Wiedźmin 3: Dziki Gon – recenzja

aryman222 dnia 24 sierpnia, 2015 o 13:26    59 

Wiedzmin 3 WH

Gra, która potrafi zasmucić…

Wiele lat czekałem na tę (i na TAKĄ) grę. Kiedy w końcu nadszedł 19.05.2015 moje ciało – jak to piszą w internetach – było gotowe, ale komputer niekoniecznie. I7-4790K sparowany z GTX 570 nie spełnia minimalnych wymagań, ale na szczęście gra się uruchomiła i przy ustawieniach niskich/średnich utrzymuje w miarę stabilne 40 klatek na sekundę.

Poziom trudności, na którym zaczynałem to Miecz i Opowieść, mniej więcej w połowie gry zmieniłem na Krew, Pot i Łzy.

Recenzja nie zawiera niezabezpieczonych spoilerów.

W3 SCREEN  (23)

Zacznijmy od tego, co mi się nie podobało:

- największa wadą Wiedźmina 3 są powtarzające się twarze, lub ich elementy (zwłaszcza oczodoły). Mam dobrą pamięć do fizjonomii i od razu kojarzę, jeśli gdzieś już dane oczy widziałem;

- skalowanie łupów. Wiem, wiem – chodzi o balans gigantycznej gry i gdyby skalowania nie było narzekałbym pewnie na przegięty ekwipunek. A jednak czuję rozczarowanie, kiedy zdobywam Ostrze Nieuniknionej Zagłady Pozwalające Przeciąć Opadający Włos na Pół (Wzdłuż) i okazuje się, że zadaje ono o 2-3% obrażeń więcej niż mój obecny miecz. Dałoby się to zrobić lepiej;

W3 SCREEN  (9)

- brak możliwości zbliżania i oddalania kamery. Generalnie kamera automatyczna jest poprawna, ale nie tak dobra jak byłaby ta sterowana moim scrollem od myszki. Widokiem pierwszoosobowym też bym nie pogardził, przynajmniej w niektórych sytuacjach;

- malejący poziom trudności w drugiej połowie gry. Jeżeli ktoś próbuje zakończyć 100% zadań, to zbiera tyle doświadczenia, że nawet najpotężniejsi bossowie z czasem nie są mu straszni. A powinni być! Byle bandytów siekam z rozkoszą (na plasterki!!!), lubię czuć przewagę jaką ma Rzeźnik z Blaviken nad pospólstwem, ale Leszy czy Bies zawsze powinni stanowić jakieś wyzwanie. Zawsze! Oczywiście można (i tak zrobiłem) zwiększyć poziom trudności gry, ale nie każdemu będzie się chciało, ewentualnie nie każdy wie, że jest taka opcja;

W3 SCREEN  (8)

- ześlizgiwanie się ze zboczy. Jeżeli wspinam się na jakiś szczyt, to dobrze by było żeby Geralt jakoś dał znać, że dalej nie pójdzie, bo jest zbyt stromo, a nie po prostu ześlizgiwał się w dół. Frustrująca sprawa;

- SI przeciwników. Zarówno bandyci, jak i potwory zbyt uparcie trzymają się swoich terytoriów. Wystarczy cofnąć się parę kroków i stwory zawracają do swego leża, natomiast przestępcy stają na niewidzialnej granicy ich terenu i tylko nam wygrażają. Bez sensu. Ich zasięg reakcji powinien być znacznie większy, a z raz podjętej pogoni powinni rezygnować jedynie w przypadku naprawdę długiego pościgu (1 minuta gonitwy bez zadania obrażeń powinna wystarczyć);

- nie wiem, czy wymienienie tego czego w grze nie ma jest spoilerem, ale jeżeli ktoś jest przewrażliwiony to ostrzegam:

Spoiler! Pokaż

Pora na pozytywne strony Wiedźmina 3:

- logiczny, żyjący świat. Nie mam pojęcia jak mogłem, do tej pory, uważać za wiarygodne światy składające się z jednakowych wsi (5 budynków, rzeczka) i miast (10 dużych budynków, ogrodzenie), w których porywisty wiatr nie wygina gwałtownie drzew i krzaków, a zwykli ludzie stoją, jak kołki, w jednym miejscu? Jak mogłem akceptować to, że budynki były tak naprawdę wielkimi, tajemniczymi skrzynkami, które po kliknięciu w nie teleportowały mnie do jakiegoś miejsca mającego być ich wnętrzem? Tak, wiem – kwestia pewnej umowności.

