Hejt ostateczny na Secret Service

komilll dnia 14 stycznia, 2015 o 11:04    34 

ss2

Skoro Secret i tak leży, to czemu by go nie skopać?

Drugi numer Secret Service, próbowałem kupić dzień po dostarczeniu do kiosków. Nie ma, bo cofnęli pierwszy nakład. Czekam, szukam w kiosku, sprawdzam w Rzeszowie – ni ma. Dopiero po tygodniu przeszedłem się do empiku, żeby zakupić ten (nie)sławny magazyn. Do połowy czytanie szło gładko, niektóre teksty wręcz pochłonąłem. Potem zaczęły się wspominki starych gier i teksty o tym „jak drzewiej bywało”.

W większości zarzutów, jak i zalet zgodzę się z przedmówcą – http://www.gikz.pl/artykuly/geekstuff/secret-service-197-plazo-prosze/ . Jedynie z zarzutu dotyczącego okładki nie mogę poprzeć – drapałem, skrobałem i nic nie schodziło. Albo nauczyli się po pierwszym numerze, albo próbowałem w złym miejscu.

Recenzje – nie każdy uczy się na błędach. Na pierwszych stronach znajdziemy This War of Mine, Alien: Isolation i The Evil Within. Pierwszy tekst był napisany pierwszorzędnie (Sir Haszak) i w miarę na czasie. Dwa pozostałe to odgrzewane kotlety, kto chciał już zagrał albo przeczytał recenzje, nie widzę żadnego powodu, żeby nadrabiać te zaległości. Na szczęście było trochę o nowszych produkcjach – DA: Inkwizycja oraz The Lords of Fallen. Resztę stanowiły zupełnie mi obojętne produkcje z crowdfungingu, przy których dumnie stał znaczek „dostarczył gog.com”. Czytając o Dramfall Chapters miałem wrażenie jakbym uczył się historii powstania gry. O finalnym produkcie poskąpiono informacji, spłycając recenzję do kilku słów o sprawach technicznych. Chwilami przyjemnie było poczytać o historii danego produktu, jednak czasami teksty były nią przesiąknięte, przez co źle mi się czytało.

Publicystyka, czyli czym SS stoi – mam mieszane uczucia, bo część artykułów była genialna, inne sprawiały, że tylko żałowałem wydanych pieniędzy. Długi artykuł dotyczący powstawania serii Cywilizacja był genialny, tak samo jak trzy krótkie felietony o rzeczach prozaicznych, które się chłonęło. Gorzej Żałośnie wypada artykuł Dr Destroyera, przepełniony nienawiścią i pozbawiony sensu. „Dawniej to było lepiej, a teraz głupie gimby hejtują SS, a on taki wspaniały” et cetera. Zapomniałem o pouczającym wstępie – Pisanie regularnie felietonów jest jak oddawanie stolca na życzenie. Jeden artykuł na numer dwumiesięcznika, wow. Inny pan pisał z kolei, jak to lata 90. niczym się nie wyróżniały. Nie wierzę, że starszy gracz był w stanie coś takiego napisać. Wiele klasyków, które zdefiniowały obecne gatunki powstawały właśnie dwie dekady temu.

Retro – było wszędzie. Nie licząc pierwszych stron recenzji oraz felietonów, które też pachniały wspominkami. Był wywiad z właścicielem salonu gier, z autorką starych przygotówek, kilka słów o fliperach oraz „recenzje” (pra)starych produkcji. Wnętrze i historia ZX Spectrum zaciekawiły mnie jako początkującego informatyka – smakowity kąsek dla zainteresowanych hardwarem i/lub elektroniką. Klimat zabił artykuł „Co napisałby SS w 2002, gdyby nie upadł”. Poczułem się jakbym czytał gazetę lokalną albo oglądał wiadomości sprzed 10 lat. Brak tu sensu i tylko najbardziej zagorzali fani Sikreta oraz pryki, które nie pogodziły się z postępem, ciepłą przyjmą ten artykuł.

SS_1Podsumowanie Secret Service, czyli felieton Dr Destroyera

To był mój pierwszy kontakt z Secret Serwisem (i zarazem ostatni[*]), więc nie kojarzę zupełnie piszących tam ludzi. Niekwestionowanym królem numeru był Sir Haszak. Wszystkie jego artykuły przeczytałem z przyjemnością, bo nie lał wody, nie wielbił bezkrytycznie przeszłości i pisał wciągające teksty. Jeszcze wiele drogi i pokreślonych tekstów przede mną, ale chciałbym pisać w podobnym stylu .

