March of the Eagles… czyli jak w to grałem

Kerdej99 dnia 29 czerwca, 2013 o 13:35    12 

0b63f0be0dd8e55c65245e23ba37762c_XL

Jakiś czas temu wziąłem tutaj udział w konkursie, w którym do wygrania były klucze do tej gry na platformę Steam. Wygrałem, pograłem, postanowiłem ocenić i podzielić się wrażeniami. Dzięki jeszcze raz za kod.

Porównam też niektóre elementy do konkurenta od CA – Napolen-Total War, wzmocnionym DarthModem, którego wszystkim posiadającym tą grę, polecam. Od razu zaznaczę, że w tej grze tego nie zobaczymy.

armie_z_daleka.jpg

No dobrze, ponieważ lubię mieć za plecami koniec świata – do tej rozgrywki wybrałem Rosję. Poprzednio próbowałem Francją i Turcją, ale przyjmijmy, że nie ma co opowiadać. Pominę dokładny opis idei narodowych – są one ciekawym rozwiązaniem, na które czekam w nowej Europie Universalis, jest w nich oczywiście obecny stereotyp Rosjan odpornych na mróz. Co do mechaniki samej rozgrywki, to jest gra Paradoxu i wszystko jasne. Skoncentruję się bardziej na losach państwa i podbojach, no i na mapie, bo zachodzące na niej zmiany zawsze w takich grach dają mi największą przyjemność. W grze zastosowano także system dominacji, którą osiągamy zajmując narzucone przez twórców dla danego państwa cele. To te zielone (władza na lądzie) i granatowe (władza nad falami) tereny.

cele.jpg

Rosja zaczyna ogólnie lubiana, z wielkimi rezerwami mięsa armatniego, pieniędzy no i oczywiście duuużym terytorium. Ponadto jesteśmy w stanie wojny z Persją. Ta potęgą nie jest, ale ma dość dużo prowincji by nie móc jej anektować, przeprowadziłem więc szybkie zajęcie kilku miast, a po wygaśnięciu rozejmu skończyłem sprawę Persji jako takiej. Satelita carowi wydawał się niepotrzebny, więc Rosja dotarła terytorialnie prawie do Zatoki Perskiej.

Zastanawia mnie system nominacji generalskich do kolejnych armii. Wystarczy klik i już wódz przenosi się na drugi koniec państwa (w tym wypadku na drugą stronę kontynentu). W serii Total War generał jedzie sobie pół roku od armii do armii, a tutaj gracz nie ponosi żadnej kary za wysłanie Kutuzowa do Persji, gdy nagle jest potrzebny, dajmy na to, na froncie fińskim.  Oczywiście generałów w carskiej Rosji dostatek, więc można sobie przyjąć własne zasady kto gdzie dowodzi.

wojna_z_persja_generalowie.jpg

Co do południa, to szybka i zaskakująco łatwa wojna z Turcją dała mi Ateny i północne terytoria osmańskie z potrzebnymi mi prowincjami. Tymczasem na północy nie zaszkodzi zabrać trochę Szwecji. Twierdze w Finlandii, a po szturmie na Sztokholm i kilku desantach król Skandynawów zgodził się ustąpić z tych kliku stert kamieni na Bałtyku zwanych Visby (i jednym z celów dominacji morskiej).

wojna_ze_szwecja.jpg

Pomyślałem sobie wtedy, że warto mieć sojusznika, którego wojsko słynie z odwagi, a kobiety z urody. Tak, trzeba stworzyć, a właściwie wyzwolić, Księstwo Warszawskie. Zwłaszcza Warszawa i Gdańsk są cennymi nabytkami, aktualnie w posiadaniu Prus. Wadą tej gry jak dla mnie, jest właśnie rozłożenie prowincji do dominacji tak, że walczymy z każdym, kto ma pecha być naszym sąsiadem. Rozumiem, że bitwy traktowano wtedy trochę jak pikniki, a oficerowie robili sobie bankiety co postój, dając napiwki adiutantom za przyprowadzenie konia.. Ale stawianie takich celów psuje trochę całą ideę koalicji w grze dla pojedynczego gracza – aby taką utworzyć trzeba i tak zrazić do siebie sąsiadów zabierając im ziemię. Jest to też zabawne w kontekście historycznej sytuacji w Europie tamtego okresu – Korsykanin niosący idee rewolucji poza Francję walczy tak naprawdę z jedną wielką (dalszą bądź bliższą) rodziną panującą. To kiepski moment na zaczynanie wojny ze szwagrem o kilka prowincji. W każdym razie, ponieważ Prusy posiadają większą część Księstwa, trzeba je właśnie pokonać.

