Jak to z tym Warhammerem było

iago dnia 23 października, 2015 o 14:23    54 

Logo

There are no such things as Skaven!

- oficjalne stanowisko Imperium i Kultu Sigmara

Yes-yes! Stupid man-things.

- oficjalne stanowisko Szarego Proroka Thanquola

Skaven!? I hate Skaven!

- oficjalne stanowisko Gotreka Gurnissona, krasnoludzkiego zabójcy trolli/skavenów/smoków/demonów/ludzi/orków/wampirów/gigantów/etc.

Lubię uniwersum Warhammera. Pomimo (a czasem nawet w ramach zdecydowanego sprzeciwu wobec) wyczynów wydawcy.

Szanowni P.T. Czytelnicy podzielający tę sympatię i dysponujący odpowiednim stażem zapewne pamiętają, że jednym z pierwszych – jeśli nie pierwszym w ogóle – oficjalnie wydanych w naszym pięknym kraju zachodnich systemów RPG był Warhammer Fantasy Roleplay (WFRP, I ed. 1986, II ed. 2005, wyd. Games Workshop oraz III ed. 2009, wyd. Fantasy Flight Games). Na polski rynek sprowadziło go zasłużone dla propagowania RPGów w RP wydawnictwo MAG, wydając polskie tłumaczenie w 1994 r. Byłem jednym ze szczęśliwych nabywców. Od tamtych pór datuje się moja sympatia dla historii osadzonych w Starym Świecie (z przyległościami).

Jednakowoż historia uniwersum Warhammera bynajmniej nie rozpoczyna się od WFRP. Wydana pierwotnie w 1986 r. gra fabularna była jedynie maleńkim suplementem do ówczesnej głównej linii produktów wydawnictwa Games Workshop – figurkowej gry bitewnej Warhammer Fantasy Battle (WFB, występuje – zależnie od edycji – także jako: Warhammer: The Game of Fantasy Battles oraz po prostu jako WARHAMMER). Od 1983 roku wydano łącznie 8 edycji WFB (ostatnia w 2010 r.), zanim Games Workshop nonszalancko zniszczyło całe uniwersum w ramach kampanii End Times, by następnie spłodzić koszmarek pod nazwą Warhammer Age of Sigmar, będący niczym więcej jak mizerną przybudówką do obecnej głównej linii produktów – Warhammer 40,000 (WH40K, łącznie 7 edycji). Warto tutaj zauważyć, że ostateczny pogromca WFB sam zaczynał jako przybudówka do niego (Warhammer 40,000: Rogue Trader, wydany w 1987 r., korzystał z zasad II edycji WFB). Niewątpliwie all according to plan – prawda, Tzeetnch?

Na potrzeby WFB panowie z Games Workshop wykreowali jeden z najciekawszych światów fantasy. Historia uniwersum rozpoczyna się od odwiecznego konfliktu kosmicznych podróżników, Pradawnych (Old Ones), których moc dorównywała bogom, z siłami Chaosu. Cztery wielkie potęgi Chaosu – Khorne (The Blood God, pan wojen i przemocy), Tzeentch (The Changer of Ways, pan wszelkiej magii, spisków i zdrady), Nurgle (Lord of Decay, bóg chorób i rozkładu) oraz Slaanesh (The Prince of Pleasure, pan deprawacji, hedonizmu i żądz) – od zawsze toczyły wojnę z resztą rzeczywistości (i sobą nawzajem). Pradawni przekształcili samą planetę i stworzyli większość inteligentnych ras, zazwyczaj jako sługi lub żołnierzy do walki z Chaosem. Kataklizm bram spaczenia (Warp gates), zlokalizowanych na obu biegunach planety i wtargnięcie sił Chaosu w jego następstwie, spowodował ostateczny upadek Pradawnych. Teraz, tysiąclecia później, potomkowie ras przez nich stworzonych sami muszą zmagać się z Chaosem.