Specjalnie piszę już po świętach, gdy brzuchy pełne, portfele puste, a ludzie wypompowani. Mam pewność, że nikomu nie będzie chciało się ruszyć po SS (jest jeszcze w kioskach?). Zapłaciłem 14,50zł za 83 kolorowe strony, na papierze doskonałej jakości, a dostałem wspomnienia starzejących się ludzi, retro(chłam) i spóźnione recenzje. Gdyby obciąć o połowę, zarówno cenę, zawartość, jak i cykl wydawniczy, Secret Service miałby szanse stanąć do równej walki z CDAction. Niektóre recenzje, nie dłuższe niż na jedną/dwie strony, wyglądały jakby autorzy nie wiedzieli o czym pisać. Było o dawno minionych czasach młodości, gdy wszystko smakowało lepiej, szkoda, że niektórzy w nich utknęli. Mam jedyny i unikalny niebieski numer Sikreta, który nie dorównuje charakterem okładkom starych wydań. SS skopany, czytelnicy zawiedzeni, a Pixel raczej na mojej półce nie zagości.

Przy okazji, gdy biednemu uczniowi pieniądze dopisały, przygarnąłem najnowszy numery PC Format. Na początku zachwycił mnie niską ceną (6.99 PLN) oraz załączoną płytą z pełnymi wersjami programów.

Zaczynając od mięcha – tematem numeru jest „Superpłyta 2015″, czyli „Osiem pełnych wersji atrakcyjnych programów”. Poświęcono 16 stron, aby wytłumaczyć podstawowe zastosowania załączonych programów. Prócz dwóch z nich – Privacy Sutie 15 (wirtualny sejf) oraz Music Maker 2015, reszta mnie nie interesuje. Pięć z nich służy do obróbki zdjęć, tworzenia prezentacji, pdfów lub pocztówek. Ostatni to Toolbar Terminator, czyli coś dla ludzi za mało inteligentnych, aby czytać opcje podczas instalacji. Oprócz pełnych wersji, dostajemy też kilka programów na licencji freeware. Każdy z nich otrzymał po 1-2 strony łopatologicznego tutorialu. Średnio ogarnięty użytkownik komputera, a raczej taki, któremu potrzebne są te programy, poradzi sobie z instalacją oraz obsługą intuicyjnego menu. Poradniki w PC Formacie przypominają mi moje szkolne sprawozdania na jeden z przedmiotów zawodowych (tech. informatyk), gdzie po każdym ćwiczeniu musimy opisać czynności np. do stworzenie kopii zapasowej na serwerze. Nie ma o czym pisać i można wszystko streścić w kilku zdaniach, ale szkoła wymaga, więc leje się wodę na kilka(naście) slajdów. Podobnie jest w tym magazynie – dodawane programy skierowane są raczej do znudzonych pryków niż do ludzi, którym faktycznie takie programy się przydadzą. Jest potrzeba – kupuję/ściągam program, a używanie ich, bo „się dostało” widzę bardziej jako zabawę.

Zdecydowanie na plus wychodzą aktualności, gdzie dostajemy newsy sprzętowe, internetowe oraz kilka pomysłów na gadżety pod choinkę. Dochodzą do tego testy przenośnych dysków, pendrive’ów oraz tanich smartphone’ów. Każdy z nich zawiera porównawczą szczegółową tabelę, zawierającą praktycznie wszystkie możliwe do przetestowania parametry. Testy są proste do odczytania i bardzo pomocne przy zakupie sprzętu. Dochodzą do tego opłacalne konfiguracje pecetów, choć osobiście preferuje pojawiające się co miesiąc nowe zestawy na purepc.

SS_2Dla zainteresowanych hardwarem, wciągająca lektura.

