Garść wrażeń z Civilization V: Brave New World

Pjotroos dnia 17 lipca, 2013 o 17:00    50 

a254a511d263645435862d70354806d0_XL

Witajcie w Nowym Wspaniałym Świecie.

Civilization V w wersji premierowej było grą zdecydowanie premiującą rozwiązania siłowe. Relacje z pozostałymi nacjami zostały mocno uproszczone względem poprzedników, dążenie zarówno do zwycięstwa kulturowego jak i dyplomatycznego było dość prostolinijne i raczej mało angażujące, wysiłek w kierunku zwycięstwa poprzez podbój kosmosu rozpoczynał się dopiero w końcowych fazach gry. Jeśli nie prowadziliśmy aktualnie żadnych działań wojennych, bardzo często wszystko, co można było zrobić w ramach danej tury, to kliknięcie w przycisk "Next". Nie przeszkodziło mi to w wyciśnięciu z tego tytułu paru setek godzin satysfakcjonującej rozgrywki, ale i trudno uznać to za zaletę.

 

Odsiecz Wiednia

 

Poprzedni dodatek, Gods & Kings, był pierwszą próbą zaradzenia temu stanowi rzeczy. We wczesnych fazach gry pojawiła się możliwość założenia i rozpowszechniania własnej religii, w późniejszych do dyspozycji dostaliśmy szpiegów. W międzyczasie państwa-miasta zaczęły nam zlecać całą masę generujących reputację zadań – zbuduj drogę, zdobądź surowiec, zabij barbarzyńców, wyciśnij trochę grosza z naszych rywali. Tury nieco ożyły. Nawet gdy nie byliśmy w trakcie żadnego konfliktu, nuda nam nie groziła. Koniec końców jednak droga do zwycięstwa naukowego, kulturowego czy dyplomatycznego – choć tym razem dużo bardziej urokliwa i urozmaicona – nadal pozostawała taka sama: produkuj maksymalną możliwą ilość nauki, kultury lub złota na turę, a wszystko będzie dobrze.

space.png

Przy najnowszym dodatku, Brave New World, Firaxis wreszcie wzięło się w garść i postanowiło coś z tym fantem zrobić. Handel został wzbogacony o fizyczne szlaki handlowe, które mogą być zakładane, zmieniane, rozwijane i plądrowane. Dyplomacja przeszła solidny lifting, dzięki któremu w niepamięć odeszły wcześniejsze, chimeryczne relacje, a o solidne, długotrwałe sojusze mamy powód się starać tak my jak i sztuczna inteligencja. Nieszczęsne zwycięstwo kulturowe wylądowało w koszu, a jego miejsce zajęła zupełnie nowa "wojna kulturowa", w której ważną rolę grają sztuka, turystyka i archeologia. Wszystkie te mechanizmy organicznie się ze sobą przeplatają, nie bez wpływu na nie pozostaje też pochodząca z Gods & Kings religia oraz kolejny z nowych wynalazków – ideologie.

 

2013_07_13_00023.jpg

 

Brzmi zawile? Pewnie tak. Gdy czytałem o wszystkich tych rewolucjach w materiałach przed premierą, spodziewałem się, że Firaxis tym razem zwyczajnie przedobrzyło. Byłem przekonany, że któryś z elementów nie będzie współgrał z pozostałymi, albo że będzie ich zbyt wiele, by wszystkie upilnować. Nic z tych rzeczy. Kolejne fragmenty układanki – szlaki handlowe, artyści, dyplomaci, kongres światowy, wykopaliska, wreszcie i odświeżone sposoby na zwycięstwo – wskakują w swoje miejsca stopniowo i w sposób bardzo naturalny. Potrzebowałem jednej gry, by rozgryźć wszystkie niuanse turystyki, kolejnej zaś na opanowanie do końca handlu i dyplomacji. Zaczynając trzecią rozgrywkę nie wyobrażałem już sobie powrotu do Civilization V pozbawionego wszystkich tych usprawnień. O ile Gods & Kings tylko urozmaicało rozgrywkę, o tyle Brave New World faktycznie ją usprawnia.

space.png

I to właściwie wszystko, co o Brave New World trzeba wiedzieć. Jeśli dobrze bawiliście się przy podstawowej wersji piątej Cywilizacji, przy dodatku będziecie bawić się co najmniej równie dobrze. Jeśli przeszkadzał Wam nacisk na walkę, jest spora szansa, że Brave New World rozwiąże Wasze bolączki. Jeśli odbiliście się od gry ze względu na to, jak tę walkę się prowadzi, nie macie tu czego szukać – to jedyny element, który nie przeszedł żadnych zmian. Jest jednak jeszcze kilka rzeczy, które wiedzieć warto.

