Rdza. Bo wiecie, ta pora roku.

bosman_plama dnia 19 grudnia, 2017 o 8:30    81 

rdza

Ostatnio nastały te same czasy, co zwykle o tej porze roku. Spadło trochę (troszeczkę) śniegu, temperatura też spadła i zbliża się czas podsumowań. A to oznacza, że trzeba odpalić zardzewiałą krypę, by wypłynąć nią na oceany Waszych spaczonych gustów. Pisząc prościej – plebiscyt na Zardzewiałą Krypę uważam za rozpoczęty. I wiecie co? To już piąty.

Ponieważ to okrągła rocznica, powinienem zrobić jakieś okrągłe zestawienie. I kto wie, może trafi się takie, ale dopiero w podsumowaniu wyników. Czyli dopiero w roku 2018. W tym wpisie zamiast tego posłużę się cytatami z wpisów poprzednich. I wcale nie zrobię tego z lenistwa!

W 2016 napisałem tak: Jak może pamiętacie, Zardzewiała Krypa rządzi się ociupinę innymi zasadami, niż reszta konkursów. Tak samo jak inni wybieramy najlepszą grę tego roku (niezapomniany 2016 zbierający krwawe żniwo wśród muzyków i nie tylko). Różnica polega na tym, że nie głosujemy na grę, która została w 2016 roku wypuszczona na rynek, ale na taką, w którą w 2016 roku grało się nam najlepiej. Jeśli jest coś niesamowicie nowego – proszę bardzo. Zdarzyło się w plebiscycie, że głosowaliście nawet na gry, które jeszcze nie miały swojej oficjalnej premiery. Ale jeśli najlepiej wspominacie grę w… Hmmmm…. Będę zupełnie przypadkowo strzelał tytułem… w Fallouta 1 na przykład, to też możecie. Data wydania (i ważności) nie jest istotna. Rodzaj maszyny, na której graliście także nie ma znaczenia. Jedyne, co się liczy, to frajda jaką czerpaliście z grania.

Corrosion-Flyer-vf

Zasady nie uległy zmianie. Różnica jest tylko taka, że głosujecie na to, co sprawiło Wam największą frajdę w 2017 roku. Jeśli przeczytaliście tekst powyżej, to właściwie wszystko już wiecie. A właściwie prawie wszystko. Ostatecznie wyjaśni sprawę cytat z roku 2015: Po trzecie możecie oddać głos na maksymalnie trzy tytuły, a każdy z głosów liczy się tak samo. A, przepraszam, jest jeszcze i po czwarte – głosować możecie do 31 grudnia, bo kto wie, może zagracie w coś przecudnego właśnie wtedy?  

Ponieważ w zeszłym roku kilkoro z Was oprócz tytułów gier podrzucało także tytuły książek, to proszę bardzo. Niniejszym idę Wam na rękę i możecie oficjalnie dołączyć książki do głosowania. Z paroma zastrzeżeniami.

corrosión-barco-590x321

Po pierwsze nie głosujecie na moje. Ponieważ ja liczę głosy istniałaby możliwość matactwa i specjalnie poprzestawiałbym liczby tak, żeby wygrała jakaś ładna autorka zamiast mnie. A tak takie ryzyko prawie nie istnieje. Po drugie, głosowanie na książki nie jest obowiązkowe. Głosy oddane tylko gry też będą się liczyć.

 I jak zwykle, dla przykładu podam swoje typy. Najpierw gry.

1. Darkest Dungeon, ponieważ odpalam tę grę raz, dwa razy w miesiącu i zawsze przejście przez tę lub inną niebezpieczną okolicę sprawia mi podobną frajdę. Tak naprawdę w tym tempie nigdy jeszcze nie udało mi się gry ukończyć. A ostatnio (podczas wakacji) ponadawałem postaciom imiona i ksywy znajomych, dzięki czemu obserwowanie ich chorób psychicznych i uzależnień sprawia mi dodatkową frajdę.

dardung

2. Uncharted 2. I tu nie mam innego wyjaśnienia, jak tylko to, że miodność tej gry jest wyjątkowa, nawet gdy przechodzi się grę po raz drugi.

3. Cywilizacja 2, ponieważ odpaliłem ją, trochę niespodziewanie w drugiej połowie roku i jakoś tak ciężko mi się oderwać. Może dlatego, że mogę przy tej grze równocześnie grać i oglądać seriale?

Książki:

Jill Leovy – Wszyscy wiedzą. O zabójstwach czarnych w Ameryce. Właściwie to w Los Angeles, bo o tym mieście traktuje reportaż. Autorka jest dziennikarką, wieloletnią reporterką kryminalną, ale jej książkę czyta się bardziej jak powieść niż reportaż. Trochę jak czarny kryminał z bogato zarysowanym tłem społecznym. Są dwaj wyraziście bohaterowie pierwszoplanowi i interesujący bohaterowie drugiego planu. Gliniarze są rozmaici, zwykle zawzięci i uparci. książka z takim tytułem mogła by trącić poprawnością polityczną i łatwymi odpowiedziami, ale tak się nie dzieje. Powody dla których przedstawiciele takiej a nie innej rasy giną częściej a ich sprawy rzadziej są rozwiązywane autorka podaje uczciwie, rzekłbym, że obiektywnie. Warto przeczytać. Niesamowicie dobrze napisana książka. Wydało ją Wydawnictwo Czarne, w tym roku, w kwietniu.

jim leovy

Glen Cook, Czarna kompania. Czarna Kompania to taki mój Fallout wśród książek. Wracam do niej co dwa, trzy lata i więcej już chyba pisać nie muszę. W latach, w których nie czytam któregoś z tomów CK, czytuję cykl o kapitanie Trappie. Ale to nie był ten rok.

Eliza Dushku Promoshots for Dollhouse by Nick Shakalis6(Eliza na obrazku, bo ma zagrać Panią w ekranizacji)

Karol Bunsh, Wawelskie wzgórze. Wróciłem do Bunsha, bo chciałem wkręcić się w opisy średniowiecznego Krakowa, a pamiętałem, że właśnie w tej powieści jest ich wiele. Nie pamiętałem za to, że Łysiak Waldemar pożyczył sobie z tej powieści całą scenę (świetną) do swoich Milczących Psów. Słuchajcie – czego w tej powieści nie ma! Jest zemsta taka, że włosy siwieją i zęby wypadają ze zgrozy na samą myśl o takiej zawziętości. Jest wybitny rycerz z naszych, który walczy pod chorągwiami Zakonu Krzyżackiego też dla zemsty. Jest chłopak znikąd, który wyrasta na tęgiego rębajłę, a po drodze pakuje się w taka masę awantur, że starczyłoby dla pięciu. Są fajne potyczki, gdy chłopak znikąd staje na czele bandy zbójców urządzającej rajdy na Krzyżaków. Są nadobne niewiasty o czarnych sercach i złamane serca niewieścich niewiniątek. Jest miłość, że aż strach. A do tego jest bunt wójta Alberta i tegoż wójta zapasy polityczne z Łokietkiem. Warto i o nich przeczytać, bo widzimy nie pojedynczy wyskok mieszczan, ale ciągnące się latami zmagania. Mistrzostwo.

Tyle ode mnie. teraz czas na Was.

Dodaj komentarz



81 myśli nt. „Rdza. Bo wiecie, ta pora roku.