Ubolewam nad brakiem typowych felietonów oraz nad małą ilości publicystyki. Na szczęście numer zawiera pojedynek procesorów AMD i Intela, tłumacząc działanie każdego z nich oraz różnicę wydajności w zależności od wykonywanej czynności. Artykuł o bezpiecznym płaceniu w sieci zawiera podstawowe zagadnienia oraz przestrogi, skierowane raczej do osób starszych, które nigdy nie miały doświadczenia z zakupami przez Internet. Artykuł o tym, jak Państwo Islamskie walczy przez media społecznościowe nie powiedział mi nic nowego. Przyjemny grad liter przeleciał przez głowę, ale nie wniósł nic nowego. Trochę historii – kod kreskowy oraz co może go zastąpić. Resztę stanowił software oraz artykuły o wydajności w grach, programach zwiększających własną produktywność (zablokuj internet, żeby cię nie kusiło – głupota), wirtualny dysk czy upodobnienie Windows do OS X. PC Format oferuje sporo treści przy bardzo niskiej cenie. Z drugiej strony po usunięciu wszystkich poradników oraz testów urządzeń, których nie kupuje się na życzenie, zostaje niewiele stron treści zasadniczej. Na pocieszenie dostajemy płytkę – dobre i to.

Święta w prezenty nie obrodziły, bo i wśród moich najbliższych nie ma takiego zwyczaju. Czekolada i żel pod prysznic to fajne prezenty (serio – użyteczne), ale dogodziłem sobie kupując jeszcze CD-Action.

Przyznaję się bez bicia, że z CDA miałem już wcześniej do czynienia. Czytało się przyjemnie i również wcześniejsza znajomość pisma wpływa na moje podejście. Patrząc na spokojnie, jest to jedyne sensowne pismo growe (nie komputerowe) na rynku. Nie ma co czytać. CD-Action mami przede wszystkim pełniakami (o tym później) oraz ceną odpowiednią do 130 stron i łatwego dostępu. Pismak przekonał mnie do siebie ogromną ilością ciekawej zawartości i dobrym rozplanowaniem treści.

Na wstępie kilka bieżących newsów oraz ciekawostek ze świata gier. Następne kilkadziesiąt stron to zapowiedzi, tyle że każdemu tytułowi poświęcona jest 1-2 strony. Uwielbiam ten dział, ponieważ autorzy wiedzą o czym piszą, bo często grali już w dany tytuł przez premierą. Takimi przywilejami nie mogą pochwalić się małe portale, bo na zamknięte pokazy nie mają czasu ani zaproszenia, a na kopie przedpremierowe są za mało znaczące. Recenzje zajmują sporą część czasopisma (i tak ma być!) i trzymają poziom. Oczywiście recenzent, recenzentowi nie równy, dochodzą do tego preferencje czytelnika, gatunek produkcji i sentymenty, jednak większość artykułów trzyma poziom. Podział recenzji jest rozsądnie rozplanowany – osoba, która preferuje indyki, zna się na nich, zbiera i opisuje tytuły niezależne, zajmujesz się sportem/symulatorami – bang, proszę giera dla ciebie. Osobiście naprawdę lubię CDA, ale poziom niektórych recenzji w Secret Service stał na wyższym poziomie. Jestem typem czytelnika, który nie lubi lania wody, tylko chce słyszeć fakty, na temat. Chwilami recki mnie przynudzały, choć były to nieliczne wypadki.

Publicystyka stała na wysokim poziomie. W SS nudziłem się, czytając wywiad o automatach, w dodatku z człowiekiem, który tylko prowadził biznes i je konsekrował, nie mając z ich historią nic wspólnego. W CDA poczytałem o początkach Pac-Mana (bądź, co bądź – legenda), pomyśle, założycielach, dystrybucji czy nawet o algorytmach atakujących nas duszków, czego nie omieszkałem sprawdzić. Trochę wspominek, które swoją drogą zachęciły mnie do zagrania w Final Fantasy VII, parę słów o przekoloryzowanych wspomnieniach i oryginalne, ale bardzo prawdziwe podsumowanie 2014. Berlin (współpracownik CDA) przeleciał po przywarach, przekrętach oraz wpadkach branży growej w minionym roku. Nic nie opisywał, a wypisywał. Laika nie zainteresowałby nawet całostronicowy opis jednej afery, a osobom śledzący branżę wystarczy tylko małe przypomnienie.

