Recenzja sprzętu – klawiatura mechaniczna Natec RX 88

Nitek dnia 11 grudnia, 2013 o 14:15    46 

narttecrecewnzja

Przeciętny koń ma czterdzieści zębów a przeciętna klawiatura sto cztery klawisze, potrzeba wiec ponad dwa i pół konia by wyprodukować jedną klawiaturę. Umówmy się – ten wstęp jest zupełnie bez sensu. Na gikzie nie ma przeciętnego konia, a Natec RX 88 również jest klawiaturą nieprzeciętną. Poczytajcie sobie czy Natec daje radę.

(*w testach nie ucierpiał żaden koń)

Co to ta klawiatura mechaniczna, ktoś głaszcze się po brodzie i duma. To sprzęt wykonany w najstarszej technologii jeśli chodzi o kunszt tworzenia klawiatur. W przeciwieństwie do tak powszechnych obecnie klawiatur membranowych, konstrukcją zbliżonych do pilotów czy starszych telefonów komórkowych gdzie trzeba klawisze dociskać do końca. W mechanicznych przyciski reagują na taką samą siłę nacisku, co w przełożeniu na użytkowanie oznacza, że nie ma konieczności klawiszy dociskać do końca, by te zareagowały. Starsze znaczy lepsze. Coś jak wino.

natec1z

Opakowanie i prezentacja

Nie będę się rozpisywał o kartoniku. No, może trochę. Podłużny taki, parę obrazków, wyszczególnienie funkcji. W środku klawiatura, szczelnie zamknięta między styropianami, posłusznie czeka na podłączenie i pierwsze (p)obudzenie. Pleciony kabel o długości 2 metrów wesoło dynda w powietrzu. W środku kartonika znajduje się jeszcze instrukcja, która odpowiada nam na pytania (a przynajmniej stara się to robić) co i w jaki sposób klikać w dołączonym oprogramowaniu, żeby wszystko działało. Ale bądźmy szczerzy: kto by tam czytał instrukcje?

Okazało się jednak, że omotałem ją oczami kilkakrotnie. A to chciałem się dowiedzieć czegoś o klawiszach, a to szukałem pomocy w konfigurowaniu makr. Wszystko w środku opisane jak należy (co zdarza się rzadko), w punktach. Wszystko rozpisane rzekłbym, że idiotoodpornie. Tylko obrazki jakieś takie nijakie. Oko trzeba zbliżać i zbliżać, nawet poczuć trzeba tęczówką fakturę papieru, by na nich cokolwiek dojrzeć. Meandry użytkowania klawiatury zamykają się w siedmiu stronach, więc zapoznanie się z książeczką „know how” nie zajmuje zbyt dużo cennego czasu, a naprawdę warto.

natec6

Tylko, że nie po książeczkę tu przyszliście. Czy tam przyszliśmy. Więc do rzeczy. Klawiatura Nateca jest dość solidną zabawką. Solidną, bo swoje waży, a waga ta zapewnia jej większą dużą większą stabilność, nieporównywalną do tej, którą pochwalić się mogą plaskacze stworzone jakby miały służyć tabletom. Wiem coś o tym, bo na co dzień posługiwałem się (na szczęście czas przeszły)  takim właśnie koszmarkiem. Mimo, że rywale pochodzą z zupełnie innych światów widzę, że prawdopodobnie porównań tu nie uniknę.