  1. KojoBojo

    1. Bloodborne GOTY – dopiero w tym roku sprawiłem sobie ps4 specjalnie dla tej gry….i nie żałuję. O Boże jakie to dobre, lepsze o niebo od DS3.
    2. Doom – piekielnie dobry fps.
    3. Wiedźmin 3 GOTY :) – po gruntownej modernizacji blaszaka, zainstalowałem w cholerę modów i zakochałem się na nowo.

  2. XVII

    Przykro mi że zawiedziemy Twoje oczekiwania :P
    1. „Wiedźmin 3: GOTY” – wziąłem się za to z opóźnieniem, mimo wszystko nie uważam, że jest to aż tak wybitna gra jak się o niej wszyscy rozpisywali, jednakoż za „Serca z kamienia” ma mój głos na ten rok. Porządna robota.
    2. Anders Roslund, Borge Hellstrom: „Dwaj żołnierze” – to jest opowieść o szwedzkich slumsach napisana przez gościa, który wychował się w szwedzkich slumsach. Dość brutalnie prostuje internetowe plotki o „strefach no-go z prawem szariatu”, jednocześnie pokazując, że w Szwecji naprawdę coś poszło nie tak. Ale zrobili to sobie sami, żaden szariat nie był im do tego potrzebny. Plus naprawdę fajnie skonstruowana intryga i postacie, które bardzo polubiłem, choć sam nie rozumiem dlaczego.
    3. „Magic: Duels”: – odkąd WotC ogłosili, że obecna wersja MTG Free-to-play przestaje być rozwijana, i casuale poszły znowu jarać się HS, jakoś tak lepiej się w to gra ;)

  3. iago

    Gry:
    1. Endless Space 2, która była najbardziej pozytywnym zaskoczeniem tego roku dla mnie. Podoba mi się konsekwentne rozwijanie mechanizmów w całej serii i budowanie lore przez autorów.
    2. Stellaris. Udało jej się dokonać niemożliwego (jak mi się wydawało) i przebić Crusader Kings 2 w kategorii „moja ulubiona gra Paradoxu”. A patch 2.0 zapowiada się co najmniej ciekawie (mimo pewnych obiekcji w zakresie zmian w FTL).
    3. Talisman: Digital Edition. Bo ten Chińczyk na sterydach w zacnej kompanii jest nadal fajny. I dodatki zacne wyszły.

    Książki:
    1. Marsjanin Weira, który ma duże szanse zostać lekturą coroczną (jak kiedyś Wiedźmin, a przed nim LOTR). Artemis podobało mi sie mniej, ale to nadal fajna lektura (mimo że naiwna. Znaczy Artemis było naiwne, nie Marsjanin).
    2. What if? Randalla Munroe, autora xkcd. Genialny humor i przystępnie wyłożona nauka.
    3. To. Jedyna książka Kinga, jaką naprawdę lubię. Przypomniana w ramach przygotowań do seansu kinowego. Nadal dobra.

    Nie można nominować bosmana, a szkoda bo Pokój Światów (wreszcie nadrobiłem) podobał mi się bardzo.

  4. /mamrotha

    GRY:
    Wiedźmin 3…. [skasowano]

    The Last of Us – jak ja mogłem o tym zapomnieć? Tak jak nie lubię bać się i nie przepadam za oskryptowanymi walkami, tak ta atmosfera i BYCIE W REALU OJCEM… oh… zakończenie mogłem wybrać tylko jedno.

    Persona 5 – totalne zaskoczenie. Mój pierwszy raz z gatunkiem i ogólnie japońskim podejściem do RPG (jeżeli tak można o tym mówić). Nieco przymuliło pod koniec (za dużo mobków, niby za słabych by być wyzwaniem, ale zbyt wypasionych by dało się je rozjechać), ale generalnie fest zabawa i poczucie, że to bardzo sprawnie przyrządzone i dopracowane danie, może nie wybitne, ale wchodzi jak podwójny burger u zjaranego studenta.
    Valkyria Chronicles – jestem w trakcie i zaczyna mnie coraz mocniej zasysać. Trudniejsze niż się spodziewałem (co cieszy) i fantastyczna kreska (10 lat!), którą japońce szkicują galijskie pagórki. Bardzo fajny rozluźniacz na wieczorną godzinkę

    KSIĄŻKA
    Ślepnąc od świateł – odkryłem Żulczyka czytając wyśmienite Wzgórze Psów i jednym ciągiem przeczytałem wszystko co napisał. Wybieram „Ślepnąc…” bo najbliższy mi klimat. (Wawa, korpo, zbawix itepe)

  5. Wyspa

    Oj ciężko bo IMHo dobry rok dla gier, ale coś trzeba wybrać więc:
    1. Nier Automata – bo świetny storytelling nie tylko custscenami ale samymi systemami gry + klimat
    2. PUBG – wiem mainstream ale to jednak shooter roku bez 2 zdań immo
    3. Divinity II – bo pokazało jak powinno się robić współczesnego izo cRPG

    Jakoś tak wysżło że same nowe gry ale po prostu w starsze nie za bardzo sotatnio grałem… no chyba że Jedi Knight: Dark Forces II liczyć :D

    Książka:
    Dialogi od Lema :D

  6. powazny_sam

    - Dark Souls 2. Jedyna seria w której nadal odczuwam autentyczną ciekawość co jest za kolejnymi drzwiami czy zakrętem. Dwójka nie jest tak okrutna jak poprzedniczka ale nadal daje dużo satysfakcji i potrafi równie mocno zdzielić obuchem w twarz
    - Anno 2205. Dość kontrowersyjne wiem ale na hardzie pilnowanie tych cyferek wcale nie jest takie banalne, a nawet jeśli to jakoś dziwnie mnie relaksuje rozbudowywanie tego powtarzalnego miasta
    - Inside. Krótkie i intensywne ale opad szczeny wywołany przez tę pozycję będę pamiętał długo.

      1. powazny_sam

        @Toc85

        No widzisz, może to takie wrażenie po blisko 100h w jedynce, „wejście” w dwójkę wydawało mi się łatwiejsze. Ale jednak takie rzeczy jak teleportacja od początku i między każdym ogniskiem, ograniczona ilość respawnów przeciwników, prostsze i bardziej dostępne ulepszanie broni to znaczne ułatwienia… A może popełniłeś częsty błąd i przyłączyłeś się do company of champions ? (wystarczy uklęknąć przy obelisku koło Majuli)

  7. Fantus

    Europa Universalis 4 – stale i niezmiennie, niestety… please send help!
    XCOM – wbiję impossible ironmana choćby to miała być ostatnia rzecz jaką zrobię
    Rimworld – jak ktoś grał to nie trzeba wyjaśniać, jak nie grał to nie zrozumie.

    Farenheit 451 – jak to mówią lepiej późno niż wcale, a trzeba przyznać, że trzepie mózgownicą
    Jakie piękne samobójstwo – ech… tezy tam stawiane są tak podane, że trudno nie przytaknąć autorowi, ale i smutno się robi czytając

  8. maladict

    Przeczytałem tekst raz, przeczytałem po raz drugi, zrobiłem sobie przerwę i przeczytałem po raz trzeci… i dalej nic. Ani słowa o Falloucie 2! Czas umierać.
    Moje typy:
    Europa Universalis – niezmiennie. Ostatnio nawet próbowałem grać Czukczami. Nie, nie pytajcie jak poszło
    Football Manager – gram co prawda w 2014, ale nominuję całą serię (można tak?). Bo syndrom jeszcze jednej tury, tzn. jeszcze jednego meczu silny jest.
    Trzecie miejsce to rozwijanie handlu hanzeatyckiego czyli Patrician III
    Honorejbl menszyn to KotOR II, bo zainspirowany filmem prawie skończyłem, zwyczajowo odpuszczając sobie walkę z finałowym bossem i uważam grę za arcydzieło. między innymi dlatego, że wciąż nie mogę się zdecydować: Visas czy Handmaiden.