W3 SCREEN  (1)

Zdaję sobie sprawę, że dla niejednego fana gier fabularnych, rozgrywanych z kolegami przy stoliku, całe te gry wideo to lipa dla ludzi pozbawionych wyobraźni. Jeszcze inni świetnie bawią się przy oldschoolowych RPGach z grafiką ukazaną w rzucie izometrycznym, w których kreacja świata w większym stopniu odbywa się w mózgu gracza niż na monitorze przed którym siedzi. Ja jednak lubię widzieć jak gry, zwłaszcza te których zadanie polega na opowiadaniu historii, starają się odwzorcowywać realny świat. Z jakiegoś powodu opowieść wydaje mi się wtedy bardziej wiarygodna, umiejscowiona w rzeczywistym (mniej lub bardziej…) świecie. Dlatego zachwycają mnie takie elementy jak złożone interakcje obiektów (wspomniany wiatr targający krzewami, Aard zakrzywiający lot strzał itp.), „żyjące” postacie (grafik zadań zależny od pory dnia i pogody) czy możliwość zajrzenia przez okno do budynku, którego próg zaraz przekroczę. Dla kogoś z takim podejściem Wiedźmin 3 nie ma konkurencji.

W3 SCREEN  (13)

Oceniając dane elementy wiedźmińskiego świata często łapałem się na tym, że porównywałem je nie z innymi grami, ale z tym jak wyglądały czy wyglądają w świecie realnym. „Słaby ekonomicznie lub pogardzany element mieszka na podgrodziu? To ma sens! Tak to wyglądało w Średniowieczu.”. Ilość scryptów regulujących działanie otoczenia jest w Wiedźminie 3 imponująca. Oczywiście wciąż daleko grom do stopnia złożoności jaki oferuje świat realny, ale jeśli chodzi o porównanie w ramach tej samej kategorii – gier – to Wiedźmin 3 ma znamiona czegoś wyjątkowego. Moim zdaniem najnowsze dzieło CD Projekt RED prezentuje najbardziej złożony, dopracowany świat jaki stworzono na potrzeby gier RPG;

- grafika i wrażenia artystyczne. Przed premierą było sporo obaw czy, z uwagi na rozmiar gry, uda się stworzyć świat tak graficznie dopracowany, artystycznie piękny i zróżnicowany jak w Wiedźminie 2. Udało się!

Efekty pogodowe i pory dnia są zachwycające. Zróżnicowana i logicznie umiejscowiona roślinność nie nudzi się mimo wielogodzinnego błąkania się pośród niej. Domy, zagrody, jaskinie, pola uprawne, leśne trakty – wszystko wydaje się unikalne i niepowtarzalne; stworzone i umieszczone ludzką ręką, a nie wygenerowane w komputerze według jakiegoś wzoru. Tekstury, nawet na moim starym GTXie, mają wysoką rozdzielczość, są dopracowane i pełne detali.

W3 SCREEN  (22)

Jeśli mówimy o RPGach z gigantycznym, otwartym światem nie widziałem gry z lepszą animacją postaci i bardziej naturalną mimiką twarzy.

- dbałość o detale. Wolę nie myśleć ile wysiłku to wszystko kosztowało, ale efekt jest znakomity. Mówiąc o detalach mam na myśli nie tylko te graficzne (o czym szerzej w akapicie powyżej), ale również fabularne. Podczas gry w Wiedźmina 3 napotka się setki pozornie nieistotnych drobiazgów. Dotyczy to nie tylko zadań i ich konsekwencji, ale również świata jako takiego; niejeden raz zadumałem się nad tym co znalazłem w jakiejś głuszy czy porzuconym domostwie. Napisałem „pozornie nieistotnych” gdyż wszystkie takie detale tworzą unikalną jakość świata i historii, które opowiada. Te drobiazgi to nie tylko przedmioty, ale też wypowiadane słowa i zachowania. Tony książek, listów i notatek rzucają nieraz nowe światło na wydarzenia i postacie. Uważne obserwowanie otoczenia i słuchanie naszego rozmówcy może nam podpowiedzieć jak się zachować w danej sytuacji. Inna kwestia, że REDzi dbają o to, żeby nie wszystko było oczywiste i miało przewidywalne konsekwencje…

W3 SCREEN  (31)

- questy główne i poboczne. Zadania są tak zróżnicowane, nietypowe i wciągające, tak fantastycznie napisane i zrealizowane, że bez wahania nazwę je najlepszymi w historii gier RPG. Do pewnego momentu wydawało mi się, że w tej kwestii wśród graczy panuje konsensus. Cóż, niekoniecznie…

Nie znam drugiej gry, w której dodatkowe zadania i aktywności byłyby tak pasjonujące (może poza wyścigami konnymi). Zaliczyłem wszystkie, które znalazłem, nie dla punktów doświadczenia, ale dla ciekawych postaci i historii, dla zaskakujących zwrotów akcji i dowcipnych nawiązań. Questy poboczne w Wiedźminie 3 są nagrodą samą w sobie, a nie środkiem do osiągnięcia innego celu (Exp, postęp historii itp.). Fantastyczną sprawą jest przenikanie się z głównymi zadaniami; daje to wrażenie działania w spójnym, złożonym świcie, a nie odhaczania kolejnych niepowiązanych wykrzykników na mapie.

