Spintires: Mudrunner – sezon na kąpiele błotne ponownie otwarty

Nitek dnia 31 października, 2017 o 10:43    24 

spintyt

Dacie wiarę, że to już przeszło trzy lata od pamiętnej wywrotki w błoto, aż po same bale, już minęło? Czas na sequel, powiedzieć, by można, z tym, że Mudrunner takowym nie jest. Szkoda. Niemniej jednak, bo tak dłufgim czasie, odkrywa niebezpieczeństwa Tajgi właściwie na nowo. Błoto, rwące rzeki,o, o, o, wywrotka, trzeba od nowa.

Mudrunner jest poniekąd rebootem, odświeżeniem, tego co oferowała jedynka. Wyszykowanym kandydatem, który poza pecetamu, uderza także na konsole. To dziwny ruch, bo można srogo kręcić nosem nas takie praktyki, acz developer jakby gotowy był na nasze utyskiwania, bowiem posiadacze poprzedniczki na Steamie, z biegu dostają rabat 50% na błotnego biegacza. Wiesz devolperze, patch by wystarczył. Tylko, że zmiany faktycznie zaszły, a sama gra ma obniżony próg wejścia, dzięki czemu mam nadzieję, że tym razem im się uda i w końcu dostaniemy porządną drugą część, nie siódmą wodę po kisielu.

I tak, to nadal gra o wożeniu sterty drewna z jednego miejsca w lesie do drugiego. Po parę razy zazwyczaj. Czasem zaś trzeba podjechać i zatankować inną bestię, by można nią podjechać we wskazane miejsce, czasem naprawić, acz zazwyczaj konieczne będzie podjechanie do wcześniej kierowanego wozu, by najzwyczajniej w świecie wyciągnąć go z bajora brązowej brei po tym jak już zakopie się w nim na zicher. Jest co robić.

Spintires_MudRunner-04

By dostrzec zmiany, nie trzeba mieć certyfikatu jakości Q Sherlocka Holmesa. Te wbijają na pełnej już na starcie. Kiedyś bywało tak, że na padzie nie dało się grać, bo zawsze coś był nie tak po stronie gry. A to nie wyświetlały się bindy guzików, a to zaawansowany interfejs obsługi ciężarówek psocił na wybór kontrolera, nie dając się zbytnio obsłużyć. Uprzejmie donoszę, że teraz jest cycuś glancuś. Mało tego, spędziłem koszmarne godziny za moją kierownicą (G29) i równie dobrze zostałem wybatożony. Tu sprawy wyglądają trochę inaczej, bo kierownice trzeba stricte samemu skonfigurować i wszystkie guziki samemu bindować. Co boli zaś, to że Force Feedback działa tak se, sprowadzając się jedynie do tego, że kierownica odbija do pozycji zerowej, ale samo grzęźnięcie w błocku nie jest na niej w ogóle odczuwalne. Szkoda. Co prawda sam schudłem z 10 kilo motając urządzeniem na lewo prawo, jak w PKSie bez wspomagania i jeździło się przednio, tak jednak szkoda. Dodatkowo wrzucony tu tryb FPP, widok z kabiny jest potraktowany poniekąd po macoszemu. Owszem, jest, ale przy okazji odbiera grze masę uroku. Wiecie, w grze o znakomicie technicznie połachotanym błocie nie widać błota. No skandal i granda, kurde bele! Dodatkowo lusterka są, ale nie mają odbić, a i z kabiny nie da się wychylać, więc przy cofaniu trzeba i tak odpalać widok z zewnątrz.