Całość zamykają testy pojedynczego sprzętu, garść newsów o powstających gadżetach i sprzęcie oraz megatest monitorów. Przymierzam się (jeszcze z 2-3 miechy) do zakupu nowego sprzętu, więc parę słów o opłacalnych ekranach przyda się przy wyborze. Testy mają formułę w postaci zdjęcia produktu, małymi literami jego cechy (podane przez producenta) oraz cena, a następnie opinia testera. Część opisywanego sprzętu jest high-endowa i ceny monitorów potrafią sięgać 2000-3000 PLN, a klawiatury ~700 PLN. Na szczęście testom poddawany jest również tańszy sprzęt.

Ostatnie strony poświęcone są Szpilom, czyli swoistej loży szyderców, wyśmiewających światową branżę grową. Na Luzie, czyli dawka bardzo przeciętnego humoru, w moim odczuciu zbędne i zmarnowane 4 strony oraz Action Redaction – odpowiedzi redakcji na listy czytelników. Można dowiedzieć się kilku ciekawostek o recenzentach, pośmiać lub poczytać ludzi, którzy (nie) mają coś do powiedzenia.

CD Action ma swój klimat, który wyrobiło przez lata. Utrzymało się bardzo długo, a dzięki dodawanym płytom, nic nie wskazuje, że upadnie. Wracając do tych nieszczęsnych pełniaków – nie lubię tego. Bardzo rzadko krążki zawierają sensowne produkcje lub kody do dobrych steamowych produkcji. Resztę zapychają gry freeware oraz jakieś galerie, gameplaye, których nigdy nie miałem nawet ochoty otwierać. W obecnym numerze redakcja rzuca nam Pirates of Black Cove Gold (rozdawane za darmo na dlh.net) oraz dwa kody do World of Tanks – dla zakładających oraz posiadających już konto. Nie oszukujmy się, ale CDA kodami do gier free-2-play stoi, pomimo, że treść zasadnicza spełnia standardy i czyta się z przyjemnością.
http://www.cdaction.pl/magazyn/numer-160-1.html – tutaj możecie sprawdzić zawartość aktualnego numeru.
SS_3
Ale po co to wszystko piszę? Zaczęło się od chęci zakupu SS, co podkręciła afera z jego zamknięciem i przemianowaniu nazwy na Pixel. Pierwszy numer Sikreta był tworzony przed zakończenie crowdfundingu, wiec łudziłem się, że w ciągu dwóch miesięcy stworzą nową, świeżą zawartość. Zawiodłem się, ale nie zapomniałem, że redakcja nie umarła – oni wciąż istnieją, tyle że pod zmienioną nazwą. Nie dajcie się nabrać, nic się nie zmieni, dajmy starej-nowej „legendzie” w nowym wydaniu umrzeć z godnością. Przy okazji wziąłem pod pachę CDA i PCFormat, ot z czystej ciekawości, żeby przekonać się, czy jest jeszcze co czytać. Okazało się, że jest, a zarzuty Dr Destroyera o upadku druku w związku z wejściem Internetu to głupota.

Poszukajcie w sieci, ile stron oferuje treści na poziomie. Gry-Online? Jasne, wysoki poziom tekstów, tyle że płatne. Polygamia? Są perełki, ale trzeba się przekopać przez wszędobylskie reklamy i nieposegregowane newsy. Komputer Świat? Dobre dla fanów hardware’u i gadżetów, ale z grami ma to niewiele wspólnego. CDA? Szybkie źródło newsów z branży growej, ale po coś więcej trzeba sięgnąć po druk. Gamezilla? OK. Gram.pl? Czytałem reckę Tales of Borderlands. Żadnych napomnień o mechanice gry. W zamian dostajemy fascynujący wstęp fabularny oraz krótki opis postaci. Jest o grafice, o wartkiej akcji, o tym jak Telltale wzięło na swoje barki ogromny ciężar w postaci kolejnych produkcji oraz jak to się różni od średniej Gry o Tron. Kilka słów o mechanice gry? Po co? A może jakieś napomnienie, że jest to interaktywny film? Na co to komu? O Gamedot nie wspominam, bo jest to bardziej sklep niż portal growy.