223764-warhammer-background

Kwintesencja Warhammera

Główne wydarzenia ze świata Warhammera dzieją się w tzw. Starym Świecie (Old World), na kontynencie przypominającym z grubsza Europę. Największym państwem Starego Świata jest Imperium (luźno przypominające renesansowe Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego), założone przed ponad 2500 lat przez Sigmara, pierwszego imperatora, po śmierci ubóstwionego. Od zachodu graniczy z Bretonią (dość wybuchowa mieszanka przedrewolucyjnej Francji – we wczesnych edycjach – z klimatem arturiańskich legend – w edycjach późniejszych), od wschodu z Kislevem (fantastyczna wersja Carstwa Moskiewskiego, wymieszanego z Rzeczpospolitą Obojga Narodów), od południa z Tileą (wzorowaną na renesansowej Italii, z całym dobrodziejstwem spisków, miast-państw i kondotierów). Na północy, nad Morzem Szponów leży miasto-państwo Marienburg (najbliżej mu do niderlandzkiego Amsterdamu), a dalej na północ jest już tylko zamieszkana przez niby-Wikingów Norska i rozległe północne Pustkowia Chaosu, otaczające ruiny polarnej bramy spaczenia, przez które Chaos w dalszym ciągu fizycznie wlewa się do świata. Na południowym zachodzie Starego Świata jest jeszcze Estalia (przypominająca Półwysep Iberyjski przed Rekonkwistą), a na dalekim północnym zachodzie – spowita wiecznymi mgłami wyspa Albion (celtycka Brytania). Inne znaczące lokalizacje to m.in. Góry Krańca Świata (wschodnia granica Starego Świata, potężny masyw górski stanowiący naturalną barierę pomiędzy Starym Światem, a stepami wschodu, wielkie starożytne podziemne królestwo krasnoludów, obecnie w znacznej mierze w ruinie, zdobyte przez zielonoskórych lub inne, jeszcze paskudniejsze istoty), Ulthuan (zamieszkany przez High Elfy archipelag wysp na oceanie na zachód od Albionu, warhammerowy odpowiednik platońskiej Atlantydy), Naggaroth (zimny i ponury kraj Dark Elfów, mniej więcej analog Ameryki Północnej), Lustria (duszna kraina dżungli, ojczyzna jaszczuroludzi i ich teokratycznych królestw, wzorowanych na Aztekach i innych ludach Mezoameryki/Ameryki Południowej) i Nehekhara (pustynny ląd na południe od Starego Świata, lokalny odpowiednik Afryki, zamieszkany – jeśli można to tak nazwać – przez nieumarłych, pozostający pod wieczną władzą Królów z Grobowców (Tomb Kings), wzorowany na starożytnym Egipcie). A pod nimi wszystkimi ciągną się tunele Under-Empire wypełnione przez nieprzeliczone rzesze skavenów, szczuroludzi, dzieci Rogatego Szczura (The Horned Rat, uznawany – przede wszystkim przez samych skavenów – za jedną z Potęg Chaosu).

Cywilizacyjnie Stary Świat znajduje się w okresie przejściowym, gdzieś między renesansem, a rewolucją przemysłową. Jest i broń palna, i maszyna parowa, i zaawansowana ekonomia. Z drugiej strony – w świecie tym istnieje magia (tradycyjnie na równi podziwiana, jak potępiana, na równi fascynująca i przerażająca), przez co niektóre wynalazki daleko wyprzedzają ogólny rozwój cywilizacyjny. Największy postęp oczywiście dokonał się w dziedzinie wojskowości, jak bowiem przystało na uniwersum gry bitewnej – konflikt jest tu stały i wszechobecny. Wszyscy walczą z wszystkimi, przymierza tworzone są doraźnie i zrywane pod wpływem chwili, ponadto niektóre frakcje (Chaos, zielonoskórzy) radośnie biją się we własnym gronie.

