Dżentelmeńskie polowanie – Sir, You Are Being Hunted

Nitek dnia 7 maja, 2014 o 13:49    23 

luzne_gadki_sir_you_are_being_hunted

Dramat.

Nie wiem od czego zacząć. Zabawnie byłoby zacząć od końca. Proszę Cię, drogi czytelniku, odinstaluj Sir, You Are Being Hunted zanim zainstalujesz, a za 18.99€ które chcą twórcy SYABH kup chleb i jedz go z chlebem zapijając czymkolwiek. Po stokroć lepsza to zabawa. Cokolwiek co właśnie wpadło Ci do głowy sprawi więcej frajdy. Obieranie parówek, to wpadło mi, kiedy pisałem to zdanie. Potwierdzam, to także zajęcie godniejsze Twojej uwagi.

sir 2014-05-04 13-24-31-574Przepraszam za wstawienie obrazka.

Historia jest iście papkowata i do bólu nijaka. Oto my, dżentelmen lub madame (można sobie wybrać, co ma wpływ na jeden wyraz w tytule, szaleństwo!) zostaliśmy przeniesieni na archipelag składający się z pięciu losowo generowanych wysepek. Wszystko sponsorowane przez nieudany eksperyment. Głos w naszej głowie, o nie do końca jasnym pochodzeniu, informuje nas, że do powrotu w domowe zacisze konieczne jest skompletowanie losowych kawałków maszyny, czy też przyniesienie odłamków artefaktów do kamienia przy którym się zbudziliśmy. Tak dokładnie to sam nie wiem co nosiłem. Fragmentów jest szesnaście i jak nietrudno się domyśleć, leżą sobie tu i tam, porozrzucane po wysepkach. Bardzo-dużo-biegania-wszędzie.

sir 2014-05-04 15-50-10-223Poza wyborem płci, do naszej dyspozycji oddano kilka klas postaci. Przekłada się to teoretycznie na poziom trudności rozgrywki. Praktycznie różnią się między sobą zawartością plecaka. Arystokrata, klasa defaultowa nosi tylko kurz, ale taki oficer to i rewolwer, i strzelbę dzierży. Niby fajnie, niby spoko, po kwadransie rozgrywki i przetrzepaniu pobliskich domów, nawet arystokrata może nieźle się obłowić, więc różnica szybko się rozmywa, bo niezależnie od wyboru, przeciwnicy zachowują się tak samo.

SYABH w swych założeniach jest składanką z dokuczliwym głodem.  Oszczędny interfejs zawiera  niezbędne informacje potrzebne do zabawy – jest wskaźnik naszej widoczności, zdrówko i witalność czyli miara pustki w żołądku. Co by Sir się na nogach nie słaniał czasem trzeba coś zapodać na kubki smakowe. To zmusza do penetracji okolicznych domków, szop i schowków. Wic polega na tym, że nigdzie wejść się nie da. Żeby było śmieszniej, większe posiadłości mają kilka drzwi wejściowych, a każde drzwi to inne znajdźki. Koniec końców szukamy drzwi, a nie pożywienia. Rzeczy jakie podnosimy podzielone zostały na trzy rodzaje z czego tylko jeden jest de facto użyteczny. Nawet jeśli za pozostałymi czai się jakaś filozofia, tak nie zagłębiałem się w to, bo i gra jakoś specjalnie do tego nie zachęca. Na plądrowaną miejscówkę przypada zazwyczaj jedna rzecz użyteczna i worek śmieci. Na cholerę, to nie wiem. Warto patrzeć co się podnosi przez wzgląd na ograniczone miejsce naszego plecaka w którym nie ma za wiele miejsca na zgniłe chleby, zdechłe chomiki i ludzkie szczątki, a rozbudować się go nijak nie da. Podobnie jak i naszej postaci. Brak tu tworzenia itemów czy zalążku rozwoju naszego bohatera. Tak, właśnie. Nic, nada.

sir 2014-05-04 17-14-08-761

Przeciwników jest kilka rodzaji. Poza tym, że nas gonią, nie wiem co robią. Przecież trzeba ich unikać. Tak też robiłem i poza podstawowymi androidami, nikt inny mnie nie gonił. Przez całą grę.

Skromny interfejs zaowocował niecodziennym podejściem do znakowania miejsc w które mamy się udać. Nie ma tego. Fajnym patentem okazało się zastosowanie świetlików (tzw. Willo-the-wisps), które podążają do miejsca do którego i my mamy się udać.  Bacząc na przechadzające się tu i tam androidy prędzej czy później znajdziemy brakujący i pożądany przez nas fragment układanki. Zazwyczaj obstawiane przez parę łapserdaków. Dziwnym nie jest, że przy tak małej ilości zapasów, na polowaniu raczej będziecie chcieli unikać konfrontacji bezpośredniej. Zwłaszcza, że robotów cały czas przybywa, a amunicja prędko się kończy. Ból tym większy, że po polizaniu każdych drzwi, więcej amunicji nie przewidziano – pamiętajcie, brak craftingu. Napomknięty wcześniej wskaźnik widoczności Waszym przyjacielem, a chowamy się kucając w wysokiej trawie. Ho, ho, tyle. Ktoś jednak nie ogarnął i ze wszystkich broni, tych jest siedem, tylko siekiera i pułapki są gadżetami cichymi. Reszta to rewolwery i wszelkiej maści strzelby, które hukiem budzą sąsiadów z sąsiednich wysp i zapraszają więcej towarzystwa do pieca.  Polują na nas, polujemy i my. Tu siekniemy zajączka, tam kuropatwę. Jeden zając zapewni Wam pożywienie na całą grę i wyeliminuje skutecznie groźbę zgonu z głodu. Coś poszło nie tak.

