potrafi się rozmyć, a poziom trudności na normalu jest absurdalnie niski, w ciągu ponad 80 godzin zginąłem 4 razy (!). Gdyby nie kończący się Plus to zostałbym z grą na dłużej by grać w Virtua Fighter na automatach (prawdziwą, gra w grze normalnie) albo żeby poodwiedzać kluby z panienkami :P Gra tak mi się spodobała, że postanowiłem nadrobić całą serię, bez spin offów póki co (wiem, że jest odsłona z zombiakami :P )

    2. Valkyria Chronicles – mało jRPGów miałem w swoim życiu, poza Final Fantasy XIII, który był dość mocno crapowaty to nie grałem w nic innego z tego gatunku, więc ciepło przywitałem Valkyrię… głównie dlatego, że była w bundlu. Gra jest świetna. Oto dostajemy wciągającą żołnierską opowieść (co w świecie gier jest chyba rzadkością), fajny turowy system walki i przyjemną dla oka kreskówkową grafikę przypominającą anime (ciekawostka: jest anime oparte na tej grze). Jedyną jej wadą jest to, że niekiedy bywa za łatwa, spodziewałem się XCOMa, gdzie będę płakał po stracie każdego żołnierza, ale niestety nie można mieć wszystkiego.

    I tu walka jest bardzo zażarta, bo mam tu Batmana: Arkham Knight, który jest najlepszym Batmanem z całej trylogii, Binary Domain, przyjemną strzelankę z nie taką głupią fabułą, DOOMa, bo wiadomo, Grand Theft Auto V, bo fajny multik, Overwatch za to samo, M&B Warband za to, że znów mnie potrafił wciągnąć na dziesiątki godzin, Oxenfree za świetne dialogi i creepy klimat, Wiedźmin 3: Krew i Wino za bycie świetnym dodatkiem do świetnej gry, no i Crusader Kings II, bo jego zwyczajnie nie mogło zabraknąć. Po długim i intensywnym namyśle wybrałem:
    3. Overwatch, bo nie jest super wymagający, a i wystarczą 3-4 rundki żebym był happy na cały dzień. I tyle.

    PS Gdybym skończył DOOMa, to bym wrzucił tu DOOMa pewnie :P

    1. mr_geo

      @larkson

      VC omal co nie wkroczyło na moje prywatne podium, było dosłownie o włos od nominacji :)
      Ostatecznie zadecydował czynnik komfortu obsługi – gra jest dobra, momentami nawet bardzo dobra ale odziedziczona po konsolach mechanika sterowania Kronik jednak od czasu do czasu mi zgrzytała i deczko uwierała.

  15. projan

    O jak lubię ten plebiscyt. Mogę cockowiek napisać.
    Ronin – ma ta giera w sobie coś magicznego – taktyczna turowa skradanka – no jak czadowo to brzmi!
    Faster Than Light – dałem jej drugą szansę i … przepadłem. I wiem to na pewno, że wrócę do niej w 2017, bo ukończyłem jak na razie tylko na Easy.
    Kingdom Rush Frontiers. Wyszła na Steama, więc sobie ponownie ograłem to i podstawkę (a co!) i jeszcze ją przechodzę jako taktyczny master zza pleców moich dzieci. No ge-nial-na!
    I mogę podać grę na 2017 – Wiedźmin 3, bo kupuję na gwiazdkę i zacznę w styczniu. :)

  16. Revant

    Moje typy to:

    1. Darkest Hour: Europe ’44-’45 -> jak wróciliśmy po przerwie do tego z chłopakami, tak od razu jak nóż w masło. Klimat Kompanii Braci miażdży i nie daje się zapomnieć.
    2. Squad – bo DH niestety już graficznie i troszkę gameplayowo się zestarzał. Bardzo dobra zmiana, choć Klucznik nadal nie może do niej dołączyć :( za to z Zetsiorem zapraszamy w piąteczki – dobrze ustawiony kaem nie był tak dawno dobrze ustawiony ;)
    3. Star Wars Jedi Knight 2: Outacast – klasyk, który podkreśla tylko co rozmyślnie uśmiercił Disney.