Battle for Black Fire Pass, IC -1Bitwa na Przełęczy Czarnego Ognia

Stworzywszy tak rozbudowane zaplecze Games Workshop zaczęło je radośnie eksploatować, wydając masę gier (głównie figurkowych i planszowych, ale także karciane) osadzonych w uniwersum Warhammera. Tak powstały m.in. Blood Bowl (satyryczne spojrzenie na amerykański football, w StaroŚwiatowych dekoracjach, 1987), HeroQuest (przygodowa planszówka z licznymi figurkami, uproszczona forma RPG, 1989, kontynuowana jako Advanced HeroQuest, 1989, i Warhammer Quest, 1995), Man O’ War (figurkowa gra bitewna, starcia flot na morzach Warhammerowego świata, 1993), Mordheim (figurkowa gra taktyczna, starcia gangów w tytułowym mieście, rywalizujących o dostęp do Spaczenia (Warpstone), 1999). Większość z nich po pewnym czasie została uśmiercona przez wydawcę (najwidoczniej nie przynosiły dostatecznych w mniemaniu GW dochodów…). Ponadto ukazały się liczne powieści i komiksy, rozbudowujące lore Warhammera. Do najbardziej znanych należą serie przygód: krasnoludzkiego zabójcy trolli Gotreka i jego ludziego przyjaciela Felixa (autorstwa Williama Kinga i – późniejsze tomy – Nathana Longa) i Dark Elfa Malusa Darkblade (autorstwa Dana Abnetta i Mike’a Lee).

Zarabiając krocie na sprzedaży podręczników, figurek, farbek itp. GW raczej ostrożnie podeszło do nowego – a zyskującego wówczas szaloną popularność – medium, jakim stały się gry komputerowe. Pierwsze próby przeniesienia uniwersum Warhammera na grunt cyfrowy zostały podjęte w pierwszej połowie lat 90. XXw. kiedy ukazały się HeroQuest (1991) i HeroQuest II: Legacy of Sorasil (1994) – czyli adaptacje planszowego HeroQuesta, obie wydane przez Gremlin Interactive. Także pierwsza próba adaptacji Blood Bowl (podjęta przez MicroLeague) miała miejsce w 1995 r. Tytuły te są mi nieznane, najprawdopodobniej nie bez przyczyny. Zupełnie inaczej jest z Warhammer: Shadow of the Horned Rat (1995, wyd. Mindscape) i jego kontynuacją Warhammer: Dark Omen (1998, wyd EA, dev. Mindscape). Oba tytuły narobiły sporo szumu w świecie komputerowej rozrywki, zdobywają sobie miano udanych, ale skomplikowanych, trudnych i zabugowanych produkcji spod znaku RTS. Dla niektórych są to pozycje kultowe.

Gotreka i Felixa można było spotkać w WAR – w tawernie w Altdorfie

A potem zapadła cisza. Na kilka lat Games Workshop zaprzestało udzielania licencji na jakiekolwiek produkcje spod znaku Warhammera. Dopiero sukces Warhammer 40,000: Dawn of War (2004, wyd. THQ), który dość niespodziewanie przyszedł po swoistym falstarcie, jakim był Warhammer 40,000: Fire Warrior (2003, wyd, THQ), spowodował powrót GW do cyfrowej wersji uniwersum Warhammera. Niestety, nie można powiedzieć, żeby był powrót szczególnie udany. Ani Warhammer: Mark of Chaos (2006, wyd. Bandai Namco), ani jego kontynuacja – Warhammer: Battle March (2008, wyd. Bandai Namco) nie zebrały pochlebnych recenzji. Jeszcze gorzej powiodło się pierwszemu MMORPG osadzonemu w uniwersum Warhammera – Warhammer Online: Age of Reckoning (WAR, 2008, wyd. EA, dev. Mythic Entertainment). Produkcja wlokła się latami, twórcy kilkukrotnie zmieniali wizję, z gry nastawionej na masowe PvP zrobiono ostatecznie hybrydę PvE z PvP (zarówno na małą, jak i dużą skalę). Być może w zamierzeniu Electronic Arts miał to być „WoW-killer” (każdy wydawca MMO w owym czasie chciał odebrać palmę pierwszeństwa – i lwią część zysków – World of Warcraft), ale komponent PvE był zwyczajnie nudnawy, a problemy techniczne sprawiły, że komponent mass PvP nieustannie zamiast satysfakcji przynosił graczom irytację i rozczarowanie (piszący te słowa miał w owym czasie na jednym z serwerów postacie – Dark Elfki – zwące się Irytacja, Frustracja i Desperacja). Ostatecznie EA też się rozczarowało i w grudniu 2013 r. zamknięto ostatni serwer WAR. W międzyczasie EA usiłowało załapać się jeszcze na pociąg z napisem MOBA – w 2012 r. rozpoczęły się betatesty Warhammer Online: Wrath of Heroes, które było zmodyfikowaną formą scenariuszy (PvP na mała skalę) z WAR. Gra padła, zanim jeszcze wyszła z fazy betatestów. Duh.