Zbierając wszystko do kupy – dopóki portal na siebie nie zarobi (jak Gry-Online) dopóty będzie szerzyć się niekompetencja piszących oraz masa reklam. Pisma growe żyją, opisałem tutaj zaledwie trzy z nich, a istnieje również Komputer Świat, Komputer Świat Twój Niezbędnik, CHIP, PC World i pojawiające się co jakiś czas nowe gazety. Pomijam, że w ciągu ostatnich dwóch lat padł Play, NEO Plus oraz LagMag (wyszły 2 numery), przy czym tylko o tym pierwszym kiedykolwiek słyszałem. Do tego co jakiś czas jacyś szaleńcy próbują wbić się na rynek ze swoim pismem, więc pytam się po raz kolejny – jak niby, pisma komputerowe umarły? One żyją, walczą, próbują, ale Internet jest mimo wszystko szybszy i darmowy, co nie przekłada się na – lepszy.

Przeleżało się, sorry, stąd te post-świąteczne rzeczy takie nieświeże – Imperator.

Dodaj komentarz



34 myśli nt. „Hejt ostateczny na Secret Service

  1. Revant

    Łał, a mi się akurat dzisiaj zachciało kupić cda :D poszedłem przed pracą do kiosku z myślą o rozmienieniu 5 dych, patrzę na wystawkę i jest. Wczoraj czytałem o zawartości nowego numeru, więc myślę – wezmę i obczaję, bo dawno nie czytałem. Pełniaki pewnie przekażę szwagrowi, ale zwartość wydaje się ciekawa na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza jednostronicowa reklama GTAV z datą 27 stycznia ;)

      1. Revant

        @PeteScorpio

        Na razie przejrzałem sobie wczoraj, poczytałem mniejsze treści zostawiając sobie te zdecydowanie najlepsze na dziś ;) ogólnie jest całkiem fajnie, bardzo dobre teksty Berlina o Half Lifie, kilka fajnych recenzji i newsów, które umknęły wydaje mi się prasie internetowej (albo głęboko się zaszyły ;) ) Razi jednak czasami stosunek ilości tekstu do tematu – bardzo po łebkach opisano japońskie targi (choć dużo jest o samych grach, w które grali tam – napaliłem się na nowego Dragon Balla :D ), pewne recenzje są po prostu tragiczne (recka gry Lone Wolf jest tak mdła, bez polotu, a gra sama się prosi o skopanie – bezczelne wręcz używanie elementów interfejsu, loga i wyglądu postaci głównej z naszego komputerowego wiedźmina), no i niskich lotów humor w na luzie i action redaction. Pobieżnie przeglądając największe kąski, to recka dying light wygląda obiecująco, ale tekst ogólny o zombie raczej mniej. Trochę testów sprzętu (kilka bardzo ciekawych) i podsumowań roku 2014. Ogólna ocena – można kupić. Nie będzie to najlepsza lektura ever, ale zawsze coś się tam dla siebie znajdzie ;)

          1. Revant

            @aihS

            Nic nowego, oprócz info, że sterowanie jest świetnie dopracowane i gra się równie wygodnie jak w inne bitki. Patrząc na zwiastuny i mierząc to moim ostatnim zetknięciem się z DB na Wii to bardzo ważna informacja :D potwierdzono też zajebistość fabularnej kampanii – czyli stworzenie własnego wojownika (różne rasy!) i uczestnictwo w wielu ważnych wydarzeniach z serii (będzie chyba jednak trochę nieścisłości gdyż widziano tam postaci z sezonu GT, ale i z ostatniego filmu, co się ze sobą kłóci)

  2. ixtern

    Takie czasopisma, jak CDA, czy PC Format kupuję dla płytek, jeśli jest na nich coś interesującego. Zawartość pisana, to gratisowy bonus. Płytki odkładam na półkę (czasem nawet z jakiejś skorzystam), lekturę zaczynam od recenzji/testów hardwaru. Potem ewentualnie jakieś felietony. Recenzje gier, jeśli w ogóle, to na samym końcu. W końcu to najmniej istotna część pisma :)

            1. peacoat

              @iHS

              Publicystyka też powoli staje się niewiele lepsza. Od kilkunastu numerów czuję, jakbym w co drugim czytał artykuł o hejterstwie graczy, o kierowaniu się przez nich nostalgią, że nowe gry są lepsze, „koko-koko casual spoko, bo wiecznie styrani życiem chcemy się walnąć na kanapie i naparzać w button, bez nadwyrężania skilla czy szarych komórek”, „kupujcie debile, a my nadal będziemy dawali Mass Dupexowi 2 10/10, bo EA sypnęło kasą”, podśmiechujki z zarzutów o ich sprzedajności, i inne podobne tematy mające nas uświadomić, że gry kiedyś wcale nie były lepsze (wg mnie jednak były), a my mamy być grzecznymi konsumentami i kupować.

