Idź i czekaj mrozów

maladict dnia 30 maja, 2017 o 14:32    27 

Idz_i_czekaj_mrozow_Marta_Krajewska_okladka

Ogłoszono niedawno nominacje do Zajdla. Okazuje się, że jedną z nominowanych książek przeczytałem. Dzięki znanemu mi pisarzowi, któren robił książce dobrą promocję, szerząc niestrudzenie dobre słowo, oraz wydawnictwu, które zrobiło jeszcze lepszą promocję obniżając cenę. Witajcie w Wilczej Dolinie. Albo lepiej nie, bo tam śmierć.

Przynajmniej tak głoszą pierwsze słowa książki, a zarazem ostatnie słowa opiekuna lokalnej wioski. Opiekun ma co prawda urwane ramię i kilka pomniejszych obrażeń, ale dzielnie czeka by przekazać ostrzeżenie wracającej do domu minstrelce i towarzyszącemu jej wojownikowi, ledwie wystającemu z friendzone. Zaraz potem przenosimy się na Cmentarz Wyklętych, gdzie jesteśmy świadkami… hmm… chyba najlepiej będzie to nazwać nekrofilią. Hitchcock puchnie z dumy, a HBO dosypuje z wiaderka kolejne rządki zer na propozycji kontraktu.

A potem tempo siada. Nie, wróć, nie siada tylko zwalnia. Co jest w sumie zrozumiałe, bo akcja przenosi się do wioski. Do miejsca gdzie ludzie żyją w rytmie pór roku, zgodnie z naturą, a częściej w walce z nią. Populacja wszelakich potworów w Dolinie jest gęściejsza niż społeczność Wesen w Portland. I w większości nieprzychylnie nastawiona do żywych. Cóż więc ci żywi mogą począć? Co wieczór rozpalać krąg pochodni wokół wioski. Nie ścinać ulubionych drzew leszego. Nie drażnić utopców, mamun i rusałek. Zawsze mieć pod ręką siekierę i srebrny gwóźdź. Wybrać opiekuna, który stanie w pierwszej linii i weźmie atak Złego na klatę. A przede wszystkim jakoś z tym żyć. Bo Idź i czekaj mrozów to nie raport z oblężonej twierdzy. To opowieść o wiosce zagubionej gdzieś na krańcach świata, gdzie ludzie po prostu żyją normalnym (choć to zależy jak zdefiniujesz normalność) życiem, kochają i nienawidzą, za dnia pracują w polu/obejściu a wieczorem w karczmie wychylają kufelek lub dwa piwa lub miodu. Gdzie kowal jest silny i ponury a młynarz bogaty i ma piękną córkę. Gdzie w lesie za wioską, w podupadłej chatce mieszka wredna wiedźma z wrednym kotem.

Ilustracje Idz i czekaj mrozow Genius Creations

Nie jest to pierwsze podejście do słowiańskiej fantasy. Polska fantastyka miała już skarby Stolinów,  Celebrinka Raroga i inne próby postponowane w pamiętnym ‚Pirogu’ Sapkowskiego, ale u Krajewskiej jakoś się to wszystko lepiej trzyma kupy, widać że się na słowiańszczyźnie dziewucha zna i nie waha się tej wiedzy użyć. Nawet jest płanetnik! No, powiedzcie, kiedy ostatnio czytaliście o płanetniku? Ja nie pamiętam, ale to pewnie dlatego, że stwora z chmur trudno usiec srebrnym mieczem. A Krajewska nie skupia się na akcji i walce. Idź i czekaj mrozów to typowo babska (a raczej wypadałoby napisać – kobieca) literatura. I nie piszę tego w pejoratywnym znaczeniu. To literatura gdzie większą wagę przykłada się do uczuć, przemyśleń i wyborów. Gdzie młody chłopak musi wybierać między dziewczyną która mu się podoba bo mu się podoba, a dziewczyną która mu się podoba bo rodzice zadali im obu zaprawionego odpowiednimi ziołami miodu. Gdzie przybrana córka właśnie zeszłego opiekuna musi wybierać między oczekiwaniami wioski potrzebującej jej wiedzy i ochrony, a uczuciami targającymi ją między karczmarczykiem i tajemniczym nieznajomym. Gdzie ostatni z potężnej i tajemniczej rasy wilkarów musi wybierać między obowiązkiem wobec swoich pobratymców a motylami niespodziewanie nawkładanymi mu do brzucha przez dziewczynę, którą miał samczo wykorzystać i porzucić. A każdy kolejny dokonany wybór odkrywa kolejną tajemnicę, których w wiosce pełno. Niektóre straszliwe, niektóre tak istotne dla fabuły, że odpowiedź poznamy w kolejnych tomach a niektóre trywialne i codzienne. Czemu poprzedni opiekun przybył do wioski? A czemu robi to, po jedenastu latach, Stella? Czego chcą od Vendy kowal, Imir i DaWren? Skąd się wziął dar Płomyk i czy faktycznie jest to dar czy przekleństwo? Jaka choroba męczy karczmarza? Skąd się wzięły blizny na ciele dziecka Nasty, czy Atra urodzi dziecko i czyje ono będzie?