Dygresja: kłopoty z Warhammerem w formie MMO nie ominęły także uniwersum WH40K. Projekt pod nazwą Warhammer 40,000: Dark Millennium poszedł na dno razem z THQ. Aczkolwiek wygląda na to, że klątwa została przełamana: trwają alpha testy Warhammer 40,000: Eternal Crusade (dev. Behaviour Interactive, MMOFPS/TPS w stylu Planetside 2) i Early Access Warhammer 40,000: Dark Nexus Arena (dev. Whitebox Interactive, MOBA). Premiera obu spodziewana jest w 2016 r.

Nieco lepiej natomiast powiodło się kolejnej adaptacji Blood Bowl (2009, wyd. Focus Home Interactive, dev. Cyanide), aczkolwiek machinacje wydawcy prowadzące do wydaniu kilku edycji tej samej gry, nieznacznie różniącej się zawartością (trochę upraszczam; edycja Legendary zawierała o wiele więcej drużyn niż edycja pierwotna, ale np. edycja Chaos – już tylko 3 nowe rasy), za to za każdym razem w pełnej cenie nowego produktu (choć ze zniżkami dla nabywców edycji poprzednich…) i do tego niekompatybilnych z poprzednimi (na szczęście dotyczyło to tylko edycji pierwotnej, edycje Legendary i Chaos są już wzajemnie zgodne) wpieniły mnie niemożebnie.

Karl-Franz

Obowiązkowy Karl-Franz na gryfie

Ostatnie lata, po bankructwie THQ, kiedy GW odzyskało pełną kontrolę nad licencjami na swoje IP, przyniosły nam prawdziwy zalew zapowiedzi gier osadzonych w obu wersjach uniwersum Warhammera. Większość z nich dotyczy ma się rozumieć głównej linii, tj. WH40K, ale w ramach ogólnego dobrobytu (niektórzy powiedzieliby nawet złośliwie: klęski urodzaju) skapnęło też coś miłośnikom wersji fantasy.
Posiadacze platform mobilnych (iOS, Android) dostali Warhammer Quest (2013, wyd. Rodeo Games, nowa adaptacja planszowego Warhammer Questa) – niedawno dołączyli do nich także użytkownicy platformy Steam (styczeń 2015).
Od listopada 2014 r. trwają testy w ramach Early Access Mordheim: City of the Damned (turowa gra taktyczna, adaptacja ww. gry figurkowej Mordheim, wyd. Focus Home Interactive, dev. Rogue Factor).
We wrześniu 2015 r. ukazała się Blood Bowl II (wyd. Focus Home Interactive, dev. Cyanide), podobno całkiem udana pozycja – aczkolwiek, znając praktyki wydawcy, z zakupem proponuję się wstrzymać do czasu wydania wszystkich DLC z kompletem ras.
Ponadto na koniec kwietnia 2016 r. zapowiedziana została premiera Total War: WARHAMMER (wyd. SEGA, dev. Creative Assembly), ale wyczyny wydawcy w zakresie skoku na kasę (w postaci DLC, zapowiedzianych już dwóch samodzielnych dodatków i braku modów) bynajmniej nie napawają optymizmem.
Nieśmiało wspomina się także o planach adaptacji Man O’ War.