sir 2014-05-04 16-03-57-224Tak czy siak, elementy klucza do domu zazwyczaj strzeżone są przez blaszane łby, do tego wróćmy. Oni, podobnie jak i reszta wrogo nastawionego towarzystwa reagują na naszą obecność, kiedy praktycznie chuchamy im na plecy. Skoro nijak ich eliminować po cichu, trzeba pobawić się w domorosłego dywersanta. Z pomocą przychodzą nam nakręcane zegary, które po ustawieniu alarmu rzucamy na ziemię, a następnie oddalamy się na z góry ustaloną pozycję. Jak tylko rozlegnie się wrzask alarmu ściągający uwagę niedoszłych oprawców, lecimy na złamanie karku po upragniony fragment. Powtórz piętnaście razy, gdyż jest to sposób absolutnie uniwersalny i działa za każdym razem, na każdy typ przeciwnika. Bez sensu, nuda. Można wyskoczyć na nich z giwerami, by w całkowicie statycznej wymianie ognia odsączyć z nich olej, ale nie ma po co, bo ci zazwyczaj w kieszeni noszą nieprzydatne śmiecie. Skoro tak, to nie ma po co amunicji tracić. Co jeśli jednak ktoś nas zauważy? Nic. Wystarczy biec. Blaszaki rychło gonić nas przestaną, a i pukawki na większym dystansie nie są specjalnie groźne. Zostałeś postrzelony? Meh, bierz bandaż, zawijaj i poczekaj. Zdrowie wróci. Większość czasu nie spędzamy jednak na skradaniu się czy potyczkach w polu. Więcej tu obchodzenia wszystkich szerokim łukiem. Koniec końców oznacza to, że Sir, You are Being Hunted jest bardzo nudną grą nie wyzwalającą krzty emocji. Impreza jest w środku, a my biegamy na około bez większej napinki  nie niepokojeni przez nikogo.

sir 2014-05-04 01-59-53-124Politowanie wzbudza wykonanie, które jest tragiczne. Tekstury przypominają gradient rodem z Mario 64. Owszem, zdarzają się momenty zatracenia, bo widoczek czasem wygeneruje się w pytkę, ale to są chwile ulotne. Reszta to wątpliwej jakości tektury, które ciężko jest tak nazwać i flora wycięta z kartonu. Skoro jest wybór postaci, klasy, dziwi brak choćby naszych kończyn, bowiem giwery przez nas trzymane dziarsko unoszą się w powietrzu i samoczynnie przeładowują, yay. Retro 3D nie jest ładne, zwłaszcza tworzone na przestrzeni lat 2013-2014. Jest ohydne. Rozgrywka bardzo szybko sprowadza się do latania od jednego miejsca do drugiego nosząc dary. Jeśli już przed kimś uciekamy, można łatwo się wycwanić czy to ciągle biegnąc, czy wpadając na łódkę, podróżując na sąsiednią wyspę i wracając. Albo sejwując na niej i wczytując stan gry. Albo biegnąc wciąż i wciąż. Te niecne procedery odsyłają naszych fanów jak gdyby nigdy nic, a ziarnko sianego napięcia spada. Słabo, zwłaszcza że oparto na tym  trzon rozgrywki. Na tym i bieganiu, rzecz jasna. Zresztą strzelania i pościgów mało co się doświadcza, wszak raczej stara się ich uniknąć. Druga strona medalu nie ma jednak powabu, ani nie bawi. Zdecydowanie nie odczuwam frajdy ze sposobności bezpłciowej bieganiny po pustych połaciach terenu. Użytecznych przedmiotów jest mało, w większości to jedzenie, a wszelkie gadżety zdają się być zbędne. Być może trafiają się jakieś fajne fikołki przy kolejnym podejściu i innym rozdaniu świata, ale temu kto zdecyduje się zacząć rozgrywkę drugi raz składam gratulację. I kondolencje.

Bardzo fajny koncept całości został położony przez słabe wykonanie. Losowo generowane wyspy, co trwa chyba pięć minut, nie mają nawet dostępnego knefla edycji własnej. Jest, ale nie do kliknięcia. Ma być jeszcze multiplayer co-op i szereg jakichś innych funkcji, ale zaraz, zaraz. Gra po premierze, leżąca wcześniej jako wczesna parówka nadal jest nie skończona? Karny siusiak za ewidentną próbę dymania. Na szczęście całość nie trwa zbyt długo i grę spokojnie można wywalić do kosza już po pięciu godzinach. To, albo nie instalować wcale, delektując się obecnością zaoszczędzonego hajsu na koncie.

sir 2014-05-04 16-21-03-156

Proszę Cię, drogi czytelniku, odinstaluj Sir, You Are Being Hunted zanim go zainstalujesz, a za 18.99€ które chcą twórcy SYABH kup chleb i jedz go z chlebem zapijając czymkolwiek. Po stokroć lepsza to zabawa. Cokolwiek, co właśnie wpadło Ci do głowy, sprawi Ci więcej rozkoszy. Obieranie parówek, to wpadło mi, kiedy pisałem to zdanie. Potwierdzam, to także zajęcie godniejsze Twojej uwagi.

Cas rozgrywki: 5h10min

no-meme

Grę dostarczył wydawca.

Dodaj komentarz



23 myśli nt. „Dżentelmeńskie polowanie – Sir, You Are Being Hunted

  1. powazny_sam

    Zdarzało mi się grać w freewarowe gierki które miały więcej energii niż to cudo jeżeli całość wygląda tak jak na twoim filmiku. Tym bardziej nie czaję oceny z ign.com :
    „7.7 Good
    Sir, You Are Being Hunted is a dynamic and atmospheric stealth game that’ll kill you politely”

Powrót do artykułu