Ciepły kumys – Crusader Kings 2: Horse Lords

maladict dnia 18 lipca, 2015 o 12:50    11 

Horse_Lords_logo

Witajcie z miejsca, gdzie najlepszymi rzeczami są otwarty step, rączy koń, sokół na ramieniu i wiatr we włosach.

Lub też, jak to zwykł mówić największy z Chanów, Czyngis Chan: ‚Największą przyjemnością jest  pokonać swoich wrogów, ścigać ich przed sobą, aby okraść ich z bogactwa, zobaczyć ich bliskich skąpanych we łzach, dosiadać ich koni i wziąć ich żony i córki jako branki’.

Dla wejścia w klimat, pieśń o wielkim Czyngis Chanie. Prawdopodobnie, gdyż z tekstu trudno wywnioskować.

A jakby mongolskich, gardłowych zaśpiewów było wam mało, to znajdźcie chwilę czasu na przemyślenie faktu, iż wedle szeroko zakrojonych badań nad chromosomem Y, około 16 milionów mężczyzn na świecie jest bezpośrednimi potomkami Czyngis Chana. A, jako, że Mongołowie trafiali na ziemie polskie dość często i z różnymi zamiarami, to może być i tak, że pośród gików się jakiś potomek Czyngisa trafi.

Ale może wartoby było powoli brać się za grę. Zgodnie z podpowiedziami fl0dY i wcześniejszymi doświadczeniami z gier próbnych, popróbujemy się Ujgurami, którzy mają całkiem dobre położenie geograficzne, od północy i wschodu zabezpieczenie krańcem mapy a od południa nieprzekraczalnymi górami. Mówiąc zaś o mapie – wielkość mapy nie uległa zmianie w porównaniu z Radżami, dodano jedynie więcej prowincji na północ od Himalajów. Tak, że o ile Jedwabny Szlak się łapie, to już Kublajem podbijającym Xianyang nie pogramy, szkoda.

Tutaj powinien być obrazek, ale do tego najpierw muszę sobie przypomnieć, jak się przerzuca skrinszoty ze Steama. Nieważne.

2015-07-18_00001

Wreszcie się udało. Ten fioletowy z lewej to ja. Znaczy moje ziemie, bo ja wyglądam tak.

Tengri Bogu

I teraz pokażę wam kilka rzeczy klanowych

klany

Oto nowa zakładka, pokazująca klany. Jak widać Ujgurzy składają się w tym momencie (1/1/769) z trzech klanów, w tym naszego. Przy nazwie klanu widzimy jego stosunek do naszego klanu, liczebność i ilość ziem. to się bowiem najbardziej u Nomadów liczy.

Jeżeli spojrzycie na pierwszy obrazek, zobaczycie nad datą dwie dodatkowe ikonki z lewej strony – jest to Population i Manpower. Obie te rzeczy są powiązane mają wpływ na takie rzeczy jak liczebność naszej Ordy, wysokość Nomadic Tax, szansa utworzenia nowego klanu itd.

A druga rzecz to sposób dziedziczenia. To, że mam syna jeszcze o niczym nie świadczy. Dziedziczy bowiem syn lub brat z największym Prestiżem, o ile jest pełoletni. Bo gdy nie jest, następcą staje się głowa klanu z największą Population. A jeżeli oprócz Population ma duży Prestiż to mogą się dziać naprawdęciekawe rzeczy. Na chwilę obecną wygląda to tak:

nastepcy

Zacznijmy więc o najważniejszych rzeczy. jak widać, Tengri Bogu nie ma Ambicji, Fokusa ani żony. Ale przede wszystkim nie ma odpowiedniego konia. konia wybieramy za pomocą Decyzji w Intrygach.

kon

Koń dodaje nam niezbędnego Prestiżu. Jako Fokus weźmiemy (na razie) Rulership, które podniesie nam haniebnie niski Stewardship, a jako Ambicję – znalezienie żony. Jako, że to piwerwsza żona, wybór jest, zgodzicie się, polityczny. Dlatego nie będę patrzył na cechy wybranki a na konotacje i powiązania. Dlatego najlepszą kandydatką wydaje się Yeldem Akhun, siostra Kozela, przywódcy klanu Akhun. Kozel jest w tej chwili najmocniejszym chanem wśród Ujgurów i dlatego warto mieć go po swojej stronie.

zona

W czasie gdy Kozel się zastanawia, pokaże wam jeszcze nowy ficzer w CK2, czyli pomniejsze tytuły. To ta ikonka z pucharem, zakładka dostępna jest również poprzez Council.

titles

Tutaj rozdajemy pomniejsze tytuły, jak regent, dowódcy (tylko oni będą dowodzić oddziałami w naszej armii) i inne w zależności od tego kim gramy. Dlatego nie zrażajcie się nazwami, w bardziej swojskich krajach brzmią lepiej i… bardziej swojsko.

Wyślę jeszcze szpiega do Indii w poszukiwaniu Technologii, bo nomadowie nie generują Research Points i muszą polegać na tym co im przecieknie. W Karabalgasun zbudujemy rozpłodnię dla koni i możemy wreszcie ruszać z koksem.

Kozel się zgodził oddać nam siostrę i polubił nas bardziej, do tego stopnia, że zaproponował nam Braterstwo Krwi.

bloodoath

co jest o tyle istotne, że zgodnie z przewidywaniami drugi chan – Uge, zawiązał frakcję i chce nas obalić. Trzeba mu będzie wyjaśnić, że popełnia błąd.