    1. Revant

      @Revant

      Poza podium, ale chciałem wspomnieć jeszcze Pacz_Psy 1, bo załapały się jeszcze do 2016 :D wczoraj ukończyłem wątek fabularny i nadal nie rozumiem hejtu. Przehajpowana graficznie, ale nadal potrafi zachwycić widoczkami i detalami. Chicago zdecydowanie ciekawsze od Los Santos. „Poważność” gry zdecydowanie na plus – klimacik, który znikł gdzieś od GTA3. Motyw „mściciela” na poziomie problemów z komiksów DC, ale z zachowaniem jako takiej realności. No i te świetne tryby multi, gdzie się kogoś hakuje, albo jest się hakowanym, itd. Od jakiegoś czasu wyłączyłem je, aby dokończyć wątek główny, ale trzeba przyznać, że odciągają od niego wzorowo :) gdyby tylko dwójeczka nie poszła jednak w mtv to brałbym teraz….

  17. aryman222

    1. Wiedźmin 3, a w zasadzie dodatki. HoS za najlepszego przeciwnika od … nie pamiętam… od bardzo dawna. B&W za najbardziej fantazyjną scenę sexu w historii gier ;) Najlepszy singiel 2016.
    2. Rainbow Six: Siege – taki Dwarf Fortress gier FPS. Ilość możliwych zdarzeń, unikalność każdej rundy (mimo ciągłego powtarzania schematów za każdym razem wychodzi inaczej) jest niezrównana. Najlepsze doświadczenie multi tego roku.
    3. Robi się trudno… Chyba jednak Hearts of Iron IV. Trochę brak grze głębi i trudności, ale ogólnie udana próba przemodelowania bardzo dobrych poprzedniczek. Jeszcze rok-dwa dodatków i będzie kandydat na nr.1.

    Honorowe wspomnienia: Gwint (od naszych Midasów gamedevingu), X-com2 (chyba czas na kolejną kampanię…), KeeperRL (jeden dev, a gra miodna niesłychanie).

    A będzie jakiś konkurs na rozczarowanie roku? Bo chciałbym do czegoś nominować Stellaris ;)

  18. maladict

    EUIV – dziwnym nie jest. Europa Universalis nie zabiera mi godzin z życia, Ona mi je daruje.
    Dragon Age:Origins – bo to dobry rolplej jest. Sterowanie takie jakie lubię (a co zniechęciło mnie np. do Wiedźminów), graficznie jeszcze daje radę (zwłaszcza sideboob Morrigan)
    a trzecia gra… niech pomyślę
    niech będzie Warhammer Quest, bo niby prosty dungeon crawler, powtarzalny i z irytująceym sposobem naliczania PeDeków, ale powalenie jednym ciosem całego rządka zielonoskórych – bezcenne.
    Chyba, że mi się coś przypomni to będę edytował. Można edytować?

  19. emperorkaligula

    Owlboy – ta muzyka, ta grafika, ten klimat, te postacie. niby prosty platformer (mechanicznie) ale zmasakrowalo.

    Doom

    Shadow Tactics: Blades of the Shogun. właśnie przez jakieś 30min powtarzałem jeden moment – ale zrobiłem! wszyscy muszą zginąć!

    Tyranny nie bo minusy ogromne, Division gram bo muszę (600 godzin jakoś), nowy Jensen to to samo i niczym nie zaskoczył, a Dishonored 2 dopiero jakoś wczoraj albo przedwczoraj załatali (w sensie bugi, wcześniej przez MIESIĄC łatali tylko optymalizacje) i czort wie czy dobre. Do tego fest duży backlog kąsolowy.