Prawda, że niektórzy mogą się zżymać, że to niebezpiecznie ociera się o harlekiny, ale od czasu do czasu warto coś takiego przeczytać, zwłaszcza gdy jest napisane na tyle dobrze, że lektura jest przyjemnością. A, muszę przyznać, czytało się Krajewską całkiem miło. Pewnie, że zdarzało mi się westchnąć i mruknąć pod nosem ‚Dziewczyno, weźże się ogarnij’ , czy ‚No co ty robisz chłopie, bierz ją póki chętna’, ale to w sumie miła odskocznia od książek pełnych akcji, krwi (i innych płynów ustrojowych) i bohaterów co bez najmniejszego zawahania rzucają się do boju. Bo nie każdą walkę da się wygrać mieczem.

I tyle, książkę polecam, a korzystając z okazji przypominam tylko, że sowy nie są tym czym się wydają.

Dodaj komentarz



27 myśli nt. „Idź i czekaj mrozów

            1. maladict Autor tekstu

              @WarNerd_PL

              Pewnie, że mogą, tak jak dzisiaj bawi Plan 9 from The Outer Space. A komentarze Sapka były zabawne (typowa opinia o ‚Pirogu’ to ‚Czytałem porykując ze śmiechu’) co niestety czyniło praktycznie niemożliwą jakąkolwiek polemikę. Zresztą mało osób zauważyło, że np. AS przejechał się po pewnej debiutantce (tej co wyposażyła straż miejską w kopie), by później publicznie dopytywać Parowskiego co się z dziewczyną stało i czemu już nie pisze.

  1. Litteon

    Ej, :) ” Idź i czekaj mrozów to typowo babska (a raczej wypadałoby napisać – kobieca) literatura.”…. kurczaki, czuję się dyskryminowany ;) .
    Dobrze ujęte – dobra recka!
    .
    Ps.To piękna i bogata historia o świecie takim jaki jest, tam gdzie jest. Nie nazwał bym treści „że to niebezpiecznie ociera się o harlekiny” .
    Marta opisała życie, gdzieś tam…., czytając miałem świadomość, że to się dzieje, tak zwyczajnie i tak po prostu. Stworzenie takiego, specyficznego klimatu, łatwe nie jest. Bohaterowie mają zazwyczaj wspólną cechę, są martwi… tu są ludzie (no może nie do końca zwykli ;) ) i są żywi. To dobrze się czyta.

    1. maladict Autor tekstu

      @Litteon

      To ocieranie się o harlekiny to taki rodzaj ostrzeżenia dla potencjalnego czytelnika przed licznymi opisami ciepłych (lub zimnych) dłoni dotykających różne częsci ciała, wtulaniem się w szeroką pierś bądź szorstki policzek czy też fragmentami gdy któraś postać usiłuje rozkminić dlaczego czuje się dobrze i źle zarazem gdy znajduje się w pobliżu innej, konkretnej postaci.

  2. furry

    Dzięki, mam na liście zakupowej, postanowiłem że w tym roku przeczytam jak najwięcej rzeczy nominowanych do Zajdla, choć z Cholewą będzie trudno, bo to 3 czy 4 tom cyklu. I niestety na razie jest słabo, muszę powiedzieć, Piskorski i Rak jednak na nie.

    Najgorsze, że dla opowiadań muszę się złamać i kupić książkę z Fabryki Słów.

Powrót do artykułu