 

2013_07_14_00016.jpg

 

Po pierwsze, Brave New World możecie śmiało kupować, nawet jeśli nie macie Gods & Kings. Nie tylko działa on z podstawową wersją gry, ale gratisowo wprowadza do niej wszystkie usprawnienia pochodzące z poprzedniczki. Ci z Was, którzy Gods & Kings pominęli, w cenie jednego pakietu mogą teraz nabyć religię, szpiegostwo, misje poboczne, handel, turystykę i poprawioną dyplomację. Rezygnując z poprzedniego dodatku tracicie wyłącznie dodatkowe cywilizacje i scenariusze, które z niego pochodzą.

 

2013_07_13_00006.jpg

 

Po drugie, w ramach Brave New World otrzymujemy dwa nowe scenariusze i kolejne dziewięć nacji. Jedna z tych nacji to Polska. Pozostałe osiem nie jest Polską, ale i tak warto zagrać większością z nich. Naprawdę mocarne i oryginalne są Wenecja oraz Asyria, którymi miałem szansę zagrać, a na forum Firaxis inni gracze nie szczędzą ciepłych słów Zulusom, Portugalii, Brazylii, Szoszonom czy Maroko. Tak sobie wypadła tylko Indonezja, choć i u nich nie brak zachęcających do rozgrywki smaczków. Dodatkowo solidny lifting przeszła Francja. Jej obecna wersja – z nowym usprawnieniem terenu i nowym, poświęconym turystyce bonusem cywilizacyjnym – w niczym nie przypomina Francuzów z podstawowej wersji gry i spokojnie można uznać ją za dziesiątą nową cywilizację.

 

2013_07_13_00003.jpg

 

Po trzecie, Polska wypadła naprawdę nieźle. Ma interesującą unikalną umiejętność, mocną jednostkę w postaci husarii i nienajgorszy budynek specjalny. Kazimierz Wielki mówi poprawnym (choć nieco dziwnie akcentowanym) językiem polskim, fajnie na niego wpaść na mapie i aż miło patrzeć, gdy – sterowany przez sztuczną inteligencję – redukuje potężne imperium rosyjskie do jednego smętnego miasteczka na granicy tundry. To nie jest najmocniejsza ani najciekawsza cywilizacja w tym dodatku (ten tytuł należy się Wenecji), ale trudno też mówić o rozczarowaniu.

 

2013_07_14_00024.jpg

 

Po czwarte, jest łatwiej niż poprzednio. Sztuczna inteligencja nabrała większej wprawy w walce, wreszcie radzi sobie z desantami morskimi, nie najgorzej też odnajduje się w podstawach nowej dyplomacji. Niestety zarówno w przypadku nowego systemu handlu jak i wojny kulturowej, przynajmniej na tym etapie, poprzeczka wydaje się być dla nich zawieszona nieco zbyt wysoko. Pierwszą rozgrywkę zagrałem na czwartym poziomie trudności (o jeden niżej niż ostatnie gry w Gods & Kings), jako że w jej trakcie uczyłem się wszystkich nowych mechanizmów rozgrywki, i do osiągnięcia dominacji kulturowej potrzebowałem dokładnie trzystu tur. Rozgrywkę Wenecją uruchomiłem już na standardowym poziomie piątym, a okazała się jeszcze łatwiejsza niż poprzednia gra. To wcale nie musi być problem – poziomy trudności od szóstego do ósmego też po coś istnieją – ale sam fakt jest wart odnotowania. Nigdy nie wiadomo, czy Gikza nie czyta ktoś, kto grając na najwyższym poziomie trudności ziewa tak, że o mało nie wyłamie sobie szczęki.