Na spodzie RX 88 są zaledwie dwie gumy antypoślizgowe oraz lekko profilowane nóżki, na których można ustawić klawiaturę (tylko) pod jednym kątem. Wydaje się, że ilość gum to mało, a jednak… Przez ciężar nadgarstków, który rozkłada się na dolnej części obudowy, klawiaturę ciężko przesunąć nawet rwąc kręgosłupy w Mortal Kombat.  Sama obudowa jest stosunkowo cienka, a klawisze jakoś tak wesoło pną się do góry. Klawiaturę okala dobrej jakości matowy plastik, który jest niestety dość podatny na odbarwienia. Te, jak wiadomo, mogą nastąpić kiedy dotkniemy go dłonią. Kurde. Natec to nawet odciski palców dość konkretnie zbiera, co  mnie trochę dziwi, jednak dostrzegam plusy – pozwala to namierzyć poprzedniego użytkownika klawiszy, który pod naszą nieobecność klawiatury dotykał. I tym samym pomaga w doprowadzeniu hochsztaplera przed oblicze sprawiedliwości, i   porozmawiania z nim o tym, dlaczego zniknął ten folder, jakże potrzebny. W końcu nazywał się po prostu Word, a że zajmował 100gb… to zupełnie inna sprawa.  Ślady łatwo jest zatrzeć kilkoma ruchami mokrej ścierki czy czegokolwiek co jest pod ręką i może posłużyć do wycierania.

natec2z

Po obu stronach klawiatury znajdują się abstrakcyjne grzebienie, których zastosowanie do teraz pozostaje dla mnie tajemnicą. Wykombinowałem, że można na nich oprzeć dłoń. Nie wiem tylko kiedy. Nie ma na to czasu. Na górze obudowy znajduje się logo oraz kilka podświetlonych pasków, które dają nam +20 do prędkości muskania klawiszy. Nie przeszkadzają, a i mają konkretne zastosowanie. O tym jednak w odpowiednim miejscu i czasie. Znaczy za chwilę.

Klawisze są duże, co w przypadku moich pokaźnych dłoni jest bardzo istotne. Trafianie w poszczególne guziki jest dzięki temu nie tyle komfortowe, co w ogóle możliwe, i nie wywołuje złości. Wiecie, tej z cyklu: stukanie esemesów na coraz to mniejszych klawiszach coraz to bardziej nowoczesnych telefonów. Godzilla rage mode on. Przyciski są lekko wklęsłe i, co warte odnotowania, wszelkie znaki na nich nie są naklejkami, tylko żłobieniami. Przezroczyste, podświetlane LEDami od dołu. Piękna sprawa, która wywołuje naiwną wiarę, że znaki się nigdy nie zetrą, a klawiatura nawet rok po intensywnym (bądźmy szczerzy) użytkowaniu nie będzie wyglądała, jak siódme dziecko stróża.

Z15877_40206

fot. materiały prasowe

To, w połączeniu z obietnicą producenta o 50.000.000 kliknięć, które można wykonać dzięki zastosowanym mechanicznym przełącznikom Cherry MX rokuje urządzeniu bardzo długi okres żywotności. Chyba, że ten n00b w Call of Duty będzie wygrywał zdecydowanie zbyt często, a z użyciem tej klawiatury będą otwierane orzechy. Na niej. Albo nią. Skoro o jedzeniu mowa, klawisze są rozmieszczone gęsto. Nie wywołuje to niespodziewanych zacięć, a jednocześnie  zapobiega wpadaniu żywności w dolne partie klawiatury. Do woli więc jedzcie tłuczone ziemniaki przy partyjce w Pole Bitwy Cztery. A nawet jeśli ubite pyry zagrożą klawiaturze to spieszę z informacją, że klawisze bardzo łatwo się wyciąga. Wystarczy wsuwka do włosów (polecam twarzowy model z kokardką). Poza wypustkami na klawiszach J i F oraz wypukłym logo klawisza Win, wszystkie przyciski są jednakowe. W standardowym układzie, bez bzdurnej minimalizacji, jak choćby ścinania backspace’a czy zmniejszania strzałek. O tak, znam taki model.