Spintires_MudRunner-03

Całkiem fajnie, bo widoczki w Spintires nie uległy większym zmianom i przygotowane landszafty nadal cieszą oko mimo, że swoje na karku mają. Rwące rzeki wzbudzają podziw symulacją fal, błoto klata na wszystkie strony, a pojazdy zakopują się jak trza. Propsy za samouczki, które w jedynce po prostu były. Teraz pokazują podstawy, dokładnie wykładając co jest do czego i jak grać (polskie napisy). Wiedzę można uzupełnić podczas dziewięciu zróżnicowanych wyzwań, gdzie wykonujemy jeszcze bardziej przesadzone zlecenia, jak slalom pod górę na ścieżce o szerokości dwa metry, bez używania wyciągarki, bo to dla mięczaków. I nie daje gwiazdki za czelendż, a przecież wszędzie musimy mieć komplet, nie? Nie brakuje też trybu multiplayer, który świetnie nadaje się do pogadanek o życiu i w ogóle, wszak to gra drogi i tu uwaga, bo w końcu wprowadzono opcję zapisu, więc nie trzeba spędzać w lesie niezliczonych ilości godzin, bo nie ma sejwa. Dobre usprawnienie.

Tym razem w grze na przejażdżkę gotowych jest dziewiętnaście maszyn o różnym zastosowaniu i gabarytach. Podobnie jak poprzednio, niektóre ciężarówki należy odblokować poprzez odnalezienie ich gdzieś na mapie, po czym odstawienie do garażu, co jest wyzwaniem samym w sobie, bo zazwyczaj są dobrze ukryte. Fajne są wizualizacje zawartości naszych pojemników, baków, cystern w płyny, czy animacje odpalanych silników. Ładny detal. Samych fur należy się spodziewać więcej, jak w jedynce, a to dzięki wsparciu modów, które i tym razem w grze są obecne.

Spintires_MudRunner-05

Kwestie techniczne Spintires nie uległy zbyt znacznym zmianom, by można je było ogarnąć na pierwszy rzut oka. Mudrunner w dalszym ciągu jest ładny, z tym kierowcą w kabinie nawet trochę bardziej naturalny. Klaksonem można płoszyć ptaki ukryte w koronach drzew, co zawsze daje plus dziesięć do frajdy, a błoto nadal sprawia frajdę swą fizycznością, bite na głowę tylko przez rwące strumienie, które przejeżdża się z duszą na ramieniu. Gra wymaga od grającego wiele cierpliwości. O ile interfejs można teraz przyswoić o wiele szybciej, mimo gąszczu opcji jakie zawiera, tak sama natura zabawy i siedzenie samemu w lesie po ciemku, dzięki dynamicznej porze dnia, może być dość traumatyczne. Nie jest to spacerek po parku, tylko przeprawa, która zrobi z ciebie drwala.

Niemniej jednak to wszystko mogło być w patchu. Właściciele poprzedniczki dostają upust w wysokości 50% za Mudrunnera, ale jak na edycje zawierającą poprawki, o które prosili gracze już wcześniej to słaby zabieg. Nie znaczy to jednak, że powrót do nurzania stóp w błocku nie jest wskazany dla tych, co już się taplali. Wręcz przeciwnie. Dobrze było wozić się po Tajdze ponownie. Ci zaś, co kiedyś temat przegapili, obecnie dostarczoną wersję po liftingu mogą sprawdzić, a potem rzucić z nerwów padem w kąt, kiedy naczepa po raz wtóry skręci w lewo, nie w prawo do miejsca docelowego, błoto będzie rozjeżdżone, a koła zatopione. Zabawa jak żadna inna.

Dodaj komentarz



24 myśli nt. „Spintires: Mudrunner – sezon na kąpiele błotne ponownie otwarty

  1. Pryka

    Czyli ktoś może pomyśleć, że to trochę taki dick move ze strony wydawcy. Ale tam były jakieś ostre zawirowania z developerem. Koniec końców robił to już chyba jakiś nowy team a tamtego gościa pognali w Pireneje.

    Nitku, czy jesteś w stanie sprawdzić czy w multi jest opcja zapisu postępów rozgrywki czego z jakiegoś niepojętego powodu nigdy nie było w normalnym Spintires. Byłbym wdzięczny.