    Książki to
    oczywiście Diuna, moje ‚co najmniej raz w roku’,Zamieć Stephensona z tego samego powodu i What if?, bo kupiłem i przeczytałem po polsku, potem kupiłem po angielsku i dałem synowi do przeczytania, a potem przeczytałem sam żeby móc z nim wygodnie o tym rozmawiać.
    Honorejbl menszyn to Malazańska Księga poległych, którą sobie ostatnio odpuściłem bo ugrzęzłem w historiach Esslemonta.

    1. Fantus

      @maladict

      O maladict! Tyś mnie poniekąd wciągnął w te Paradoxy swoimi, niegdysiejszymi recenzjami. Jestem jednocześnie wdzięczny i wkurzony, więc jak Cię kiedyś spotkam to możesz dostać piwo, albo w zęby, zobaczymy.
      Setki godzin nabite, na koncie wszystkie DLC (wczoraj kupiłem Mandate of Heaven), gram generalnie achievement-hunty, bo jakieś cele trzeba sobie w życiu stawiać. Cholera, to jest chyba gra ostateczna (choć kiedyś myślałem, że ADOM).

  9. civil

    Dla mnie będzie:

    1. Starcraft II, bo i kampania i multi bawi jak zawsze, nawet po rocznej przerwie.
    2. Doom – bo to dobra gra jest, bardzo dobra.
    3. X-Com 2 – na L4 był jak znalazł

    Książkowo:
    - „Ahaja” (Ziemiański) mnie wciągnęła w tym roku(leżała na półce dobre kilka lat),
    - „Doktor Sen” Kinga, dla mnie lepsze niż lśnienie
    - Trylogia Skaczącego Jacka (Hodder), przyjemny steampunk

  10. larkson

    Wszystkie 3 gry będą z Playstation 4. Nie bójcie się, dalej jestem PCMR, ale konsola ta dostarcza tyle dobra, że nie sposób przejść koło tego obojętnie.
    1. Yakuza Zero – O Yakuzie pisałem w komentarzach, zrobiłem cały tekst o tej serii, a i wspomniałem o niej nawet przy zeszłorocznej Rdzy, „piątka” to była wtedy, więc się rozpisywać o niej dłużej już nie będę. Dodam tylko, że Zero to Yakuza w najlepszym dotychczas wydaniu. A w przyszłorocznej Rdzy zapewne pojawi się część szósta :D
    2. Persona 5 – Parę dni temu udało mi się ją ukończyć w „jedyne” 110 godzin, i to nie jest tak jak z Wiedźminem 3, że z questami pobocznymi tyle czasu to zajmuje, w to naprawdę trzeba tyle przegrać i nie ma, że boli.. Fabuła dowozi choć pewne rzeczy można było poprawić, postacie są fajnie napisane, walki są nieźle pomyślane i niekiedy wymagające (zwłaszcza pod koniec, Dżizas), zwiedzanie kolejnych dungeonów daje frajdę, klimat jest spoko, i w ogóle taka „stylowość”, którą widać zarówno w stylu graficznym jak i muzyce, a nawet w menusach. Tak, 110 godzin to dużo, ale i tak po tym czasie zrobiło mi się smutno, że to już koniec. W przyszłości na pewno wrócę do tej serii, bo już mam na oku Personę 4. Must have jeśli lubicie anime. Ploteczkowało się o wersji PC, trzymam kciuki, żeby do tego doszło.
    3. Uncharted 4 – Najlepsza, najładniejsza, najdojrzalsza część tej serii. Bosman już swego czasu pisał o tej serii, więc nic mądrzejszego już nie dodam ;)

    Wyróżnienia honorowe dla Danganronpy, Shawdow Warriora 2, PUBGa.

    Książki? Zero. Kurde, kiedyś lubiłem czytać, ale zwyczajnie albo nie mam czasu albo wolę sobie pograć. Człowieka Obiecanego męczę już pół roku i nie mogę go skończyć. Muszę się z tym jakoś przestawić, tak być nie może.

  11. SzalonyBlazen

    1. Palladins – tak wiem że to podróbka Overwatch ale jakoś przyjemniej mi się w to gra :)
    2. Dishonored – i to 1 …. bo w końcu się zebrałem żeby przejść…i wciągnęło mnie na maksa :)
    3. AC: Syndicate – chyba pierwsza po Ezio która mnie znów wciągnęła i mam zamiar skończyć.

    Hmmm z książek jakoś nic mi szczególnie nie zapadło w pamięć co można by wyróżnić. Ostatnio skończyłem Hel 3 Grzędowicza i całkiem miło się czytało.

  12. michau

    Gry
    1. Jedi Outcast. Najlepsze machanie laserową szabelką jakie znajdziecie w grach. Wciąga jak bagno.
    2. Arcanum. Gra unikatowa pod tak wieloma względami że nie chce mi się ich wymieniać. Z tego samego powodu pominę wady :) .
    3. Age of Wonders. Nie wymieniam numerka bo grałem w tym roku w całą serię (jedynkę w zasadzie tylko sprawdziłem). Dwójkę i dodatek do niej co prawda gameplayowo stawiam niżej niż trójeczkę, ale ergonomię mają znacznie lepszą. Tzn minimalizują i wyłączają się w ułamku sekundy co każdy dorosły facet powinien docenić.

    Książki
    1. Doczytałem wreszcie Diunę do momentu w którym przestał pisać ją Frank Herbert i chyba warto było. Mimo pewnego spadku formy w kolejnych częściach to nadal kawał dobrego czytania..
    2. Doczytałem również cykl o Rincewindzie ze świta Dysku. Fajowo, zabawnie i mądrze, ale straż miejska jednak pozostaje w moim serduszku na pierwszym miejscu.
    3. Z Mgły Zrodzony. Sanderson to chyba tej chwili jeden z najbardziej poczytnych pisarzy zajmujących się fantastyką. Nie dziwię się. Ciekawy świat, jeszcze ciekawszy system „magii” i zgrabnie opowiedziana historia w „Z Mgle Zrodzonym” sprawiły że trudno mi się było oderwać. Trochę to wszystko pachnie „young adult” (choć autor schematami się raczej bawi niż w nie popada), ale mnie to zupełnie nie przeszkadza.

    Wygląda na to że znów nie zagrałem w tym roku w nic nowego, a książki czytałem niemal wyłącznie rozrywkowe. Coś mi świta że pod koniec zeszłego roku planowałem to trochę inaczej :D .

  13. PeteScorpio

    1. Fortnite – ta świeżynka, która wyrosła na popularności PUBGa, dostarcza mi jak narazie najwięcej frajdy. Kreskówkowa grafika i system budowania/niszczenia robi robotę, więc gra się nader przyjemnie, polecam jako odskocznię od gry ze stajni Bluehole Studio.

    2. Wiedźmin 3 GOTY :D :D – jakoś tak się stało, że dopiero w tym roku zakupiłem na różnych wyprzach dodatki fabularne i właśnie je ogrywam. Powrót do świata Geralta jest niezwykle satysfakcjonujący, a Serce z Kamienia i Krew i Wino wynoszą Wieśka na jeszcze wyższy pułap, tak jest dobrze. Wątpię by w najbliższej przyszłości polski gamedev wypuścił coś większego i lepszego. Prawdziwe GOTY! Oczywiście w okolicach powrotu do Królestw Północy powróciłem też do Gwinta, a tu już nie jest tak wspaniale, choć klimatu tej karciance nie można odmówić.

