Recenzja Master of Orion, czyli lista rzeczy, które można kupić za 27,99€

fl0dA dnia 5 września, 2016 o 13:30    13 

mootyt

Pogoń za marzeniami jest jak pogoń za gwiazdami, nie zawsze to co odkryjemy jest tym co sobie wymarzyliśmy.

fl0d0 Coelho

Reinkarnacja Master of Orion jest właśnie taką pogonią za marzeniami. Czy udaną? Dowiecie się z tej recenzji.

Master of Orion

To opowieść o białoruskim studiu, które znane jest z World of Tanks. Jednemu z twórców zamarzył się remake strategii 4x i to nie byle jakiej, bo Master of Orion. Jest to, po Galactic Civilizations jeden z najbardziej rozpoznawalnych tytułów gatunku. Do zrealizowania tego projektu zatrudniono południowoamerykańskich specjalistów, znanych tak naprawdę z niczego. Czy to się mogło udać?

Za 28€ można kupić bilet na TGV na trasę Paris – Biarritz

Jak zapewne większość z was wie, Master of Orion skończyło się nie na kill’em all tylko na Master of Orion 2. Trzecia część jest uznawana powszechnie za niebyłą. Ja tam ją lubiłem i mam nawet do tej pory kartonowe pudło z tej gry (Gimbaza alert: gry w Polsce były kiedyś wydawane w kartonach wielkości pudełek na buty).

To pierwsze dwie części są uznawane za kanon gier 4x i to właśnie bazując na kanonie zaplanowano ten restart serii.

Za 28€ można wynająć na jedną noc 2-osobowy pokój w Marakeszu

Początek rozgrywki jest taki, jaki w większości znanych nam strategii o podboju kosmosu. Wybieramy spośród 11 predefiniowanych ras albo tworzymy własną wydając specjalne punkty.

Następnym krokiem jest wybór mapy, na której będziemy prowadzili naszą eksplorację, ekspansję, eksploatację i eksterminację. Do wyboru standardowo kształt wiek i wielkość galaktyki oraz liczba oponentów sterowanych przez SI.

20160829200322_1Po dokonaniu tych wszystkich wyborów naszym oczom ukazuje się mapa galaktyki. Jedno trzeba bezspornie MoO przyznać, grafika jest obłędnie piękna. Gwiazdy wyglądają prześlicznie, animacje stoją również na bardzo wysokim poziomie.

Za 28€ można kupić bilet na autobus z Lyonu do Karlsruhe

Pierwsze minuty z nowym Master of Orion to bezsprzecznie najlepsze minuty jakie spędziłem z tym tytułem. Podziwiamy przede wszystkim śliczną grafikę. Poznajemy interfejs, który jest bardzo intuicyjny i ma lekko kreskówkowy charakter. Gdy przyjdzie nam skolonizować planetę, naszym oczom ukazuje się bardzo kunsztowny filmik, który pokazuje jak nasz statek ląduje na owym ciele niebieskim. Największy jednak plus to ekran dyplomacji. Znakomity voice-acting (w tym choćby Mark Hamill) i dobre animacje naprawdę robią wrażenie. Widać, że położono na te elementy duży nacisk.

Jednak nie po to gramy w strategię, żeby tylko podziwiać widoczki. Naszym celem jest oczywiście zawładnięcie światem. W tym wypadku wszechświatem. Możemy to zrobić na kilka sposobów: Militarny, Ekonomiczny (polega na zdominowaniu galaktycznej giełdy), Dyplomatyczny (Najwięcej głosów w radzie galaktyki) oraz Technologiczny (Wynalezienie i wprowadzenie jako pierwszy wybranych przez twórców technologii). O ile ten pierwszy jest oczywisty o tyle następne typy zwycięstw są trudniejsze do osiągnięcia i wymagają od nas więcej niż ślepego parcia naprzód i anihilacji każdego napotkanego osobnika.