 

2013_07_14_00085.jpg

 

Po piąte, nie zamierzam tym krótkim opisem kończyć swoich sprawozdań z rozgrywki w Brave New World. Na napisanie czekają kolejne teksty, w których bliżej przyjrzę się każdemu z nowych elementów w oparciu o rozgrywkę poszczególnymi cywilizacjami: odcinek drugi poświęcę Polsce i wszystkim aspektom związanym z turystyką, w odcinku trzecim zobaczycie, jak zdominować handel i kupić sobie przyjaciół jako Wenecja, na koniec zaś z pomocą Asyrii sprawdzimy, czy w Nowym Wspaniałym Świecie nadal opłaca się dążyć do podbicia wszystkich i wszystkiego.

space.png

Już teraz – po Nitkowemu – mogę odpowiedzieć jednak na najważniejsze pytanie: Czy warto? Czy Brave New World to udany dodatek? Odpowiedź wygląda zaś tak:

 

not_bad.png

 

Sobotnią rozgrywkę Polską zakończyłem o wpół do czwartej nad ranem. Mimo że oczy błagały mnie już o litość, koniecznie musiałem zagrać Jeszcze Jedną Turę. I Jeszcze Jedną Turę. I tak aż do zwycięstwa. Jak na grę, w której wykręciłem już ponad czterysta godzin, to naprawdę niesamowity wynik.

Dodaj komentarz



50 myśli nt. „Garść wrażeń z Civilization V: Brave New World

  1. truten_org

    Ładnie napisane. Zgadzam się w 100%. Rozegrałem grą rozpoznawczą Polską na piątym poziomie (King) i wygrałem turystyką. Praktycznie wszystkie zmiany na plus, chociaż fakt, że turystyką przygniotłem Ghandiego trochę mnie zmartwił. Myślałem, że podobnie jak przed BNW będzie kulturalnym gigantem. Niespodziewanie najwięcej kultury wytworzyła Indonezja i to z nimi najdłużej się męczyłem układając kolejne bonusowe sety w moich muzeach. Teraz gram Asyrią na 6 (Emperor), który dla mnie jest standardowym poziomem trudności i jest sympatycznie. Do epoki przemysłowej nie byłem pierwszy, chociaż już widzę, że we współczesną wejdę już na fotel lidera. Bardzo fajnie prezentują się ideologie i kongres.

    PS. Mam na steamie gift civ4 do wydania, jeśli ktoś jest chętny to czekam na info w komencie z nickiem ze steama

    1. jaGrab

      @truten_org

      Ja Asyrią już 2 razy poległem (też 6 lvl). Najpierw w średniowieczu zostałem zjechany przez 4 civki jednocześnie (miałem miejscówkę pomiędzy nimi). Syjam i Egipt zaatakowały solidarnie od południa, kiedy byłem zajęty obroną, od północy wjechali mi Szoszoni z Chinami – spalili miasto i wycofali się do siebie. Zdaje się że było to pokłosie moich wcześniejszych działań. Wcześniej ja spaliłem Chińczykom miasto w tym samym miejscu, założyłem tam swoje i pozbyłem się z mapy zaprzyjaźnionych Hunów, którzy zajmowali moją lebensraum.
      Za 2 razem zacząłem pokojowo ale rzuciło mnie na taki półwysep tundrowo śnieżny gdzie mogłem założyć tylko 2 miasta. Za sąsiada miałem Brazylię, która szybko zablokowała mi możliwość rozwoju terytorialnego stawiając 5 miasteczek. Pomny wcześniejszej gry, uznałem że nie warto z nimi walczyć i zacząłem szukać miejsca dalej.
      Jak tylko mogłem wysadziłem desant na najbliższym lądzie, okazało się że siedzi tam Montezuma, który raz dwa rozprawił się z moim 3 miastem. Odbiłem je dopiero drednotami przy wsparciu fregat, wysadzając jednocześnie desant przynętę po drugiej stronie imperium Azteków (zginęli bohatersko na plaży pod Tenochtitlan). Do tego czasu Pedro rozwinął się na tyle że tylko brak otwartych granic powstrzymuje go przed przeskoczeniem mojej kultury. Miałem lecieć w kosmos, wyszło dużo gorzej niż się spodziewałem. Czas zacząć 3 raz.

  2. Geralt_Bialy_Wilk

    Muszę zgodzić się z Autorem tekstu – nowy dodatek do Civki to nie zwykłe DLC czy addon dający więcej tego samego. Nowy Wspaniały Świat zmienia mechanizmy rozgrywki na tyle, iż bardzo odświeża to zabawę. Warto także dodać, że zmiany są zdecydowanie na lepsze. Myślę, że to jest dodatek który powinien przekonać do Civ5 malkontentów, którzy porównując poprzednią odsłonę z dwoma dodatkami i modami do gołej „piątki”, twierdzą że ta część nie wyszła zbyt dobrze.

    Moje zdanie? Civ5+G&K+BNW to najlepsza odsłona serii Civilization. Mogę to śmiało powiedzieć po latach spędzonych przy Civ2, Call to Power, Civ3, Civ4 oraz na chwilę obecną prawie 30h spędzonych z nowym dodatkiem do piątki.