Rzecz o wymiarach: 493x35x212 mm

Oprogramowanie

Zacznijmy od końca. Software dostarczony na mini cd woła o pomstę do nieba. W teorii powinien pozwolić nam na szeroką konfigurację przycisków programowalnych. Niestety niektóre funkcje softu albo nie działają wcale, albo działają połowicznie, co nie urządza mnie wcale. Spędziłem godzinę na przeinstalowywaniu oprogramowania myśląc, że coś nie poszło, ale poddałem się. Nie udało mi się skonfigurować żadnego makra. Wpisałem nazwę, kliknąłem record (program nie posiada wersji PL) i podjąłem się próby nagrania jakiejś kombinacji Fatality. Nic innego nie przyszło mi do głowy, choć przyznam, że zacząłem już snuć plany podboju Starcrafta 2 z takimi możliwościami. No więc, zaczynam. Lewo. Program rejestruje – lewo, lewo. Q, program rejestruje Q, Q. Wygląda to tak jakby program zczytywał wciśnięcie dowolnego klawisza, ale też puszczenie go. Zerkam w instrukcje, można coś dograć między klawiszami, zmodyfikować te kombinacje. Ale nie mam takiej opcji. Wcale.

Poddałem się, choć powróciłem w glorii i chwale myszkując jeszcze dłużej przy sofcie. Koniec końców okazało się, że Mortal Kombat nie jest podatny na strzelanie kombosami z palca i blokuje wszelkie kombinacje, albo reaguje na nie jak chce, przeinaczając wszystko. Na warsztat poszedł jeszcze Word i Planetary Annihilation. Okazuje się, że mimo, iż w istocie makra odczytują nawet chuchanie na klawisze, oba programy odpowiednio zareagowały na zapodane im kombinacje. Word napisał Koniopalooza, w Planetary jednym pstrykiem mogłem stawiać elektrownie. Jeśli chodzi o Mortala, nie ma co kombinować, choć grało się całkiem dobrze na samej klawiaturze. Opcje modyfikacji makr także wreszcie się pokazały, więc można przy stworzonych makrach podłubać, usuwając zeń niechciane fragmenty, tak dla świętego spokoju, bo odnotowywanie puszczania klawiszy może zakłócić spokój ducha.

natec3

Sterowanie mediami – odpada. Nie ma możliwości wybrania programu, który odpowiada u nas na kompie za odtwarzanie mediów. Z defaulta włączało mi Winampa, ale przyciski odpowiedzialne za przewijanie utworów działały już tylko w Windows Media Playerze. Regulacja głośności jest… Sorry, nie ma jej wcale. Bez sensu. Brakuje wyboru odtwarzacza do obsługi przez te klawisze, bo sam program nie umie się zdecydować. Chyba, że porzucicie Winampa na rzecz innego playera. Wtedy jest poprawnie.

Dla odmiany, inne funkcje i pojedyncze przyciski jakie możemy upchać, działają prawidłowo. Wrzucić można kliki myszą, kopiowanie, wklejanie, szukanie, zapisywanie, pokazywanie pulpitu, blokowanie kompa,  zamykanie okien czy też ich przełączanie i jeszcze trochę. To ostatnie niestety nie działa jak alt+TAB, tylko mota się między otwartymi okienkami niczym kura bez głowy.

Spokojnie, można powiedzieć, że to kwestia oprogramowania, a nie wina klawiatury. Tylko dlaczego nie mogłem znaleźć jakiejkolwiek innej wersji softu, czy nawet tej samej, na stronie producenta (ani  żadnej innej)? Oko głaskane papierem na obrazku rozpoznało, że w instrukcji jest Driver 1.2, na płycie 1.1, a automatycznej aktualizacji po prostu brak.

Mienie się kolorowo, dotknij mnie.

Podświetlenie klawiatur od zawsze kojarzyło mi się z festynem. Zbędny gadżet stworzony po to, by kolegom poświecić pod nosem, ewentualnie odszukać w poświacie ten przeklęty otwieracz do piwa, który zawsze znika akurat wtedy, gdy jest potrzebny. Ale wiedzcie, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Otóż jest to bardzo przydatna rzecz. RX 88 pracuje w czterech trybach podświetlenia. 100%/50%/pulsacyjne/wyłączone. 100% to dość dużo i w środku nocy dosłownie ścina białka w oczach. Zatem wybrałem pracę na pół gwizdka (korzystna Pulsacyjne wypada tak sobie i traktuję je raczej jako ciekawostkę, odpalając tylko na imprezach. Z kolei brak podświetlenia to opcja, z której nikt raczej nie skorzysta, serio. Ewentualnie klawiatura, która wyłącza światełka po dłuższej chwili nieużywania. Wszystkie klawisze podświetlone są jednym, czerwonym kolorem.