Jeśliby zahibernowano was w 1996 roku i odmrożono teraz to oprócz oczywistej poprawy oprawy wizualnej i redesignu interfejsu, niewiele by was zaskoczyło. To ten sam, znany od lat mechanizm, który został poukładany raz jeszcze i pokolorowany by wyglądał bardziej współcześnie. Model rozgrywki to kwintesencja klasyki gatunku. Odkrywamy nowe systemy gwiezdne, kolonizujemy zdatne planety, poznajemy inne rasy i wchodzimy z nimi w stosunki dyplomatyczne. Jeśli ktoś szukał najbardziej klasycznego przedstawiciela turowej strategii 4x to ją tu własnie znalazł.

Bardzo przypadł mi do gustu etyczny aspekt prowadzenia wojen. Możemy zdobyć wrogą planetę w dwojaki sposób, wysyłając wojsko albo bombardując orbitalnie. W drugim przypadku możemy się nawet pokusić o użycie broni biologicznej. Śmiertelnie skuteczna, ma jednak swoje minusy. Gdy jej użyjemy, spada nam reputacja u innych ras. No cóż, nikt nie lubi gdy się go bombarduje stonką!

20160823200235_1

Za 28€ możemy się wybrać na Jarmark Bożonarodzeniowy do Budapesztu

Najnowsza odsłona Master of Orion nie jest niczym innym jak kalką starych i sprawdzonych rozwiązań znanych z poprzednich edycji. A te nieliczne nowości, które były dodawane na etapie Early Accesu zostały z gry usunięte.

Usunięto na przykład pomniejsze nacje, które tak nadają kolorytu w Stellaris . Usunięto odmienny sposób podróżowania międzygwiezdnego i wrócono do autostrad międzygwiezdnych. Szkoda, że nie dano nam wyboru między różnymi technologiami podróży. Twórcy nie bali się eksperymentować, bali się wdrażania i balansowania tych eksperymentów. Łatwiej i bezpieczniej dla nich było zrobić wszystko po staremu. A żeby nabić sprzedaż to zatrudniono znanych aktorów do podkładania głosów pod przywódców innych ras. W końcu dla wielu potencjalnych nabywców liczy się poziom grafiki i znane nazwiska w dubbingu.

Pamiętacie jak kilkanaście tygodni temu pisałem o Stellaris? Zarzuciłem, że rozgrywka od pewnego etapu staje się nudna i powtarzalna. (Patrząc teraz z szerszej perspektywy to Stellaris zachwyca, strasznie zachwyca).

Cofam te słowa. Jeśli chcecie doświadczyć nudnej rozgrywki to zapraszam do świata Master of Orion. W produkcji Szwedów nawet w najnudniejszym momencie dzieje się więcej i jest bardziej bogata i ciekawsza niż nowy tytuł białorusko-argentyńskiego konglomeratu. Serio. Szwedzi nie bali się testowania nowych pomysłów i rozwiązań. Natomiast twórcy MoO przestraszyli się najwidoczniej tego projektu i bali się wprowadzenia świeżych i nowych pomysłów. Postawili na kanon gatunku, który sprawdził się kilkanaście lat temu. W 2016 roku jednak mamy do wyboru więcej tytułów 4x bo wspomniane już wcześniej Galactic CivilizationStellaris. A do drzwi puka jeszcze odświeżone Endless Space 2. Najnowszy MoO jest najmniej innowacyjnym z tych tytułów.

20160823181031_1

Opakowali ten nowy Master of Orion  w cieszącą oko grafikę i przewidywali że to się sprzeda. To po co robić wczesny dostęp do gry, skoro większość pomysłów bogatej przecież i naprawdę oddanej społeczności zostało zignorowane (co można łatwo znaleźć na reddicie r/masteroforion). Według wielu ludzi gra została wydana za szybko!

