Worlds of Magic – pierwsze spojrzenie

maladict dnia 3 października, 2014 o 12:00    12 

worldsofmagic

Gra 4X w świecie magii! Duchowy spadkobierca Masters of Magic!! To się nie może nie udać. A może może? Zobaczmy.

Na początek kilka słów wyjaśnienia. Pierwsze – jest to Early Access. Wiadomo więc, że niektóre rzeczy mogą jeszcze nie działać, a inne nie działać jak powinny. Niby powiedziane jest, że nie mówimy o tym, co jest w Becie Betą, ale doświadczenie uczy nas, że niektórzy recenzenci potrafią zmienić swą opinię o 180° między Betą a ‚pełną’ grą. Dlatego mówię jak jest. Postaram się powściągnąć krytykanctwo czy narzekanie, pozostając z nadzieją, że pewne niedoróbki i braki zostaną w procesie twórczym poprawione. Drugie – w Masters of Magic grałem baaardzo dawno i niewiele pamiętam. Nie będę się zatem odwoływał do tego tytułu. Jak ktoś pamięta lepiej, to podobieństwa i różnice znajdzie sam.

Ponadto ważnym wydaje mi się podkreślenie, że w dalszym ciągu nie popieram instytucji EA. Wolę gry, które niczym wino dojrzewają powoli, w miarę czasu nabierając bukietu łatek i update’ów. Z drugiej strony jeżeli ktoś chce się bawić nieukończoną grą, to proszę bardzo. Skoro jest popyt, to nic dziwnego, że producenci zapewniają podaż. Ekonomia, durniu. Dostałem grę do recenzji, a ponieważ darowanemu przez Konia nie zagląda się w zęby, to zapraszam do Światów Magii.

map

Po zapoznaniu się z najnowszą wersją (1508M jakby kto pytał), potwierdzam z ręką na sercu. Tak, to jest 4X. Po wybraniu rasy (cztery dostępne, docelowo 8), maga (6 dostępnych, docelowo 13, można zaprojektować własnego) i jego czarów zostajemy przeniesieni na losowo wygenerowany świat.

me

Tam mamy swoje pierwsze miasto i niewielki oddział gotowy do eksploracji otaczających nas niebezpieczeństw. W mieście ustawiamy kolejkę produkcji a oddziałem ruszamy na zwiedzanie. A jest co. Co i rusz odkrywamy pradawne ruiny, wieże strażnicze, porzucone karawany, zaginione plemiona i im podobne, w których czekają na nas złoto, mana i punkty doświadczenia za pokonanych strażników tych dóbr. Z czasem trafimy na miasta neutralne, potem na przeciwnych magów, nasi osadnicy pobudują kolejne miasta, nasze armie nabiorą liczebności i doświadczenia… Nic co miłośnika obeznanego z gatunkiem mogłoby zaskoczyć.

Miasta i terytorium

city

Zaczynamy od jednego, ale jak tylko pojawią nam się wolne moce przerobowe możemy machnąć kilku settlerów i pobudować kolejne miasta. Oczywiście w zależności od terenu na którym (lub obok którego) zostaną zbudowane, inaczej przebiegnie ich rozwój. Żyzny teren pozwoli gromadzić więcej jedzenia, a co za tym idzie zapewni szybszy przyrost populacji, miasta zbudowane w lesie lub koło kopalni szybciej produkują itp. Nawet jest dostępny ficzer pozwalający przyjrzeć się polu pod kątem potencjalnych możliwości budowy i rozwoju miasta. Nie musimy się martwić o odległości, bo choć każde miasto ma swój teren, to tereny te nie łączą się w jedno terytorium. Nie, w WoM nie tworzymy państw i imperiów. Nie mamy też na niego większego wpływu. Co prawda możemy stworzyć jednostkę inżynierów, którzy potrafią budować drogę, ale nie wiadomo po co, gdyż czego droga na pewno nie robi to zwiększenie punktów ruchu jednostki. Ach, klerycy mogą budować siphony. Co to, po co i dlaczego też póki co nie wiadomo.

Miasta dają nam złoto, potrzebne na utrzymanie jednostek (bądź przyspieszenie produkcji), jedzenie potrzebne do utrzymania jednostek i manę potrzebną do czarowania. Możemy to zmieniać desygnując część mieszkańców na odpowiedni front robót. Miasta broni defaultowy garnizon, który zwiększa się w miarę jak budujemy kolejne budynki obronne, ale i tak jest cienki jak wężowy zadek. Oprócz wrogów zewnętrznych mamy też wewnętrznych. Wysokie podatki, niepowodzenia takie jak utrata sąsiedniego miasta czy przegrana ważna bitwa powodują, że w naszych osadach pojawiają się niepokoje społeczne. Nie są to zamieszki (chyba, że na wyższych poziomach do których nie doszedłem), ale część poddanych przestaje pracować. Na szczęście kapliczka czy świątynia załatwiają sprawę.