Co do wątku głównego i zadań z nim związanych… Zdziwiłem się kiedy przeczytałem, że niektórym (nielicznym, ale jednak) wydają się one niewystarczająco epickie, za mało wyjątkowe. Moim zdaniem główny wątek jest kompletny i satysfakcjonujący. Utrzymywał moje zainteresowanie i zaangażowanie do samego końca na niezmiennie wysokim poziomie. Co do epickości/bombastyczności –

Spoiler! Pokaż

- dźwięk. Po prostu mistrzostwo świata. Ścieżka dźwiękowa z Wiedźmina 3 dołączyła do mojej prywatnej galerii sław, gdzie na aksamitnych półkach spoczywa muzyka z Rome: Total War, Maxa Payne’a 3 i Hotline Miami. Jest w niej wszystko: melancholia, smutek, radość, adrenalina, podniosłe piękno i najważniejsze – słowiańska dusza.

W3 SCREEN  (27)

Równie wysoki poziom trzymają odpowiednio zróżnicowane dźwięki otoczenia. W zależności od lokacji zupełnie inny klimat wylewa się z ekranu monitora, a właściwie z głośników. Bardzo przyjemnie galopuje się np. wśród mokradeł, nawet zupełnie bez celu, wsłuchując się w kumkanie żab i odgłos kopyt Płotki rozbryzgujących płytką wodę. Magiczne chwile.

Do pakietu dodajmy jeszcze doskonale podłożone głosy aktorów. Chciałbym oczywiście posłuchać Ch. Dance’a w roli cesarza Nilfgaardu, ale od pierwszej wymiany zdań Geralta z Yennefer w języku polskim wiedziałem, że właśnie ta wersja będzie idealna;

- alchemia. Jest to przykład dojrzałej decyzji dewelopera, sprzecznej z opiniami fanów wcześniejszego rozwiązania. Cóż wyjątkowego może być w warzeniu ziółek, spytacie? Rzecz w tym, że w końcu nie muszę zbierać ton ziela i trzymać eliksirów „na trudniejszą walkę”, bo raz przyrządzona Jaskółka odnawia się po każdej medytacji. Co za ulga!

- Gwent. Kolejny właściwy wybór – mini gra jakieś 97 razy lepsza niż Kościany Poker. Gwent wymaga myślenia, a nie liczenia głównie na łut szczęścia. I tylko szkoda, że po turnieju finałowym już nie ma godnych przeciwników. Przydałaby się jeszcze jakaś rozgrywka w przestępczym podziemiu – o wszystko. Dosłownie! Najpierw o całą kasę i sprzęt, potem o Płotkę, a na koniec o życie;

witcher3 2015-08-23 21-47-28-387

- reżyseria gry, jej filmowość. W Wiedźminie 3 REDzi zaimplementowali elementy typowo filmowe w sposób tak doskonały, że ustanowili nowy standard w tej kwestii. Zarówno zachowanie ludzi podczas dialogów, jak i cutscenki są wyreżyserowane na najwyższym poziomie. Praca kamery, muzyka, ruch, gestykulacja postaci i animacja ich twarzy tworzą całość iście filmową, obraz który porywa;

- humanizm. Wiedźmin 3 ma w sobie coś, co trudno mi nazwać inaczej niż ludzkim, humanistycznym podejściem do swoich bohaterów. REDzi naprawdę potrafią oprzeć historię na wiarygodnych postaciach, ich uczuciach i dążeniach. W wielu grach spotykamy się z wyłącznie z kliszami typu: „W lesie jest zły wilk, zabij go bo się boję pójść na grzyby”, „ To moja żona, jest dla mnie ważna, gdyż to moja żona”. Takie, pozornie standardowe, relacje znajdziecie również w nowym Wiedźminie; różnica polega jednak na tym, że oprócz nich natkniecie się na masę innych kombinacji, a nawet najzwyklejsze układy często okazują się być doprawione ukrytymi uczuciami i motywacjami.

Sama obecność złożonych emocji to nie wszystko, trzeba jeszcze umieć je przedstawić w sposób ciekawy i wiarygodny. Tak się składa, że tym REDzi są mistrzami. Perfekcyjnie przedstawiają i uzasadniają emocje, z łatwością budują wiarygodne relacje. Zazdrosna żona, mściwy sąsiad, rozczarowana kochanka – niby klasyka, a jak zrobiona! Aż chce się słuchać i obserwować ludzi w Wiedźminie 3. Gra pełna jest nieszablonowych, charakterystycznych, ale wiarygodnych postaci.

W3 SCREEN  (3)

Prawdziwym Mount Everestem jest dla mnie sposób w jaki pokazano relacje Geralta z Ciri. Jest to coś tak prawdziwego, naturalnego, że zapomina się, że to tylko gra. Immersja totalna. Naprawdę czułem się jak jej ojciec, cierpiałem widząc łzy w jej oczach i byłem gotów zniszczyć pół świata, żeby te łzy osuszyć.