  20. aihS Webmajster

    1. Binding of Isaac – nadal niepodzielnie najlepszy christian-rogue-twin-like-mom-loot-shooter-killer, po stwierdzeniu, że na Enter the Gungeon lubię paczeć, ale niekoniecznie grać, wróciłem do codziennego Isaaca i ustaliłem nowy rekord winstreak na -42 :P , uczę się przedmiotów od nowa, nadal nie korzystam z internetowych opracowań, wszystko co wiem, wiem z doświadczenia
    2. The Division – jedna z dwóch gier jakie kupiłem w 2016 roku na premierę, TD było tego warte (200h), Tyrania zdecydowanie nie
    3. Tharsis – czego bym nie napisał i tak wiadomo, że chodzi o konsumpcję towarzyszy, gra z serii „wydaj grę dla inteligentnych ludzi, ameby wystawią tonę negatywnych recenzji bo zarządzanie ryzykiem to magia”

    7. Diablo 3 – nadal dobre, nadal lepsze od konkurencji, nadal są tacy, którzy myślą, że Diablo jest „na raz”

    44. Mass Effect – wciąż ma to coś, kiedyś był taki serial „Statek Miłości”, ale ME jest lepsze

    69. Pit People – tylko beta, a tyle dobra, że człowiek czuje jakby grał w skończoną grę

  21. Stah-o

    Odkąd wróciłem do konsolowa, drogą z piecowa, gram praktycznie w same nowe majnstrimowe fajerwerki. Więc w tym roku nie było mi dane ogrywać nic nowatorskiego lub wyjątkowo przemyślanego.

    Z tych fajerwerkowych produkcji zapamiętałem:
    1.) F1 2016 – imo najlepsza odsłona tego supersportu ever
    2.) DOOM (kampania) – wciąż gram na raty i wciąż jestem zaskoczony jak w jednej grze singiel może się różnić od multi
    3.) Forza Horizon 3 – żałuję, że tak mało w to ciągle gram

    Rozczarowania (nie kupiłbym tego dzisiaj ponownie):
    1.) Overwatch – wiem, że super, ale nie dla mnie jakoś
    2.) Mad Max
    3.) Batman AK – to co z Overwatch – gra świetna, ale nie dla mnie

    Edit:
    Chyba miałem zbyt gorącą głowę rano, że tak zajechałem CODMWR, bo mimo tego wciąż w to gram.

  22. Tasioros

    1. Mass Effect 2 – niezła gra akcji z elementami RPG. Fajne cutscenki, postaci, rozmowy, a i fabuła daje radę. Jest kosmiczny chomik. Gra się w to zazwyczaj lekko i przyjemnie. No i Amanda… tfu! Miranda! Zbliżam się do końca.
    2. Fallout 2 – tłumaczyć nie trzeba. Czasem strach włączyć, bo tak wciąga. Gram trochę mniej niż w ME2 ze względu na ograniczony czas. Do końca jeszcze daleka droga, dawkuję przyjemność.

    Granie w te pozycje naprzemiennie pokazuje jak płytkie i proste są wybory i rozmowy w Mass Effect 2. No i ta ciemna i jasna strona – nigdy nie ma wątpliwości, którą opcję rozmowy wybrać aby uzyskać zamierzony efekt, bo są umieszczone na kółku zawsze w tych samych miejscach. Dobro u góry, zło na dole.

    3. Loading… WIEM! Brothers: A Tale of Two Sons – baśniowa (zarówno wizualnie jak i fabularnie), wzruszająca opowieść. Niezbyt skomplikowana w rozgrywce, acz z ciekawym patentem.

    Muszę sobie przypomnieć w co ja w ogóle grałem od początku tego roku. Nie było tego wiele, ale jeszcze mniej pamiętam.

    W zwycieską trójkę wpycha się na siłę jeszcze Assassin’s Creed: Brotherhood – bo grało mi się przednio.