Wojska i bitwy

Wojowanie przypomina serię HoMM, zamiast jednostki na pole (jak np. w Civ) możemy nasze oddziały łączyć w armie i nimi przemierzać planszę. Armia ta, wlokąc się w niemiłosiernym tempie pole na rundę, eksploruje różne miejsca i tam walczy celem zasilenia naszych skarbców i spichlerzy. W większości miejsc, by doszło do potyczki trzeba wyrazić chęć zwiedzania, ale czasem zdarzyło mi się, że strażnicy sami wyskakiwali na solo. Może błąd, może zależne od czegośtam (agresywność, dysproporcje sił). Miejsce po przeszukaniu zazwyczaj znika, czyniąc mapę bardziej przejrzystą. Czasem nie i można je odwiedzić ponownie, ot choćby w celu pogrindowania. Albowiem oddziały zdobywają doświadczenie i poziomy. Czemu się nie przypatrywałem bardzo dokładnie, ale zauważyłem wzrost cech (szczególnie Wytrzymałości) i pojawiające się od czasu do czasu skille i perki. Oczywiście losowo – nie mamy jakiegokolwiek wpływu na rozwój jednostki.

battle

Podobnie jak armie wędrują po planszy w HoMMowym stylu, w podobnym stylu toczą bitwy. Po nawiązaniu kontaktu i wybraniu czy walczymy osobiście czy zostawiamy to AI (a wyboru nie ułatwia fakt, że wchodzimy w ciemno – wiemy jakie jednostki możemy spotkać, ale nie wiemy ile ich będzie), przenosimy się na pole bitwy. My z jednej strony, przeciwnik z drugiej, rundy na zmianę aż ktoś padnie. Nie zauważyłem możliwości wycofania się. Na polu bitwy pojawiają się czasem przeszkody terenowe, ale mają one tylko wpływ na ruch jednostek. Który swoją drogą jest zupełnie zbędny, bo jedyna słuszna taktyka to wystrzelać przeciwników zanim dojdą do zwarcia. Zazwyczaj przeciwnik potrzebuje na to czterech-pięciu rund, a oddział kuszników załatwia go w trzy-cztery. Zazwyczaj, bo czasem zdarza im się nie trafić. Albo zadają obrażenia nieadekwatne do swego poziomu. Dużo też (chyba) zależy od odległości – po kilku bitwach zacząłem odnosić wrażenie, że skuteczność wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do dystansu dzielącego oddziały. Nie jestem też pewien jaki wpływ na zadawane obrażenia ma stan zdrowotny jednostki, bo jak już wspominałem rozpiętość wyników ataku jest spora i czasem nawet zdumiewająca. Oprócz walki w miejscówkach możemy też naparzać wędrujące po mapie i atakujące od czasu do czasu nasze miasta armie miast neutralnych i przeciwników. Tutaj przed starciem mamy okazję podejrzeć stan liczebny wrogiej armii i odpowiednio do tego zareagować. Oczywiście w bitwie można, a nawet czasem należy wspomagać się czarami.

Magia i czary

Wszak magia stanowi rdzeń gry i wokół niej niby wszystko się obraca. Nasz mag ma do dyspozycji 13 kręgów magii w ramach których może dysponować całym mnóstwem czarów. Zależy to oczywiście od poziomu zaawansowania kręgu. Mając np. krąg życia na poziomie II, możemy władać czarami poziomu pierwszego i drugiego. Norma.

book

Czary. Tu się pojawia największy problem. Niby jest ich dwieście (docelowo czterysta), ale większość z nich nie przeżyłaby spotkania z brzytwą pana Ockhama. Prawdopodobnie, gdyż największą bolączką czarów jest praktycznie brak opisów. Poza podstawowymi – Oddział pod działaniem czaru zadaje dodatkowe obrażenia. Fajnie. Ale ile tych obrażeń zadaje, ja się pytam? Czym się różnią Freezing Weapon od Shocking Weapon? Ile tur będzie działać Acid Bolt (zakładając, że w ogóle zadziała)? Pewnie, że rzecz ma potencjał i można sobie tworzyć fajne combosy, ale musi to zostać jak najszybciej poprawione.

mana

A skąd bierzemy na czary? Otóż mamy wielką pulę many, z której wydzielamy na czarowanie w bitwach, odkrywanie kolejnych czarów i rzucanie czarów w czasie gry. Czarowanie w bitwach – jeden czar na turę, pula many regeneruje się przed każdą bitwą.  Odkrywanie kolejnych wygląda jak technologie w Civce – z wielkiej księgi czarów wybieramy taki najbardziej nęcący z opisu i w zależności od ilości wydawanej many po kilku, czasem nastu rundach mamy go do dyspozycji. Czarów w trakcie gry (jakkolwiek by to wydało się dziwne) jeszcze nie rzucałem, więc nic wam o tym nie powiem. Nie było okazji, nie było odpowiednich czarów. Może są na wyższych tierach.