Spoiler! Pokaż

Tak, REDzi potrafią wzbudzić w graczu emocje… Muszę przyznać, że wzruszenie kilka razy ścisnęło mnie za gardło w sposób jakiego jeszcze w grach nie doznałem. Niespodziewane, ale ciekawe doświadczenie. A może po prostu na starość robię się miętki…

W3 SCREEN  (18)

- dojrzałość. Zacznijmy od seksu – w świecie deweloperów celujących w rating PEGI 12 i pruderyjnych klientów gorszących się na widok sutka, ale nie krzywiących się na konieczność zabicia setek ludzi i potworów, postawę REDów wobec nagości uważam za słuszną i godną naśladowania. Obecność seksu w ich grze ma sens nie tylko dlatego, że dorośli ( i nie tylko) ludzie robią TO. Jest to normalna, naturalna sprawa, a ja (jak już pisałem) lubię kiedy gra RPG stara się odwzorcowywać realny świat. Dojrzałość Wiedźmina 3 polega również na tym, że seks nie służy tu tylko pokazywaniu nagości i towarzyszących jej przyjemnych czynności, ale też w bardzo wiarygodny sposób buduje bliskość i prezentuje uczucia między niektórymi postaciami.

Druga kwestia – REDzi nie unikają trudnych, kontrowersyjnych tematów. Jest wojna, więc ktoś może zostać niesprawiedliwie powieszony, albo objęty masową eksterminacją. Brakuje jedzenia, więc dla kogoś szynka z człowieka będzie smakować równie dobrze jak szynka ze świni. Takie sytuacje…

W3 SCREEN  (5)

Kolejny element – język nie stroniący od wulgaryzmów. Oczywiście nie ilość „kurew na minutę” świadczy o dojrzałość gry, ale sensowne, dopasowane do osoby i sytuacji słownictwo jak najbardziej tak. Czy krasnolud, w świecie Sapkowskiego, może nie kląć? Jakim słownictwem ma się posługiwać brudny, wytatuowany bandyta czatujący na leśnym trakcie? Dla mnie jest to oczywiste i przyznaję, że serce mi się raduje, kiedy opryszek, na którego zaczynam rzucać Axji mruczy: „O, w pizdę jeża!”;

- walka. Nie jest to (na szczęście!) hardcor oparty na timingu rodem z rytmicznych naparzanek (Dark Souls itd.), ani kółeczko wzajemnej, uprzejmej („Pan pierwszy, potem ja, a kolega zaraz po mnie”) adoracji (Assassiny, Batmany itd.). Wiedźmin 3 oferuje jeden z najbardziej sensownych systemów walki jaki spotkałem w tzw. grach action RPG. Odpowiednio zróżnicowany (że też dopiero pod sam koniec gry odkryłem jak zabawne jest zmuszanie przeciwników do walki między sobą!) i perfekcyjnie oddający charakter walki wiedźminów. Nareszcie Geralt porusza się jak Maserak tancerz; kocie, błyskawiczne ruchy i cięcia – dokładnie tak wyobrażałem to sobie czytając książki. Gdyby tylko jeszcze kontrola nad kamerą była udoskonalona…

W3 SCREEN  (30)

Osobny akapit muszę poświęcić rozczłonkowywaniu. Myślałem, że te zwolnione, końcowe uderzenia w pewnym momencie mi się znudzą. Nic z tego – to jest po prostu poezja. Zawsze wożę trofeum zwiększające szansę na efektowne rozczłonkowanie. Żadne bonusy na dodatkowe złoto, czy Exp tego nie wynagrodzą. To niepowtarzalne uczucie operowania prawdziwym, ostrym jak brzytwa, mieczem, a nie kijem, którym próbuję rozbić piniatę… Rewelacja!

- poczucie humoru. Absolutne mistrzostwo świata (wiem, powtarzam się…)! Wiedźmin 3 przerasta w tej kwestii inne gry nie o głowę, ale o 2, 3, a może i 4. Błyskotliwe, zabawne dialogi i odzywki postaci głównych oraz NPCów, sarkastyczne komentarze Geralta, dowcipne ogłoszenia i listy – długo można by wymieniać metody jakimi REDzi posługują się, by wzbudzić uśmiech gracza.

W3 SCREEN  (34)

Za mało jest żartów w grach i to się dostrzega dopiero grając w takiego Wiedźmina 3. Uśmiech, humor to coś tak ludzkiego, głęboko zakorzenionego w naszej naturze, że gry pozbawione tego elementu (zwłaszcza RPG) często wydają się napuszone i sztuczne. Nawet najbardziej zły, mroczny świat nie powinien oznaczać całkowitego braku humoru.

Na wyróżnienie zasługuje też umiejętność śmiania się z samego siebie. Geralt nie unika autoironii, a najbardziej niespodziewane (i przez to niezwykle zabawne) są występujące w grze żarty z deweloperów, gameplayu, a nawet trailerów. Bardzo chciałbym podzielić się kilkoma historyjkami, ale z oczywistych względów nie mogę tego zrobić. Po prostu zagrajcie w tę grę;

- wzorowe podejście do klienta/gracza. Wiadomo, że sporo PRu było w tych 16 darmowych DLC, ale skoro nic nie płacę, to nie mogę mieć pretensji o to, że twórcom zależy na sprzedaży ich dzieła i dobrej opinii wśród graczy.