Co innego paski na obudowie.

natec4z

Jak wspominałem mają swoje zastosowanie. Każdy kolor (niebieski, czerwony, fioletowy, zielony, żółty) odpowiada jednemu z pięciu możliwych profilów, które możemy modyfikować dowolnie programowalne przyciski. I tak na profilu pierwszym tata może mieć zaprogramowane fatale do Mortala, na profilu drugim ukryć można kody córy na kasę w Simsach, a na trzecim żona może ukrywać przed światem numery karty kredytowej. Godny patent na  święta. Poszczególne profile zmieniamy odpowiednim klawiszem z logotypem, umiejscowionym na lewo od ESC, a przyciski z kombinacjami znajdziemy w dodatkowym rzędzie z lewej strony. 5 przycisków razy 5 profili daje nam 25 różnych rzeczy poustawianych wedle własnego widzimisię. Nieźle. A dzięki 128kb pamięci klawiatura zapamiętuje te ustawienia, więc podłączając ją gdziekolwiek indziej, wpinacie się na gotowe. Nie ma nawet konieczności instalowania sterowników.

Niezależnie od tego czy klawiatura leży plackiem czy stoi na nóżkach, widać spod klawiszy LEDy podświetlające. Gimnastykując szyję zorientowałem się, że lampki widać faktycznie – tym bardziej,  im człowiek siedzi dalej od biurka. Zatem jeśli ktoś leży na krześle zamiast na nim siedzieć, musi liczyć się z widokiem podświetlenia. Z początku to drażni, jednak przyzwyczaiłem się do tego widoku i pozycji postanowiłem nie zmieniać. Nadal leży mi się przed kompem doskonale.

Muskaj mnie, dźgaj mnie, czyli wrażenia z użytkowania

Pierwsze godziny z klawiaturą to sianie literówkami na lewo i prawo. Nigdy wcześniej nie korzystałem z mechanicznej klawiatury, przynajmniej świadomie, jednak już od pierwszych chwil wrażenia porażają, opuszki się cieszą a różnice w działaniu widać gołym palcem. Kiedy już ogarnąłem magię reakcji na różną siłę nacisku na przyciski, zacząłem z przyzwyczajenia co chwilę wciskać klawisze programowalne, te z dodatkowego rzędu z lewej strony. Być może ich położenie względem tabulatora czy capsa jest za bliskie i palec odruchowo idzie za daleko włączając niekoniecznie to, co bym chciał. To pierwsze myśli, bo im dalej w las tym bardziej doceniałem obecność dodatkowych guzików. Umożliwiły mi one m.in. konfigurowanie klawiszy normalnie znajdujących się właśnie z prawej strony klawiatury i przypisanie ich nieopodal. I tak układałem sobie skrzętnie ekwipunek i granaty właśnie pod tymi klawiszami, co wyeliminowało (wreszcie!) tak irytujące szukanie odpowiednich guzików, żeby otworzyć plecak w jakimkolwiek RPG. Kudosy, bardzo przyjemna sprawa. Można rzec, że mam granaty w małym palcu. Jest opcja zablokowania upierdliwego klawisza Win, ukracając jego panowanie i niekontrolowane włączanie go w gorących momentach, yay.