    3. Tom Clancy’s The Division – coś z cyklu „nie taki diabeł straszny…”. Zanim odbiłem się od ściany niewdzięcznego grindu, spędziłem ponad 120 godzin na ratowaniu Nowego Jorku. Dzięki grafice jest bardzo klimatycznie, a w zabawa w kooperacji jest przednia.

    Z książek przychodzi mi na myśl tylko jedna pozycja, którą doczytałem do końca:
    Chris Carter „Egzekutor” – policjant na tropie seryjnego mordercy, wykorzystującego największe lęki swoich ofiar.

  14. furry

    Zupełnie niespodziewanie lekko zardzewiałą grą roku 2017 jest PES 2017, a ja nawet nie lubię gier sportowych. Od września jest już PES 2018, więc się chyba liczy, co nie, panie Bosmanie? Niestety z powodu braku tzw. skilla utknąłem swoja drużyną w mistrzostwach na poziomie raczej średnim i trochę dlatego nabiłem prawie 250 godzin, ło, panie.

    Druga, też niestara rzecz, to Rising Storm 2: Vietnam, dzięki któremu nawet polubiłem multiplayer. Niestety, gra się ciągle rozwija, dzięki czemu gdy już przestałem ginąć jak kurczak od przypadkowych strzałów, okazało się że jestem znudzony graniem w kółko na tych samych trzech planszach. Czekam na nowy „kontent” i siądę pewnie po Nowym Roku, albo i nie.

    Po trzecie, X-COM XCOM: Enemy Unknown, bo jest jak wino, dzięki tym latom spędzonym razem znamy się dobrze, po prostu siadam i gram. Mimo że tryb Ironman znowu pokazał mi wyprostowany środkowy palec.

    Z Geraltem spotkamy się jednak dopiero w 2018.

    Co do książek – w 2017 odkryłem wady i zalety abonamentów na audiobooki (Storytel – fajny) i na ebooki (Legimi na Kindle – mniej fajny, ale ujdzie). Jedną z pierwszych rzeczy, które przesłuchałem w Storytel była trylogia Autostopem przez Galaktykę, a właściwie Hitchhiker’s Guide to the Galaxy, pierwszy tom czyta Stephen Fry, kolejne cztery Martin Freeman. Najlepsza rzecz pod naszym żółtym słońcem. Czytać lub słuchać koniecznie po angielsku, jest 60% śmieszniej.

      1. furry

        @Zwirbaum

        Tak, w starego się grało, ale chodzi mi o tego nowego. Próbowałem powrotu do przeszłości, ale o ile grafika VGA na 40 calach w moich oczach daje radę, to UI boli, zdecydowanie za dużo klikania myszką.

        Zresztą pierwsza część nazywała się chyba w Europie UFO, w Stanach X-COM, albo odwrotnie.

  15. Daimonion

    1. Might and Magic. Heroes VI. Fajne, kurde, naprawdę.
    2. Remember Me – niedoceniona trochę rzecz (że równocześnie niedopracowana, to inna sprawa).
    3. The Walking Dead. Season 1. Dawali za darmo, tak se spróbowałem… Nie cierpię zombiaków, ale to jest coś naprawdę niezłego.
    Na książki nie głosuję, bo mam ze światem literackim bardzo na pieńku (to nie jest żaden zawoalowany atak na Bosmana, żeby mi nikt nie imputował!), więc potraktujmy moje wstrzymanie się od głosu jako wielkie, niesłyszalne veto.
    Na filmy będzie można kiedyś głosować?:) Jakby co, to ja na „Casablancę”. Bardzo mi pomogła w trudnych chwilach w tym roku.
    PS – Ponieważ chyba wszyscy tu zajrzą, więc to najlepsze miejsce, by złożyć Wam, drodzy Gikzowicze, serdeczne życzenia na Święta i nadchodzący AD 2018. Bądźcie zdrowi, szczęśliwi i wytrwali w dążeniach do celów roztomaitych. I żeby czasu się trochę znalazło na kultywowanie pasji (growych, książkowych i jakie kto ma).

  16. mr_geo

    Gry:
    World in Conflict: Complete Edition (PC). Bo zgniotłem kapitalistyczną reakcję pod gąsienicami moich T-72, wirnikami Mi-24 i skrzydłami MiG-29 i poniosłem sztandar komunizmu na zgniły zachód Europy, uwalniając masy pracujące miast i wsi spod wyzysku imperialistów. Po czym jak to skończyłem, to następnie obroniłem moimi M1, AH-64 i F-111 europejską demokrację przed zagrożeniem komunistycznej dyktatury i przyniosłem wolność ciemiężonym sowieckim dyktatem narodom za Żelazną Kurtyną. Doświadczając przy tym widowiskowej rozpierduchy z atakami artylerii rakietowej, bateriami SAMów sprawiającymi krwawą łaźnie formacjom cięzkich bombowców i samemu będącymi masakrowanymi przez SEAD, uderzeniom brygad pancernych przełamujących obronę okopanej piechoty lub wchodzących prosto w chmary ppk odpalone przez niewykrytą w porę kompanie zmechanizowaną wroga… Czy wreszcie widoku taktycznego ładunku jądrowego spadającego na pozycje co do których już już zaczynałeś mieć nadzieję że je jednak utrzymasz. Najbardziej satysfakcjonująca RTSowa Zimna Wojna od czasu Harpoon Classic, a to wszystko bez bloatu i zadęcia w które poszło niestety Wargame.

    Horizon: Zero Dawn (PS4). Guerilla: „Nie umiemy stworzyć dobrej, trzymającej się kupy historii, ale za to widoki i strzelanie z łuku do robodinozaurów będzie zajebiste”. I dokładnie to im wyszło. Fabularnie meh, wizualnie świetne. Zapomnieć o historii która pruje się jak stare gacie i skupić się na złomowaniu robotów i podziwianiu krajobrazów – i zabawa będzie przednia.

    Minecraft + Buildcraft mod + Galacticraft mod (PC). Zestawy Lego z pojazdami kosmicznymi były niedoścignionym marzeniem kiedy byłeś dzieckiem? Miałeś najwyżej jeden malutki komplet złożony z 20 klocków? Teraz możesz to sobie powetować! Podbijasz nie tylko klockowy świat ale i wszechświat, we własnej rakiecie, na własnej stacji kosmicznej i własnej marsjańskiej kolonii. Poczuj się Elon Musk, Jurij Gagarin, Buzz Aldrin i Pirx w jednym. Świetne samemu, jeszcze lepsze z kumplem.

    Honorable mentions:
    Dwarf Fortress Masterwork (PC) – nieustająca zdolność cyfrowych knypli do odwalania coraz to nowych numerów które są jednocześnie całkowicie szalone i perfekcyjnie logiczne w ramach świata gry nie przestaje mnie zadziwiać.
    Dragon Quest: Builders (PS4) – spin-off serii o istnieniu której nie miałem pojęcia gdy kupowałem grę. I zupełnie mi to nie przeszkadza, bo gra broni się sama. Kolorowa, niepoważna, casualowa, zabawna. Zabrzmi to może patetycznie ale dawno żadna gra nie przypomniała mi tak dobrze tej dziecinnej radości z grania jaką człowiek czuł kiedy miał naście lat, a świat był prostszy i piękniejszy :)
    Opus Magnum (PC) – pod prostymi zasadami w klimatycznie steam punkowych dekoracjach kryje się prawdziwa, wymagająca intelektualnie łamigłówka. Produkt mogący wywoływać niestrawność i frustracje w większych i dłuższych dawkach, ale doskonały by wrócić od czasu do czasu i rozruszać zastałe neurony.