CDP RED przykładnie wspiera też swoją grę pod względem łatek. To, że w ogóle gra działa na GTX 570 jest wydarzeniem. Znaczące ograniczenie pop upów tekstur (przy 1280 MB VRAMu!), które zaobserwowałem po którejś łatce (1.5? 1.7?) mogę określić niemal jako cud. Wiele zmian w gameplayu wprowadzono na życzenie graczy (nowy system sterowania Geraltem!); szkoda, że niewielu deweloperów słucha swoich klientów tak uważnie jak REDzi.

W3 SCREEN  (16)

Tym razem, w porównaniu do poprzednich tytułów z serii, szybko udostępniono narzędzia moderskie i choć ich użyteczność jest mniejsza, to pozwala znacząco modyfikować grę.

- dopracowanie techniczne. Wielki, otwarty świat, z tak małą ilością bugów w dniu premiery to rzadkość. Wiedźmin 3 jest, pod względem technicznym, mocno doszlifowany i zaskakująco dobrze zoptymalizowany, działa poprawnie nawet na kartach, które nie powinny go udźwignąć.

- dbałość o wierne odwzorcowanie świata i postaci stworzonych przez Sapkowskiego. Niewielu pisarzy doczekało się tak wspaniałej kontynuacji/interpretacji swojej prozy przy użyciu innych narzędzi do snucia opowieści, czyli filmów lub gier. Jako fan książek o Geralcie odświeżyłem sobie całą serię w czerwcu i muszę przyznać, że gra doskonale oddaje klimat panujący w Królestwach Północy. Wierność kreacji Sapkowskiego (jeżeli są odstępstwa to sensowne), ilość nawiązań do jego książek są unikalne w tej branży. Kilka razy Wiedźmin 3 pozwala nam nawet zdecydować o tym, jak oceniamy (a w zasadzie nasza postać) pewne wydarzenia z książek. Nietypowe, ale bardzo przyjemne przenikanie się światów;

W3 SCREEN  (11)

- wzorowe pożegnanie. To koniec trylogii i należało godnie zakończyć przygody Geralta z Rivii. Udało się to osiągnąć w 100% nie tylko ze względu na zróżnicowane, ale sensowne i satysfakcjonujące zakończenia. Doskonale powiodło się też wprowadzenie do trylogii nowych (w grach), ale tak naprawdę najważniejszych w życiu Białego Wilka postaci, czyli Yennefer i Ciri. Wygląd i charaktery/charakterki dziewcząt są dokładnie takie jakie być powinny. Bez nich to pożegnanie nie miałoby tak wspaniałego smaku. Cieszył mnie też czas poświęcony na spotkania ze starymi znajomymi z książek i gier. Po takiej rundzie honorowej Geralt może spokojnie spocząć w Alei Gwiazd.

W3 SCREEN  (28)

PODSUMOWANIE:

Czytając te wszystkie plusy pewnie zorientowaliście się, że Wiedźmin 3: Dziki Gon jest dobrą grą. Pytanie brzmi: jak bardzo? Cóż, jest to arcydzieło, po prostu najlepsza gra RPG w jaką grałem. Pewnie się domyślacie, że nie grałem we wszystkie. Ominęło mnie parę klasyków i kilka nowszych tytułów. Biorąc jednak pod uwagę to jak wszystkie gry, w które grałem, wypadają w porównaniu z Wiedźminem 3, nie sądzę by jakakolwiek inna mogła mi się spodobać tak bardzo jak najnowsze przygody Geralta z Rivii. Dla mnie jest to nowy, złoty standard gry RPG, z którym będę porównywał kolejne produkcje z tego gatunku.

W3 SCREEN  (29)

Z przejścia tak wspaniałej gry nie wynikają, niestety, same przyjemne konsekwencje. Pierwszy poważny problem jest taki, że doświadczenie Wiedźmina 3 psuje radość z grania w inne, podobne tytuły. Nie wyobrażam sobie siebie grającego w najbliższych miesiącach w inne RPGi. Wiedźmin 3 ustawił poprzeczkę moich oczekiwań tak wysoko, że nawet nie chce mi się sprawdzać czy jakaś inna gra osiąga ten poziom; mam przekonanie graniczące z pewnością, że to niemożliwe.