  3. emperorkaligula

    dogodziłem sobie kupując jeszcze CD-Action

    masochista fest o.O

    Gram.pl?

    oni w mało która grę grają. większość tekstów piszą w oparciu o promo i youtuba. strasznie się zeszmacili. i potem tłumaczenia „że ja muszę krótko aby forma była atrakcyjna dla przeciętnego czytelnika” :)

    Z prasy growej podwędziłem parę numerów PSX Extreme bratu i jako zatwardziały PCtowiec dobrze się bawiłem „poznając wroga”. Publicystyka okołogrowa też w pytunie.

  4. larkson

    CD Action? Tylko dla pełniaków, choć z tymi ostatnio też kiepsko. Ostatni numer kupiłem chyba ze dwa lata temu. Teksty jakoś mnie nie przekonują, jak chcę poczytać to wskakuję w internet. W ogóle to się sprzedali Wargamingowi. Raz, że rzucają te klucze do golda, wiadomo, a dwa to kiedyś tam podobno na forum u nich była jazda, że jak się powiedziało, że War Thunder jest lepszy od World of Warplanes, to bany leciały. Przy samej recenzji WT też się popisali, było coś w stylu „WoWp jest lepszy, bo nie trzeba przeładowywać”. Doprawdy słaby tekst.

    SS pierwszy numer nawet chciałem kupić, ale ludzie z jutuba skutecznie mi to wyperswadowali,

  5. t0si3k

    Ja cholera też chciałem kupić secreta bo mam do niego zajebisty sentyment ale nie zdążyłem. Pierwszy numer jakoś mi uciekł a przy drugim już zamknęli. Jak pismo może jakoś zafunkcjonować na rynku jak po 1 numerze go zamykają. To co oni myśleli że ludzie wykupią cały nakład na pniu i odrazu zamówią 10letnie prenumeraty. O miejsce na rynku o klienta 3ba troche powalczyć a nie że po jednym numerze zwijam interes. Z takim podejściem nie powstałby żaden magazyn czy żaden biznes wogóle. Porąbane to i tyle! Chłopcy niby starzy i w biznesie są długo a zachowali się jak obrażalskie dzieciaki. Nie to nie. Zabieram zabawki i ide do domu.

    1. PeteScorpio

      @t0si3k

      To nawet nie poszło o słabą sprzedaż pisma (raczej słaba ona nie była). To bardziej chodziło o nieporozumienia i niesnaski wewnątrz ekipy SS – to prawa do nazwy wygasły, to hajs się komuś zgadzał, a komuś się zgadzał aż za bardzo itp itd.

      Secret Service był dla tych panów jak kuso ubrana panna, czekająca wieczorową porą na ulicach Los Santos by zwabić naszego protagonistę na przejażdżkę. Każdy gracz wie jak miłe są to przejażdżki i choć płatne to ma się ochotę na kolejne, więc odwozi się pannę z powrotem, prawda?! Panowie redaktorzy to jednak wyrachowani gracze i zrobili z tą panną to co przeciętny gracz GTA zrobił choć raz – panna ubita, hajs zgarnięty, czas poszukać kolejnej (Pixel?!). Just sayinn’

      1. t0si3k

        @PeteScorpio

        Pewnie masz racje. Tylko mam wrażenie że tak naprawdę to siebie sami wydymali bo 1) primo gdyby naprawdę się przyłożyli to jak tytuł by się rozhulał to mogli zgarniać regularnie zgarniać hajs co miesiąc a tak raz, bum i huj bombki strzelił 2) secundo pixela też raczej nikt nie będzie qpował za kare za to co zrobili z secretem. Oczywiście mogę się mylić bo jak pisemko będzie w cipke to ludzie i tak będą qpować. Rynek nie zna takich pojęć jak foch. Chociaż ja szczerze wątpie. Wreszcie zwyczajnie szkoda że pisemko legenda kończy w ten sposób i za to wój im w pupe i kotwica w plecy!:)

Powrót do artykułu