Recenzja niesterowana – Deadlight

Nitek dnia 6 listopada, 2012 o 21:02    24 

d9ce752361d454057c245a6d830e76f3_XL

Rok 1986 kojarzy nam się głównie z katastrofą reaktora w Czarnobylu. Od dzisiaj kojarzyć nam się będzie także z zombie apokalipsą w USA. Tak nas uczy produkcja studia Tequilla Works – Deadlight. Czy warto poznać tę historię?

W owym roku Randall Wayne znajduje się w dziwnym momencie swojego życia. Nie wie, gdzie są jego żona Shannon i córka Lydia, za oknem włóczą się zombie, a on utknął w magazynie z grupą ocalałych. W grupie, która już na początku zostaje pomniejszona o jedną osobę. Z rąk Randalla. Kiedy zostaje złapany na gorącym uczynku przez innych, Cienie – bo tak nazywani są w Deadlight mózgożercy – zaczynają, dosłownie, walić drzwiami i oknami, żeby dostać się do środka. O ile pozostałym przy życiu członkom grupy udaje się uciec, tak Randall zostaje uwięziony, sam na sam z tłumem naciskającym na drzwi coraz mocniej. Tak zaczyna się nasza wizyta w Seattle, w roku 1986, w roku w którym jest coraz mniej miejsca dla żywych.

LOTDGame_2012_10_29_19_07_07_331.jpg

 

CO W GRZE JEST FAJNE

- Narracja – Kolejne elementy fabuły odkrywane są w scenkach, ruchomych komiksach, między poziomami, ale też sam Randall co chwilę wygłasza swe myśli na temat sytuacji (podobnie jak Max Payne), w której aktualnie się znajduje. Nie jest więc kolejnym niemym bohaterem. Fabuła nie jest może najwyższych lotów, a wręcz była przerabiana wielokrotnie w kanonie zombie – twórczości, ale sposób w jaki jest ukazywana, a także odkrywane powoli kolejne elementy układanki, pchają nas do przodu.

LOTDGame 2012-10-30 19-37-42-748_1.jpg

- Sposób rozgrywki – jak widać na wszelkich materiałach, gra jest sidescrollerem i niczym w Mario idziemy z lewej strony ekranu w prawo. Oprócz Mario przywoła wam to zabawę z klasyków jak Heart Of Darkness czy leciwy już Flashback. Tylko trzeba zaznaczyć, że gra nie jest Flashbackiem. Mało tutaj jakichkolwiek zagadek. Sprowadzają się one do przełożenia wajchy i wskoczenia na odpowiednią platformę, a zamiast kombinowania co zrobić w danej lokacji, gra prowadzi nas od jednej takiej mini zagadki do kolejnej. Eliminuje to większe przestoje w grze i nie powoduje zacinania się w jakiejś miejscówce, bo akurat nie mamy pomysłu jak to przejść. Zresztą bardziej skomplikowane zagadki wyglądałyby dość dziwnie w świecie wykreowanym w Deadlight.

LOTDGame_2012_10_30_08_54_25_135.jpg

- Oprawa – dość oszczędna, bez wodotrysków, jednakże potrafiąca wywrzeć wrażenie, zwłaszcza podczas wspinaczki na wyższe kondygnacje z panoramą zdewastowanego miasta rozciągającą się w tle. Same tła nie są statyczne. A to widzimy jak nasi przyjaciele manewrują samochodem między tłumem Cieni, a to horda Cieni leniwie zmierza w naszym kierunku. Jest tutaj miejsce na "och" i "ach". Wszystko to buduje oryginalny obraz nadgryzionego zombie zębem Seattle.

LOTDGame_2012_10_30_19_59_48_765.jpg

- Dynamika i walka – nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Z pozoru bezpieczne lokalizacje w moment zamieniają się w dramatyczną walkę o przetrwanie niespodziewanego wejścia grupy zombie, pasek życia sam się nie regeneruje, a Cienie dość konkretnie pożerają cenne zdrowie. Nasz oręż nie jest jakoś przesadnie rozbudowany. Mamy do dyspozycji topór strażacki i trzy rodzaje broni dystansowej. Nie martwcie się, wystarczy. Przynajmniej na pojedynczych przedstawicieli gatunku podgniłych. Dodatkową bronią są wasze nogi, które nieraz uratują was w sytuacjach podbramkowych.

LOTDGame_2012_10_30_09_10_17_710.jpg

-Klimat – nie można tego grze odmówić. Wszystkie poziomy mają swój indywidualny charakter i są wysokich lotów, czy są to kanały, czy też szpital. Do etapów bardziej dynamicznych zaliczyć trzeba szaleńczy bieg po dachach wieżowców. I jeszcze ta ciągła niepewność, czy zaraz przez okna nie wtoczy się kolejna horda zombie. Naprawdę czuć atmosferę ciągłego zagrożenia, zwłaszcza kiedy do dyspozycji mamy tylko siekierę, a zombie jak mrówków.