Drugi problem związany z przejściem Wiedźmina 3 to smutek i pustka, że to już naprawdę koniec. Po dwóch miesiącach grania w jedną grę chciałem zakończyć tę przygodę, spróbować czegoś innego (strategie!). Kiedy jednak zobaczyłem napisy końcowe nie poczułem ulgi („Uff, zaliczone!”), ale raczej smutek, że nie czeka już na mnie kolejna niezwykła misja, że muszę się rozstawać z tymi wspaniałymi postaciami i opuszczać tak wyjątkowy świat Królestw Północy. Na chwilę obecną jedyne dostępne ukojenie to połyskujący w menu Wiedźmina 3 przycisk „Nowa Gra”. Na szczęście Geralta jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Już w październiku REDzi wydają pierwszy dodatek do Wiedźmina 3 – Serca z Kamienia. Początkowo (przed przejściem gry) miałem zamiar zagrać w oba zapowiedziane rozszerzenia dopiero wraz z premierą drugiego.

Obecny plan jest taki: gram w Serca z Kamienia od pierwszej minuty jego dostępności na GOGu.

OCENA: 10/10

Pamiętacie jeszcze tę panią?

10.10 Meg

Tę kojarzycie na pewno:

10.10 EMMA Stone

Dodaj komentarz



59 myśli nt. „Wiedźmin 3: Dziki Gon – recenzja

      1. Private_dzban

        @PeteScorpio

        Potwierdzam. Przejście jakichś 40% gry zajęło mi ok. 3 tygodni, więc bez bez brania urlopu i bez nołlajfienia, czas przejścia gry zbliża się do wartości, którą podałeś. Niestety ja z moim braniem się za wszystko utknąłem na tych 40%, jednocześnie pozbawiając się argumentu do poganiania Lemona i iHSa do gry w KoTOR2…

            1. iHS

              @aihS

              Póki co latam sobie po pierwszej lokacji i staram się sobie przypomnieć, co się robiło żeby przejść dalej. Przy okazji, przypominam sobie czasy kiedy gry nie ciągnęły gracza za wacka „chodź tutaj….nie tam, tędy…. te drzwi się nie otwierają, ten gość już z tobą nie pogada… podświetlę ci drzwi które musisz otworzyć, dam nad nimi wykrzyknik…dobra, pierniczę, gram cutscenkę jak przez nie przechodzisz bo mnie wkurzasz”.

              1. aihS Webmajster

                @iHS

                Zdobyć zbroję Sith Troopera ;)

                Miałem sobie odświeżyć KotORy nawet na androidzie, ale krąży plotka o rimejku na ps4/x1 (pc pewnie też) więc czekam. Premiera E7 sprzeda wszystko więc ta plotka ma sens.

                No i patrz Pan jak ten czas leci. Gra, która nie trzyma gracza za rączkę, a swojego czasu była projektowana głównie z myślą o pierwszym Xboxie. Ach ta konsolizacja rynku gier :P

  1. dywyn

    Fajna recenzja. Grę męczyłem przez trzy miesiące i choćby z tego powodu mój murowany kandydat do gry roku.
    Grę ukończyłem ze „złym zakończeniem” i muszę przyznać, że właśnie ono było jedynym jakie mi się odpowiadało (oglądałem na jutubie). Było mocno Wiedźminowate.

  2. Revant

    „Zdaję sobie sprawę, że dla niejednego fana gier fabularnych, rozgrywanych z kolegami przy stoliku, całe te gry wideo to lipa dla ludzi pozbawionych wyobraźni. Jeszcze inni świetnie bawią się przy oldschoolowych RPGach z grafiką ukazaną w rzucie izometrycznym, w których kreacja świata w większym stopniu odbywa się w mózgu gracza niż na monitorze przed którym siedzi. Ja jednak lubię widzieć jak gry, zwłaszcza te których zadanie polega na opowiadaniu historii, starają się odwzorcowywać realny świat.”

    Do-kła-dnie. Dla mnie żadna gra z izometrycznym rzutem nie zrobi tego, co zrobił np. Gothic, gdy będąc w starym obozie zapadła noc. Wiesiek rozwinął „żyjący świat” w kwestii gier niesamowicie do przodu. Samo patrzenie jak wataha wilków goni zająca, czy inną łanię…mistrzostwo ^_^ w dodatku można samemu wpływać na dany świat – takie przypadkowe zgaszenie aardem pochodni w lochu w trakcie walki zdziwi nie jednego :D

    1. aihS Webmajster

      @Revant

      Szczerze mówiąc dałbym PLNy za dodatek z łowieniem ryb w Wieśku :D Było parę takich miejscówek, że bym sobie usiadł i łowił. Może to być nawet taka prosta minigierka jak w Torchlight. No chyba, że typowo polski klimat – jeb z aarda i do wiaderka ;)

      PS to tak odnośnie tego patrzenia na zające :P

    2. Goblin_Wizard

      @Revant

      komentarz nawiązuje do posta Revanta sprzed 3 dni, ale wrzucam go tutaj, żeby było bardziej na czasie i żeby było łatwiej dyskutować.

      Nie uwierze, ze lepiej jest sobie wyobrazac czynnosc np. kradziez czy ciecie mieczem od uczestniczenia w niej bezposrednio.

