Offworld – Trading Company – recenzja. Bukłak wody sprzedam

Nitek dnia 3 maja, 2016 o 11:41    6 

offworltyt

- I co myślisz o tym całym Offworld Trading Company, co tam widziałem u ciebie na Steamie, że grałeś?
- Siadłem i ciurkiem upłynniłem osiem godzin i chcę więcej. Czy to odpowiada na twoje pytanie, panie kolego?

OTC3

Mówiąc o Offworld (strona oficjalna) nie należy pomijać osoby, która stoi za tym zjadaczem czasu. Soren Johnson, twórca, był kiedyś głównym projektantem Civilization IV. Dobra rekomendacja.

Offworld nie jest turową strategią, co mogą sugerować wszędobylskie hexy, widoczne w każdym kącie, na każdej połaci terenu dostępnej na Czerwonej Planecie, którą nie tyle przyjdzie Wam kolonizować, co doić z jej zasobów naturalnych, by naszej korporacji matce wiodło się, że hej! Nie myślcie sobie, że będziecie po raz kolejny w dziejach strategii gromadzić jednostki, by w jednym momencie odpalić wszystkie w stronę przeciwnika. Nie. Offoworld jest strategią, w czasie rzeczywistym, z aktywną pauzą i ogromnym naciskiem na ekonomię. Ba, ekonomia jest główną osią naszych działań, a wybuchów jest tu na lekarstwo. No bo jakieś czasem się zdarzają, dzięki opcjom wykupowanymi na czarnym rynku.

W dużej mierze gra kojarzy się z planszowymi rozgrywkami. Nie ma tu rozwlekłej zabawy przeciągającej się na tysiące lat. Zamiast tego pojedyncza walka o dominację w danym rejonie została okrojona do siedmiu tygodniu czasu w grze, co przekłada się na mniej więcej pół godziny czasu rzeczywistego. Brzmi niewiele, niegroźnie, owszem. W ciągu tych trzydziestu minut wystawicie się na dawkę tak dynamicznie rozwijających się sytuacji ekonomicznych i staniecie w obliczu tęgich rozkmin i błyskawicznych decyzji warunkujących losy całej planszy i warunków nań określonych, że poczujecie się jak po dość nieprzychylnej sesji w Dark Soulsach, obsysających z energii do szpiku kości. A potem grzecznie wrócicie po więcej.

20160503092915_1

Po przejściu obligatoryjnego samouczka gra nie pieści się z nami zbytnio, wrzucając w wir potyczek skirmishowych, niby jeszcze w ramach nauk jakie Offworld zdaje się nam dawać. Fajnie, ale po pierwszym sukcesie poziom szybuje w górę i możecie odnieść wrażenie, że to najdłuższy tutorial na świecie. Fakt, dużo tu pozornie nieskomplikowanych zależności, które trzeba mieć zaorane w małym palcu, bo o ile podczas kampanii singlowej aktywna pauza jest możliwa, tak skirmishe, ani potyczki online tego nie znają. Taki psikus. Hardo jest więc zatem. Za to po takim przygotowaniu, niczym po sesjach u Pana Miyagi, będziecie gotowi rzucić się w wir przygody i ogranie kampanii. Na dowolnym poziomie trudności, od takich dla ciepłych kluch tematycznych, po wyjadaczy wszelkich tycoonów z wieloma przeciwnikami jednocześnie. Sugeruję zacząć na niższych, a kiedy doskwierać Wam będzie nuda, podkręcić klimat kneflem hardkoru.

Kampania podzielona jest na siedem okresów, w ramach których należy umocnić pozycję swojej korporacji, podkupując te mniejsze. 7 okresów to siedem misji, z czego każda z nich trwa siedem tygodni,m czyli wspomniane trzydzieści minut. Zanim jednak to, należy zdecydować się, którą frakcją prowadzić będziecie podbój Marsa. A to już zagwozdka nie lada. Naukowcy potrafią przemieniać surowce bez konieczności ich wydobycia, przez co nie trzeba nosić wody od razu produkując na jej źródłach pożywienie, czy przetapiać metal na sztaby lokując fabryki na złożach. Grając robotami nie trzeba przejmować się o życiodajne ha dwa o czy też pożywienie, co otwiera furtkę handlu nastawionego na zbytek tych właśnie przedmiotów. Uważajcie jeednak, bo sytuacja diametralnie się zmienia od warunków rynkowych. Ręka na pulsie czasem nie wystarcza, by wszystko pochytać.

