Polowanie na kosmicznego wieloryba, Stellaris: Leviathan DLC – recenzja

fl0dA dnia 16 listopada, 2016 o 12:00    23 

Stellaris_head

Ratuj się kto może~! Szwedzi znowu chcą nas naciągnąć na kasę publikując nowe DLC do Stellaris. A może warto jednak dać się naciągnąć?

Ku tobie płynę, wszystko niszczący, lecz nie zwycięski wielorybie. Do ostatka zmagam się z tobą, z samego serca piekieł godzę w ciebie. W imię nienawiści plwam na ciebie ostatnim mym tchnieniem!

Jakie było Stellaris w dniu premiery to doskonale wiecie. A jak nie wiecie do zapraszam do odkurzenia sobie mojej opinii tutaj. W wielkim skrócie powiem, że było niezwykle interesująco na początku, a po czasie entuzjazm opadał wprost proporcjonalnie do długości rozgrywki i wielkości imperium. Narzekałem też na AI, które za każdym razem tworzyło jedną dużą flotę i uderzało na naszą stolicę. Po czasie stwierdzam, że to i tak lepsze AI niż w Civilization VI ale to temat na inny tekst, który ukaże się wkrótce.

Nie byłem odosobniony w swoich opiniach na temat poziomu rozgrywki w Stellaris. Uważam, że jest to świetna gra ale brakuje jej nieco zawartości pomiędzy początkiem, a końcem rozgrywki. Teraz, po czasie i po ukazaniu się zarówno Master of Orion jak i wczesnej wersji Endless Space_2 muszę jednak stwierdzić, że Szwedzi wygrali  konkurs na najlepszą strategię 4x 2016 roku.

Paradox wziął sobie te wszystkie opinie do serca i sukcesywnie łata grę i dodaje do niej nowe elementy. Pierwsze DLC, które się ukazało zawierało tylko nowe portrety. Natomiast to najnowsze, Leviathans, które ukazało się wraz z patchem 1.3 dodaje sporo nowego contentu. Sporo darmowego i trochę płatnego.

20161025214815_1

Największym i najbardziej promowanym nowym ficzerem są oczywiście wspomniane Lewiatany. Mogą one być Panie różne, różniste. Jedne w kształcie grzyba lub cygara. A tak w ogóle to miam pińć złoty od bombki.

Lewiatany mogą przybrać postać dużego potwora, który przemierza przestrzeń w poszukiwaniu ofiar. Może też pilnować i bronić swojego leża. Lewiatanem może być starożytna opuszczona stacja lub statek kosmiczny, który może się „obudzić” z różnych przyczyn. Istnieją też prawdopodobnie inne typy, ale pomimo tego że rozpoczynałem rozgrywkę kilka razy to zawsze trafiałem tylko na jakieś żywe stwory o przeogromnej sile rażenia. Trzeba zgromadzić dużą siłę ognia, żeby pokonać takie monstra, bo w przeciwnym razie pokażą nam dokąd tupta nocą jeż i jedyne co nam pozostaje to zatrudnienie się w Asian Dub Foundation i dogrywanie chórków do kawałku Fortress Europe płacząc nad zniszczoną armadą:

Należy traktować Lewiatany jako takich minibossów, które mają za zadanie wypełnienie rozgrywki zawartością i odciągnięcie nas na chwilę od podboju kosmosu. Za załatwienie takiego bossa otrzymujemy różne różności; hajsy, surowce, technologie. Czy zawsze warto się w to bawić? Nagrody nie zawsze są warte strat, które możemy ponieść ale jak to mówią fortuna sprzyja odważnym.

VBD73bQ

Upadłe Imperia również zostały przemodelowane. Jeśli posiadamy tylko darmowego patcha 1.3 to Imperia mogą się „obudzić” i wtedy to klękajcie narody, chowajcie trzodę chlewną, a kobiety i dzieci niech jadą do mamusi. Obudzone Upadłe Imperium jest jak feministka z PMS, generalnie wolicie uniknąć spotkania trzeciego stopnia. A jeśli dodatkowo do łatki dokupiliście DLC to wtedy możliwym do odpalenia jest scenariusz „War in Heaven”. To już jest zupełna masakra, która stawia na głowie całą galaktykę (Całą? Nie, jest jedna mała wioska..) W przypadku „wojny na górze” możemy przyłączyć się do jednej z walczących stron, bądź wybrać neutralność. Z tym, że nie możemy liczyć, że walczące potęgi uznają naszą „szwajcarskość” i oszczędzą nam grabieży, gwałtów i tych wszystkich innych miłych rzeczy, które od zawsze towarzyszą inwazją na macierzyste systemy.