      Tyle, że gra pokazuje Ci to zawsze na max kilka z góry ustalonych sposób. Nie ma tu już miejsca na wyobraźnię, na odgrywanie postaci przez gracza bo robi to za niego gra. Gra gra się sama paradoksalnie zubożając w ten sposób odbiór danej czynności i całej gry. Weźmy przykład widoku izometrycznego. Cios przedstawiony jest zawsze jako ten sam, kilku klatkowy, animowany sprite bez znaczenia czy to zwykły cios czy to np. krytyk. A co ja widzę patrząc na informację crit damage (XX)? Czasami widzę cios w szyję i fontannę krwi obryzgująca kogoś stojącego obok, czasami sztych w oko, cios w splot słoneczny czy też przecięcie np. ścięgien i ciało walące się jak worek na ziemię albo nawet kreskówkowe przecięcie ciała od góry do doły na dwie części. Żadna, najlepsza nawet gra 3D nie zapewni mi takiej różnorodności doznań. To właśnie ta umowność i przaśność w mechanice zmusza moją wyobraźnię do działania. Natomiast gry 3D robią z Ciebie zwykłego konsumenta obrazu, tego co wymyślili i zdecydowali się pokazać autorzy. To takie growe fast foody. Nie ma tam wiele miejsca na wyobraźnię bo wszytko jest podane na tacy. Jeśli chcesz prawdziwej uczty kupujesz tylko podstawowe składniki z których Twoja wyobraźnia sama tworzy ucztę. Ta pojedyncza, opisana powyżej animacja to właśnie przykład tego podstawowego składnika na którym wyobraźnia nadbudowuje dopiero całą scenę. Tą samą rolę pełni mistrz gry (albo Ty sam) w papierowych erpegach opisując co robisz i co się w tym czasie dzieje. Fast foody i gry rpg 3D są fajne od czasu do czasu, ale nie jest to na pewno najwyższy stopień w rozwoju gier rpg. Co najwyżej jedna z gałęzi tego rozwoju.

  3. aihS Webmajster

    Wiesz co aryman, to na pewno jest dobry tekst, ale nie mogę przebrnąć przez największa wadą Wiedźmina 3 są powtarzające się twarze, lub ich elementy (zwłaszcza oczodoły). Jeżeli to jest największa wada to ja już nie wiem czy graliśmy w tę samą grę :) Chyba, że jesteś oczodołofobem to okej :D

    1. Obledny

      @aihS

      aihS, waraznie staje przed Toba zadanie napisania negatywnej recenzji.
      Albo chociaz Meh-recenzji.
      Tutaj w jeden dzien dwa szczegolowe, pelne (merytorycznego) zachwytu teksty, wiekszosc komentarzy pelnych intensywnego potakiwania i Ty jako lyzka dziegciu.
      Walnij tekst co Cie zniechecilo, uratuj moje dzieci przed cieciami w budzecie na slodycze „bo tata nowego kompa na Wiedzmina potrzebowal” :)

    2. PeteScorpio

      @aihS

      Do „oczodołów” dodam błyskawice, które wyglądają jak rysowane w paincie. Nie wiem jak aryman mógł to pominąć, 2/10 ;)

      @aihS Obledny ma rację, weź skrobnij tekst, choćby jako komentarz, Wiedźmin 3: Dziki Gon wielką grą jest ale…
      Pewnie w wielu punktach się ludzie zgodzą

      1. aihS Webmajster

        @PeteScorpio

        Ja tam cały czas stoję na stanowisku, że cRPG to znakomite, ale gra przeciętna. Dlaczego to rozdzielam? Bo różnica w mojej ocenie jest zbyt duża by jedno kompensowało za drugie. Niektórym tytułom uchodzi na sucho niedomaganie w jakimś aspekcie, ale w Wiedźminie jest wiele nietrafionych elementów, które razem mi osobiście zepsuły zabawę. Niektóre z tych elementów zostały wymienione przez iHS i arymana, a inne nie. Jak będę miał melodię na pisanie to napiszę o tym szerzej ;)

        1. PeteScorpio

          @aihS

          Oj to czekam, bo interesuje mnie co podpinasz pod cRPG a co pod grę. U mnie się to chyba miesza ze sobą bo:

          - plusy: kreacja świata i postaci, rozmach, historia, muzyka, walka

          - minusy: system rozwoju postaci (drzewko, punkty doświadczenia), crafting (zbieractwo nie popłaca), inwentarz, uproszczenia (błyskawice, klony w questach, brak fizyki biustu – tak napisałem to ;) )

  4. Daimonion

    Chyba właśnie zrozumiałem, dlaczego od zakończenia Wiedźmina jakoś nie mam ochoty grać. Myślałem, że to taki zbieg okoliczności, ocieplenie klimatu, smuga cienia, inne takie. Ale chyba jednak nie. Redzi zrobili pewne rzeczy zbyt dobrze i teraz trzeba czekać na rozszerzenia, a potem dopiero na Cyberpunk. Będzie czas na inne hobby:)