      1. mamrotha

        @truten_org

        Co „bez przesady”? Krzywa skomplikowania szła 1-4 po czym rypnęło na 5. Dla mnie cywilizacja, gdzie rozrywka bazuje na militariach to nie cywilizacja. Jak będzie równo dużo radochy z innych ścieżek, a AI będzie je sensownie ogarniać, to pogadamy czy ten konsolowy klon może nazywać się CIV :)

        1. Pjotroos Autor tekstu

          @PanHydraulik

          No dokładnie z tego samego powodu mi się już nie chce wchodzić wyżej jak King. Zwycięstwo na Emperor polegało na przecinaniu się przez parokrotnie więcej jednostek, które były równie durne jak poprzednio. Do tego AI ma bonusy do dochodu, do szczęśliwości, do cholera wie czego jeszcze. Wolę w miarę wyrównane pole bitwy.

          Co do dodatkowych jednostek – nie zauważyłem, no ale tak jak mówię, trzymam się piątki. Obecnie jestem w trakcie swojego podboju świata Asyrią, i wygląda na to, że przeciwnicy mądrzej wykorzystują mniejszą armię.

          1. PanHydraulik

            @Pjotroos

            Niie wiem na ile [url="http://www.civfanatics.com/civ5/difficulties"]ta tabelka[/url] jest aktualna ale prince wydaje mi sie relatywnie sensowny ze wzg. na brak dodatkowych jednostek wlasnie (zerknij na AI Bonuses „Starting Defense Units”) i w druga strone, brak handicapów dla totalnych lebieg :)

            1. Geralt_Bialy_Wilk

              @PanHydraulik

              Mnie na 5 poziomie trudności raz w G&K napoleon po prostu zespawnował 4 heksy jednostek zaraz za fog of war. Jestem przekonany, ponieważ jeszcze nie był na poziomie technologicznym tych jednostek kilka tur wcześniej. Po prostu za bardzo go cisnąłem i mam wrażenie że gra mnie zrobiła w ciula :D

              1. Geralt_Bialy_Wilk

                @jaGrab

                Mógł dostać od CSa, to fakt. Chociaż ja jadę katapultami i kawalerią, a ten mi wyjeżdża z longsowrdsmanami? Trzema na raz? Pięć-dziesięć tur później stada tych przegiętych muszkieterów :D nienawidziłem napoleona, ciekawe jak go zmienili w BNW – jeszcze nie sprawdzałem :P

  3. thiefi

    Uwielbiam czytać takie teksto-recenzje gdzie autor rzeczowo punktuje co jest w grze dobra, co zrypane i krótko ocenia jak mu się grało bez pieprzenia, lania H2O itd.
    Bardzo fajnie się to czytało i prosim o więcej.

    Napisz coś o tym jak teraz optymalnie grać na początku. Ja mam zakorzenione spamowanie miast na początku gdyż dotąd było tak, że jak nie miałeś wielu miast to przegrywałeś. Efekt taki, że do połowy gry staram się produkować maksymalnie Settlersów i robotników

    1. Pjotroos Autor tekstu

      @thiefi

      Dzięki za dobre słowo.

      Na pytanie mogę odpowiedzieć, choć nie do końca z własnych wrażeń (na poziomach 5 i 6 rozległa cywilizacja nigdy mi nie była niezbędna, ale kilka dni temu przejrzałem wspomniane forum Firaxis i poczytałem trochę opinii). I to, co ludzie piszą, i to, co ja sam zaobserwowałem, jest raczej dość zgodne – spamować miast zwyczajnie nie ma już sensu. Lwią część dochodów generujesz nie z budynków a z karawan, których ilość zależy od postępu naukowego i paru cudów świata. Nowe odkrycia wymagają o 5% więcej science points za każde miasto, które wybudowałeś, zaanektowałeś lub zachowałeś jako marionetkowe. Na starcie zdecydowanie lepiej skupić się na rozwoju swojej stolicy i szybkim dojściu do paru szlaków handlowych.

      1. thiefi

        @Pjotroos

        A jak się te szlaki handlowe zakłada?
        Nie ukrywam że w podstawce Civ 5 za cholerę nie widziełem co z tymi karawanami robić. Miasto chciało jakiegoś towaru ale nie było opisane gdzie go produkują i tak samo mam karawane z towarem i jak się dowiedzieć gdzie ktoś tego towaru potrzebuje?