I wreszcie – last but not least – w dniu dzisiejszym ukaże się Warhammer: End Times – Vermintide (wyd. & dev. Fatshark). Kooperacyjna gra sieciowa, osadzona w ostatnich dniach istnienia uniwersum WFB, opowiadająca o zmaganiach kilku samotnych wojowników z gigantyczną hordą skavenów.

Ale o tym tytule więcej napisze już ktoś inny.

Materiał pierwotnie ukazał się na blogu autora.

Dodaj komentarz



54 myśli nt. „Jak to z tym Warhammerem było

  1. Waldek-Mat

    Nie wiedziałem, że Age of Sigmar jest przybudówką Warhammera 40K. Od wielu lat w fandomie krążyły plotki częściowo uśmiercone trylogią Sigmara, że Sigmar był jednym z dwóch zagubionych primarchów. Plotki ożyły po wspominkach na temat zapomnianych legionów w wielu książkach z serii Horus Heresy.

  2. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    O! I proszę jaka piguła młotkowej wiedzy! Bardzo ładnie, bardzo dobrze, w sam raz na piątek po południu gdy pracować się już nie chce ale za biurkiem siedzieć trzeba!
    Przeczytałem, przyswoiłem, z boku wygląda jakbym ciężko pracował a czas płynie!
    Dziękuję. Taka przekrojowa wiedza zawsze się przyda, ekspertem być nie zamierzam a jakąś orientację „w temacie” mieć wypada.

  3. Eschelius

    TW: Warhammer nei bedzie miał wsparcia dla modderów, czyli nie będzie udostępniania żadnych narzedzi. Jednak to wcale nie oznacza, ze modow nei bedzie, takie DeI do Rome 2 powstawało na długo zanim narzedzia zostały udpostępnione.

    A co do Warhammera: wersje komputerowe grałem, świat fajny, ale figurki zawsze omijałem. Zasady jak zasady, dałoby sie przez nie przegryźć, a modele może nie najładniejsze, ale dało by się preżyć. Jednak środowiska grających, zwłaszcza turniejowo, już nie. Chyba najbardziej toksyczne ze wszystkich, tam nawet jak chcą coś naprawiać to nie obywa się bez wojenek i prób ugrania czegoś dla siebie. No i nie kojarzę żadnego innego bitewniaka, ktory miałby w relacjach tiurniejowych informacje o bójkach czy rzucania w siebie figurkami.

    1. whushhh

      @Eschelius

      Hehe, rzucanie figurkami I bojki to tylko oznaka jak bardzo zacieta jest(byla) rywalizacja na tych turniejach. W 6 I 7 edycji bylo tyle mozliwosci konfiguracji armi ze ludki przyjezdzaly z turbo rozpiskami o ktorych nikt nie pomyslal wogole. Ich przeciwnicy mieli do wyboru patrzec jak topnieje Im armia na stole albo wyladowac zlosc w jakis sposob. Malo ludzi potrafi spokojnie przyznac ze zostali zmasakrowani :)

      1. Eschelius

        @whushhh

        No jasne, ale to można powiedzieć o każdym turnieju dowolnego systemu. Pomijając tu LotRa, bo to był system dla dzieci i początkujacych, to takie akcje słyszałem tylko z turniejów Warhammera. Jakoś fani Warmachine/Hord, Infinity czy Konfrontacji spokojnie się potrafili dogadać. :) Sam właśnie w Konfrontację grałem, rozumiem rywalizację i w ogóle, ale są jakieś granice

  4. whushhh

    Dobry tekst, az musialem login odkopac :) Piekne czasy 6tej edycji, I ten lore poprostu majstersztyk. Praktycznie kazda armia byla inna I miala swojego projektanta, ale of 7 dmej edycji to juz byla rownia pochyla. Upraszczali co sie dalo, dorzucali figurki za kosmiczne pieniadze az w koncu zaorali po chamsku :(

  5. Arbazil

    Fajny skrótowy opis ja zawsze uwielbiałem malować figurki młotkowe i tworzyć dioramy aż pewnego dnia brakło miejsca na półkach. Games Workshop to chyba najgorszy właściciel i zarządca marki usilnie pracujący latami nad zniechęceniem starych miłośników universum.