20161020133921_1

Ostatnią nowością dodaną w DLC są neutralne stacje. Tych wyróżniamy trzy rodzaje, artystów, kuratorów i handlarzy. Gdy nawiążemy z nimi kontakt, to możemy zamienić siekierkę na kijek, wymienić po lichwiarskim kursie minerały na energię, kupić mapy gwiezdne, przyśpieszyć nasze badania albo nająć kosmicznego Michała Anioła żeby walnął nam portrecik na płasko, który rozweseli populację. Póki co, interakcje z tymi stacjami są mocno ograniczone ale jestem przekonany, że zmieni się to w niedalekiej przyszłości w kolejnych DLC.

20161020135837_1

To wszystkie płatne nowości jakie oferuje nam ten dodatek. O wiele więcej ciekawych, moim zdaniem, zmian znajdziemy w darmowym patchu 1.3. Podrasowano i zmieniono nieco UI, dzięki czemu, do wielu rzeczy łatwiej dojść i trzeba się mniej naklikać. Dodano nowe okno planowania ekspansji, gdzie widzimy wszystkie planety nadające się do zamieszkania i w łatwy sposób możemy porównać, która z nich jest najlepsza do tego by postawić tam swoją nogę, kopyto, parzydełko etc. Wysłanie statku kolonizacyjnego jest również możliwe z poziomu tego ekranu i oszczędza naprawdę wiele szukania i klikania. Całkiem poważne zmiany zaszły też w przypadku floty wojennej.

upload_2016-9-12_14-53-13

Poszczególne klasy okrętów (korwety, niszczyciele, pancerniki etc.) dostały swoje role. I tak na przykład krążowniki to od teraz okręty, które będą zadawały większe obrażenia kosztem niższego opancerzenia. Rolę obrony przed atakami, mają za to przejąć niszczyciele. Pancerniki natomiast jako jedyne dostały nowy ultra-duży slot na broń, mogą zadawać ogromne obrażenia ale w zamian za to mają niski współczynnik uników. Fajną sprawą, która potrafi zająć wiele czasu, jest kombinowanie i stworzenie idealnych schematów statków, które będą się nawzajem uzupełniały i razem będą działać w pełnej synergii.

Dodatkowo została naprawiona tona mniej lub bardziej widocznych bugów. Dodała została również tona nowych bardziej lub mniej widocznych bugów. Jak to zwykle przy łatkach paradoxu bywa.

Paradox sukcesywnie wypełnia Stellaris nową zawartością, która ma wzbogacić rozgrywkę. Jak dotąd dobrze im się to udaje. Cena DLC została ustalona na 29.99PLN /10€. Niewielka cena za niewiele płatnych zmian. Moim zdaniem, można poczekać do czarnego piątku, na wyprzedaże i kupić ją za ciut mniej ale na pewno warto docelowo posiadać ten dodatek i zapolować na wieloryba~!

 

Dodaj komentarz



23 myśli nt. „Polowanie na kosmicznego wieloryba, Stellaris: Leviathan DLC – recenzja

  1. Yanecky

    Super gra, gram od premiery, prawie 100h na liczniku i nigdy nie udało mi się wygrać (zawsze hardcore, więc błedy kosztują). Ale niezłe historie się tworzą – np. zostałem dość szybko podbity, ale tylko miałem płacić trybut, oprócz tego mogłem się rozwijaćitp i knułem rebelię, czekając na kryzys końcowy, by jak Polska w 1918 korzystając z walk mocarstw wybić się na niepodległość. Mój plan wział w łeb gdy wielka flota ultrawymiarowych istot pojawiła się dokładnie w środku moich terytoriów :D

    1. fl0dA Autor tekstu

      @Yanecky

      Ta gra to jest gotowy opowiadacz historii kosmicznej. Ja ostatnio chciałem grać maksymalnie pokojowo i defensywnie i dzielnie odpierałem Inwazje samemu nie będąc agresywnym. Świetnie się grało dopóki nie obudziło się sąsiadujące ze mną Imperium. Koniec był szybki jak cios samurajskim mieczem.

  2. Goblin_Wizard

    Tak jak i przedmówcy:
    poczekam popatrzę zrozumiem więcej
    i wtedy wreszcie sam też włączę się do akcji

    HoI4 wyleczyło mnie skutecznie z wczesnego grania w produkcje Paradoxu. Co jak co, ale kiepskie AI w grach singlowych jest nie do zaakceptowania. Wszystko inne może być słabe, ale nie AI.

    btw „Paradox sukcesywnie wypełnia Stellaris nową zawartością Tak mi się skojarzyło. ;)

Powrót do artykułu