Dyplomacja

diplo

Dyplomacja też jest rzeczą, która jeszcze nie działa jak powinna. Jak widać, możliwości jest sporo, ale po pierwsze są one trochę niejasne, po drugie cierpią z powodu braku możliwości używania klawiatury (np. do wpisywania ilości złota), po trzecie coś zgrzyta. Przez pewien okres gry dostawałem propozycję od jednego z przeciwników, który w zamian za sojusz obronny obiecywał mi złote góry i cuda na kiju. Za każdym razem się godziłem i nic z tego nie miałem. Choć jak się teraz nad tym zastanawiam, to możliwe że to nie była oferta ale żądania. Co by tłumaczyło moje przejściowe kłopoty z płynnością finansową. Tak, dyplomacja też wymaga szybkiej poprawy.

Bohaterowie

W grze jest opcja pozyskiwania do swej sprawy bohaterów i wyposażania ich w ręcznie wykonane przedmioty. Całkiem możliwe, ale jak do tej pory jeszcze mi się nie przytrafiło, nie wiem więc czy jest to opcja na późniejszą grę, trzeba coś w grze zaznaczyć, wejść, odwiedzić, czy też może pojawi się to w następnym buildzie. Ale taka opcja ma być, więc pewnie będzie.

… i inne

O czym jeszcze warto wspomnieć.

Czas między turami, gdy komputer przetwarza akcje przeciwników ciągnie się jak wenezuelska telenowela i jest znakomitą motywacją by ich wszystkich zaatakować i zmieść z powierzchni ziemi.

Grafika jest OK, choć takim grom super duper grafika nie jest potrzebna. Kolory wydają się nieco przygaszone. Trochę jak w HoMMIV.

Praca kamery – na mapie głównej mamy zoom i przesuwanie. Na mapie bitewnej zoom i obracanie. Jeśli uda się to jakoś połączyć będzie fajnie.

Muzyczka i SFX jest spoko, miło i nienużąco plumka za uchem, na czas bitwy chyba się przełącza. Chyba, ale raz się na pewno nie przełączyła i całą bitwę coś było nie tak jak być powinno.

Werdykt na dzień 01/10/2014; Developer build 1508M:

bruce lee meh

Nie zrozumcie mnie źle. Zdaję sobie sprawę, że to Beta i tak dalej i jak wyjdą kolejne poprawki, to ogram je i dam wam znać o ewentualnych postępach, ale Worlds of Magic mnie absolutnie nie porwały. Na chwilę obecną gra jest wręcz doskonale ‚meh’. W temacie ‚fantasy/magic 4X’ zdecydowanie wolę Warlocka. Fallen Enchantress ponoć też jest lepsze.

Wiem natomiast, że mokraTrawa często wspominał o tej grze i nawet ją posiada. Może zatem podzieli się swoją opinią.

Do natępnego update’u, w którym liczę na poprawę dyplomacji, opisy, pojawienie się bohaterów, wyjaśnienia, więcej eventów, tutorial, podkręcenie dynamiki gry oraz opisy, wyjaśnienia i tutorial.

Grę dostarczył wydawca.

Dodaj komentarz



12 myśli nt. „Worlds of Magic – pierwsze spojrzenie

  1. Geralt_Bialy_Wilk

    W tym momencie rynek fantasy 4X jest bardzo ciężki, produkuje się tych gier trochę. Nowego Endless Legend nie widziałem, ale mam Fallen Enchantress (wersję legendary heroes) oraz AoW3. Te dwie pozycje na tym polu naprawdę będą ciężkie do pobicia. Fallen Enchantress ma tyllo jedną wadę – brak jakiegokolwiek multiplayera.

  2. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Kurczaki, jak to się tych magicznych 4X ostatnio namnożyło…
    Swoją drogą pamiętam że gdy Master of Magic pierwszy raz zobaczyłem – to jak obuchem w łeb :) Rewelacyjna Cywilizacja nagle stała się jeszcze lepsza.
    Ostatnio tego darmowego pierwszego Warlocka ogrywałem i powiem szczerze że nawet mi się spodobało. Niby lajcikowo sobie pogrywałem ale parę razy zrobiło się nagle późno :) AoW3 jakoś mnie nie przekonało ale chyba powinienem dać mu drugą szansę. A w związku z tym na Endless Legend się nawet nie patrzę. Ale jak pudełko przecenią to pewnie dla radości kupowania wydam parę złociszków.
    Ten WoM wygląda intrygująco i miejmy nadzieję że wyewoluuje w dobrą stronę.

Powrót do artykułu