  5. thewhitestar

    Ja mam do dorzucenia dwie wady: zdupcona alchemia i zdupcone zbieractwo. Gdzie to drugie jest także po części efektem tego pierwszego. A to sprawia że zwiedzanie mapy wzdłuż i wszerz staje się ultra total meh, chyba że masz szczęście i trafisz na kłesta, bo te trzymają poziom, oj trzymają. Ale ogólnie wymienione przeze mnie wady są dla mnie w cholerę odczuwalne i wręcz zniechęcające do gry… :(
    Dlatego nie przeszedłem, ale też i ciągle pojawiające się „darmowe” dlc mnie irytowały i dałem sobie na wstrzymanie aż gra będzie kompletna, ale teraz mi ciężko wrócić po +50h grania i kilku tygodniach przerwy… Poczekam na dodatek.
    Generalnie jak dla mnie Wiedźmin 1>Wiedźmin 3. A Wiedźmin 2 daleko z tyłu ;)

  6. COREnick

    „Wiele lat czekałem na tą (i na TAKĄ) grę.”

    Może wyjdę na grammar nazi, ale takiego błędu w recenzji nie przeboleję i podziękuję za dalszą lekturę. Gdyby to był komentarz, post na forum, czy nawet news, to mógłbym przymknąć oko, ale gdy się pisze recenzję, to IMO trzeba już pisać w 100% zgodnie z zasadami. Sorry Winnetou.

    1. aryman222 Autor tekstu

      @COREnick

      Dżisas, internet jest pełen dziwnych ludzi :) Nie mogłeś po prostu wskazać błędu do poprawy? Przepraszam, że naraziłem Pana szanownego na dyskomfort obcowania z tak haniebną gramatyką. Pozwoliłem sobie rzeczony fragment poprawić, zachęcam do dalszej lektury. Jeżeli inne błędy odnalezione by zostały, proszę o informację o nich, wraz z groźbą zaprzestania dalszego czytania; groźba jest nieodzowna, bez niej błędów nie eliminuję :)

    2. saucer

      @COREnick

      Jak ostatnio sprawdzałem, to poprawnośc gramatyczna dopuszcza obie formy, tzn kończenie na ę albo ą, aczkolwiek przyjmuje się, że zgrabniejsze jest kończenie na te samogloske, na której konczy się kolejny wyraz. Tak wiec, do tych co takie rzeczy ruszaja – sami jesteście w bledzie :) pozdro

      1. aihS Webmajster

        @saucer

        Zgadza się, dopuszcza się tę plebejską formę, ale głównie w mowie potocznej by ludzie od pługa oderwani mogli w mig chwycić tę czy tamtą kosę i iść na wroga. Choć sam robię masę błędów i daleko mi do posługiwania się poprawną polszczyzną to ubolewam nad tego typu uproszczeniami, które zubażają tylko język.

        #boleśćrzyci

  7. Goblin_Wizard

    Po takiej recenzji i komentarzach znowu muszę walczyć z samym sobą co by nie kliknąć „download”. Ale NIE!! Obiecałem sobie, że zagram w edycję wszystkomającą i ze wszystkimi paczami. Chociaż coś mi ciągle szepcze za uchem; ściągnij sobie „demo” i zobacz czy jest przynajmniej na co czekać! ;) Mam jednak przeczucie, ze by mnie wessało i cały misterny plan w peace-do.

    P.S. skończyłem właśnie 4 tom Wegnera i muszę przyznać, że na razie nie traci formy ani trochę. Już się nie mogę doczekać następnego tomu.

          1. Goblin_Wizard

            @aryman222

            Może OBOK? Przecież mając Ciri z jej umiejętnością odwiedzania innych wymiarów/światów/czasów można zrobić erprga w erpegu i ta prawie zupełnie niezwiązanego z widźmińskimi realiami! Ja tam bym chętnie liznął w tej postaci np. zajawkę cyberpunka 2077, może skok w czasy biblijne albo skok np. w inną serią fantasy np. Gra o Tron, coś z D&D (Baldurs Gate), Świat Dysku. Tu dopiero można by zrobić niezłą jazdę. :D

            1. aryman222 Autor tekstu

              @Revant

              Czyli uzupełniającą główną grę, a nie standalone? To byłoby świetne, zawsze mnie wkurzały dodatki niezwiązane z grą główną, zanurzanie się w ciekawy świat na kilka godzin jest słabe. Jedynie dla Geralta miałem zrobić wyjątek; tym lepiej jeśli nie będę musiał :)

  8. larkson

    Chciałbym coś dopisać ale w recenzji jest wszystko co miałem powiedzieć. Wiedźmin 3 to jedna z niewielu ostatnich gier, w które naprawdę chciało mi się grać i nie męczyła po dłuższym czasie (patrzę na ciebie Dying Light). Gdy tylko kończyłem sesję z tą grą, to się od razu zastanawiałem kiedy będę miał okazję ponownie do niego siąść.

Powrót do artykułu