natec5z

Największą obawę w związku z użytkowaniem klawiatury mechanicznej budzi jej kultura pracy. W przypadku Nateca RX 88 trzeba powiedzieć, że klawiatura jest bardzo kulturalna. Potwierdzam, że nie da się po nocach w trybie ninja grać w tekstówki. Samo pisanie to melodia kliknięć, ale za to granie odbywa się praktycznie w niczym nie zmąconej ciszy, choć jest to kwestia wprawy i przyzwyczajenia, że przyciski wystarczy lekko pogłaskać, a nie łupnąć nimi niczym w komara na szafie. Nie raz łapałem się na tym, że podczas czajenia się za drzewem w Rising Stormie, nagle szedłem w  prawo. Wszystko dlatego, że lekko musnąłem klawisz, a klawiatura zareagowała. I to prawidłowo. Mówiąc delikatnie nie mam na myśli spadającego 16 tonowego odważnika. Raczej muśnięcie niczym lekką nadmorską bryzą. Niestety mimo reakcji na lekkie przyciśnięcie, klawisze nie są analogowe – to by dopiero było. Ktoś pewnie będzie w stanie opanować bezszelestne pisanie, ale potrzeba na to czasu. Zresztą palce wraz z guzikami sprężynują niczym w boskim maratonie do nocnego, a pisanie czy granie sprawia opuszkom masę uciechy, przez co nie chce się przestać pstrykać, a dłonie nawet po wielu godzinach klikaniny nie męczą się. Poza tym od dźwięku kilkudziesięciu uderzeń na minutę, tak dobrze człowiekowi robi się na duszy. Przynajmniej temu piszącemu. Niestety nie posiadam kota, jednak podejrzewam, że przez anti ghosting oraz funkcje NKRO pozwalającą na używanie jednocześnie 16 klawiszy, właściciele czworonogów ślą właśnie przedziwne wiadomości w kosmos. 589R4TESD0WY6UGI-NX7F jednym ruchem dłoni, bitch. Nigdy nie miałem problemów z wciskaniem za wielu rzeczy na raz, a i gram palcami częsciej niż dłonią, jednakże warte odnotowania jest, że właściwie nie ma opcji przyblokowania płynności działania czegokolwiek niespodziewaną wizytą kota na klawiaturze. Można też zmienić częstotliwość przesyłu informacji z klawiatury, jednak pomimo kilku ustawień nie wyczułem różnicy między nimi. Tak mi dobrze, tak mnie naciskaj.

natec7z

Daje radę?

Mogę śmiało powiedzieć, że użytkując klawiaturę mechaniczną od Nateca praktycznie chce się rzygać tęczą, tak bardzo palce się cieszą. Przesiadka ze standardowej klawiatury robi niewyobrażalną różnice i wrażenie już przy pierwszym napisanym słowie. Nie należy się zniechęcać początkową różnicą w pisaniu. Przypomina to przesiadkę z malucha do jakiegokolwiek innego auta. Długi czas użytkowania nie męczy, poza ewentualnym niewyspaniem spowodowanym chęcią poklikania jeszcze troszeczkę. Karny jeżyk za skopany software niepoprawne działanie obsługi mediów. Za około 300zł nie wypada zostawiać takiego niedopatrzenia. Poza tym małym niuansem, Za około 300zł dostajecie sprzęt, który jest tip top, o ile nie planujecie hulać po Winampie czy oszukiwać w Mortalu.

Czy wróciłbym do membranowej klawiatury? Tylko z konieczności, a i w takich momentach pierwsza myśl w głowie jaka się pojawia – jak to nie świeci, nie klika i czemu te klawisze nie reagują kiedy jestem taki delikatny?

Wyborne urządzenie.

me gusta

Klawiaturę dostarczył producent, firma Natec.

KLAWIATURAPoprawki w tekście zostały naniesione po testowaniu softu na lewo i prawo, bo nie dawało to spokoju. Wyszło na to, że nie współgra soft z Winampem, a i Mortal broni się przed modyfikacjami. Same bajery działają poprawnie. 