        Mogliby to trochę ułatwić, dopracować itd. W efekcie stawiałem na terytorium, silną armię i gospodarkę. Wygrywałem, ale Cywilization to nie Total War tutaj trzeba mieć naprawdę silną armię żeby zdobyć miasto.
        Walczyło mi się dopiero jak miałem lotnictwo. Zmiękczałem miasta bombowcami i artylerią i dopiero na czerwony pasek energii miasta ruszała piechota.

        1. jaGrab

          @thiefi

          W podstawce miałeś Wielkiego Kupca który mógł zacząć złotą erę albo zarobić kasę na CSie. Tu jest inaczej.
          Pierwszy szlak handlowy „dostajesz” kiedy odkryjesz techa z końmi, możesz wtedy zbudować w mieście karawanę i wysłać ją do CSa, miasta AI albo do innego swojego miasta.
          Z tym że nie wozisz luksów, tymi handluje się jak dawniej w zakładce dyplomacji.
          W BNW pola z rzeką i wybrzeżem nie dają już złota więc Karawany służą do generowania pieniążków. Ale nie tylko, wysyłając karawanę do lepiej technologicznie rozwiniętej cywilizacji dostaniesz też punkty nauki (ilość zależy od różnicy w ilości odkryć między wami). Działa to też w drugą stronę, handlujesz z kimś zacofanym – wysyłasz mu naukę.
          Karawany „transportują” też religię więc możesz nimi wywierać nacisk religijny na inne miasta. Podobnie jak z nauką działa to w obie strony, eksportujesz „swój” judaizm, dostajesz w zamian „ich” islam.
          W handlu ze swoimi miastami jest inaczej, nie dostajesz bonusu do złota i nauki ale możesz eksportować religię, żywność i młotki żeby przyśpieszyć wzrost nowego miasta albo jego produkcję.
          Kolejny tech/budynek/ustrój daje możliwość utworzenia kolejnego szlaku, zwiększa jego zasięg itd.
          Są też szlaki morskie, pierwszy po odkryciu Żeglarstwa, dają 2 razy tyle przychodu co lądowe i statki można wysyłać dużo dalej.

  4. Kerdej99

    Świetny tekst! Czy byłaby możliwość machnąć w którymś z planowanych tekstów parę zdań o scenariuszach? Wiem, że to margines samego dodatku, podejrzewam też, że ten o wojnie secesyjnej to wojna totalna jak np. scenariusz o obronie Korei który sobie ostatnio ukończyłem. Interesuje mnie za to ten o kolonizacji Afryki… są jakieś ciekawe zasady specjalne i jak to ogólnie wygląda?

    1. Pjotroos Autor tekstu

      @Kerdej99

      Dzięki :) Ze scenariuszami będzie o tyle problem, że zwyczajnie je omijam. Nawet, gdybym odpalił te nowe, nie miałbym punktu odniesienia, bo z poprzednich znam wyłącznie ten mongolski. Mogę więc tylko powtórzyć za internetem – Wojna Secesyjna to zwykła rzeź, kolonizacja Afryki to chaos wcielony.

  5. Errabundi

    Mnie dodatek rozwalił. Pierwsze dwa podejścia były czysto obserwacyjne, co się zmieniło. Szlaki handlowe i nowe nacje łatwo było rozgryźć, ale okazało się, że koncepcja kultury wywrócona została do góry nogami i jeszcze chyba jej nie ogarniam.

    Skończyłem jedną rozgrywkę i jestem zachwycony. Oczywiście grałem Polską, dążąc do zwycięstwa kulturowego. Konkurencja była na tyle mocna, że oczywiście wpakowałem się w „wieczną wojnę” z Bizancjum, które uległo dopiero po bombardowaniu nuklearnym. Wtedy cele wojny zostały osiągnięte. Ale wojna pokazała mi, że dużo trudniej zdobywa się miasta przeciwnika (są mocniejsze, co ma wg mnie dużo sensu; nie wystarczy już jednostka artylerii i piechota – trzeba naprawdę się pomęczyć).

    Oczywiście zwycięstwo kulturowe nie było wcale takie łatwe. O wiele prościej zdobyłem dominację naukową, ale to i tak na kilka tur przed ogłoszeniem przywódcy świata. Ja nim nie mogłem zostać, bo olałem dyplomację (liczyłem, że kultura sama dokona cudu; myliłem się).

    Na razie jeszcze rozgryzam pozostałe smaczki. Teraz gram Wenecją, następna w kolejce Asyria. A potem znów moje ukochane Bizancjum!

Powrót do artykułu