Trzysta pikseli – niósł wilk zombie kilka, zjadły i wilka

Nitek dnia 4 września, 2014 o 9:22    56 

Thewolfamongus1

Na bazie sukcesu wspólnego grania w drugi sezon dzielnej dziewczynki kontra większość świata sezon drugi (The Walking Dead) porwaliśmy się na przygody Wielkiego Złego Wilka. Dziwnym było to, że czułem się jak wtedy, kiedy przyjeżdża teściowa.

the-wolf-among-them-3Nie dlatego, że teściową mam złą. Wręcz przeciwnie. Jednakże zawsze na tak zwanej wizycie, która trwa dłużej od przeciętnie sączonej kawy, jest zapotrzebowanie na film. To najgorszy moment wizyty, bowiem chcąc nie chcąc, zazwyczaj trafiam na dzieła tak wybitne, że usypiają wszystkich w mgnieniu oka. Dla mnie spoko, pograć można, ale teściowej drażnić nie należy, zwłaszcza ospałej. Tak czy siak Wilczek nie sprawdził się zbytnio jak twór do oglądania, bo jak już pisałem, nawet sama rozgrywka specjalnie nie robi dobrze na duszy. W tym wypadku pozbawiono wszelkich złudzeń, że to gra w jakimkolwiek znaczeniu i pozostawiono proste klikadełko, gdzie jesteśmy bierni przez 90% rozgrywki. I nudno było. Ci co Wilczka chcą przeklikać, szykujcie się na wyprawny z rozgrywki twór, a jednak klimatyczny, z dobrą historyjką, o ile zaakceptujecie nic nie robienie i dacie się porwać dominie.

metro_2033_redux-widePodobnie sprawy się mają ze zredukowaną wersją Metro 2033 z dokoptowanym, mega ważnym słowem Redux. Lubie patrzeć, w tym Metro sprawuje się wyśmienicie. jest łądniejsze, działa lepiej, klimatyczne korytarze ze świecącymi grzybami i korytarze, korytarze, korytarze. W całej grze możliwość lekkiego skręcenia w bok, choćby w ślepą uliczkę, ale także bardziej otwarte przestrzenie można policzyć na palcach jednej ręki. Co dziwne, podobnie jak The Last of Us Remastered na PS4, szpachlowanie Metro nie ustrzegło się kuriozalnych błędów, których z oryginału sobie nie przypominam. Stając za ziomkami napędzanymi oparami AI gwarantujecie sobie nieśmiertelność, bowiem ich animacje zapętlają się, a wszelkie mutanty lockują się na nich. Przez to w dużej mierze jesteśmy obserwatorem zdarzeń niż aktwyistą. Smaczku dodaje fakt nieśmiertelności większości NPC i ich nieograniczonych zasobów amunicji, więc całą ta otoczkę survivalu i sępienia ammo szybko szlag trafia. Walki z mutantami przywołują na myśl arenowe hordy, bowiem łazimy z pomieszczenia do mieszczenia i tłuczemy ziemniory na puree. Ani to fajne, ani rajcujące, ale się kurwa nudzę, jak rzekłem na Twitchu. Przemykanie między naziolami czy czerwonymi jest fajne, ale o wiele bardziej zabawne było w Metro Last LightI więcej go było. Tak se było, a jak już zaczęły się pojawiać fajne patenty i dobre miejscówki, gra się skończyła. Zimna ryba. No, ale ładne jest, co także zauważyliście. Albo faktycznie coś poprawili w tej grafice, albo na x360 demony wyglądały jak kupa.

TWD2 S2Gikzowy stream okazał się frajdą nie lada. Nie ma się co dziwić, że targnęliśmy się na The Walking Dead. Czas pokazał, że choć zombie się przejadły, tak podobały mi się bardziej od flegmatycznego wilka. Nie czułem dysonansu między mną a postacią Clem, bo jak wielokrotnie wspominałem, nie staram się wcielać w przedstawione postacie (cześć Trevor!) traktując je jako znajomych z ekranu niż samego siebie. Dziwnym jest, że zmienia się to przy podejmowaniu wyborów, które już jakąś część mnie odzwierciedlają, ale to temat na szerokie rozprawki. Tak czy siak każdy odcinek (poza trzecim) miał wybory wykrzywiające się twarz i zdarzenia, który prawie zrzucały fotela. Poza plejadą najbardziej denerwujących ciężarnych i dzieci traktowanych jakby miały lat pięćdziesiąt, co może i miałoby miejsce, ale jest fest nienaturalnie zaprezentowane. Bawiłem się z Wami przednio, nawet podczas najazdów spojlujacyh-wkrótce-zbanowanych angoli i doprowadziliśmy historię do końca. Ci, którzy twierdzą, że im się przejadło, nope. Frajda była widoczna, a przez wyborny storytelling sam bawiłbym się znakomicie, choć to interactive story niż gra jako taka. Było bardzo dobrze.