  23. Redook

    1. Overwatch – bardzo mnie ta gra potrafi zdenerwowaci styl nie do konca do mnie przemawia (w porownaniu do humoru TF2 tu jest mega slabo) ale jest dynamiczna i wciaga.
    2. Krew i wino.
    3. DOOM – mile zaskoczenie po kupiastej becie, chociaz gdyby nie muzyka pewnie bym tutaj tej gry nie wymienil ;)

  24. Matelan

    1.World of Warcraft – wraz z nowym dodatkiem nałóg wrócił i trzyma mocno
    2. Doom – w końcu się na czymś nie zawiodłem, mocne wspomnienia z młodości :D
    3. Skyrim – po raz kolejny poświęciłem parę dni na analize modów, potem na modowanie i znów biegam po mroźnych pustkowiach, zamarzam, zostaję zabity, znów zamarzam, nie umiem znaleźć chrustu, więc zamarzam, potem znów mnie coś zabija, a widoczki też są śliczne. Jakie to jest dobre :o

  25. lemon

    Przyszedł czas i na moje nominacje. Uświadomiłem sobie, że ogólnie gram coraz mniej. W tym roku najprzyjemniej było w:
    Wiedźminie 3
    Tyranny (nadal w trakcie)
    Football Manager 2016 (powrót do serii po latach, na szczęście już tak chorobliwie mnie nie wciąga jak kiedyś).

    „Wiecie, że w grudniowej NF Parowski cytuje gikza?:D”
    No proszę. Ale pewnie po znajomości, czyli tego gikza od Zajdli i Żuławi. ;)

  26. michau

    1. Dark Souls Jedna z bardzo niewielu gier w które grałem pierwszy raz w tym roku. To chyba wiele o mnie mówi :) . Okazało się że nie jest tak źle pod warunkiem że porzuci się ambitne plany przechodzenia gry bez pomagania sobie netem :P . Ale klątwę to wymyślił jakiś wyjątkowo znudzony popapraniec.
    2. Gothic2NK. Tak jest. Stary, toporny i przaśny Gothic. Masa wad, błędów i głupotek. Warstwa rpg płytkawa. Wyborów niewiele. No i ratujemy świat rzecz jasna. Ale jaką ja mam przy tej grze (za ja każdym razem :P ) radochę! W żadnym innym erpegu droga od totalnego zera do bohatera mnie tak nie bawi. Omijanie silnych przeciwników by później ich dorwać daje jednak znacznie lepszy feeling niż spotykanie takich dostosowanych do poziomu postaci.
    3. Tu miał być kolejny z przechodzonych co czas jakiś na modłę bosmana erpegów, ale jakoś nie mogę wybrać który konkretnie więc:
    Call of Juarez: Gunslinger. Bo strasznie fajnie mi się strzelało i równie fajnie poznawało historię. Cudeńko.

              1. slowman

                @lemon

                Maladict po 12 godzinach nie wyszedł z pierwszej lokacji a gra ma też duże replayability, nawet w internetach twierdzą, że żeby w pełni poznać historię trzeba grę przejść kilka razy.

                Poza tym to było dobre, intensywne 7,5 godziny. Najpewniej trwałaby dłużej, gdybym nie zrobił jednego wyboru. Plus nie zrobiłem kilku zadań pobocznych wymagających walki i ominąłem szerokim łukiem slumsy.

  27. luk0i

    Jedyny taki plebiscyt w którym zabieram głos :D
    1. Po długiej przerwie wróciłem do World of Warships – i jest to to dla mnie traf nr 1 w tym roku. Okręty zawsze dla mnie były czymś fascynującym. Podane w wydaniu WG są bardzo sympatyczne choć czasem wkurzające.
    2. XCom 2 – jako bardzo pozytywny następca XComa.
    3. Age of Wonders 3 – z 300h na steam z czego ponad połowę nabiły moje dzieci… Po prostu WoW :D

  28. civil

    1. Wiedzmin3 z dodatkami -> od listopada znów wsiąkłem w tą gre (sporo żeczy zapomniałem, wiec gra sie mega przyjemnie)
    2. Heros of the storm -> nigdy nie przypadły mi do gustu LoLe czy inne doty, natomiast HOTS zwłaszcza z paczką znajomych sprawdza sie wyśmienicie
    3 Xcom the bureau -> kupiłem na jakiejsc wyprzedazy na PS3, fajny klimat