Cytując zresztą pewnego bohatera „Wojny i pokoju” Tołstoja: „A Niemców nie bił tylko ten, kto się lenił. Jak świat światem wszyscy Niemców biją. A oni nikogo, tylko między sobą.„- nie ma się co tej wojny bać. Cytat okazał się prawdą..

pierwsza_wojna_z_prusami.jpg

 

Tu kolejna dziwna rzecz, można zdobyć Berlin, zająć wszystkie twierdze i miasta Prus sensu stricte, wyciąć armię równo z trawą, ale jeśli pozostaje wolna jakaś wieś w niemieckich Niderlandach to nie mamy tych 100% i trzeba kombinować z rozbiorami państw po kawałku. Wiadomo, że Napoleon zdobył Wiedeń, ale dalej ganiał Rosjan i Austrię – jednak Austerlitz wystarczyło. Tutaj tego nie ma. Jako warunki rozejmu narzuciłem więc wyzwolenie mojego nowego satelity – Księstwa Warszawskiego, oraz o Frankfurt nad Odrą, jako przyczółek dla wojsk rosyjskich w Europie.

powstanie_ksiestwa.jpg

Kolejne wojny doprowadziły do… tak, nie mogę inaczej tego nazwać, „rozbicia dzielnicowego Prus”. Szwedzi (bardzo wobec dawnego sojusznika lojalni) zerwali dobre stosunki z Niemcami i wkroczyli na Pomorze. Tymczasem, po lekkiej pomocy z mojej strony, wojska Księstwa odbiły resztę terytoriów z rąk Austrii. Swoją drogą dla Rosji ważniejszy jest Radom od Krakowa. Ciekawe.

nowe_lepsze_ksiestwo_i_rozbicie_prus.jpg

Kolejne moje działania miały na celu uczynienie Bałtyku morzem wewnętrznym. Poniższy screen to ostatni z wykonanych przeze mnie w tej rozgrywce, tuż po zajęciu Meklemburgii i przyczółku w Skandynawii. Natomiast później zająłem na spółkę z Danią większość terenów Szwecji, poza Sztokholmem (tu kolejne czekanie na koniec rozejmu w celu dokończenia rozbioru).

maksymalny_progress.jpg

 W tak zwanym międzyczasie konstruowanie koalicji przeciwko Anglii (ta wypowiedziała mi wojnę w obronie Meklemburgii) i atak Francuzów (jakby nie zauważyli wspólnoty interesów), doprowadziły do konfliktu totalnego, który niestety zmęczył mnie i odstraszył od dalszej gry. Ciągłe oblężenia, pogoń za armiami po całym terytorium środkowej Europy i jakiś taki brak klimatu epoki, którym np. CK2 stoi nuży i zniechęca. March of the Eagles jest czymś pomiędzy strategią, a taktyczną grą wojenną. Niestety mam wrażenie, że z tych dwóch potraw nie wybrano najlepszych składników, a tylko jakieś dodatkowe przyprawy, ponadto podano to danie chłodne i bez sosu z epoki. Są jednak, jak mi się zdaje, elementy zaimplementowane w celu przetestowania ich przed kolejnymi grami, całkiem zresztą udane (np. idee narodowe). Pozostaje mi więc napisać, że wszystkim fanom pięknych mundurów, zapachu prochu i szarż kirasjerów na czworoboki polecam jednak Napoleona: TW.

szarza_2.jpg

To tyle, mam nadzieję, że ten mocno skrócony tekst się komuś spodoba. Natomiast fanom złożonych strategii pozostaje poczekać na zbliżającą się wielkimi krokami nową Europę Universalis, lub powrócić do CK2. Ja czekam.

Dodaj komentarz



12 myśli nt. „March of the Eagles… czyli jak w to grałem

  1. maladict

    Jako samozwańczy szpecu od gier Paradoxu, korzystając z tego, że Nitek poszedł na zakupy, przerzuciłem na główną. Jam to, nie chwaląc się, uczynił.
    @all – jak macie coś takiego to zamiast wrzucać w newsy ślijcie do redaktorów (Nitek, Owca, w ostateczności ja). A najlepiej do Owcy, bo od razu poprawi. Bo ja ze swojej strony obiecuję, że jak jeszcze raz zobaczę podwójną kropkę na końcu zdania to pobiję bez ostrzeżenia.
    Wracając do tematu – grając Rosją przeszedłem podobną drogę, tylko za długo męczyłem się ze Szwecją i Francuzi podbili Prusy jako pierwsi. Ogólnie cieszy, że nie jestem osamotniony [url="http://www.gikz.pl/artykuly/gry/recenzje/maszeruja-orly-maszeruja"]w swych opiniach nt. MotE[/url]. I też czekam na EUIV.

  2. aryman222

    widzisz Kerdej – bo MoE jest stworzony do multi. Wojny napoleońskie to bardzo krótki okres i trudno byłoby zrobić z tego strategię na 500 lat z głęboką warstwą ekonomiczno – strategiczną. zatem ktoś mądrze pomyślał – skoro nikt normalny nie jest w stanie rozegrać całej gry (przez kilka wieków) w multi w inne nasze strategie to zróbmy grę typowo multiplayerową! bez zbędnego pitu – pitu na zapleczu, tylko z ciągłymi walkami, pogoniami, układami i zdradami. i to wyszło znakomicie :)

        1. maladict

          @aryman222

          Zależy, które taktyki masz na myśli. Jeżeli w ramach jednej bitwy, to można się całkiem fajnie bawić samym ustawianiem formacji (a potem wydawaniem ich rozkazów, choć do tego nie doszedłem). Jeżeli te w ramach wojny (okrążanie wrogiej armii, atak symultaniczny, zajmowanie strategicznych punktów), to jest to rzecz co głęboko obsysa.

Powrót do artykułu