Naprawdę niepotrzebne mi jest milion animacji podczas dyplomacji i jakieś w zamierzeniu śmieszne filmiki z robotami, które wyskakują co kilka tur i mają za zadanie informować o większych wydarzeniach i dawać nam krótkie podsumowania. Wolałbym na przykład lepsze bitwy.

Te pozostały nieruszone od 20 lat. Walczymy w czasie rzeczywistym na płaskiej mapie i staramy się systemem miliona kliknięć ogarnąć ten chaos. Po kilku próbach i tak zrezygnowałem z tego i rozgrywanie batalii pozostawiłem AI. Nie oczekiwałem, że walki będa wyglądać jak w Homeworld, ale pomysły konkurencji (Endless Space, Stellaris) są dużo lepsze.

Do tego wszystkiego dochodzi ogromny wręcz clickfest (inspiracja Godusem)  jeśli mamy większe imperium i chcemy nim skutecznie zarządzać. Wszystko. Trzeba. Ustawiać. Ręcznie. Na każdej. Planecie. z osobna.

Za 28€ można kupić bilet do JukuPark

Nowe Master of Orion nie jest warte waszych pieniędzy. Jest to ładna kolorowa wydmuszka, która po zeskrobaniu  tony szpachli nie wygląda wcale pięknie. To tak, jak pobudka po imprezie, gdy okazuje się że osoba obok której się obudziliśmy to nie Kopciuszek,a jej macocha ( i to nie pokroju Lisy Ann).

20160823181658_1

To nie jest tak, że gra jest zła czy niedopracowana. Ona po prostu jest nijaka. Jeśli gracie w Endless Space, Galactic Civilization czy Stellaris, to znudzicie się po 50 turach. Nie będzie wam się nawet chciało klikać „dalej”. Gra jest niemiłosiernie wręcz uproszczona i  pozbawiona jakiegokolwiek dreszczyku emocji. Nie jestem jakimś wybitnym hardcore’owym przedstawicielem gatunku, ale doprowadzenie do tego, że nasze imperium staje się jak banki w USA (too big to fall) jest łatwe i co najważniejsze i bynajmniej niesatysfakcjonujące.

Jeśli jednak jesteście fanami Master of Orion 1 i 2 i z zamkniętymi oczami wiecie ile palców u rąk mają Psiloni, to gra może wam przypaść do gustu. Jest nową odsłoną starych rozwiązań. Jeśli tak, jak inżynier Mamoń lubicie melodie, które już znacie, to MoO jest całym pakietem znanych melodii. Dzięki tej kanoniczności gra ma niższy próg wejścia i dla nowicjuszy w gatunku może być mimo wszystko ciekawa i emocjonująca. Jeśli nigdy nie graliście w strategie 4x, a chcecie eksplorować, prowadzić ekspansję, eksploatację i eksterminację w międzygalaktycznym świecie to nowe Master of Orion jest grą idealną dla was. Dzięki tej grze, poznacie podstawowe mechanizmy rządzące takimi strategiami i później, gdy już nabierzecie doświadczenia możecie pokusić się o bardziej złożone i trudniejsze tytuły.

Jeśli jednak znacie i lubicie tego typu gry powiadam wam, oszczędźcie swoje 28€ i ulokujcie je lepiej. Na przykład poczekajcie na DLC i patch 1.3 do Stellaris, który zapowiada się bardziej niż interesująco!

Dla mnie:

emma_stone (1)

Tytuł podesłał wydawca

Dodaj komentarz



13 myśli nt. „Recenzja Master of Orion, czyli lista rzeczy, które można kupić za 27,99€

  1. Yanecky

    Stellaris już teraz jest super, a robi się coraz lepsze. Nie doświadczyłem tej nudy, o której sporo osób wspomina – przypuszczam, że zależy ona też od sasiadów naszego państwa, starych ras itp. Ale po tej recenzji MoO cieszę się, że kupiłem Stellaris!