  29. Zwirbaum

    1. Europa Universalis IV – mimo że powoli czuję że już sprawność w rozgrywce nie ta co kiedyś, to wciąż te 2210 godzin skądś się wzięło ;)
    2. Hearts of Iron IV – ma wady, ale mimo wszystko, kurczę pieczone 515 godzin utopione od 6.06
    3. Total War: Warhammer. Bo i dobry Warhammer i dobry Total War. Czego chcieć więcej? ;)

  30. banita

    Zdążę w tym roku, wiec się dopiszę. U mnie to był rok powtórkowy. W sensie ogrywania oryginalnych tytułów już kiedyś przynajmniej raz zaliczonych, a nie remasterów czy tym podobnych. Ale parę „nowości też się wcisnęło. A wygrywają:

    1. BioShock Infinite. Fanem serii nigdy nie byłem, ale ta część wciągnęła mnie od pierwszych minut. I to tak mocno, że zaraz po ukończeniu zabrałem się za powtórne przejście. Dopiero potem przypomniałem sobie, ile hejtu było na gikzie na ten tytuł zaraz po premierze, co też uświadomiło mi, jak to fajnie tak podchodzić na czysto do jakiejś gry, bez zwracania uwagi na recenzje czy inne opinie.

    2. Risen 3. Kolejna krytykowana gra, czy nawet cała seria. Ja jednak bawiłem się znakomicie przy każdej grze Piranii. Około 100h na steamie tylko z teoretycznie najsłabszą, najbardziej uproszczoną etc. częścią mówi chyba wszystko. Poza tym to u mnie już tradycja, że latem ogrywam któryś tytuł tego producenta. Jak Elex nie zdąży wyjść do września 2017 to pewnie wrócę do pierwszego Gothicka.

    3. Dead Synchronicity: Tomorrow Comes Today. Bo jakaś przygodówka musiała się na liście znaleźć (wiele ich w tym roku ogrywałem), a ta jest świetna. Jakoś jesienią zainstalowałem w końcu Fallouta New Vegas i, o dziwo, boleśnie się odbiłem. Na szczęście w tym samym czasie kupiłem Dead Synchronicity, tytuł również w klimatach post apo. No i ta krótka, prosta, niezależna przygodówka walnęła mnie parę razy w łeb emocjami, jakie potrafiła wygenerować w pełni dwuwymiarowymi komiksowymi kadrami i świetnie dobraną muzyką. Swoją drogą oznaczenie pegi 12 to ewidentnie żart, bo produkcja jest momentami bardzo brutalna, klimatem potrafi zdołować, a słownictwo niektórych postaci i różne wątki fabularne do lekkich i przyjemnych nie należą.

    Poza nominacjami przyznałbym jeszcze wyróżnienia dla:

    KHOLAT – za świetną oprawę audiowizualną i niesamowity klimat; w paru momentach siedziałem jak na szpilkach, a w mieszkaniu robiło się jakoś tak jeszcze zimniej (grałem w styczniu/lutym).

    Anna’s Quest – fajna, klasyczna, długa przygodówka. Ma grafikę w baśniowym stylu i o takie też wątki zahacza, jednak to raczej nie jest gra dla najmłodszych. Są wątki do zadumy i takie do pośmiania się. Przyjemna produkcja.

    Sleeping Dogs – w czasie gdy Nitek tłukł w paczające psy ja przechodziłem te kimające. Bawiłem się przy tym przednio. SD to taki kompaktowy sandbox, bo miasto jest małe, wszędzie można się dostać w najwyżej kilka minut. Mimo to atrakcji w nim co niemiara (dużo różnych misji pobocznych, w tym też takie nie zaznaczone na mapie), ładna grafika, przyjemna ścieżka dźwiękowa, wciągająca fabuła, świetnie podłożone głosy, znakomity system walki z litrami lejącej się krwi, łamaniem kończyn czy nabijaniem przeciwników na elementy otoczenia. Mniam.

Powrót do artykułu