    Książki:
    Irving Stone „Opowieść o Darwinie” – fabularyzowana (chwilami aż chyba za bardzo) biografia skromnego naturalisty i przyrodnika z zapyziałego zadupia wiktoriańskiej Anglii który łącząc swoją pasję do obserwacji natury z prostolinijnością charakteru, zupełnie tego nie chcąc przewrócił do góry nogami naukę, kulturę i stosunki społeczne. I jednocześnie położył sporą cześć fundamentów pod konstrukcję świata w jakim żyjemy dzisiaj. Książka pokazująca jak wielka może być potęga idei i jak mało zdajemy sobie sprawy z konsekwencji rozwoju nauki. I jak różnie można patrzeć na to co nauka nam odkrywa. Ksiązka o XIX wieku, nadal aktualna w XXI.

    Henryk Bronowicki „Pilot doświadczalny” – wspomnienia pilota-oblatywacza i instruktora lotniczego który brał udział w pracach nad chyba wszystkimi samolotami opracowanymi i produkowanymi w Polsce od późnych lat 60. Napisane ze swadą, chwilami wręcz z zacietrzewieniem. Pokazuje z jednej strony że PRL wykonało tytaniczną pracę dźwigając zrujnowany wojną kraj do poziomu gdzie szansę i możliwości wykształcenia i pracy mieli doskonali i utalentowani inżynierowie, konstruktorzy i piloci, a z drugiej strony jak podejrzliwie, absurdalnie, ignorancko-niewdzięcznie oraz „i śmieszno i straszno” tych ludzi i ich pracę demokracja ludowa traktowała. Solidny kawał wiedzy o historii polskiego lotnictwa po IIWŚ.

    Terry Pratchett „Wiedźmikołaj” – i nie, nie dlatego że sezon świąteczny. Dlatego że to jest chyba najgłębsza i najmądrzejsza książka śp. Terrego. Opowiada o potędze wiary w dobro i prawość i o tym że człowieczeństwo definiuje się także przez to oczym marzymy i czy jesteśmy zdolni do poświęcania się dla dobra innych. A jednocześnie jedna z zabawniejszych. Scena z podarowaniem dziewczynce miecza i dialog pomiędzy Śmiercią a oburzoną tym prezentem matką nieodmiennie śmieszy mnie niemal do łez.

  17. Fantus

    Sztokholm – 10 grudnia 2034 roku. Właśnie trwa konferencja prasowa po uroczystości wręczenia literackiej nagrody Nobla. Nagrodzony, Paweł Majka, odpowiada na pytania dziennikarzy z całego świata:

    - Jak Pan to robi, że tak dobrze czuje gusta czytelników? Jako jeden z ostaniach odmawia Pan przecież skorzystania z Prozautomatu Google. Proszę uchylić rąbka tajemnicy!
    - W sumie, teraz to już chyba mogę powiedzieć. Otóż ja ich zwyczajnie pytałem.
    - ?
    - Po prostu – pytałem, a oni odpowiadali… w komentarzach.

  18. Tasioros

    Poszło raz Trzech Króli, małego znaleźć typa,
    wchodzą do stajenki, a tam rdzawa krypa!

    Gry:
    1. Bioshock: Infinite – mówcie i myślcie sobie co chcecie, ale ta gra jest świetna! Piękna wizualnie i artystycznie, ze świetną muzyką. Requiem in D minor – Lacrimosa bardzo udanie użyte: https://www.youtube.com/watch?v=HZmUHx4t0D0. Wiedziałem w co będę grał, w takim sensie, że nie kierowałem się żadnym pseudo „hajpem” wywołanym zapowiedziami przed premierą, i nic mnie nie zawiodło, a wręcz przerosło oczekiwania. Samo strzelanie może i faktycznie nie jest super miodne, lecz ja nie odczułem znużenia nawet na moment. Parę pukawek, parę vigorów, do tego umiejętności towarzyszki i jest całkiem wesoło. Rozmowy z Elizabeth ciekawe i sprawnie poprowadzone, wydarzenia w grze wciągające.
    No i fabuła. Fabuła moim zdaniem iście Nolanowska (w kierunku „Memento” czy „Prestiż”), a tego często w grach się nie spotyka. Do tego całościowo wszystko trzyma się kupy. Drobne kawałki układanki są widoczne już od samego początku, o czym zdajemy sobie sprawę dopiero na końcu rozgrywki. Porusza mózg w przemiły sposób.
    Na deser podwójny dodatek „Burial at Sea”, który wyjątkowo sprawnie łączy historię Infinite z pierwszym Bioshockiem.

    2. Fallout 2 – czyli tak samo jak rok temu. Bo rok temu właśnie grę rozpocząłem, po czym miałem długą przerwę, a w tym roku dokończyłem rozgrywkę. Jak tylko zasiadłem, trochę od niechcenia, aby kontynuować podróż, to już tak zasiadałem codziennie w niemal każdej wolnej chwili, aż grę ukończyłem. Gra legenda, klasyk, itp., itd., która oprócz nieśmiertelnego „War, war never changes” posiada jeden z moich ulubionych utworów „introwych”: https://www.youtube.com/watch?v=fHjZQb-kGek
    Tak więc Fallout 2, jak nie znacie, to zapytajcie Bosmana. Ponoć kiedyś grał.

    3. Shadow Warrior – odprężająca (choć pod koniec bywało ciężko), mocno arcadowa strzelanka, z całkiem zgrabną, bo pasującą do całości fabułką, przyprawiona sporą dawką humoru. Niektóre żarty Lo Wanga są tak suche, że aż śmieszne: https://www.youtube.com/watch?v=cm5j7-qrtOA.
    Gra ciutkę za długa, troszkę zbyt małe zróżnicowanie mięsa do siekania kataną, ale bawiłem się świetnie. Nauczyłem się, żeby nie przeszkadzać królikom w kopulacji.

    Zaraz za podium, dzierżąc duży ostry nóż, stoi Alicja gry Alice: Madness Returns, oraz w cieniu czai się, łypiąc co chwilę okiem na lśniący nóż Alicji, Garret z czwartej części Thief.

    Książka:
    Pan Lodowego Ogrodu Tom 1 – ksiażka na tyle popularna, że pisać raczej wiele o niej nie muszę. Ciekawa i oryginalna, czyta się bardzo przyjemnie. Po tym jak jeden z największych hitów kinga „Bastion” lekko zawiódł, a jeden z jego mniej znanych zaskoczył („Dolores Clairborne”), to właśnie Grzędowicz sprawił, że przez jakiś czas chodziłem spać później niż zawsze. Tom 2 od Mikołaja właśnie dzisiaj rozpoczęty.

    Serial (a co!):
    Gdy „Stranger Thing 2″ nie dało rady, gdy „The Punisher” rozczarował, w głowie nadal mam mocno wyryte jak dobrym serialem jest Mr. Robot (sezon 1 i 2). Aktorstwo, zdjęcia, praca kamery, muzyka, klimat, fabuła. Dla mnie wszystko na najwyższym poziomie. Do tego naprawdę dobre twisty fabularne. Twórcy serialu potrafią skutecznie oszukać widza. Jest logicznie, prawdziwie, dość surowo, bez hollywoodzkich, efekciarskich chwytów. Bardzo dobra rzecz.