  2. Stah-o

    Nitek, zadam pytanie frapujące takich jak ja lurkiewiczów, którzy bardziej czytają niż oglądają : Czy gikz jest powoli wygaszany, czy to po prostu chwilowa zmiana tempa? Nie da się nie zauważyć, że od kilku miechów aktywności tu ostatnio jak na lekarstwo :( Czy to takie zaplanowane „czasowe” wakacje czy raczej już będziesz całkowicie wygaszał pisanie na rzecz strimów i jutubów?

    Tylko jak odpowiedź ma być z tych smutnych – to podaj ją w jakiś miękki sposób, bo ja źle przyjmuje złe rzeczy.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Stah-o

      No o czym mam pisać. O 449 godzinach grania w Playerunknown’s Battlegrounds od marca? ; )

      A poważnie to istotnie mniej piszę, a to ze względu na mniej czasu. Dużo przekłada się na to, że niemalże codziennie siedzę i streamuję różne rzeczy i zanim kończę tematy mija trochę czasu. Także dzięki wszystkim, którzy chcą czasem w międzyczasie sobie coś na gikza popisać jak Toc czy ostatnio Daimonion, muchos love. Czasem mniej, czasem więcej mi schodzi teraz z graniem jako takim i zamiast takiego The New Colossus brać na raz, to robię go w trzy wieczory. No i głównie to streamuję, a potem, kiedy mam ochotę, piszę.

      Nie do końca to wygaszanie, ale na po mojej stronie nadal nic się nie zmieniło. Nadal robię rzeczy sam na bułę z Bosmanem <3 , gram, nagrywam, streamuje, pracuję, tatuje i mężuję. W żonglerce codziennością trochę musiałem sobie poprzestawiać i zamiast codziennego pisania, jest pisanie blogaskowe, co jakiś czas, a nie krypto-serwis, za który gikz był brany. Ot. No i też nie wyrabiam.
      Nie do końca jest też jutub. jutub to przerzutki, nomen omen, ze streamów. Nie mam kiedy robić Luźnych, bo streamuje, kiedy mogę. I z czego te LG. Z 449 godzin PUBGa? ;)

      Also mamy XXI w. czytanie #nikogo. Odzew jest taki se, w innych rejonach działalności w sieci zaś, wręcz przeciwnie.

      Sekcja komentarzy gikza nie zmarła. Ma się całkiem dobrze, na wymoszczonym Discordzie, na który zapraszam, gdzie dzieje się niemalże co dziennie, zwłaszcza w godzinach pracy ; ) http://www.discord.gg/nitek
      Jest też fejsik https://www.facebook.com/nitek69/ i nawet na twittera staram się pamiętać zapodawać rzeczy bieżące. Ostatnio nawet mi wychodzi. https://twitter.com/nitek_

      Nie oznacza to jednak, że pisanie jako takie porzuciłem. Robię to rzadziej : )

      A widziałeś ile się dzieje na twitchu? panie drogi, https://go.twitch.tv/nitek69 wpadnij. przerobiony nowy Wolf, trochę AC: O, ogrywamy własnie COD WW2, do tego jeżdżę jak łamaga w ściagałkach wszelkich, robię okazyjne wypady w Ciemne Loszki, biję giereczki na raz, ergo Enter the Gungeon, uśmiercam widzów w Bomber Crew czy XCOM2 z wypasionym dodatkiem War of the Chosen, panie złoty! Brakuje tam tylko Was! Ba! Nawet Mordor zdążyliśmy skończyć w międzyczasie. Zapraszam, przecież nie może być tak, że Was tam nie ma.

      1. Stah-o

        @Nitek

        Cholera, żebym wiedział, że ogrywasz na tym tłiczu nowe tytuły to już dawno bym tam patrzył.