LOTDGame_2012_10_29_19_09_49_400.jpg

 

CO MI SIĘ NIE PODOBAŁO

- bugi – gra jest portem konsolowym i od sdnia premiery dręczą ją problemy techniczne. Najpierw bez zmiany języka w Windowsie nie dało rady jej w ogóle uruchomić – to zostało wyeliminowane w patchu. To czego nie poprawiono jeszcze, to zanikający dźwięk w scenkach między poziomami. ALT + TAB nie zawsze pomaga i raz dźwięk jest, raz go nie ma. Do tego czasami niejednoznaczne jest to, czy zombie już wyszedł do nas “z tła” czy nie i to jest powodem częstych zgonów. Nie można też pominąć szwankującego sterowania, zwłaszcza w stresogennych sytuacjach. Nie raz zdarzyło mi się, zamiast podskoczyć do platformy wyżej, skoczyć w prawo, prosto w ręce Cieni. Trafiła im się kolacja z przypadku. Wiele razy.

 

- długość gry – jest stanowczo za krótka. Kiedy już nas wchłonie, następuje koniec. Z drugiej strony myślę, że jest to długość w sam raz, bo uniknięto dzięki temu powtarzalności i schematyczności dalszych poziomów – dzięki temu gra zaskakuje nas do samego końca. Tylko że chce się więcej. Deadlight aż prosi się o dodanie innej postaci, z inną historią, ale to być może w sequelu, o ile taki powstanie. Nie zrozumcie mnie źle. Po prostu chciałbym więcej. Niby gra pozwala nam na pobawienie się w powtórne przechodzenie, w trybie Nightmare – bez save'ów – ale jak dla mnie to za mało.

LOTDGame_2012_11_02_19_50_22_634.jpg

Jeżeli znudziło was męczenie tematu zombie w standardowym wydaniu, bezczelnej wyrzynki i szybkich strzelanin, jeśli szukacie dobrej historii i nie dysponujecie ogromem czasu, a do tego tęsknicie za rozgrywką à la Flashback (i będziecie umieli wybaczyć Deadlight, że jest jego upośledzonym spadkobiercą) wyhaczcie ten tytuł śmiało na jakiejś promocji. Biorąc pod uwagę jego długość, cena mogłaby być niższa, ale całość wynagradza nietuzinkowym przedstawieniem zombie świata, oldschoolową rozgrywką i niezłą oprawą. Ja bawiłem się przednio.

LOTDGame_2012_11_02_19_54_11_636.jpg

Dodaj komentarz



24 myśli nt. „Recenzja niesterowana – Deadlight

  1. Twoja_Stara

    Klimat i gameplay jest naprawde dobry, z bugow zadnych z tych co opisujesz, nie uswiadczylem, jednak mam problem z dobijaniem lezacych zombiakow, U mnie to po prostu nie dziala, wiec przeskakuje na tymi co leza, zeby sie zbytnio nie meczyc. Walka jest w miare wymagajace, szczegolnie ze zawsze brakuje ammo.
    Z podobnych klimatem, ale bez zombie i nie platformowe, ogrywam teraz Condemned Criminal Origins i jestem pod wrazeniem.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @k0d

      Mało Flashbacka, bo mimo, że jak na to patrzysz myślisz Flashback – to owszem, ale pod względem rozgrywki. We Flashbacku miałeś zagadki, używałeś przedmioty itd. Tutaj tego nie ma.
      Są zagadki, mini zagadki właściwie, jak odkryć dalszą drogę, ale ograniczają się do jednej lokacji i nie wymagają od gracza za dużo – zazwyczaj jest to coś takiego: to przesuń, tam skocz, voila.

      Jeśli z tym kojarzy Ci się Flashback to tego nie ma. Jest za to cała reszta :)

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @nicolai0

      Na padzie takim for xbox, ale for windows. Ogólnie wole grać na padzie w cokolwiek, a platformery na klawiaturze to jakieś skrzywienie.

      Nie musisz czekać. Gra jest bardzo fajna, więc jeśli nie będziesz klął, że to ‚tylko’ parę godzinek – bierz śmiało. Powiew świeżości (bo dawno tego nie było)/oldskulu bije od tej pozycji. Jedyne ‚ale’ skłaniające do czekania na promocję to cena w stosunku do długości.

  2. zwierz4k

    jak dla mnie zbyt dużo w tej grze elementów zręcznościowych, a za mało obcowania z zombie, właściwie jest to często frustrująca skakanka, a liczyłem na skradnkę wymagającą czasem pomyślenia :0
    przerwałem grę po 2 epizodzie i jakoś mnie nie ciągnie znowu do skakania z platformy na platformę

Powrót do artykułu