    1. banita

      @Tasioros

      Miałem to samo w zeszłym roku z Infinite. Gdy się zapomni o recenzjach, tym całym hajpie i hejcie (tego drugiego było na gikzie całkiem sporo) to okazuje się, że gra potrafi pozytywnie zaskoczyć. Ja bawiłem się przy niej znakomicie. Dwa razy, bo natychmiast po skończeniu kampanii zaliczyłem ją jeszcze raz (jestem nadal w sile wieku, więc dałem radę). :)

  19. Yanecky

    Gry:
    1) Stellaris – bo ciągle wracam, choć nigdy nie wygrałem. Z każdym nowych patchem gra robi się bogatsza, ciekawsza. Lepsza.
    2) Torment: Tides of Numenera : rewolucji nie było, ale bardzo dobra historia i świat. A Original Sin 2 mnie znudziło.
    3) Shadow Tactics: Blades of Shogun – o panie, dawno się tak świetnie nie bawiłem przy grze. Znakomita, choć momentami wkurzająca.
    Filmy:
    1) Dunkierka – niesamowite dla mnie przeżycie w kinie
    Książki:
    Cixin Liu – „Dark Forest” oraz „Death’s End” – doskonałe sci-fi, które potrafi mocno przetrzepać głowę.
    Neal Stephenson – „The Rise and Fall of D.O.D.O” – świetna zabawa podróżami w czasie w ujęciu korporacyjnym.
    Neal Gaiman – „Mitologia Nordycka” – znakomicie przepisana mitologia,
    Seriale:
    Expanse, drugi sezon. Lepszego kosmicznego sci-fi obecnie w TV i kinie i nie ma

  20. Probabilistyk

    1. Stellaris (PC) – bo jest dla mnie tym czym miała być Civilizacja 6
    2. Prey (2017) (PC) – duchowy spadkobierca Bioshocka i świetne LORE
    3. Red Dead Redemption (PS3) – w końcu wziąłem się za siebie i przestałem grać tylko w pokera, jest szansa że skończę ją przed końcem tego roku!

  21. projan

    Football Manager 2017 – ilekroć myślę że już do niego nie wrócę to znowu odpalam kolejną karierę.
    Hand of Fate – ależ miła niespodzianka. Odkryłem w sumie niedawno i wsiąkłem.
    XCOM 2 – ja nie przestałem grać, ja tylko odpoczywam (i czekam na tańsze War of the Chosen)

    Wurt. Ponownie. Jak na (m.in) cyberpunk nie zestarzał się w ogóle mimo prawie 25 lat.

  22. Tichy

    1. The Last of Us -przyjemne nadrabianie zaległości. Dobra gra z frapującą fabułą.
    2. War Thunder – dalej lubię oglądać samoloty, nawet gdy się palą.
    3. Dark Souls 3 – wciąga, ładne widoczki, i w sumie mniej frustrujące niż jedynka. Ale podobnie satysfakcjonujące. Jednak nie skończyłem. Zazbyt zmęczony jestem już tym rokiem. Oby następny był dla mnie growo fajniejszy.

  23. Revant

    Moje krypy roku 2017:

    1. Rainbow Six Siege. Pierwsza gra od dawna, która przekroczyła dla mnie mistyczne 200, a za chwilę osiągnie 300 godzin. Najlepszy shooter ever. Można pograć jedną szybką rundkę, można cisnąć godziny ze znajomymi. Gra wymusza team play, a mikrofon to niezbędna rzecz. Strzelanie jest miodne, destrukcja otoczenia służy taktycznemu działaniu, a system odblokowywania różnych rzeczy nie jest p2w i jest naprawdę zadowalający. Duża paczka gikzów gra i zapraszamy każdego bo praktycznie codziennie ktoś jest, gra, a nawet i custom mecze na 10 osób da się zorganizować :D

    2. Dark Souls. Zmierzyłem się w tym roku z nr 1 i 2, a po wielogodzinnych męczarniach udało się je w końcu pokonać. Lata hejtu z mojej strony zmieniły się w kiwnięcie głową w geście szacunku. Z obu ogranych części wybrałbym na rdzawego kandydata nr 1 – wspaniały klimat, miejscówki, a całość niesamowicie ocieka inspiracją uwielbianym przez ze mnie Berserkiem. Dwójeczka trochę ten klimat zatraciła. Teraz pozostało mi się jeszcze raz zmierzyć z nr 3…

    3. Squad. Mimo tego, że jednak więcej czasu poświęcam lżejszemu R6:Siege, to warto zainteresować się tytułem. Kolejny FPS nastawiony na team play, ogromne mapy, w miarę realistyczny, ale nie wymagający jak Arma. Czasami przez 10 minut się nie dzieje, a często przez 2 minuty mamy akcje niczym z filmów wojennych. Jak niezbyt przepadam za teraźniejszymi konfliktami (zdecydowanie wolę WWII), tak tutaj klimat jak w choćby Black Hawk Down robi swoje. Gra jest w EA, ale cały czas ja szlifują i mam nadzieje, że jak w przyszłym roku uda mi się do niej wrócić, tak będę znów mile zaskoczony :)

    Książki w tym roku niestety ustąpiły miejsca bardziej przystępnym mangom:
    1. Pokemon – będąc fanem gier i jako takim odbiorcą anime, tak mangowa wersja mnie totalnie zaskoczyła. Bliżej im zdecydowanie do klimatu gier, ale idą nawet dalej. Pokemony nie tracą przytomności w walce, ale mogą być spokojnie zabite. Pokemony nie walczą tylko między sobą, ale potrafią zrobić krzywdę człowiekowi. Postaci znane z gier mają o wiele bardziej rozbudowane tutaj charaktery i często zaskakują złożonością. Ba, fabularnie też często twórcy odbiegają od fabuły gier i tworzą naprawdę wciągające historie. Szkoda mi tylko kreski, która jak zachwyciła mnie w przygodach opartych na pierwszych dwóch generacjach gier, tak dalej jest niestety coraz bardziej niechlujnie :(
    2.Shaman King – w naszym kraju leciało kiedyś anime i niesiony siła nostalgii zabrałem się za mangę. Tutaj podobnie byłem zaskoczony jak przy Pokemonach. Fabuła jest cięższa, postaci giną, walki są bardziej krwawe, itd. Fabuła jest dość podobna do anime, ale obejmuje o wiele więcej i nie ma tak zepsutego zakończenia ;)
    3. Nanatsu no Taizai (ang. Seven Deadly Sins) – przewrotna, śmieszna i epicka historia o barwnej ekipie poszukiwanych listami gończymi rycerzy, która została poproszona przez księżniczkę o dokonanie przewrotu w kraju ;) mnóstwo epicki walk, barwnych postaci i dialogów z humorem. Na Netflixie jest anime do obejrzenia, które jest całkiem zgodne z mangą ;)

    Jeżeli mógłbym tylko dorzucić od siebie kandydata z nieistniejącej kategorii anime:
    Dragon Ball Super – początkowe sezony niezbyta fajne ze względu na odtwarzanie fabuły filmów z zbędnymi fillerami, ale już saga powracającego Future Trunksa czy obecna saga turnieju międzywszechświatowego jest gratką dla starych fanów DBZ ^_^ nadal mamy straszne plot hole i kreska czasami trąca, ale epickość nadal potrafi zabrać dech jak za dzieciaka, gdy oglądało się serię na RTL7 :D