I nie minęły trzy miesiące jak Uge wzniecił powstanie. Szybko zwołałem swą ordę, domustrowałem jeszcze dodatkowe oddziały (na szczęście niektóre można powoływać za Prestiż, a nie za kasę) i ruszam zdławić rebelię. Wezwałbym swoich wasali do pomocy, ale ci akurat tłuką się między sobą. Tylko szwagier Kozel mnie wspiera.

To była szybka piłka. Zajęcie jego jurt zajęło trzy tygodnie i po tym nie miał wyjścia jak się poddać i zdać na moją łaskę i niełaskę. Tu tutaj mamy pytanie. Mam już go w loszku, ale co dalej? Wygnać się nie da, okupu wziąć też nie. Co zatem? Stracić pod końskimi kopytami? Zagarnąć klan? Wtrącić do ciemnicy? Czekam na propozycje a w tym czasie coś zjem.

Zagarnąłem zatem ziemie klanu Uzur i dostałem wiadomość, że mam ich za dużo!. Kurczaki, kozel ma tyle samo i jakoś nikt nie ma z tym problemu. co gorsza nawet nie mam komu dać nadmiarowych, bo ani stryj, ani kuzyn się nie nadają. Jest gdzieś jakaś opcja? Czy czekać, aż się jakiś pomniejszy klan sam utworzy?

Z drugiej strony zagarnięcie tych ziem daje mi bezpośredni dostęp do całkiem bogatych ksiąstewek na południu. Czas chyba zatem ruszyć na jakieś podboje. Kozel ciągle mnie lubi, więc sobie razem zaśpiewamy’ Hej we dwoje, hej przez znoje, wyruszamy na podbooooooje! Hej!’

wojna1

Zaczniemy od Urabo, które jest blisko, jest małe i nie ma sojuszy. Bez żadnego kombinowania, po prostu podbijamy. Do dzieła.

bitwa przebiegła zgodnie z planem, czyli zwycięsko. Obleganie niestety trochę potrwa, bo to feudałowie, czyli mają normalne holdingi, takie z fortem i garnizonem. Stay tuned.

Z pomocą wasali poszło w miarę szybko i bez problemów. nie licząc tych, że jako nomad nie mogę posiadać zbyt wielu posiadłości. Co zatem mogę zrobić ze zdobytym miastem i zamkiem? Oczywiście, splądrować!

pillage

Oczywiście mogę też wybrać jako nową siedzibę, a nawet porzucić koczownicze życie i zostać feudałem pełną gębą, ale nie o to nam wszakże dzisiaj chodzi. Zatem plądrujemy, a to co zostanie damy komuś w władanie aby, gdy tylko podniosą się ze zgliszcz zaczęli nam płacić słodko brzęczącą monetę.

Kozel tymczasem podbija skrzętnie Karlukidów zajmując już im drugą prowincję. nie mogę być gorszy, bo i o Prestiż trzeba dbać i żołnierzowi dać zajęcie. A poza tym wszystko kosztuje. Czy świątynka, czy owczarnia… Zauważyłem zaś, że przez te ziemie co je mam na południu przebiega jedna z nitek Jedwabnego Szlaku. A jeżeli to nie jest motywacja do podbojów, to trudno znaleźć lepszą. To ja podbiję trochę tu i ówdzie i zaraz wracam.

Podbiłem kolejną prowincję i mam kłopot. bo zwasze jest tak, że wszelkie holdingi w prowincji przypadają mnie, potem dostaję wiadomość, że jestem niewłaściwym posiadaczem i puszczam taki holding komu innemu. Ale tym razem nie mogę się pozbyć jednej baronii. nie mogę utworzyć nowego wasala, nie mogę scedować na nikogo tytułu i nie wiem czy ja coś robię źle czy to bug w grze. Ktoś, coś, teges?

I dalej nic się nie dzieje. Ot, koń wasala pogryzł mojego konia, buddyści wzniecili powstanie, więc je szybko stłumiłem i biorę się za kolejny podbój, bo żeby się zabawić trzeba kogoś zabić.

W oczekiwaniu na jakieś istotne wydarzenia mam kolejne pytanie. Jak sądzicie – czy warto wysłać dopiero co pełnoletniego syna w świat jako najemnika?

Dobra, nieważne, nie ma co dalej tego ciągnąć, bo się robi nudnawo. nie wiem czy wzięcie Ujgurów z końca świata było błędem, czy dodatek taki po prostu jest, ale jak wyszło tak wyszło.

Może później się rozkręca? Może trzeba było zacząć w późniejszej epoce, bliższej zasom Czyngis Chana lub jego potomków? Trudno powiedzieć. Ja w każdym razie nie trzymam was tu dłużej, sam posiedzę jeszcze chwilę nad grą, zobaczę czy coś się zmieni, a jak nie to spróbuję od drugiej strony – jako republika kupiecka, próbująca opanować Jedwabny Szlak.

Muszę jednak przyznać, że po początkowym zderzeniu z nazewnictwem, nieznaną dotąd geografią i innym stylem gry grało mi się całkiem fajnie. Na pewno fajniej niż w Rajów. I z tą myślą was zostawiam, a jak coś mi jescze przyjdzie, to dopiszę. Sprawdźcie jutro lub w poniedziałek.

Jak zaczęliśmy, tak i skończymy tradycyjnym mongolskim zaśpiewem gardłowym. no dobra, ten może nie jest do końca tradycyjny, ale ma sporą zawartość ołsomu.

I niech Wam step szerokim będzie.

Dodaj komentarz



11 myśli nt. „Ciepły kumys – Crusader Kings 2: Horse Lords

Powrót do artykułu