    1. iago Autor tekstu

      @emperorkaligula

      Nie plądrowałem Altdorfu, nie wiem. Za to wielokrotnie odwiedzałem z pochodnią The Inevitable City :>

      WAR miał za dużo problemów technicznych (i nie tylko. chcesz porozmawiać o balansie między stronami? :>), żebym uznał go za najlepsze MMO, w jakie grałem. Ale faktem jest, że bawiłem się tam dobrze – miałem świetną ekipę i na RvR, i na scenaria, i na PvE.
      Szkoda, że EA koniecznie musiało mieć WoW-killera, bo może byłaby z tego niszowa (w sensie potrzebnej skali populacji graczy, żeby grę utrzymać i rozwijać) produkcja na miarę EVE, która nadal by się trzymała na rynku (z masowym full PVP itp.).

  6. maladict

    Czterdziestki nie próbowałem, ale Warhammer Fantasy to jeden z najlepszych settingów jakie w swej karierze rolplejowej spotkałem. Pewnie, że jest fatalistyczny (jak to podsumował Toread – ‚Pada deszcz, nadciąga Chaos, jest chujowo’), ale osadzenie go w renesansie zamiast w średniowieczu naprawdę robi różnicę.

    1. iago Autor tekstu

      @maladict

      A to nie było trochę tak, że „Jesienny Warhammer” to taka polska specyfika, a cały świat traktował cały ten brud i …ujowość jako flavor i dalej grał w to, jak w trochę bardziej mordercze DeDeki?
      Ale fakt, przesunięcie cywilizacyjne do renesansu naprawdę mi się podobało, tak samo jak analogi do Europy. To samo (w sensie analogii do Europy, bo cywilizacyjnie to już był późny barok) zrobiło potem 7th Sea, ale ten system jest już wybitnie heroiczny.

          1. iago Autor tekstu

            @Zwirbaum

            CK2 w momencie premiery udostępniało jako grywalne wszystko to, co zapowiedziano (i co było obecne w 1). Sword of Islam czy Old Gods to faktycznie była nowa jakość w ramach całej serii/uniwersum (i pojawiły się pół roku+ po premierze). Natomiast wychlastanie opcji gry Chaosem na etapie produkcji TW: Warhammer i opchnięcie jej jako pre-order DLC to trochę tak, jakby z CK2 wyciąć HRE i sprzedawać na premierę jako DLC. Paradox, mimo całego swojego uwielbienia do DLC, do takich zagrań się nie zniżył. Ale jak odwalą podobny numer przy HoI IV, to będę pierwszy do mieszania ich z błotem.

      1. iago Autor tekstu

        @Zwirbaum

        Zdajemysz. I gdyby to chodziło o Bretonię, Wood Elves, Ogre Kingdoms itp. pewnie ten shitstorm byłby mniejszy/nie byłoby go wcale. Problemem jest pazerność SEGI i wycięcie do pre-order DLC (w sytuacji, kiedy wiemy jak syfiaste potrafią być w dniu premiery gry z serii TW – czy nawet gry w ogóle ostatnimi czasy) najbardziej ikonicznej dla uniwersum frakcji.

  7. borianello

    Do Warhammera mam ogrmny sentyment, bo gdzieś w późnej podstawówce zapisałem się do klubu gier, gdzie spędzałem później każdy piątek / sobotę turlajać kostkami w W Fantasy Roleplay.
    Piękne czasy, trwały prawie do matury, na studiach już nie potrafiłem odpowiedniego wczucia się osiągnąć, wstyd się przyznać na portalu dla gików, ale woliłem chodzić na dupy :D

  8. projan

    Z kumplem kupiliśmy Warhamca na spółkę, bo drogie było dziadostwo na kieszeń ucznia średniej szkoły. Spodobała mi się prosta mechanika (ale po Kryształach Czasu o to nietrudno) a mniej świat. Wolę średniowiecze, lub światy bardziej hmmm … fantastyczne typu Gasnące słońca czy Earthdown.