  24. Zebulah

    Dużo się działo w tym roku więc nie pograłem ani nie poczytałem zbyt wiele. Uzbieram akurat trzy gry i książki (skoro bosmańskie odpadają)

    1. Metro 2033 – wreszcie zagrałem. Najnowszy Doom nie ma startu jeśli chodzi o klimat.
    2. Lego Star Wars – drugie podejście, po latach, tym razem kooperacyjnie z siostrzeńcem.
    3. Doom (2016) – przyjemne strzelanie, ale słaby klimat. W Rage, które przeszedłem dwa razy, grało mi się lepiej.
    Poza podium: Machinarium

    1. Kosmiczny poradnik życia na Ziemi – Chris Hadfield
    2. Born a Crime – Trevor Noah
    3. Tatko i ja (właściwie cała seria) – Jacek Sawaszkiewicz
    Poza podium: Kronika Akaszy 1 i 2 – Jacek Sawaszkiewicz

  25. Mnisio

    1. Fantasy General – był ostatnio ze darmo na gog-u. Odpaliłem i kampania za mną. Nawet nie wiem kiedy ostatnio tak mnie wciągnęła gra kupiona za gruby pieniądz – a tu sama radość. A i tak pierwsze co zawsze robię to oglądam wygląd jednostek w ładnych artach.
    2. Darkest Dungeon – Wciąga cały czas. Lubię odpalać choć na chwilę.
    3. Pillars of eternity – Cały czas powoli naprzód. Tą włączam, jak mam dużo czasu, inaczej gubię wątki historii – a te są całkiem całkiem.
    Tuż za podium – Cywilizacja V – W tym roku Mongolska armia mordująca bezbożników została trochę z tyłu.
    Książki:
    1. Kołodziejczyk – Biała reduta – Wartka akcja, niezły pomysł na świat, ciekawa historia.
    2. Bunsch – Olimpias, Parmenion, Aleksander – Pod waszym wpływem skusiłem się na autora – a te książki stały w biblioteczce. Tak fabularyzowane historie warto.
    3. Metro 2033 – w końcu dotarłem do metra i jest Ok. Czuć rosyjski klimat, bardzo rzadko ostatnio spotykany. Jedno mnie ciekawi – czemu translacja nazwiska autora poszła odangielsko, a nie wprost z rosyjskiego. Ten łamaniec nazwiskowy na okładce jest wprost straszny.

  26. magier

    1. Watch_Dogs – przez długi czas nie mogłem się do niej przekonać i dopiero gdy Ubisoft rozdał ją za darmo na Uplay zdecydowałem się na zagranie; żałuję, że nie zakupiłem jej wcześniej – świetna fabuła, genialna kreacja miasta Chicago, ale przede wszystkim – teorie spiskowe o połączonych uniwersach WD i AC :D
    2. Football Manager 2017 – jak co roku: dla fana kopanej coroczna pozycja obowiązkowa
    3. Crusader Kings 2 – z modami, bez modów, online i w singlu – ta gra to prawdziwy evergreen; nic dziwnego, że Paradox (jak ja ich, kurka, nienawidzę) wciąż wypuszcza DLC – CK2 raczej szybko się nie zestarzeje.

      1. lemon

        @Revant

        Miałem grę na liście do obadania, bo właśnie podobno ta fabuła jako tako się ludziom podobała, ale cena nigdy nie zeszła poniżej 40 dych. W końcu dali za darmo i okazało się, że na min. ustawieniach mam 15 fps (a co dopiero z modami przywracającymi wygląd z E3). O ile chodzić po chodnikach się dawało, to o jeździe autem nie mogło być mowy. Chyba kupię wersję na PS4. :)

  27. Kerdej99

    U mnie następująco:
    1. Warhammer: Total War 2. Najwięcej czasu zdecydowanie, trochę mało przyjemny dla mnie „wyścig” w kampanii, ale dzięki ciekawszej mechanice, fabule i wyższemu poziomowi trudności bawiłem się przednie. A w oddali już słychać turkot pustynnych rydwanów…
    2. Rome 2: Total War. Odkrycie roku, po dwóch latach wróciłem do tej gry za sprawą wyprzedaży dodatków, a okazało się, że po milionie łatek, których nie śledziłem, podstawka także dużo zyskała na grywalności.
    3. Assasins Creed 4: Black Flag. Naszło mnie tak jakoś na piratów, a że w tamtym roku przemęczyłem AC3 to brnę dalej w serię i nadrabiam zaległości (W tym tempie AC: Origins w 2020..) – bardzo przyjemnie się pływało.

  28. thewhitestar

    Wiedźmin 3 Goty
    XCom 2
    Football Manager
    Ta pierwsza wypełniła mi 4 miesiące grania (bodaj 230h), więc w sumie w jakieś zatrzęsienie gier to nie grałem. Sporo też czasu zabrał mi Gwint standalone, który bił się o podium z FMem, ale dzięki GPD Winowi który stał się maszynką do grania w owego managera rozegrałem już z 20 sezonów czyli w uj godzin, więc FM musi trafić na listę.

  29. lemon

    Widzę, że Football Manager cieszy się sporą popularnością – także i mnie skradł w tym roku najwięcej godzin. U mnie to akurat wersja 2016, ale różnice pomiędzy kolejnymi odsłonami są tak niewielkie, że bosman powinien tu je traktować jako jedną grę.
    Poza tym tradycyjnie Wiedźmin 3, bo stale wracam połazić, pojeździć, pomachać mieczem.

    Książek nie będzie, bo żadna z przeczytanych nie wywarła na mnie specjalnego wrażenia.

  30. aryman222

    Ho, ho , ho! Ale po kolei:
    1. Rainbow Six :Siege. To faktycznie najlepszy shooter współczesnego gameingu (a może i w historii…). Jedyny przy którym mam wrażenie, że używam nie tylko palców, ale i mózgu… Gdyby ogłoszono, że shooterów już więcej wydawać nie wolno (wiadomo – deprawacja młodzieży itp.) to spałbym spokojnie, dzięki R6: S w bibliotece.
    2. Hearts of Iron IV. Za nowe i niezwykle ekscytujące doświadczenie (dodatkowo całkowicie zaskakujące, bo nie spodziewałem się, że jest jeszcze w grach coś czego nie doznałem). Myślałem, że HoI to seria cudownych strategii. Wtedy odkryłem mody, co porównałbym z wzięciem czerwonej pigułki od Morfeusza i poznaniem Matrixa. Wow! Jednak przy HoI IV spróbowałem multiplayera i zrozumiałem, że dopiero bycie jednym z generałów w Sztabie Aliantów/Osi jest doświadczeniem definitywnym. Lepszego HoI niż w multi nie jestem już w stanie sobie wyobrazić.
    3. Wiedźmin 3 GOTY. Nie żebym grał jakoś dużo w 2017, ale wypada z szacunku dla epokowych osiągnięć. Jeśli nie wiem dlaczego jakiś RPG mi nie pasuje/nudzi to uruchamiam W3 i wszystko staje się jasne – bo zbyt daleko pretendentowi do standardu wyznaczonego przez ostatni RPG od REDów.