Twitch przewiduje w najbliższym czasie transmisje z Dead Rising 3 (piątek ~22:00) i na pewno Destiny we wtorek (być może w dzień i wieczorem). Co po środku? Nie wiem, ale nie Wilczek. Ten ma być co środę (uhhhhh). Włączyłem dzisiaj z ciekawości multi w The Last of Us, spodobało się. Na tyle, że żal mi było wyłączyć. To może to podleci. A jak nie, to co innego. Tudzież nic.

Jest czwartek, cztery zimne.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



56 myśli nt. „Trzysta pikseli – niósł wilk zombie kilka, zjadły i wilka

      1. MusialemToPowiedziec

        @mokraTrawa

        Nie mają wpływu na fabułę, ale za to mają wpływ na e-peena,

        W każdym epizodzie jest acziwek „odblokuj wszystkie karty postaci”. Karty odblokowujemy czasem „po drodze”, a czasem za właściwe wybory. I tak np. bycie miłym w czasie jednej walki nie odblokuje karty, za to w czasie innej właśnie odblokuje.

  1. Twoja_Stara

    Stając za ziomkami napędzanymi oparami AI gwarantujecie sobie nieśmiertelność, bowiem ich animacje zapętlają się, a wszelkie mutanty lockują się na nich przez co w dużej mierze jesteśmy obserwatorem.

    To chyba w inna gre gralem, bo potwory przede wszystkim agruja mnie, nie wiem czy to zalezy od poziomu trudnosci czy wtedy AI jest bardziej agresywne, ale u mnie walka konczy sie zwykle bieganiem na okolo npc zeby wlasnie zgubic agro i moc zaczac strzelac.

    Co do nudy, to samo, zmien poziom trudnosci.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Twoja_Stara

      Grałem na najwyższym, bez HUDa i innych paści. Rzekome sceny, o ile nie wykasowałem mam nagrane, a także poszły streamem. Kiedy była obrona jakiejś tam stacji wystrzeliłem jeden nabój, podczas gdy tych zdaje się trzech NPC zrobiło całą robotę za mnie.

      Poziom trudności nie zmieni struktury gry, a ta w starciach z mutantami opiera się o mini hordę co pomieszczenie. Największa zabawa jest z ludźmi i przekradaniem, ale tego w jedynce było bardzo mało.

      1. Twoja_Stara

        @Nitek

        Gram na hardcore w game options i pozniej survival/ranger hardcore i naprawde sie ciesze jak ktos z ludzi przejmie agro a ja nie musze strzelac i marnowac ammo.
        Bylo kilka scen, jedna z Khanem z obrona stacji i zawaleniem tunelu – tam np. wyszlo mi ammo do tej broni ktora mialem i zostalo mi bieganie i sciaganie mutantow do ludzi albo w pulapki. Nudy zero.
        Inna obrone ktora pamietam to tam gdzie sie pierwszy raz pokazuja te krzykacze ogluszajace, tam nie strzelajac do nosalisow zginalbym od razu, bo nie bylo gdzie uciekac a one lecialy glownie do mnie. Pewnie tez mam nagrane gdzies.

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @Twoja_Stara

          Cieszę się, że Ci się podoba, acz wynudziłem się śmiertelnie. Tak czy siak.
          Wspomniałem, że zwiesiłem się na ścianie z koniecznością restartu ?

          Już widzę zalążek rozmowy „u mnie działa”, fajnie, nie umniejsza to faktu, że pierwsze Metro nie jest dla mnie objawieniem na szynach, choć shooterem takim jest istotnie ;)

      2. lehusan

        @Nitek

        W oryginalnym metro pierwszym, tym dwa tysiące trzydziestym trzecim, pamiętam, że bibliotekarza ubiłem skacząc przez dziury w podłodze na pierwszym pięterku. Ja przeskakuję, a on dosuwa do krawędzi i załącza się animacja skoku, no to mu sru z dwururki w tym czasie. Długo ta zabawa trwała, bo bydle wytrzymałe.