  9. Yanecky

    Przerobiłem wszystkie WFRPsy – najpierw polskie ed1 w czasach liceum (do dziś pamiętam pierwszą sesję i jak odkryliśmy, że nieźle można się dorobić sprzedając buty po przeciwnikach, a kolega samodzielnie oprawił rozpadający się, kiepsko klejony podręcznik), potem po latach grania w inne systemy powrót do swietnej 2 edycji, a potem znowu po latach 3edycja, niesłusznie przez „elyty” zwana planszówką. Choć mechanika tych gier nigdy nie była idealna, to świetnie się w tym świecie grało, tak samo jak w 40k- kilka kampanii w Dark Heresy i kilka miesięcy z Deathwatch, które jednak nie przypadło nam do gustu…
    Miałem też High Elfy, ale jednak musiałem ze wzgledów finansowych zdecydować się na któreś hobby, z tego czasu zostało mi kilka smoków :) i pochowane po kątach figurki.
    Czekam na tego nowego Total Wara, ale tak ostrożnie. Dużooo bardziej wolałbym RPGa w dowolnym stylu (izometryczny albo wieśkowy) w świecie WFRP… Może za kilka lat, jak trup ostygnie i go będą wskrzeszać zbiórką na kickstarterze :D

  10. Gileq

    O ile pamiętam, WH był faktycznie pierwszym zachodnim systemem wydanym po polsku. A ile to miało błędów ^^ Co nie zmienia faktu, że przeczytałem całą tą księgę w 1 dzień, żeby być gotowym do prowadzenia.
    Legacy of Sorasil dość dobrze wspominam z Amigi, sympatyczne toto było.

  11. iago Autor tekstu

    BTW: na GOG jest właśnie mała promocja na 4 gry ze świata Warhammera:

    Warhammer 40,000: Chaos Gate – 5.99€/6,66$
    Final Liberation: Warhammer Epic 40,000 – 3.59€/3.99$
    Warhammer: Shadow of the Horned Rat – 3.59€/3.99$
    Warhammer 40,000: Rites of War – 5,39€/5,99$

    Dla zdezorientowanych: ceny powyższe obowiązują przy zakupie pojedynczych gier. Za całą paczkę będzie większy rabat.

    1. mr_geo

      @iago

      Huh?
      Skąd ty klikasz?
      Bo ceny które ja widze na GOG to: Rites of War 2.69 EUR, Chaos Gate 4.49EUR, Final Liberation 2.69 EUR, Shadow of The Horned Rat 2.69 EUR

      PS. SoTHER jest masakrycznie zabugowany, musiałem odpalać go na wirtualnej maszynie z XP bo na Win7 64bit uruchamiał się raz na 20 prób i crashował po 5 minutach… :(

      1. furry

        @mr_geo

        Jak to bywa na GOG-u, ceny zmieniają się, jeśli bierzesz pełną paczkę, dostajesz większy rabat. Nie wiem dlaczego, ale mam ceny w dolarach, za Rogatego Szczura $3.99 lub dolara mniej gdy biorę wszystkie cztery gry.

        http://www.gog.com/promo/weekly_staff_picks_warhammer_bundle_261015

        I dzięki za info, już prawie kupiłem, ale przecież i tak nie mam czasu. Ech, pamiętam jak z wypiekami na twarzy czytałem opisy jednostek, prawie jak civilopedia… Stamtąd pochodzi większość mojej wiedzy o WFB. :-)

        1. mr_geo

          @furry

          Walute w której ci GoG pokazuje ceny możesz sobie zmienić w Account -> Orders & Settings -> Account and Locale.
          Złotówek oczywiści nie ma :/

          Żeby było jeszcze bardziej zamotane, to po wybierani wszystkich gier z oferty pokazuje mi że dostane „33% off”, a przy checkoucie wyświetla mi że „50% off”… CDPR get your shit together!

Powrót do artykułu