20160428204959_1

Celem kampanii jest dominacja naszej korporacji nas pozostałymi. Dominacji finansowej, posiadanie większości rynku, a droga jaką obierzecie do zdobycia celu jest tylko Waszą sprawą. Nie ma co prawda jakichś większych machlojek militarnych, bo opcje wykupowane na czarnym rynku, owszem, potrafią krwi przeciwnikowi napsuć, ale efekty są to chwilowe i niestety krótkie. Jednakże to dzięki nim będziecie mogli podminować kopalnie konkurencji ograniczając przepływ surowców, wynająć piratów, by łupili szlaki transportowe przeciwników czy wywoływać przeciążenia sieci, by zużycie prądu rosło wpędzając innego mąciwodę w kredyt we frankach, co skutecznie obniży wartość jego akcji na rynku globalnym, aa w przyszłości umożliwi łatwiejsze i tańsze wykupienie jego firmy. 

W innym przypadku będziecie walczyć handlem, wydobywając jeden z dziesięciu surowców naturalnych dla Marsa i syntetyzując kolejne trzy, najdroższe, których dziwnym trafem zawsze jest mało. Tu w grę wchodzi bystre oko, bo rynek nieustannie się zmienia, będąc pod wpływem czterech sił grających o zwycięstwo na obszarze. Ceny towarów rosną w zależności od zużycia nie tylko naszego. Warto gromadzić surowce i wyczekać na właściwy moment, kiedy wroga grupa trzymająca władze zostanie na przykład przyblokowana niecnymi działaniami łapserdaków z czarnego rynku przez co wzrośnie popyt na chociażby silikon i wtedy wysprzedać się do zera, tonąc w dolarach. To nie jedyne środki jakie udostępniono nam do manewrowania rynkiem, bo o ile ulokowaliście w kampanii odpowiednich specjalistów, są dostępne budynki specjalne. Biuro patentowe, gdzie można wynaleźć cuda teleportacji skracające potrzebę korzystania z transportowców, co spowoduje odkładanie się paliwa i zwiększy jego ilość na sprzedaż. Patent może mieć tylko jeden gracz per rozgrywka, więc jest o co walczyć! Do tego dochodzą hakerzy, którzy centralne biuro cer dóbr manewrując ich zapotrzebowaniem, co oczywiście odbija się na cenach. Problemy z wydobyciem? Zoptymalizuj użytkowanie odpowiednich budynków, ale też buduj blisko siebie, by zwiększać ich produktywność. Paleta nieczystych zagrań jest fest bogata i tylko od Waszego portfela będzie zależeć z której strony nadejdzie cios. A w multi krzyk z voipa.

OTC1

Budowanie do zagwozdka sama w sobie. Nie jest tak, że można budować ile się chcę. Baza główna ma pięć poziomów, z czego na każdy z nich przypada kilka aktów własności gruntu, na którym potem można postawić budynki. Ilość ta jest stricte ograniczona, więc przychodzą momenty, kiedy trzeba niemożebnie się nakombinować z obmyśleniem właściwej strategii rozwoju biorąc pod uwagę wiele czynników z wybraną klasą robotniczą włącznie. Rozbudowywanie naszej bazy jest istotnym elementem naszej ekspansji i niezłą mechaniką rozgrywki w jednym. Osadzenie budynków spiętych z dowództwem eliminuje czas oczekiwania na załadowanie transportowców, ich podróż i wycina zużycie paliwa. Zaś budowanie budynków, to tyczy się wszystkich, w skupiskach trzech hexów owocuje bonusami zwiększających ich produktywność do 75%. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. A jeszcze weźcie pod uwagę cykl dnia i nocy i fakt, że niektóre budynki do niczego ww nocy się nie nadają, jak choćby panele słoneczne czy generatory wody napędzane energią słoneczna.