        1. urt_sth

          @lehusan

          Oj bibliotekarze krwi trochę napsuli (w starej wersji). Próbowałem tak po cichutku, na paluszkach, ale ni chu, chu się nie dało (zbyt dosłownie brałem gadkę-szmatkę, że trzeba z nimi pokojowo i po cichu).
          Gra strasznie żarła zasoby, więc jak ją zoptymalizowali to pewnie wygląda dużo lepiej niż na starym klocku, choc na grafikę na piecu swego czasu nie narzekałem. Przy okazji tej gry musiałem zmienić chłodzenie drugiej 8800GT, bo na obudowie mogłem smażyć jaja sadzone (kupiłem używkę do pary z jakimś miedzianym kaloryferem odstającym tak że dotykała obudowy od spodu i nie mieściła się na górny slot).

          1. Tasioros

            @urt_sth

            Też początkowo chciałem z bibliotekarzami pokojowo (choć na początku źle zrozumiałem kompana i myślałem, że NIE MOŻNA stworowi patrzeć w oczy), ale i tak mnie w końcu atakowały i powybijałem wszystkie. Miałem jakiegoś shotguna automatycznego czy cuś i poszło całkiem gładko.

    1. urt_sth

      @Nitek

      Pewnie niejeden Pan Zdzisio, co to mistrzu mówi, bez problemu powtórzy wyczyn jak mu postawisz. Nie pijam perfum bo mi aromaty przeszkadzają, ale jaki sens ma picie alkoholu którego sednem (i ceną) jest rozkoszowanie się bukietem właśnie, nie wiem, to już lepiej brać najtańszy bimber z meliny i walić go na raz.

    1. MusialemToPowiedziec

      @Beti

      Mam kilku znajomych co w to się bawią, jeden nawet filmiki wrzuca na Steama, sam też trochę pograłem – takie coś między MEH a POKER FACE, inaczej: dla fanbojów gatunku :)

      W wielu elementach (zwłaszcza jak idzie o car-play i gun-play :P ) – ubogi kuzyn wielkiej trójki GTA, Saints Row, Mafia.

      Za to jak idzie o sferę tworzenia ubranek i wzorów na samochody i takie tam – chyba nawet od Sims może być lepsze. Tyle że jak dobrze pamiętam, takie robienie wzorków było jakoś związane z paywallem…

      1. Wyspa

        @MusialemToPowiedziec

        Mnie własnie paywall odtrącił. lepszych giwerek i ciuszków i modyfikacji do pojazdów za normalną walutę nie dało się kupić a jedynie wypożyczyć, coś na stałe to tylko „goldem”.
        Szkoda bo można było fajnie postacie przebierać i auta modyfikować :)
        Co do misji to dość powtarzalne, było tylko kilka ich typów, wszytskie kończyły się starciami z innymi graczami (jedna misja aktywowała się dla vigilanties i bandytów równocześnie) nawet spoko o ile miało się ekipę do wspólnej gry, z randomami bez sensu bo o ile po przeciwnej stronie była drużyna a nie inne randomy to wciry gwarantowane.

        1. MusialemToPowiedziec

          @Wyspa

          Nie pamiętam jak z ciuchami, ale z samochodem było śmiesznie – chciałem usunąć jedną naklejkę z podstawowego samochodu „policjantów” – usunąłem, chciałem zapisać zmiany, a tu info „za dużo naklejek” i musiałem albo anulować operację, albo usunąć jeszcze koło 10 żeby dało się zapisać :P

  2. teekay

    Wilk jest generalnie fajny jeżeli chodzi o otoczkę, sam pomysł, ale jeżeli mówimy o realizacji to chyba seria TWD jednak góruje w tym aspekcie. Niby to kolejna porcja zombich (ile jeszcze?), ale postacie są dużo lepiej nakreślone i „poprowadzone” oraz same przedstawienie fabuły jakby bardziej mi się podoba. Co prawda schemat w TWD jest dość widoczny i powtarzalny (moment zagrożenia – konflikt – rozmowa – wybór), ale taka sinusoida angażuje gracza dużo bardziej, niż chodzenie po planszy i klikanie we wszystko co się da, dzięki czemu emocje związane z postrzeganiem postaci są bardziej wyraziste.
    PS. Jane to suka.

Powrót do artykułu