  2. WarNerd_PL

    W związku z nowym MoO bardzo zawiodłem się na GOG. Słyszałem, że mają tam gry bez DRM. Super, myślę, no DRM to jest to! Zalogowałem się na swoje konto, znalazłem grę, chcę ściągać… a tu okazało się, że trzeba to najpierw kupić! Popraw się, GOG.

  3. Mnisio

    Ja jestem jednym z tych starszych fanów, ale z tego co przeczytałem, to poczekam, aż kupi ktoś bardziej napalony ode mnie i przetestuję to sobie sam.
    Natomiast stellarsi coraz bardziej wyglądają tak, jak chciał wyglądać MoO3, tylko mu nie wyszło. Więc powoli wędrują w górę drabinki „do kupienia”

  4. Landiss

    Tak sobie lurkuję od dawna i nagle mnie naszła ochota do skomentowania. Mam nadzieję, że wybaczycie, że to będzie takie trochę czepialstwo, ale jakoś tak mnie zaskoczyło, że autor chyba słabo pamięta starego Mastera.

    „Usunięto odmienny sposób podróżowania międzygwiezdnego i wrócono do autostrad międzygwiezdnych.”

    Nie mam pojęcia, jak w jedynce, ale w dwójce właśnie było inaczej, normalnie latało się, gdzie się chciało, do określonej odległości od własnych gwiazd (odległość ta zaś zależała od technologii paliwa czy tam silników). Do tego gdzieniegdzie były hyperspace linki, ale rzadko, a pod koniec gry technologie pozwalające skakać między swoimi planetami.

    „Wolałbym na przykład lepsze bitwy.

    Te pozostały nieruszone od 20 lat.”

    W dwójce bitwy były przecież turowe. Dla mnie były one zresztą kwintesencją gry i w ogóle nie mam ochoty na nową wersję właśnie dlatego, że już ich nie ma. Nie mówię, że nie można było tych bitew poprawić, ale zamiast tego uproszczono do tego stopnia, że (przynajmniej z tego, co widziałem na filmikach) mogłoby ich chyba równie dobrze nie być.

    Poza tym muszę powiedzieć, że MoO 2 się bardzo ładnie zestarzał, jak będziecie mieli okazję, to sobie odświeżcie. Dalej świetnie się gra. To chyba głównie zasługa bardzo dobrego interfejsu, bo zazwyczaj to on jest problemem w starszych grach.

    Jeszcze dodam na koniec, że w zupełności zgadzam się w ocenie Stellaris, strasznie się zawiodłem, grałem jakieś 15 godzin i nie mogę się zmusić, że spróbować znowu. Mam wrażenie, że tam nawet patche nie pomogą, bo cała gra jest skupiona jakby nie na tych rzeczach, co trzeba i takie podstawowe elementy są zwalone (na przykład AI czy, w mniejszym stopniu, technologia).

    1. fl0dA Autor tekstu

      @Landiss

      Tu wychodzi moja wybiórcza pamięć co do starych gier. Najwięcej grałem w trzecią część MoO i stąd pamiętam autostrady gwiezdne. Podobnie rzecz się ma z walkami w czasie rzeczywistym, które również były w trzeciej części.

      Co do Stellaris to jej największym problemem jest to, że dzieje się w czasie rzeczywistym co zmusza jakby z automatu twórców do stosowania trochę innych założeń niż w strategii turowej. Jednak uważam iż obecnie to najbardziej grywalny tytuł 4x

  5. bad_puppy

    Czaję się na Stellaris od dawna ale wysoka cena (nawet obecne -20%) wciąż zniechęcają, tym bardziej że gdzieś czytałem że Paradox lubi wydawać DLCeki długo po premierze. Pytanie tylko do kogoś kto kojarzy ichnie gry, czy wtedy idzie kupować w pakiecie czy i tak wyjdzie circa quasi tak samo?
    Pozostając w temacie kosmicznych 4X, czy orientuje się ktoś dlaczego Ascendancy zostało wycofane ze sprzedaży w Appstorze?

Powrót do artykułu