Okazyjnie gra wyskakuje z aukcjami pozwalając na przechylanie szali zwycięstwa w stronę osoby , która ofiarowane tematy wykupi. Pod młotek idą dodatkowe akty własności ziemi, dodatkowe budynki jak choćby dziupla hakerów, nieczyste zagrania, złoża surowców i hajsy przewalić można tam srogi. Nie jest to obligatoryjne, ale wykupowanie skrawka gruntu pod zwiększoną produkcje czegokolwiek, co akurat jest potrzebne, panie, rzucają się wszyscy jak gołębie na papugę. To zaś generuje długi, a te obniżają wartość naszych akcji. Nikt nie lubi być podkupionym, nie? Niektóre misje zamiast podkupowania konkurencji wymagają od nas walki o neutralną bazę, której możemy dorzucać budynki dla mieszkańców, bądź zapewniając im miejsca pracy, co oczywiście zwiększa naszą wartość rynkową windując nas w tabeli po zwycięstwo.

Wiele sznurków należy tu ciągnąć, nawet Frank Underwood jest zawstydzony.

20160428204750_1

Intensywna zabawa została okraszona łapiącą oka graficzką, która nie urywa, ale nie zestarzeje się szybko,a  do tego posiadacze słabszych maszyn powinni być usatysfakcjonowani. Do teraz łapie się zerkając na znakomicie animowane sekwencje budynków. Muzykę zagrał Christopher Tin, którego również możecie kojarzyć z Civki czwartej i utwór Baba Yetu. UI jest dość sporych rozmiarów i niestety całej rozpiski towarów nijak schować przez co widoki są dość ograniczone, ale nasze kompozycje architektoniczne zawsze się mieszczą w całej okazałości. Jest schludnie i mimo wszystko czytelnie. Szkoda, że nie pokuszono się o zróżnicowanie budynków, poza samym dowództwem, dla poszczególnych frakcji, ale z drugiej strony przy szybkiej wymiany uprzejmości z czarnego rynku zawsze wiadomo z czym do ludzi i gdzie powinniśmy to zostawić.

W grze zaimplementowano całkiem niezły ponglish. Nie warto póki co interesować się spolszczeniem, bo więcej utrudnia, niż nam, pomaga, a jest wystarczająco ciężko bez tego. Pół tekstu ww rodzimym języku, pół w angielsku, losowych słówek brakuje, standard niestety. Wygląda to jakby tłumaczenie polskie nie szło w parze z kolejnymi aktualizacjami gry we wczesnym dostępie i odbiło na mieliznę jakości i przydatności.

Replayability zabawy zapewniają losowo generowane mapki, z różnorodną zasobnością złóż surowców, zapewniając ich braki oraz splendor, spychając nas do handlarzy, drenując portfel. Jest tryb Ironman dla hardkorów, są daily challenge, skirmishe, multiplayer, co tam chcecie i wystarczająco, by do gry wracać wiele razy. Naprawdę wiele.

OTC45

Offworld Trading Company wciąga znacznie. Pierwsze kroki w samouczku to stąpanie po twardym gruncie, który rychło ustępuje zasysającej gracza formie zabawy. Szybkie partie, intensywna rozgrywka z dużą dozą ryzykownych ruchów i nieustająca zmienność warunków kształtujących naszą strategię szybko generuje poczucie jeszcze jednej tury, jeszcze jednego razu.

Do trzeciej nad ranem. I dalej. True story.

Podesłał wydawca.

thumbs-up-computer-kid-gif

Dodaj komentarz



6 myśli nt. „Offworld – Trading Company – recenzja. Bukłak wody sprzedam

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @jozi

      Ledwo parę razy. Masz czterech graczy na mapie, którzy orają surowce jak mogą przy okazji zarzucając rzeczami z czarnego marketu.
      na bieżąco handlują towarami, więc rynek cały czas się giba i trzeba być fest szybkim, tak jak przy pozyskiwaniu patentów, z czego każdy jest jeden na jednego gracza tylko. podczas aukcji pewnie wszyscy zapluwają sobie mikrofony, bo lecą duże stawki, a im więcej wpadasz w długi, tym mniejsza wartość korpo i jesteś łatwiejszy do podkupienia.
      Ostro jest.

Powrót do artykułu