      1. aryman222

        @lemon

        Mam kilku znajomych na steamie otagowanych jako „HoI”, ale z racji długości seansów (zwykle 5-7 h) to rozwiązanie połowiczne (np. żeby szukać serwera razem, we 2-3ch) . Żeby znaleźć 10-20 poważnych (z dużą ilością godzin w multi) graczy gotowych do startu w tym samym czasie musisz jednak opierać się na serwerach Discord (choć jest też kilka społeczności wciąż działających na TS). Żeby znaleźć sensowną społeczność wyszukujesz w grze HoI IV serwery, które w nazwie lub tagach mają napisane „Discord req” (mile widziane dodatki: „rules”, „majors vet”). Wchodzisz na taki serwer (by grać małym państwem ok 100h exp wymagane, żeby brać się za główne państwo to w zależności od serwera trzeba mieć nawet 300-800h na liczniku), pytasz o adres Discorda, i dostajesz namiary. Jeśli grasz dużo to tych serwerów nazbierasz kilkadziesiąt, ale z czasem zauważysz że regularne gry na wysokim poziomie odbywają się na części z nich; i na tych właśnie grasz (często z tymi samymi ludźmi) :) Po pewnym czasie już wiesz kto co potrafi i jakie taktyki preferuje. Co, gdzie, jak, z kim – ilość kombinacji jest jak na „prawdziwej wojnie „, czyli nieograniczona. Emocje na Discordzie niesamowite. I ta cisza kiedy twoja strona przegrywa wojnę w powietrzu (absolutnie kluczowe!), albo padł jeden z dużych sojuszników… Po prostu epickie multi :)

          1. aryman222

            @slowman

            Da się :) Robisz takiego bajta, że niby masz słabo bronione porty (a w odwodzie, kilka prowincji dalej, trzymasz parę dywizji pancernych o szerokości bitewnej 40), przeciwnik ląduje ze swoimi marines i prze do przodu, wtedy ty swoimi pancerniakami odcinasz go od portu i wroga ofensywa bez zaopatrzenia błyskawicznie się załamuje. Zdemoralizowanego przeciwnika otaczasz i do loszku, i do loszku ;)

  31. sekator76

    1. Wiedźmin 3 GOTY. (dopiero w tym roku skończyłem drugą część, z marszu wskoczyłem w trzecią i jestem zachwycony)
    2. PUBG
    3. rFactor 2 (tytuł przejęło drugie studio, które rozwija ten zacny symulator. Dla osób z kierownicami które szukają czegoś więcej niż arkadowa samochodówka pozycja obowiązkowa)

    Książki – wszystko Wiesława Myśliwskiego.

  32. Zwirbaum

    No to na szybko, oby jeszcze się załapać do nominowania :)

    Z racji tego że zajmuję się grami Paradoxu w ciut większym stopniu, postanowiłem ograniczyć do jednej ich gry na liście:

    1. Europa Universalis IV – Hearts of Iron IV czeka na Waking the Tiger, i mam nadzieję że zamieni miejscami tutaj się z EU IV w przyszłym roku :)
    2. Total War: Warhammer II
    3. I tu mam straszny dylemat – bo całkiem sporo gier mam takich ‚w sam raz’ na trzecie miejsce – dlatego też skorzystam z prawa retro-starocia i Heroes II wstawię na trzecie miejsce.

    Co do książek:
    Dwa odświeżenia:
    1. Lem – ‚Dzienniki Gwiazdowe’
    2. Herbert – „Dune”
    3. Anty-hit w postaci ‚Krzystałów Czasu’ Szyndlera.

      1. Zwirbaum

        @maladict

        No z tym przeczytaniem to tak nie do końca. ;) Staram się przebrnąć przez to ‚arcydzieło’ od pewnego czasu, i więcej jak parę stron nie da się przeczytać za jednym razem przed stratą poczytalności – ale Panie, to co ja ujrzałem i przeczytałem już teraz – to jest po prostu…

        ‚Gildia niezrzeszonych alchemików’ ‚Półfjordy’

  33. banita

    Mało grałem, zwłaszcza w drugiej połowie roku, ale coś na listę się znajdzie.

    1. Na szczycie będzie The Whispered World. Przygodówka, która ma już prawie 10 lat, a nie zastarzała się ani trochę. Wykonana w pięknym, pełnym 2D, znakomicie udźwiękowiona (aktor podkładający głos Sadwickowi zasłużył co najmniej na Oskara), długa, z klasycznymi zagadkami oraz genialnymi śmieczno-dołujacymi komentarzami głównego bohatera. No i jest Spot (gąsienica-kompan-narzędzie Sadwicka)! A na dodatek gra potrafi wzruszyć, jeśli tylko ktoś nie ma serca z kamienia. Polecam.

    2. Drugie miejsce dla kolejnej leciwej produkcji – King’s Bounty: Warriors of the North. Niby odgrzewany kotlet (grałem jeszcze w dwie wcześniejsze produkcje z tej serii), a znów straciłem przy tym wiele godzin znakomicie się bawiąc.

    3. Ostatnie miejsce na pudle dla SUPERHOT. Za znakomicie zrealizowany, choć prosty pomysł. 20 godzin na liczniku, a jeszcze wszystkich wyzwań nie ukończyłem. Ech, żeby taka przyjemność z ubijania przeciwników była w każdej strzelance…

    Wyróżnienie trafia do Valiant Hearts: The Great War. Mała, łatwa, przyjemna gra z niepotrzebnymi qte w paru miejscach, ale znów – potrafi dostarczyć różnych emocji, w pięknej oprawie audio-wideo.

    Filmów nie będzie, bo nie oglądam; z seriali widziałem tylko ostatni sezon Peaky Blinders (świetny, oczywiście); z książkami też kiepsko, od lata męczę jedną pozycję i nie mogę dokończyć. Jedynie Złodziejka Książek zapadła mi w pamięć. To akurat znakomita rzecz, która idealnie nadawałaby się na lekturę szkolną. Jest wojna, klaustrofobiczne przedmieście niemieckiego miasta, jest ukrywający się Żyd, naloty bombowe, komuniści gdzieś się pojawiają itd.. Poważne tematy jednak wszystko podane z dużą ilością humoru (mimo, że narratorem jest śmierć, i to nie taki zabawny jak z książek Pratchetta), znakomicie napisane, bardzo przystępne. Książka dla każdego, choć według mnie właśnie takie powinny być lektury w szkołach, żeby zachęcać do czytania.

  34. MHT

    1. Rainbow Six Siege – absolutnie, dominująco, niezaprzeczalnie. Poziom adrealiny i emocji który mi towarzyszy wielokrotnie od chyba już około 500 godzin wyznacza twarde pierwsze miejsce. Najlepszy shooter ever w jaki mi było dane grać. Nie chcę innego, no chyba że wydadzą nową odsłonę :)
    2. Dark Souls – muszę się przyznać, że przez wiele lat hejtowałem, odbiłem się grając na klawiaturze, straszny toporny port z konsoli odrzucił mnie na wiele wiele miesięcy. Na szczęście przemogłem się i po ilutam godzinach grania wsiąkłem. Ta gra jest dziełem skończonym. Do bólu konsekwentnym i uczciwym, srogo karzącym za błedy jak i dającym olbrzymią satysfakcję za ich nie popełnianie. Stawiam ją w moim panteonie gier.
    3. Wiedźmin 3 – trochę późno wziąłem się za przechodzenie. Kilkadziesiąt godzin grania i naprawdę olbrzymia ilość pozytywnych odczuć i wspomnień. Czapka z głowy bo udało się im stworzyć grę, która mimo wielu błędów, dostarczała i to tak bardzo!

    PS. Wiem że są wyniki ale i tak chciałem swoje 3 grosze wtrącić ;)

Powrót do artykułu