Dodaj komentarz



46 myśli nt. „Recenzja sprzętu – klawiatura mechaniczna Natec RX 88

  1. Roy_Batty

    Osobiście pogrywam na nieco podobnej MadCatz Cyborg V7 której co ciekawsze cechy to:
    - 12 dodatkowych klawiszy,
    - niezależne sekcje podświetlenia z możliwością zmiany koloru i natężenia dla każdej z nich (można np. podświetlić tylko WSAD);
    - dezaktywacja klawisza Windows (przydatna kiedy w ferworze walki chcesz wcisnąć Alt, a trafiasz w „okienko” i wypadasz do systemu);
    - najczęściej wykorzystywane klawisze pokryte aluminium (WSAD, Enter, Spacja i coś tam jeszcze):
    - rozszerzona liczba rozpoznawania jednocześnie wciśniętych klawiszy;
    - panel dotykowy.

    Na początku każda z powyższych cech wydawała mi się raczej sympatyczną ciekawostką (w szczególności podświetlanie), ale muszę przyznać że po kilku miesiącach intensywnego używania tego kombajnu nie wyobrażam już sobie przesiadki na nic innego. Brzydkie to to ale funkcjonalne jak diabli. Dla zainteresowanych: [treść niezgodna z regulaminem]

      1. aihS Webmajster

        @bosman_plama

        Poniżej bardzo uproszczone i bardzo bezsensowne obliczenia :P

        Około 40 znaków alfanumerycznych używanych przy zwykłym pisaniu (a-z 1-0 shift alt spacja . ,)
        To daje 2 000 000 000 kliknięć.
        Średnia długość słowa w języku polskim podobno wynosi 8 znaków.
        To daje 250 000 000 słów.
        Średnio na stronie maszynopisu mieści się 275 wyrazów.
        To daje 909 090 stron maszynopisu.
        Średnio Spode łba ma 2 strony maszynopisu.
        To daje 454 545 Spode łbów.
        Piszesz raz w tygodniu.
        To daje 52 Spode łbów na rok.

        Czyli klawiatura wystarczy ci na 8741 lat pisania na gikza.

  2. Goblin_Wizard

    No, recka dobra. Ja raczej sobie czegoś takiego nie kupię bo i po co mi. Gram głównie w strategie to przyciskanie fafanastu przycisków naraz raczej nie jest mi potrzebne. Poza tym nie lubię podświetlenia. A… no i wąż w kieszeni nie pozwoliłby mi tyle wydać na klawiaturę. Tzn. może bym i wydał, ale bez przetestowania to nie ma ..uja.

            1. Twoja_Stara

              @aihS

              Nie, nie ma jakiejs wielkiej roznicy, procz moze optymalizacji pod wzgledem ghostingu klawiszy. Z reguly tez klawisze sa wieksze i jest mozliwosc przypisywania makr itd. No mowie, dla mnie najwazniejsze jest zeby swiecila w nocy. A co do nostromo, mam logitecha g18 i mi nie lezy jakos, nie moge sie przyzwyczaic do rozlozenia klawiszy, sticka pod kciukiem, jakos niewygodnie, albo stary jestem.

              edit: jaka inna mi tak pieknie oswietli wieczor?
              http://i.imgur.com/q7RSi1P.jpg :)

  3. bad_puppy

    mialbym mechaniczną już gdyby nie dwie rzeczy
    2. czasami ludzie chcą spać w pobliżu
    1. praktycznie kazda wygląda jak mokry sen angry german kida
    zeby nie byc tylko hejterem dodam dlaczego wciaż czasami jest to rowniez moj mokry sen:
    1. ragdoll masters i granie na jednej klawiaturze oraz wszystkie inne gry ktore wymagaja wciskania wiecej niz 3 przyciski naraz.
    2. ultramiodny skok
    3. ultramiodny dzwiek (z tym musialbym sie obejsc) chyba ze w sofcie dodadzą ekwiwalent wygrywany w słuchawkach jak na tabletach…

  4. goshka

    Nareszcie! Tekstu jak dla mnie o dużo za dużo :-) Ale doceniam umiejętność pisania na przyziemne tematy ;-) Aby skrócić do maksimum sens tego, co napisałeś zadam jedno ważne pytanie – czy ja mam wydawać na tą klawiaturę tych 300,00 zł czy zlać temat i szukać czegoś innego?

Powrót do artykułu