        No cóż, czyli jednak smutasowo-kutasowe te wieści o blogu. Życie. Będę starał się patrzeć na twoje nagrania z tłicza, lajwy nie dla mnie – nie ta pora i trochę spojlerowo. No ale cóż, trzeba być elastycznym. Sam musiałem porzucić jeden z projektów, przy którym było moje serce, ale kasa już nie, więc rozumiem.

        Będę oglądał tłicza.

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @Stah-o

          No pewnie, że tak. Kocham gry, gram w gry. Indycze i nie tylko, nic się nie zmieniło. Czasem jednak na pisanie nie mam czasu.
          Przecież zawsze te gry musiałem jakoś ograć. Kiedyś robiłem to sam, teraz robię to na streamach, ale no. Potem czasu nie styka, wena nie przychodzi itd. Also miałem operacje i inne takie, więc trochę też zaniemogłem : )
          Niemniej jednak zapraszam, a przecież i czasem jednak coś piszę. Doba niestety nie jest z gumy. Zaś Twoje podejście do streamów jak najbardziej rozumiem. Toć sam zawsze wyganiam chętnych do ogrania gry, by grali sami.
          Także ten, koniec końców myślę, że się rozumiemy ;)

    2. Goblin_Wizard

      @Stah-o

      Też należę do tych co bardziej czytają niż oglądają i też mnie trochę martwi mała ilość wpisów w wykonaniu Nitka. Streamy dla mnie właściwie nie istnieją. Jak już mam wolny czas to wolę sam pograć niż przyglądać się jak ktoś gra. Pisanie dobrych tekstów o grach (i nie tylko) to to co wyróżniało Nitka i czyniło jego blog wyjątkowym. Jako streamer stał się jednym z wielu. Zamiast kolejnych 5 streamów wolałbym jeden dobry tekst. Poza tym tekst można ogarnąć w robocie, a streama już się za bardzo nie da. Tak to wygląda z mojego punktu widzenia.

        1. lemon

          @Stah-o

          Akurat gry to takie medium, że łatwiej coś wyjaśnić, pokazać, wrzucając filmik, niż pisać o tym przez kilka akapitów. Jak w tym powiedzeniu, że jeden obraz wart jest tysiąca słów – to ile musi być wart jeden filmik? Sam też wolę poczytać, niż oglądać (bo w pracy łatwiej o to pierwsze, a po pracy wolę sam pograć, niż oglądać kogoś innego), ale co zrobić, kiedy większość woli to drugie?

          1. Goblin_Wizard

            @lemon

            Mam wrażenie, że ci co wolą streamy to szkoła średnia albo studenci. Nie ma możliwości żeby normalnie pracujący człowiek miał czas i na streamy i na granie. No chyba, ze ogląda i w ogóle nie gra, ale to raczej się nie zdarza.

            Akurat gry to takie medium, że łatwiej coś wyjaśnić, pokazać, wrzucając filmik, niż pisać o tym przez kilka akapitów.
            Jeśli to 15-20 minutowy filmik skupiający się na wyjaśnianiu o co chodzi w grze, to ok (coś jak Luźne). Natomiast próba wyłapania konkretnych informacji w kilkugodzinnym streamie to strata czasu. Dlatego właśnie Luźne z dodatkiem tekstu są najlepsze.

            1. Stah-o

              @Goblin_Wizard

              W łikend wrzuciłem sobie Nitkowy strim z multi CODa (bo jakoś dziwnie go jeszcze nie kupiłem) w tło podczas pracy. 5 godzin i 35 minut słuchowiska – bo patrzeć i jednocześnie pracować się nie dało na 13 calowym laptopie. Zawsze to jakieś nowe doświadczenie życiowe.

              Nitek, cholera ten twój stoicki spokój przy tłumaczeniu każdemu zadającemu wciąż te same pytanie dlaczego COD jest CODem a nie inną grą – imponujący :)

Powrót do artykułu